Bomba kaloryczna na smukłą talię? O TAK! Czyli orzechy i ich właściwości

No dobra. Wiem, że do świąt jeszcze daleko (choć wbrew pozorom wcale nie aż tak bardzo), ale w naszym domu od jakiegoś czasu zaczynają się pojawiać orzechy włoskie. 
Kto ma rodzinę na wsi lub drzewo w swoim ogrodzie, ten wie, że właśnie trwa okres suszenia dojrzałych orzechów. Dojrzewają w połowie września, opadają, a potem trzeba je już tylko wyjąć z zielonych łupinek i przechowywać w suchym miejscu.
Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o uprawie drzew orzechowych zajrzyjcie np. TUTAJ

Czytaj dalej...

Alternatywne źródło nauki

Lubicie krzyżówki, łamigłówki, zagadki, labirynty, itp., itd.?
Ja, jako dzieciak, lubiłam rozwiązywać wszelkie szarady. Zresztą dziś też lubię przysiąść przy krzyżówce, czy sudoku.
Córkę również zafascynowało rozwiązywanie wszelkich zadań, a im starsza jest i lepiej jej idzie z czytaniem i pisaniem, mamy większe pole manewru w wyborze tego typu materiałów.
Kiedyś na półkach kiosku Ruch-u można było znaleźć jedynie... "Supełek z pentelką". Dziś wybór jest zdecydowanie większy. Dlatego też długo szukałam krzyżówek odpowiednich do wieku mojej córki. Z pomocą przyszło mi niespodziewanie wydawnictwo Siedmioróg


Czytaj dalej...

Licytacja życiowych problemów

Tylu ilu ludzi na świecie, tyle różnych problemów. 
Każdy człowiek jest inny. Każdy ma inne troski.
To czego okropnie nie znoszę, to "licytacja skali problemów"!
Po prostu dostaję alergii, ataków złości i innych objawów frustracji, kiedy słyszę coś w stylu: "Myślisz, że masz problemy? Chyba jeszcze nie wiesz co naprawdę znaczy je mieć!"
Nie lubię tego. Nienawidzę.
 
Czytaj dalej...

Piątkowy obiad - kolejna odsłona

Ci z Was, którzy przestrzegają piątkowego postu mają (być może, bo ja na pewno!) co tydzień ten sam dylemat: co przygotować do jedzenia?
Jakiś czas temu podsunęłam Wam kilka propozycji zarówno na śniadanie, kolację, jak i obiad :)
Zajrzyjcie do posta Piątkowy obiad :)
Jako, że nie lubię gotować, przez co nie sypię pomysłami jak z rękawa. Często zatem korzystam z podpowiedzi innych.
No bo ile razy można jeść naleśniki, "gzik" z ziemniakami, czy zapiekankę z brokuły?

Czytaj dalej...

Wycieczki jesienią? Jasne, że tak!

Jakiś czas temu, pisząc o kórnickiej Białej Damie KLIK, obiecałam, że podobnych wpisów "podróżniczych" będzie więcej. 
Co tam jesień!
Co tam pochmurne dni i niskie temperatury!
Nic tam, że akcja "Podróże kształcą" się zakończyła. 
U nas znowu weekend był aktywny i... wyjazdowy.
Co prawda nie pojechaliśmy nigdzie daleko, ale wiecie jak to jest - czasem macie coś pod nosem, a mimo to tego nie znacie!
Tak było właśnie tym razem. Zapraszam Was na małą wycieczkę do Dworku w Koszutach (między innymi)!

Czytaj dalej...

Boost, czyli krzykliwa gra

Na początku było słowo... Potem słowo ewoluowało, nabierało akcentu, wyrazu, przetrwało tysiąclecia, by ostatecznie zamknąć się w jedynej formie akceptowalnej przez dzisiejszą konsumpcyjną cywilizację: KRZYKU! Chcesz być zauważonym, odnosić sukcesy w życiu? Krzycz! Im głośniej, donośniej - tym lepiej. To po prostu modne... Jeśli potraktowaliście powyższe słowa metaforycznie - punkt dla Was! Znaczy się, że rozumiecie autora i jego pokręcone niekiedy postrzeganie świata. Nie zmienia to faktu, że nie możecie sobie pozwolić, by od czasu do czasu zdrowo pokrzyczeć w domowych pieleszach. Nie z żalu, bólu, ale po prostu dla czystej przyjemności. Do tego celu służy (m.in. oczywiście) gra o nazwie "Boost!".

Czytaj dalej...

Czystka..., czyli matka napędzana frustracją

Odwracam się ...
Zabawki rozsypane na podłodze naszego pokoju.
Zamykam oczy i udaję, że tego nie widzę. 
Idę dalej...
Komoda zawalona wszelkimi różnościami, które "muszą być" akurat pod ręką, więc nikt ich nie chowa.
Idę do łazienki...
Wszystkiego pełno. Mam wrażenie, że korzysta z niej co najmniej jedna drużyna sportowa. Pytam córkę, czy nie jest za duża na różne zabawki do kąpieli, na co ona oczywiście odpowiada: "nie mamusiu, ja się tym wszystkim bawię!"
Tiaaa...

Czytaj dalej...

„Lekarstwo na Krowę, czyli lekcja tolerancji dla najmłodszych”

Tyle się teraz słyszy o tolerancji. Że trzeba być wyrozumiałym, otwartym na innych ludzi itp., itd. My – dorośli wiemy, mniej więcej, jakiego „kalibru” jest to zagadnienie. Potrafimy z większą lub mniejszą precyzją określić, które z naszych zachowań i międzyludzkich interakcji są „aja”, a które „be”. No, a dzieci? Czy jesteśmy w stanie wytłumaczyć naszym milusińskim, czym jest tolerancja w praktyce i jak się jej nauczyć? Pewnie wielu rodzicom byłoby trudno przebrnąć przez to zagadnienie bez uszczerbku na zdrowiu (raczej psychicznym). Ale od czego mamy książki?!


Czytaj dalej...

Reset rodziców z korzyścią dla dziecka!

Reset, relaks, chwila wytchnienia, odpoczynek...
Zwał jak zwał, ale nam - rodzicom czasem się należy :)
"Wolna chata", bo taką opcję mieliśmy w ostatni weekend, to czasem większy relaks niż najlepsze wakacje! Aczkolwiek nie oznacza to, że byliśmy bez córki. Bynajmniej!
Najlepiej relaksować się z inną zestresowaną, przemęczoną i "dzieciatą" rodziną :)
Jak tylko wiedzieliśmy, że będziemy w domu sami, zakiełkował w naszych głowach plan. Chwilę wahaliśmy się pomiędzy tym, by nacieszyć się ciszą, a tym, by zaprosić moją siostrę z rodziną i spędzić razem trochę czasu.


Czytaj dalej...

Ćwicz pamięć dziecka, sprawdź swoją :)

Kto z Was grając z dzieckiem w gry wymagające dobrej pamięci przegrał z kretesem?
Na pewno ja. Wielokrotnie!
Czasem aż mi wstyd przed córką, ale takie są fakty - pamięć mam kiepską!
Nie raz już przekonałam się też, że nie ma sensu sprzeczać się z dzieckiem o to, co było kiedyś-gdzieś, gdyż ona pamięta lepiej. Mimo, że to ja jestem dorosła (no raczej), to nie zawsze mam w takich sytuacjach rację.
Pamięć należy ćwiczyć, każdy to wie.
Jak to robić?
Ja proponuję Wam nowość od Kapitana Nauki. Po raz kolejny przekonałam się jak fajnie można się bawić i uczyć jednocześnie!


Czytaj dalej...

"Monciaki" atakują :)

TRND...
Gdzieś to widziałam, gdzieś czytałam, ale tak naprawdę nie wiedziałam do końca o co w tym chodzi i z czym "to się je". 
Lubię próbować nowych rzeczy, lubię podejmować wyzwania, tak więc wyszukałam więcej informacji i... zapisałam się!
No więc o co chodzi?
Projekty TRND to forma popularyzacji różnych produktów i usług. Dokładniejsze informacje znajdziecie TUTAJ
Jestem osobą dość ciekawską, dlatego zdecydowałam się zapisać do tego projektu (co jest nawiasem mówiąc całkowicie bezpłatne), obserwowałam, czytałam bloga i wysyłałam zgłoszenia do akcji, w których miałabym coś do powiedzenia.
I tak okazja nadarzyła się dość niedawno...

Czytaj dalej...

Weekend na urodzinowo, czyli jak przetrwaliśmy "nalot" sześciolatków :)

Tyle planowania, kombinowania, wymyślania, szykowania, a tu ....już po wszystkim!
No i bum!
Nasza księżniczka skończyła swoje małe-duże sześć lat :)
Obiecałam wpis z relacją z imprezy, więc oto ona!
Co przygotowałam do jedzenia dla dzieciaczków mniej więcej wiecie z poprzedniego posta.
Przyznam Wam się, że niektóre rzeczy, które wynajdziecie w tych wszystkich "internetach" może i ładnie wyglądają, ale nie zawsze są do wykonania tak proste jakby się to mogło wydawać :)
Podobnie jest z moimi zdjęciami...gdyż coś mi aparat odmawiał posłuszeństwa w tym dniu i nie mam nawet uchwyconej chwili, gdy córka zdmuchiwała świeczkę :( Ponadto kolory ścian w pomieszczeniu, gdzie trwało przyjęcie plus ostre słońce wpadające przez okno zdecydowanie nie sprzyjały sesjom zdjęciowym!

Czytaj dalej...

Co podać dzieciom na przyjęciu urodzinowym?

Mija kolejny rok.
Wielkimi krokami zbliżają się SZÓSTE już urodziny naszej księżniczki!
W moim sercu zawsze będzie małą królewną, mimo iż zdaje sobie sprawę z upływającego nieubłaganie czasu...
Rodzicom (matkom chyba zwłaszcza) ciężko się z pogodzić z dorastaniem ich dziecka, ale taka jest kolej losu!
Mam wrażenie, że byłoby mi łatwiej gdybym miała jeszcze w domowych pieleszach mniejszego "bąbla", na którym mogłabym skupić uwagę i zaspokoić swoje potrzeby macierzyńskie, które co rusz się odzywają.
No ale cóż. Jest jak jest, natura nie pozostawia mi zbyt dużego wyboru, więc skupiam się na zorganizowaniu córce urodzinowej "imprezki". Kilka miesięcy temu pisałam o kinderbalu KLIK. Jeśli to przeczytacie zorientujecie się, że nie robię urodzin korzystając z  tych wszystkich "wynalazków" i "udogodnień". To nie w moim stylu i...nie na moją kieszeń ;)
Jednakże nie chciałabym zawieść córki brakiem jakichkolwiek wydarzeń w tym szczególnym dla niej dniu!


Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka