Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas dla siebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas dla siebie. Pokaż wszystkie posty

Jak znaleźć czas dla siebie?

Jesteś matką? Jesteś żoną/partnerką? Pracownicą na etacie? Często zapominasz o sobie, bo na pierwszym miejscu stawiasz dom, rodzinę, pracę? BŁĄD! Jeśli sama o siebie nie zadbasz, nikt inny za Ciebie tego nie zrobi, choć wiadomo, ze najbliżsi w pewnym stopniu troszczą się o nas. Jedno jest pewne: szczęśliwa mama - szczęśliwe dziecko, i przy tym cała rodzina :) Jak znaleźć czas dla siebie? Oto co robi Zwykła Matka...

Jak znaleźć czas dla siebie? sukienki z Bonprix
Jak znaleźć czas dla siebie?

Czytaj dalej...

Co robi Matka mając godzinę wolnego?

Do napisania tego postu zainspirowało mnie życie. Jak w większości moich wpisów zresztą. Jednak ostatecznie pchnęła mnie do klawiatury pewna grafika, którą zobaczyłam na instastory Darii z bloga Zaraz-wracam.pl. Każdy wie, że kobiety, nie tylko matki oczywiście, są wielozadaniowe. Mężczyźni z natury nie mają tak podzielnej uwagi jak my i proszę tu o nieobrażanie się na mnie za to stwierdzenie. Życie po prostu wiele razy mi ów tezę udowodniło :)


Czytaj dalej...

Wrocław w jeden dzień

Czy jest możliwe, by zwiedzić cokolwiek w tak krótkim czasie? Czy Wrocław w jeden dzień to opcja, którą warto brać pod uwagę? Co zobaczyć w mieście? Gdzie warto usiąść, by coś przekąsić i wypić smaczną kawę? A także, co z tym wszystkim ma wspólnego Ceneo? Zapraszam na dzisiejszy podróżniczo-warsztatowy wpis Zwykłej Matki :)

Wrocław w jeden dzień
Wrocław w jeden dzień - zdjęcie pixabay
Czytaj dalej...

Jak zmotywować się do uprawiania sportu?

Ile to razy nie poszliście na rower, spacer, czy siłownię, bo wewnętrzny leń z Wami wygrał, a później triumfował nad Waszą porażką? Ile razy wymówką była zła pogoda, praca, czy złe samopoczucie? Albo w przypadku basenu lub siłowni cena za karnet odstraszała, "bo lepiej kupić kolejny ciuch"? Muszę przyznać, że u mnie najczęściej wymówką bywa migrena, brak czasu albo... brak towarzystwa. Zatem jak zmotywować się do uprawiania sportu i nie dać wygrać wspomnianemu leniowi kuszącemu kanapą, książką lub dobrym filmem?

Jak zmotywować się do uprawiania sportu
Jak zmotywować się do uprawiania sportu

Czytaj dalej...

Wyczyścić konto...

O czym może być wpis, do napisania którego natchnienie przyszło w trakcie prasowania? W ogóle też tak macie, że pomysły na teksty przychodzą w najmniej spodziewanych momentach? Na przykład po przebudzeniu w środku nocy lub tuż przed zaśnięciem. Jednak brak wtedy zazwyczaj siły, by wstać i spisać te "złote myśli" latające po Naszej głowie, bo ta chce się ułożyć na miękkiej poduszce i wrócić do krainy snów... Czasem zdarza mi się, że długo nie mam pomysłu na nowego posta, a potem spada on na mnie jak grom z jasnego nieba mimo, że na dworze piękne słońce :) Tak było i tym razem...


Czytaj dalej...

Planuję go zdradzić....

Jesteśmy nierozerwalni. On i ja. Nasze uczucie trwa już ładnych... 20lat :) Pewne znaki pojawiły się już wcześniej, ale tak na poważnie zaczęło się między nami układać, gdy byłam nastolatką. Po studiach mieliśmy małą przerwę, a kiedy urodziła się córka przeżywaliśmy pierwszy prawdziwy kryzys. Jednak było-minęło. Od kilku lat zatem nasza miłość znów jest w prawdziwym rozkwicie. Mimo to planuję go zdradzić...

Czytaj dalej...

Być kobietą... na co dzień i od święta

Która z nas nie lubi poczuć się jak prawdziwa kobieta? I nie mam tu na myśli wystrzałowej kreacji od znanego projektanta, fryzury spod grzebienia fachowca, czy karnawałowego makijażu. Krąży stereotyp, że kobieta wychowująca dziecko, siedząca w domu nie nosi na sobie nic innego jak wyciągnięte dresy. Nie maluje paznokci i nie robi makijażu! Totalna bzdura! Jestem Panią domu. Chodzę w dresie, ale zawsze dbam o to, by nie był poplamiony, dziurawy, czy rozciągnięty. Kiedy od czasu do czasu zdarzy mi się wyjść (nie mam na myśli oczywiście odprowadzenia młodej na autobus, czy zakupów w sklepie), lubię założyć coś, co z reguły wisi w szafie dawno nie używane :) Tak samo jest z makijażem. Mimo, że oko podkreślam codziennie, przy okazji wyjścia, choćby na imprezę rodzinną, makijaż ulega metamorfozie na bardziej... wyraźny. Paznokcie pomalowane muszą być i już - to moja słabość. Co jednak na co dzień daje mi poczucie, że jestem kobietą, która lubi dobrze się czuć we własnym ciele? Zapraszam na dzisiejszy post...


Czytaj dalej...

Ruszaj się, sexi mamuśko!

Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez znajomą na spotkanie dla kobiet, które organizowano w mojej okolicy. Jeśli zaglądacie tu w miarę regularnie, to już mniej więcej wiecie na czym polegają "zloty" Rozwijalni Kobiet :) O poprzednich pisałam TUTAJ i TUTAJ. Do tej pory frekwencja była dość spora, ale tym razem, głównie z racji weekendu majowego, było nas zdecydowanie mniej. I wiecie co? Zdradzę Wam sekret, ale ciii! Nic nie mówcie organizatorkom :) Takie kameralne grono podobało mi się dużo, dużo bardziej! Mogłyśmy się lepiej poznać i porozmawiać, zwłaszcza że rozsadzono nas tak, byśmy nie siedziały obok koleżanki, z którą przyszłyśmy! Poczułąm się trochę jak w szkole, ale odniosło to naprawdę dobre efekty :) Zaraz Wam pokrótce opowiem co tym razem przygotowały dla nas dwie szalone dziewczyny, które prowadzą Rozwijalnię! A oto i one:

Czytaj dalej...

Poszłam z torbami....

W marcu byłam na spotkaniu. Nie na byle jakim spotkaniu przy kawie i ploteczkach! Co to, to nie :) Spędziłam fantastyczny dzień z dziewiętnastoma dziewczynami w uroczej kawiarni. Jednak o całym spotkaniu pisałam Wam TU - Mam Blogerek Fanaberie. Działo się , oj działo. To już jednak wiecie, a jeśli nie to odsyłam do linku :) Najwięcej przyjemności z całodniowej "nasiadówki" miałam z tego, że poznałam kilka kobietek, które znałam do tej pory tylko wirtualnie. Jednak nie przeczę, że część prezentowa jest równie miła :) Dziewczyny opisując relację na swoich bloga niejednokrotnie używały słów: "puściły mnie z torbami!". Tak też właśnie było. Zadowolone z siebie, że przewidziałyśmy iż "siaty" mogą się przydać, zaopatrzyłyśmy się każda z nas w jedną. Co się okazało? JEDNA TO ZA MAŁO!! Doszło do tego, że musiałyśmy sobie nawzajem pomagać w doniesieniu bagaży do samochodu, czy hotelu! Sponsorzy hojnie nas obdarowali, więc dlatego proszę byście wytrzymały do końca relacji zdjęciowej :)


Czytaj dalej...

Koncertowy weekend we dwoje

Kto śledzi mój funpage na FB ten wie, że ubiegły weekend spędziliśmy z mężem... koncertowo! Pewnie niejeden z czytelników sobie pomyślał - "Ci to mają dobrze! Dzień po dniu, wieczorami na koncertach, na które bilety nie kosztują przecież kilka złotych". Owszem, bilety do tanich nie należą. Muszę Wam jednak powiedzieć, że dzięki szczęściu mojego małżonka trafiliśmy na obydwie imprezy całkiem free! Zwykły Tata jest bowiem fanem pewnej stacji radiowej, w której często organizowane są tzw. "błyskawiczne" konkursy. Do wygrania tym razem były wejściówki (podwójne oczywiście) na koncert Zakopower i musical z Maciejem Stuhrem. Zdjęć za wiele nie mam, bo warunków i zezwolenia nie było, ale zapraszam na krótką relację :)

Czytaj dalej...

... oraz jak dogadać się z mężczyzną?

Jakiś czas temu zostałam zaproszona na warsztaty Rozwijalni Kobiet ( KLIK ). Opisałam Wam to spotkanie oczywiście na blogu (TUTAJ). Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się także kolejne warsztaty, które miały miejsce niedawno, pod koniec marca. Tematy prelekcji były rzecz jasna inne niż poprzednio, ale chętnych słuchaczek nie brakowało. Co tym razem przygotowały dla nas organizatorki? Czytajcie dalej :)

Czytaj dalej...

Rozwijajmy się, dziewczyny!

Kilka dni temu miałam możliwość uczestniczenia w pierwszych warsztatach dla kobiet zorganizowanych przez Rozwijalnia Kobiet. Jedną z dziewczyn, która wyszła z taką inicjatywą jest moja znajoma. Postanowiłam zapoznać się bliżej z jej pomysłami i przyjęłam zaproszenie na zajęcia.
Dziś chcę Wam przedstawić swoją z nich relację.     
Nie znam osobiście drugiej organizatorki, ale o Ani mogę powiedzieć tyle, że jest to młoda, odważna i dość szalona dziewczyna z głową pełną pomysłów. Jest ona (mówiąc bardzo ogólnie) trenerem kształtowania wizerunku. 
Czytaj dalej...

Jak zostałam przedwojennym ludożercą

       Dziś post bynajmniej nie o byciu rodzicem. Nie będzie też o dzieciach. Chociaż jakby tak się zastanowić, to będzie jednak wszystkiego po trochu :)
Ci, którzy do mnie zaglądają od dość dawna wiedzą, że córka nasza chodziła do wspaniałego przedszkola. Trwało to zaledwie rok, ale jakże intensywny był to czas dla całej naszej trójki! O licznych wyjazdach, spotkaniach pisałam posty z cyklu "Nasze wycieczki" :)
       Tym razem nie wyjechaliśmy nigdzie (wypad do teatru animacji nas ominął, niestety), ale za to powróciliśmy na kilka godzin w mury przedszkola "Śpiewający Włóczykije".

Czytaj dalej...

Nie dam się!!!

Postanowień noworocznych nie robię. Tych wielkopostnych też nie, ale podziwiam męża mojego, bo od lat już co roku odmawia sobie w czasie Wielkiego Postu wszelkich łakoci!
Jednakże postanowiłam wrócić do czegoś co kiedyś robiłam regularnie. BARDZO regularnie...
Mianowicie kijki, inaczej zwane fachowo nordic-walking.
Rok temu cały sezon zimowy "kijkowałam". Śnieg, nie śnieg. Mróz, czy słońce. Chodziłam z tymi kijami całą zimę, średnio dwa razy w tygodniu. Chodziłam wiosną i na początku lata. Potem... no nie przestałam całkiem, ale zdecydowanie rzadziej wychodziłam w trasę :( 
Czas to zmienić. Czas wrócić do tego co sprawiało mi radość!

Czytaj dalej...

Poległam......

Jesień....
Czas, w którym dzień się stopniowo skraca i zbyt szybko (jak dla mnie) robi się ciemno.
Czas, w którym swój "radosny taniec" rozpoczynają wszelkie zarazki i wirusy.
Mówimy, że wraz z początkiem nowego roku szkolnego dzieciaki zaczynają chorować.
Cóż, dużo w tym prawdy.
Skąd w takim razie wziął się wirus w zatokach matki siedzącej w domu?
Bo córka chodzi do szkoły. Bo o siódmej rano dyrdolimy na autobus, a na dworze mrozicho jak diabli. Po czym, gdy na ten sam przystanek wędruję wczesnym popołudniem (by odebrać dziecię), jest ciepło i słonecznie. W zeszłym tygodniu od rana były jedynie 3 stopnie ciepła, natomiast w południe chowałam się przed słońcem, które wręcz prażyło moje odsłonięte ramiona.
Jesień...

Czytaj dalej...

Serialowy zawrót głowy

Seriale. "Tasiemce" tak zwane. Jedne krótsze, inne dłuższe. Jedne bawią, a drugie napawają wręcz strachem!
Osobiście wolę zdecydowanie te komediowe, rodzinne. Moim zdaniem serial ma odprężyć. Przez te (często) 20-25 minut emisji ma mi poprawić humor!
Są seriale, które oglądam sama. Mam wtedy swoje minuty seansu z "Chirurgami", czy "Prawem Agaty" :)
Jednak sporo jest takich tytułów, jak my to mówimy z mężem "zapchajdziurek", które włączamy razem z małżonkiem, gdy nie mamy czasu lub ochoty na dłuższy film. 
Powiecie może, że nie macie czasu na TV? Ja też w ciągu dnia oglądam jedynie kreskówki córki. Jednakowoż , jak wspomniałam powyżej, chwila odprężenia wieczorem jest wszystkim potrzebna!

Czytaj dalej...

Książki mamci część 2

Jakiś czas temu napisałam post o książkach, które czytamy my - ja i mąż (KSIĄŻKI MAMCI NASZE STOSIKI) Ostatnimi czasy na blogu wrzucałam recenzję tytułów przeczytanych córce, więc nadrabiam zaległości książkowe rodziców!
Chcę Wam dziś polecić (lub też niekoniecznie) kilka pozycji literackich przez nas ostatnio czytanych :)

Czytaj dalej...

Książki "mamci", czyli co czytam JA!

Książki to coś co u nas w domu lubimy wszyscy!
mam na blogu Kącik recenzencki gdzie możecie zapoznać się z niektórymi pozycjami literatury dziecięcej, ale dziś dla odmiany podam Wam kilka tytułów czytanych przeze mnie. "Mamcię", jak nazywa mnie córka.
Pamięć mam dobrą, ale krótką toteż będę się wspierać stroną lubimyczytac.pl, na której mam swoje konto. To dzięki tej stronie wiem co mam już "odfajkowane", a co jeszcze przede mną w długiej kolejce oczekujących na przeczytanie. Pozwala mi ona katalogować i ogarniać moja literaturę.
Kolejność, która Wam podam jest absolutnie przypadkowa. Prawda jest taka, że książki, które przeczytałam dwa lata temu mogą się okazać mniej interesujące teraz, kiedy wyszły kolejne nowości :)
No to zaczynajmy :
  • trylogia kwiatowa Katarzyny Michalak - przy czym zaznaczam od razu, że najbardziej podobała mi się część ostatnia! W ogóle jestem fanka twórczości Pani Michalak

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203770/przystan-julii
Czytaj dalej...

Gdy chcesz, a nie możesz.....

Znacie to uczucie, gdy chcecie coś zrobić, zdobyć, osiągnąć, ale z jakichś powodów nie możecie?
IRYTUJĄCE to, prawda?
Myślałam, że zabraknie mi dziś pomysłu na nowego posta i (jak to zwykle u mnie bywa) wystarczyło ruszyć z kijkami w las, by temat sam się "nawinął" ;)
Sprawa nie dotyczy niczego konkretnego, ale wynika z tego, że... naprawdę się dziś zirytowałam!
Otóż, korzystając z pięknej, słonecznej pogody postanowiłam, swoim zwyczajem, zafundować sobie trening nordic walking. Niestety miałam świadomość, że nie czuję się najlepiej (dolegliwości nazwijmy to "natury kobiecej"). Mimo wszystko chciałam spróbować, gdyż potrzebowałam przewietrzyć umysł i spalić zbędne kalorie, które ostatnio nagromadziłam.
Wyruszyłam...Wolno...Bardzo wolno. Wiedziałam, że nie mogę utrzymywać swojego normalnego tempa.
Jednak po ok. 2 km żółwiego nordic walkingu mój organizm dał o sobie zdecydowanie znać. Trasa została skrócona - zaledwie 3,5 km, a ja wróciłam do domu pokonana. Nie znoszę tego uczucia!


Praktycznie każdy z Nas, z różnych powodów, nie zawsze może osiągnąć tego o czym marzy. Chodzi mi nie tylko o wyzwania sportowe (jak w moim przypadku), ale również np. o osiągnięcie upragnionej sylwetki (wagi), o znalezienie pracy, o to, by doczekać wymarzonego potomka itp, itd. Każdy ma obrany inny cel na radarze i każdy z innego powodu do niego podąża. Nie zawsze jednak z sukcesem.
Ale tak już w życiu bywa. Nie można mieć wszystkiego, mimo iż bardzo się o to staramy i dążymy do tego ze wszystkich sił.
Nie będę się rozpisywać o swoich, czy czyichś problemach, bo każdy z nas je ma i dla każdego są one najistotniejsze. Chodziło mi jedynie o wywołanie i zaakcentowanie tematu.
Dla mnie dziś nieosiągalne było głupie przejście standardowego dystansu, ale tak naprawdę jest coś o wiele poważniejszego o co walczę . Bardzo tego pragnę. Póki co cel jest nieosiągnięty... Co nie oznacza, że opuściłam rękawice. O nie!!!
Czytaj dalej...

Lepszy dzień

Pisałam już Wam jakiś czas temu o "gorszych dniach", np TUTAJTUTAJ . Gorszych ze względu na zachowanie mojej jedynaczki......
Dziś będzie wręcz odwrotnie, a przez to bardziej optymistycznie :)
Wczorajszy dzień mogę bowiem śmiało zaliczyć do tych zdecydowanie LEPSZYCH!! 
W przedszkolu grupa  Izy miała występ dla Klubu Seniorów z naszej okolicy. Podobne przedstawienie  pokazali swoim babciom i dziadkom w minionym tygodniu, a wczoraj tym dziadkom obojga płci, których wnuki zdecydowanie już wyrosły z okresu przedszkolnego :) Ja tam byłam, kawkę piłam i całość (jak zwykle!) uwieczniłam :)


Przyznam, że nie wiem czy to właśnie ten występ wprawił córkę w tak dobry nastrój czy przyczyniły się do tego inne czynniki. Gdybym tylko poznała przyczynę tych "lepszych" dni.....oj byłoby idealnie :) Pisałam już niejednokrotnie o tym, że Iza nie potrafi się sama bawić i strasznie szybko się nudzi. Cóż, wczoraj udowodniła, że  "chcieć to móc"!
Po powrocie z przedszkola, owszem, wyłudziła godzinną bajkę na DVD, dzięki czemu mogłam przynajmniej zasiąść do segregowania fotek zrobionych na przedstawieniu, a mężuś mógł trochę poczytać.
Bajka się skończyła, a ja zaryzykowałam i rzuciłam córce dwie propozycje : rysowanie/kolorowanie albo jej poczytam książkę. Wybrała trzecią opcję, jaką była gra z dziadkami w karty - super!
Wróciła po pół godzinie i zabrała się za rysowanie. Co do niej niepodobne - zajęło jej to ponad 45 minut! A oto co stworzyła w tym jakże cennym dla rodziców czasie :



Zerkaliśmy z mężem po sobie, rzucając bezgłośne pytania w stylu : 
"Gdzie Nasza córka?"
"O co tu chodzi?"
"Jak długo to potrwa i dlaczego nie jest tak częściej?"
Zbliżał się wieczór. Córka kiedy jest zmęczona zazwyczaj pokazuje swoje drugie - znacznie mroczniejsze oblicze! :) Jednak nie tym razem. Zrobiła wszystko o co ja poprosiliśmy bez piśnięcia i ani jednego focha! Jeszcze jakby tego było mało, to kiedy chciała coś od taty nie było standardowego piszczenia tylko grzeczne : "tatusiu wybacz, że ci przeszkadzam, ale...."
No sami przyznajcie : anioł nie dziecko, co nie?! Wiem, że nie potrwa to długo. Nie może być na okrągło idealnie i słodko. W końcu pojawią się kiepskie momenty....
Jednak, póki co, cieszę się tym wczorajszym popołudniem i miło je wspominam, Córka udowodniła, że jak chce to potrafi oraz , że mimo zmienności nastrojów  ma w sobie "dobrego ducha", którego tak bardzo z mężem lubimy :)
Życzę Wam wszystkim i sobie samej jak najwięcej takich chwil :)

Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka