Starzeję się. Jeszcze do niedawna miałem w nosie czy jest lato, zima, słońce lub deszcz. Od kilku lat natomiast dostrzegam jak różnie reaguje mój organizm w zależności od aury za oknem. Nie będzie zaskoczeniem, że jesień wpływa na mnie wyjątkowo niekorzystnie. Tak jakby ktoś z dnia na dzień odłączył mnie od zasilania. Walczę więc z jesienną deprechą i zimowym przymuleniem. Jak? Dawkując sobie niczym kroplówkę komiksowe nowości z Egmontu. Powiem Wam szczerze, że jest to całkiem niezły patent. O tym, co ostatnio sobie „zapodałem” przeczytacie poniżej…
.jpg)

.jpg)




przez
Blokotka