Dzień Taty, obchodzony w naszym kraju 23 czerwca, można świętować na wiele sposobów. Naprawdę! Można poprzestać na uroczym podarunku, wybrać się ze swoim ojcem na wycieczkę, do kina, czy na spacer. Sposobów celebracji tego dnia jest pewnie tyle ilu tatusiów na globie. My jednak, po raz drugi, wybraliśmy opcję proponowaną przez nasze byłe przedszkole! Tak, tak! Znowu wybraliśmy się na wycieczkę jako "przedszkolni absolwenci" :) Przyznam się szczerze, iż brakowało mi tego! Nie dość, że spędziliśmy uroczych kilka godzin niezwykle rodzinnie, to jeszcze spotkaliśmy kilku starych znajomych!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weekend. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weekend. Pokaż wszystkie posty
Krew, blizna i borowanie, czyli Zwykły weekend
Mówi
się, że nieszczęścia chodzą parami. Otóż niekoniecznie. W przypadku Zwykłej Rodzinki
los zawsze daje nam kartę rabatową i promocję "3 w cenie 2". Z drugiej
strony pojęcie "nieszczęścia" można interpretować różnie, w
zależności od poziomu empatii, statusu społecznego, czy też wewnętrznego
ukształtowania materii zwanej duszą. Dla naszej księżniczki na przykład zarobiony
"szlaban" na oglądanie bajek (znów jakże niesłusznie i pochopnie dany
przez sadystów zwanych potocznie rodzicami), to katastrofa równa walnięciu
Titanica w górę lodową. Odłączcie Zwykłej Matce internet w trakcie pracy przy
blogu, a zrozumiecie czym jest growling (czyli taki sposób "śpiewania").
Aż kwiatki na parapecie tracą chęć do fotosyntezy...
Gdzie diabeł nie może tam Matkę pośle!
Łęczyca - piękne miasteczko w województwie łódzkim. Nigdy wcześniej tam nie byłam, bo zawsze jakoś tak nie po drodze. Znałam tylko fikcyjną postać diabła Boruty oraz z filmu "Kiler" kojarzyłam niejakiego Cześka - naczelnika tamtejszego więzienia :) Jednak tym razem było coś, co mnie zmotywowało by tam zawitać! Kolejna szansa na poznanie całkiem nowych dziewczyn - blogerek. Wiecie przecież jak bardzo to lubię. Ten rok zresztą był dla mnie dość obfitujący w wydarzenia blogerskie. Z każdego spotkania wracałam wzbogacona o zupełnie odmienne wrażenia oraz z notesem zapełnionym nowymi imionami :) Na Blogowy Szał Mam organizowany przez Paulinę z bloga LADYMAMI nie dostałam się jednak ot tak!
Babski wypad na...mecz :)
Plany planami, a życie... życiem. Wiecie pewnie dobrze jak to jest. My przekonaliśmy się w minionym tygodniu o tym fakcie doskonale. Można planować, układać grafik, a codzienność i tak wszystko zweryfikuje wedle własnego "widzi misie". Zwykły Tata miał planowany zabieg. Wiązało się to z jego krótkim pobytem na oddziale szpitalnym. Jednak inna niedogodność zdrowotna pokrzyżowała nasz rozkład tego tygodnia przez co wiele rzeczy uległo zmianie. Z racji tego, że Taty miało nie być, a w międzyczasie dostałam propozycję wyjazdu na mecz poznańskiego klubu piłkarskiego, postanowiłam wybrać się z córką sama. Taki babski wypad na niedzielny mecz Lecha z Arką Gdynia.
Etykiety:
babski wypad
,
czas z córką
,
klub absolwenta
,
Lech Poznań-Arka Gdynia
,
matka z córką
,
mecz Lecha
,
nasze wycieczki
,
stadion w Poznaniu
,
weekend
Obfity kosz piknikowy, czyli ActiveBlog na bogato
Pod koniec sierpnia braliśmy udział w rodzinnym spotkaniu blogerskim Active Blog w Nowym Gierałtowie, o czym pisałam tutaj KLIK. Wspaniałe towarzystwo blogerek i ich rodzin, piękna pogoda, pieczone w ognisku ziemniaczki, totalna integracja i w dodatku moje urodziny przypadające w owym czasie :) Wiecie zapewne, że na takich spotkaniach ważni są też sponsorzy, którzy pomagają to wszystko zorganizować. Bez nich byłoby krucho, zarówno z miejscem noclegowym, jak i z organizacją wszelkich rozrywek. Mimo, że dla nas najważniejsze jest/było spotkanie oraz możliwość porozmawiania "na żywo" z innymi piszącymi mamami, to zawsze miło jest człowiekowi, gdy dodatkowo zostaje on czymś obdarowany.
foto by yakie fayne
Etykiety:
akcja charytatywna
,
bezinteresowność
,
czas z rodziną
,
integracja
,
nasze wycieczki
,
pomoc dla Sandry
,
sponsorzy
,
spotkanie blogerskie
,
spotkanie mam
,
weekend
Spaleni jak raczki i pieczone ziemniaczki, czyli Active Blog
Kiedy niespełna dwa lata temu rozpoczęłam swoją blogową przygodę nie podejrzewałabym nawet, że tak duża liczba osób zachce czytać moją "wesołą twórczość". Również fakt, że poznam tyle innych blogerek osobiście był dla mnie wtedy niewiarygodny. Powiem Wam, że uwielbiam poznawać ludzi. W momencie kiedy spotykam dziewczynę z bloga, którego wcześniej już czytałam staje się on dla mnie bardziej...."namacalny", rzeczywisty. Jeśli natomiast nie znam strony prowadzonej przez którąś z poznanych pań...cóż, przeważnie się to szybko zmienia. Kiedy w miejscowości Rabka Zdrój na Blogoland poznałam Paulinę i jej rodzinkę, wiedziałam od razu, że na tym jednym wydarzeniu się nie skończy. Jakaż więc to była wspaniała wiadomość, gdy okazało się, że organizuje ona swoje autorskie, rodzinne spotkanie, na które w dodatku się dostałam. Tak oto Paulina z YakieFayne i Ania z Żyłeczki zorganizowały Active Blog #1, a my w niedługim odstępie czasu ponownie mieliśmy okazję spotkać się w rodzinnym gronie.
Etykiety:
active blog
,
czas z rodziną
,
integracja
,
nasze wycieczki
,
Nowy Gierałtów
,
pieczone ziemniaki
,
pokoje u Wanata
,
spotkanie blogerskie
,
weekend
,
wyjazd rodzinny
Rakietki i kask, czyli jak skutecznie wykończyć rodziców
Czytałam ostatnio, że wcale nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko, by miło spędzić czas na świeżym powietrzu. Oczywiście ja zawsze wybieram spędzanie wolnych chwil z rodziną na tzw. dworze. Ostatnimi czasy całymi dniami przesiadujemy z córką na przydomowym tarasie. Zwłaszcza od kiedy poprawiła mi się w tym miejscu jakość internetu i nie wywala mnie co chwila ze stron! Po porannym uporządkowaniu domowych pomieszczeń, zrobieniu zakupów i przygotowaniu obiadu, zbieramy graty i zasiadamy na tarasie. Swoją drogą jakby ktoś chciał się "wyżyć" hobbistycznie i mi go zaprojektować tak, by był bardziej funkcjonalny i przyjemniejszy dla oka to czekam na oferty. Jest gdzie poszaleć, bo taras ma spory metraż :) Stwierdziliśmy, że to taki nasz "pokój na dworze". Oczywiście, że chętnie byśmy wyjechali gdzieś nad wodę (jezioro, morze) przy tych temperaturach, które chwilowo panują. Przyznam jednak, że mieszkając w domu za miastem, kiedy w dodatku pozostajemy w nim (dosłownie) na kilka dni sami... mamy wakacje na własnym podwórku :)
PS zdjęcie wykonałam wieczorem, gdy na tarasie gromadzimy wszystkie "gadżety" na noc :)
Etykiety:
badminton
,
czas z dzieckiem
,
czas z rodziną
,
koszykówka
,
mecz córka-ojciec
,
rowery
,
sposób na nudę
,
weekend
,
weekend w domu
,
wycieczka rowerowa
Przedwakacyjne wojaże w Rabce, czyli Blogoland
Wakacje w ojczystych Tatrach mieliśmy zaplanowane z duuużym wyprzedzeniem. To miała być nasza druga podróż poślubna z okazji dziesiątej rocznicy. Jak ja wytrzymałam tą dekadę z moim mężem? Ano między innymi dlatego, że dla swojej kobiety - czyli mnie oraz dla drugiej kobietki - mniejszej nieco, jest w stanie zrobić naprawdę sporo. Na przykład przesunąć o dwa dni wyjazd na wakacje po tym jak dowiedział się iż Zwykła Matka dostała się na listę uczestniczek Blogolandu w Rabce. Normalnie to chyba przeraziłaby mnie odległość dzieląca nasze miejsce zamieszkania z miejscowością Rabka Zdrój, ale skoro jechaliśmy w tamte strony na wakacje to wystartowałam bez mrugnięcia okiem. Ku mej ogromnej radości rzutem na taśmę, bo z listy rezerwowej, dostałam się na ten cudowny zjazd blogerek z różnych części kraju. Wszystkiemu "winna" Klaudia z bloga Niezłe Ziółko. Co się tam działo? Kto pomógł Klaudii skrzyknąć 28 dziewczyn wraz z ich rodzinami? Czytajcie dalej :)
Etykiety:
blogoland
,
nasze wycieczki
,
Park rozrywki
,
pensjonat Prezydent
,
podróże kształcą
,
Rabka Zdrój
,
rabkoland
,
skansen Chabówce
,
spotkanie blogerskie
,
spotkanie mam
,
Uzdrowisko Rabka Zdrój
,
weekend
Nic się nie stało! Tatusiu, nic się nie stało!
O czym może pisać mężczyzna w ostatnimi czasy? O miłości
rzecz jasna! A imię wybranki jego Euro. I to nie takie, co skacze na giełdzie
przyprawiając o zawał nieszczęsnych ryzykantów. Mowa o piłce nożnej, która...
no cóż, skacze po murawie przyprawiając o zawał nieszczęsnych kibiców.
Zbieżność następstw przypadkowa? Nie sądzę... Ja jednak nie będę rozczulać się
nad czymś, co mnie średnio wciąga. Poza meczami reprezentacji (nie takimi z
kategorii „o pietruchę” – czyli rzadko) oraz wyjątkowymi wydarzeniami typu:
finał czegoś tam, nie oglądam futbolu.
Etykiety:
córka z tatą
,
domowe rozgrywki
,
Euro 2016
,
mecz córka-ojciec
,
ogród
,
piłka nożna
,
ruch
,
sport
,
sposób na nudę
,
strefa taty
,
trening z córką
,
weekend
Zwykła Rodzinka i Targi Książki w Warszawie
To, że kochamy książki nie jest dla naszych stałych czytelników żadnym zaskoczeniem. Fakt, że lubimy wycieczki też już nikogo pewnie nie dziwi :) Tak więc, kiedy można połączyć fascynację do książek z wyjazdem w ciekawe miejsce - mamy pełnię szczęścia. Ostatnio obiecałam przed wpisem wycieczkowym, że będzie dużo zdjęć, a mało tekstu... Cóż, nie udała mi się ta sztuka. Za bardzo chyba lubię opowiadać! Jednak dziś będzie naprawdę sporo zdjęć, więc proszę: wytrwajcie do końca! W mojej blogowej krótkiej "karierze" jeszcze w żadnym poście nie było tylu fotek co teraz poniżej! Mała uwaga: między zdjęciami jest nieco tekstu do poczytania!
Para buch, nogi w ruch, czyli majówki ciąg dalszy :)
Kilka dni temu na blogu zawitał pierwszy w tym sezonie post wycieczkowy. Kto nie widział, nie czytał niech nadrabia KLIK KLIK :) Dobrze wiecie jak lubimy wszelkiego rodzaju wyjazdy. Kolejny już niebawem - Zwykła Rodzinka zaszaleje, gdyż jedzie na Targi Książki do stolicy! Juhu! Póki co zajmijmy się jednak dziejami minionymi. Jak obiecałam, tak słowa dotrzymuję, więc dziś ciąg dalszy majówkowego weekendu. Zaczęłam "od końca" relacją z wycieczki przyrodniczej. Ale to trochę specjalnie było dla niecierpliwych... :) Uprzedzam: dziś będzie sporo zdjęć dla odmiany, za to mało mojej "paplaniny" :)
Etykiety:
aktywnie
,
arboretum
,
Brama Poznania
,
czas z rodziną
,
kino
,
magnolie
,
majówka
,
nasze wycieczki
,
parada parowozów
,
Rogalin
,
weekend
,
Wolsztyn
,
Zamek Kórnik
Koncertowy weekend we dwoje
Kto śledzi mój funpage na FB ten wie, że ubiegły weekend spędziliśmy z mężem... koncertowo! Pewnie niejeden z czytelników sobie pomyślał - "Ci to mają dobrze! Dzień po dniu, wieczorami na koncertach, na które bilety nie kosztują przecież kilka złotych". Owszem, bilety do tanich nie należą. Muszę Wam jednak powiedzieć, że dzięki szczęściu mojego małżonka trafiliśmy na obydwie imprezy całkiem free! Zwykły Tata jest bowiem fanem pewnej stacji radiowej, w której często organizowane są tzw. "błyskawiczne" konkursy. Do wygrania tym razem były wejściówki (podwójne oczywiście) na koncert Zakopower i musical z Maciejem Stuhrem. Zdjęć za wiele nie mam, bo warunków i zezwolenia nie było, ale zapraszam na krótką relację :)
Jak zostałam przedwojennym ludożercą
Dziś post bynajmniej nie o byciu rodzicem. Nie będzie też o dzieciach. Chociaż jakby tak się zastanowić, to będzie jednak wszystkiego po trochu :)
Ci, którzy do mnie zaglądają od dość dawna wiedzą, że córka nasza chodziła do wspaniałego przedszkola. Trwało to zaledwie rok, ale jakże intensywny był to czas dla całej naszej trójki! O licznych wyjazdach, spotkaniach pisałam posty z cyklu "Nasze wycieczki" :)
Tym razem nie wyjechaliśmy nigdzie (wypad do teatru animacji nas ominął, niestety), ale za to powróciliśmy na kilka godzin w mury przedszkola "Śpiewający Włóczykije".
Nasze wycieczki - Świąteczna wyprawa
O tym, że mamy własnoręcznie wykonany kalendarz adwentowy już wiecie. To, że zawiera w sobie różnego rodzaju "zadania" i niespodzianki też wiadomo, no bo jak to tak, gdyby miał być pusty :)
Czasem tą niespodzianką jest świąteczny film z popcornem zajadanym przed ekranem TV, czasem paczka "Mamby", lizak, czy bożonarodzeniowa książka czytana przez całą rodzinę. W weekendy prztpadają na ogół najlepsze niespodzianki. Najlepsze na pewno z punktu widzenia naszej księżniczki!
Wiadomo - wtedy jest więcej czasu, więc można poszaleć :)
Wycieczki jesienią? Jasne, że tak!
Jakiś czas temu, pisząc o kórnickiej Białej Damie KLIK, obiecałam, że podobnych wpisów "podróżniczych" będzie więcej. Co tam jesień!Co tam pochmurne dni i niskie temperatury! Nic tam, że akcja "Podróże kształcą" się zakończyła. U nas znowu weekend był aktywny i... wyjazdowy.
Co prawda nie pojechaliśmy nigdzie daleko, ale wiecie jak to jest - czasem macie coś pod nosem, a mimo to tego nie znacie! Tak było właśnie tym razem. Zapraszam Was na małą wycieczkę do Dworku w Koszutach (między innymi)!
Reset rodziców z korzyścią dla dziecka!
Reset, relaks, chwila wytchnienia, odpoczynek...
Zwał jak zwał, ale nam - rodzicom czasem się należy :)
"Wolna chata", bo taką opcję mieliśmy w ostatni weekend, to czasem większy relaks niż najlepsze wakacje! Aczkolwiek nie oznacza to, że byliśmy bez córki. Bynajmniej!
Najlepiej relaksować się z inną zestresowaną, przemęczoną i "dzieciatą" rodziną :)
Jak tylko wiedzieliśmy, że będziemy w domu sami, zakiełkował w naszych głowach plan. Chwilę wahaliśmy się pomiędzy tym, by nacieszyć się ciszą, a tym, by zaprosić moją siostrę z rodziną i spędzić razem trochę czasu.
Weekend na urodzinowo, czyli jak przetrwaliśmy "nalot" sześciolatków :)
Tyle planowania, kombinowania, wymyślania, szykowania, a tu ....już po wszystkim!
No i bum!
Nasza księżniczka skończyła swoje małe-duże sześć lat :)
Obiecałam wpis z relacją z imprezy, więc oto ona!
Co przygotowałam do jedzenia dla dzieciaczków mniej więcej wiecie z poprzedniego posta.
Przyznam Wam się, że niektóre rzeczy, które wynajdziecie w tych wszystkich "internetach" może i ładnie wyglądają, ale nie zawsze są do wykonania tak proste jakby się to mogło wydawać :)
Podobnie jest z moimi zdjęciami...gdyż coś mi aparat odmawiał posłuszeństwa w tym dniu i nie mam nawet uchwyconej chwili, gdy córka zdmuchiwała świeczkę :( Ponadto kolory ścian w pomieszczeniu, gdzie trwało przyjęcie plus ostre słońce wpadające przez okno zdecydowanie nie sprzyjały sesjom zdjęciowym!
Etykiety:
arboretum
,
czas z rodziną
,
domowy tort urodzinowy
,
galaretki
,
jesień
,
przekąski
,
przyjęcie
,
serduszkowe ciasteczka
,
urodziny
,
weekend
,
zakładki do książek
Czy znacie Białą Damę?
Jeśli myśleliście, że po tym, jak córka skończyła karierę przedszkolną nie będziemy mieli już z przedszkolem nic wspólnego, to... byliście w duuużym błędzie!
Już tłumaczę dlaczego!
Dla stałych czytelników mojego bloga nie jest nowością, że nasze przedszkole było/jest wyjątkowe. Co rusz organizowano dzieciakom całą gamę atrakcji. Nigdy nie zapominając przy tym o rodzinie dziecka. Co chwilę była więc jakaś "impreza", wycieczka, rajd, itp., itd. Pisałam kilkakrotnie o tym gdzie byliśmy i co widzieliśmy dzięki "Śpiewającym Włóczykijom".
Córka rozpoczęła naukę w szkole, ale to już też wiecie. Mimo to nadal aktywnie uczestniczmy w przedszkolnym życiu :) Jak to powiedziała sprawczyni całego "zamieszania" - "Włóczykijem pozostaje się do końca życia!"
Nam to pasuje i dlatego w ostatnią sobotę ruszyliśmy z całą zaprzyjaźnioną grupą na zwiedzanie Zamku w Kórniku!
Szybko, wściekle i rodzinnie... z F-16
Myślałam, że skoro córka ukończyła przedszkolną karierę to już nie będę miała okazji do popełnienia wpisu z nią związanego. A jednak. Życie nas wciąż zaskakuje, a dobre znajomości utrzymują się bez względu na okoliczności :)
Przed weekendem dostaliśmy propozycję spędzenia soboty na lotnisku w Krzesinach. 31. Baza Lotnictwa Taktycznego KLIK obchodziła swoje kolejne święto (rok temu też byliśmy) i z tej okazji odbył się wspaniały festyn rodzinny.
Latem, czy jesienią góry kolorami się mienią - Karkonosze z dziećmi
Dołączyłam do akcji Podróże kształcą i dlatego poczuwam się do tego, by napisać kolejny post o naszych "podróżach" :)
Wyprawa, o której dziś Wam napiszę odbyła się zanim zaczęłam swoją przygodę z blogowaniem! Była to wycieczka rodzinna organizowana przez nasze przedszkole, to znaczy przedszkole córki oczywiście :)
Chodzi o weekendowy wypad do Szklarskiej Poręby na początku października zeszłego roku.
Zebrało się kilkanaście rodzin i wszyscy ruszyliśmy na podbój Karkonoszy. Dla naszej córki był to pierwszy kontakt z górami, przez co ciekawiła nas jej reakcja. Ponadto byliśmy przekonani, że w grupie, wraz ze swoimi koleżankami, będzie jej się raźniej wędrowało po górskich szlakach i nie usłyszymy słów: "mamo, tato bolą mnie nogi". Mieliśmy rację :) O to jak wyglądały w naszym przypadku Karkonosze z dziećmi!
Etykiety:
czas z rodziną
,
góry
,
Karkonosze
,
Karkonosze z dziećmi
,
podróże kształcą
,
Szklarska Poręba
,
weekend
,
wodospad Kamieńczyka
,
wycieczka
,
wyjazd rodzinny
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)













przez
Blokotka