Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karty. Pokaż wszystkie posty

Karciany mądrala, czyli gra na każdą kieszeń

Jako młody chłopak uwielbiałem wszelkiego rodzaju gry karciano-towarzyskie. W rodzinnym bądź koleżeńskim gronie spędzałem niezapomniane chwile z kostką do gry, czy też z kartką papieru i długopisem w ręce. Po co mi kartka i długopis spytacie? A graliście kiedykolwiek w „Państwo-Miasto”? Sądzę, że większość odpowiedzi będzie twierdząca. Dla tych, których jakimś cudem ominęła ów przyjemność objaśnię szybciutko zasady: dzielimy nasz arkusz na szereg kolumn, które tytułujemy takimi kategoriami jak „państwo”, „miasto”, „zwierzę”, „kolor” itp. (ogólnie panuje w tym zakresie dowolność). Następnie ustala się literę alfabetu, na którą mają rozpoczynać się hasła i... czas start! Kto pierwszy wymyśli słowa dla każdej z kategorii podnosi rękę do góry kończąc tym samym działania pozostałych graczy. Teraz podliczamy punkty. 2 za unikalne hasło, 1 - gdy przynajmniej dwóch uczestników wpadło na identyczny pomysł, 0 – wiadomo... Dalej według schematu: kolejna litera, hasła, stop, liczenie punktów. Wciągające to były rozgrywki!


Czytaj dalej...

Packą w dzwonek, czyli ćwiczymy refleks

Z definicji gry tzw. „pudełkowe” mają nas relaksować. Ale także zmuszać do myślenia, skupienia oraz do podejmowania nierównej walki ze swoimi komputerowymi kuzynami. U nas w domu, póki co, pecetowi złodzieje czasu przegrywają na szczęście z kretesem.
Spośród ogromnego katalogu gier towarzyskich można wyodrębnić coraz popularniejszą podgrupę tytułów ćwiczących nasz refleks. Pozwólcie zatem, że dziś zaprezentuję Wam dwóch przedstawicieli tego nurtu, których na świat przywołało wydawnictwo G3. Jeśli macie w domu ślimaka, żółwia, czy innego leniwca -uważajcie! Bezpośredni kontakt z poniższymi tytułami grozi nieodwracalną transformacją w diabła tasmańskiego... A już na pewno liczcie się z sinymi i poobijanymi dłońmi.

Czytaj dalej...

Boost, czyli krzykliwa gra

Na początku było słowo... Potem słowo ewoluowało, nabierało akcentu, wyrazu, przetrwało tysiąclecia, by ostatecznie zamknąć się w jedynej formie akceptowalnej przez dzisiejszą konsumpcyjną cywilizację: KRZYKU! Chcesz być zauważonym, odnosić sukcesy w życiu? Krzycz! Im głośniej, donośniej - tym lepiej. To po prostu modne... Jeśli potraktowaliście powyższe słowa metaforycznie - punkt dla Was! Znaczy się, że rozumiecie autora i jego pokręcone niekiedy postrzeganie świata. Nie zmienia to faktu, że nie możecie sobie pozwolić, by od czasu do czasu zdrowo pokrzyczeć w domowych pieleszach. Nie z żalu, bólu, ale po prostu dla czystej przyjemności. Do tego celu służy (m.in. oczywiście) gra o nazwie "Boost!".

Czytaj dalej...

„Tata vs Kucyki, czyli starcie nr 3”

No masz Ci los! Ledwie zdążyłem ochłonąć po ostatniej „kucykowej” przygodzie (recenzja „Zgadnij Kto To?” KLIK i "Monopoly Junior"  KLIK ), a tu już czeka na mnie kolejne wyzwanie spod marki My Little Pony. Trzeba jednak przyznać, że nośność oraz potencjał serii jest olbrzymi. Dlatego nic dziwnego, że firma Winning Moves (kolejny raz dziękuję za materiały do recenzji) postanowiła sprawdzić, jak nasi tęczowi bohaterowie poradzą sobie na polu kolejnego klasycznego tytułu. Tym razem wybór padł na „Top Trumps”.


Czytaj dalej...

Kącik recenzencki - „Dobble, czyli w małej puszce wielkie granie”



Rynek gier w Polsce nasycony jest wszelakiej maści propozycjami, tudzież „tworami” skierowanymi dla ludzi spragnionych tradycyjnej rozrywki karciano-planszowej. Jak zatem w tym gąszczu i natłoku tytułów znaleźć coś naprawdę interesującego i godnego naszej uwagi? Powiem szczerze: „Nie mam bladego pojęcia!” Wiem natomiast jedno: w żadnym razie nie należy sugerować się wielkością (objętością) pudełka, czy też ilością elementów, z których składa się dana gra. Nie jest to bowiem wyznacznik świadczący o jej atrakcyjności i grywalności. 


Czytaj dalej...

Kilka "leków" na dziecięcą nudę ;)

Wczoraj pisałam o spalaniu "świątecznych" kalorii. Osobiście zrobiłam to uprawiając nordic walking. Na stronie internetowej endomondo zauważyłam natomiast, że szwagier mimo mrozu przebiegł 10km, a znajoma ok 5! Brawo dla nich :)

Wczorajsze popołudnie było jeszcze bardziej mroźne, więc spędziliśmy je rodzinnie w domu. Co robić, gdy dziecko co chwilę woła "mamo, nudzi mi się"? Zaznaczam, że w domu ma obecnie dwoje dziadków i dwoje pradziadków. To jednak nie wystarczy mojej córeczce. Z racji tego, że świętach już za nami, odpadają pomysły na tworzenie ozdób choinkowych. "-No bo i po co" - jakby to skomentowało moje dziecko. Przedszkole zamknięte - mamy przecież weekend. Na dworze zimno, choć wczoraj i tak wybraliśmy się na krótki spacer. Co więc robić? Oczywiście wszystko zależy od wieku i upodobań dziecka! Dzieci mojej siostry (dwóch chłopców), upatrzyły sobie ostatnio klocki! Takie zwykłe drewniane, ale jakie cuda można z nich zbudować ;) Koleżanka mojej córki wpadła z kolei w sidła karaoke. Gwiazdor przyniósł pod choinkę mikrofon z całym zestawem, więc próbuje swoich sił jako piosenkarka. Uwielbia się przy tym przebierać, więc jest zarazem głośno, kolorowo i wesoło! U mnie w domu królują książki, puzzle i gry planszowe. No i kredki rzecz jasna!
Oto dowody rzeczowe :)




















Czytaj dalej...

"Idź na ryby", czyli angina w domu

Plany, jak już wiecie, "wzięły w łeb". Choć widzę, że mimo choroby córka zabrała się za ubieranie swojej prywatnej małej choinki! No, ale zacznijmy od początku! Jak pisałam wczoraj plany weekendowe uległy zmianie po tym jak córka zaczęła ostro gorączkować. Oboje z mężem leżeli jak przysłowiowe "betki", a ja jak przystało na opiekunkę domowego ogniska, krążyłam nad nimi z lekami. Mimo tego Izula poczuła się dziś jeszcze gorzej. Temperatura 39 stopni, a ból gardła taki, że nawet czekolada do niej nie przemawiała. Leży biedna wtulona w mamusię. Parzy przy tym jak przenośny grzejniczek i co chwila postękuje z bólu. Pytam ją więc: "-Córciu, chcesz podusię?", "-Nie". Pytam dalej: "-Córcia, chcesz przytulić Kubusia (jej ukochany miś)?", "-Nie". No to zrezygnowana pytam dalej, czy jest coś co by chciała.....- "-Tak mamuś", "-Co to takiego córeczko?". Chwila ciszy i słyszę: "-Chcę znowu pograć w Idź na ryby"! Skąd pięcioletnie dziecko z MEGA dużym bólem gardła i 39 stopniami gorączki ma tyle energii, by mimo wszystko chcieć jeszcze grać w karty? Zaznaczę jeszcze, że nie śpi od 4:00! Jakby ktoś był zainteresowany repertuarem Disney Junior o tej porze, służę pomocą ;)



Tak przy okazji - gra jest świetna! Polecam. Jest o wiele ciekawsza od tradycyjnego Czarnego Piotrusia. Uczy dzieci rozpoznawania cyfr i przede wszystkim skupienia i kombinowania :)
Żeby przekonać córkę do tego, by jechać na pomoc doraźną obiecaliśmy, że po powrocie może już ubrać choinkę w swoim pokoju. Kiedy piszę ów tekst właśnie jest "w toku" pracy przy dźwiękach świątecznych piosenek :) Póki wysoka temperatura odpuściła niech korzysta! Męczy się biedaczka, więc niech choć teraz ma odrobinę przyjemności.
A oto nasz zestaw podręczny na najbliższe dni...

Do tego całe tony chusteczek do nosa, probiotyk, rumianek na gardło i inhalator :) OBY szybko jej przeszło....
PS Sałatkę wczoraj jednak zrobiłam :) Kto ciekaw przepisu - zapraszam



Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka