Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kijki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kijki. Pokaż wszystkie posty

Nie dam się!!!

Postanowień noworocznych nie robię. Tych wielkopostnych też nie, ale podziwiam męża mojego, bo od lat już co roku odmawia sobie w czasie Wielkiego Postu wszelkich łakoci!
Jednakże postanowiłam wrócić do czegoś co kiedyś robiłam regularnie. BARDZO regularnie...
Mianowicie kijki, inaczej zwane fachowo nordic-walking.
Rok temu cały sezon zimowy "kijkowałam". Śnieg, nie śnieg. Mróz, czy słońce. Chodziłam z tymi kijami całą zimę, średnio dwa razy w tygodniu. Chodziłam wiosną i na początku lata. Potem... no nie przestałam całkiem, ale zdecydowanie rzadziej wychodziłam w trasę :( 
Czas to zmienić. Czas wrócić do tego co sprawiało mi radość!

Czytaj dalej...

Dbajmy o kondycję

Wiosna, wiosna, ach to ty!
Wszyscy wokół to widzą, czują , no i piszą o tym.
Chyba każdy się cieszy z powodu zbliżających się coraz większymi krokami ciepłych,słonecznych dni.
Zadam Wam teraz podchwytliwe pytanie : jak tam z Waszą kondycją?
O wagę, wymiary nie pytam, bo to nie moja sprawa :) 
Przede wszystkim ważne jest, żeby czuć się dobrze (i zdrowo). Dobrze by było przy tym, aby nie mieć zadyszki np. po powrocie z zakupów czy też po wejściu po schodach choćby na drugie piętro!
Wiadomo, że każdy chce ładnie i szczupło wyglądać. Chcielibyśmy mieć figurę modelki (ale nie "wieszaka"), ale to nie jest takie proste, prawda? Powiem Wam jedno : nigdy nie katowałam się żadną dietę. Dla mnie dieta to koszmar. Nie mam silnej woli, by pilnować tego co mogę a czego nie mogę skonsumować. Lubię jeść. Uwielbiam słodycze! Dlatego zdecydowanie (dla zachowania równowagi) wybieram aktywność fizyczną.
Dla wielu kobiet (ale także dla wielu mężczyzn) podstawowym pytaniem jest : jaki rodzaj aktywności fizycznej wybrać, tak aby się przy okazji nie "wykończyć" , a jednocześnie uzyskać pożądany efekt?

Czytaj dalej...

Gdy chcesz, a nie możesz.....

Znacie to uczucie, gdy chcecie coś zrobić, zdobyć, osiągnąć, ale z jakichś powodów nie możecie?
IRYTUJĄCE to, prawda?
Myślałam, że zabraknie mi dziś pomysłu na nowego posta i (jak to zwykle u mnie bywa) wystarczyło ruszyć z kijkami w las, by temat sam się "nawinął" ;)
Sprawa nie dotyczy niczego konkretnego, ale wynika z tego, że... naprawdę się dziś zirytowałam!
Otóż, korzystając z pięknej, słonecznej pogody postanowiłam, swoim zwyczajem, zafundować sobie trening nordic walking. Niestety miałam świadomość, że nie czuję się najlepiej (dolegliwości nazwijmy to "natury kobiecej"). Mimo wszystko chciałam spróbować, gdyż potrzebowałam przewietrzyć umysł i spalić zbędne kalorie, które ostatnio nagromadziłam.
Wyruszyłam...Wolno...Bardzo wolno. Wiedziałam, że nie mogę utrzymywać swojego normalnego tempa.
Jednak po ok. 2 km żółwiego nordic walkingu mój organizm dał o sobie zdecydowanie znać. Trasa została skrócona - zaledwie 3,5 km, a ja wróciłam do domu pokonana. Nie znoszę tego uczucia!


Praktycznie każdy z Nas, z różnych powodów, nie zawsze może osiągnąć tego o czym marzy. Chodzi mi nie tylko o wyzwania sportowe (jak w moim przypadku), ale również np. o osiągnięcie upragnionej sylwetki (wagi), o znalezienie pracy, o to, by doczekać wymarzonego potomka itp, itd. Każdy ma obrany inny cel na radarze i każdy z innego powodu do niego podąża. Nie zawsze jednak z sukcesem.
Ale tak już w życiu bywa. Nie można mieć wszystkiego, mimo iż bardzo się o to staramy i dążymy do tego ze wszystkich sił.
Nie będę się rozpisywać o swoich, czy czyichś problemach, bo każdy z nas je ma i dla każdego są one najistotniejsze. Chodziło mi jedynie o wywołanie i zaakcentowanie tematu.
Dla mnie dziś nieosiągalne było głupie przejście standardowego dystansu, ale tak naprawdę jest coś o wiele poważniejszego o co walczę . Bardzo tego pragnę. Póki co cel jest nieosiągnięty... Co nie oznacza, że opuściłam rękawice. O nie!!!
Czytaj dalej...

Spalanie kalorii czy błogie lenistwo?



Święta, święta i po świętach! Co roku ta sama historia. Wcześniej za to narzekamy, że trudno ze wszystkim zdążyć przed świętami. Chciałam napisać post przed południem, ale blogger uznał chyba, że pomysł na temat mam nieodpowiedni, bo przy każdej próbie wgrania zdjęcia zawieszał się i kasował mój tekst. Po dwóch nieudanych próbach poddałam się.
Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka