Jesteśmy nierozerwalni. On i ja. Nasze uczucie trwa już ładnych... 20lat :) Pewne znaki pojawiły się już wcześniej, ale tak na poważnie zaczęło się między nami układać, gdy byłam nastolatką. Po studiach mieliśmy małą przerwę, a kiedy urodziła się córka przeżywaliśmy pierwszy prawdziwy kryzys. Jednak było-minęło. Od kilku lat zatem nasza miłość znów jest w prawdziwym rozkwicie. Mimo to planuję go zdradzić...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą endomondo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą endomondo. Pokaż wszystkie posty
Jak kilometr po kilometrze wpadłam w uzależnienie...
Pod koniec sierpnia planuję wraz z rodziną wyjazd na weekendowe spotkanie blogerek do Stronia Śląskiego. Piękna i wiele mówiąca nazwa Active blog bardzo pasuje zarówno do mnie jak i do całej naszej trzyosobowej familii. Założenie organizatorki jest proste: zrzeszenie kobiet-blogerek i wzajemne wsparcie. Jestem jak najbardziej "ZA" takim podejściem. Z resztą o rozwijaniu się oraz robieniu czegoś dla samej siebie pisałam Wam również w relacjach ze spotkań Rozwijalni Kobiet (KLIK). Dziś napiszę natomiast o czymś bardzo prostym w wykonaniu. O czymś, co pomaga mi w codziennym życiu, a nie wymaga ode mnie wielkich nakładów finansowych lub czasowych. Dziś chcę Was zmotywować do tego byście pomogły sobie i przy okazji innym.
Nie dam się!!!
Postanowień noworocznych nie robię. Tych wielkopostnych też nie, ale podziwiam męża mojego, bo od lat już co roku odmawia sobie w czasie Wielkiego Postu wszelkich łakoci!
Jednakże postanowiłam wrócić do czegoś co kiedyś robiłam regularnie. BARDZO regularnie...
Mianowicie kijki, inaczej zwane fachowo nordic-walking.
Rok temu cały sezon zimowy "kijkowałam". Śnieg, nie śnieg. Mróz, czy słońce. Chodziłam z tymi kijami całą zimę, średnio dwa razy w tygodniu. Chodziłam wiosną i na początku lata. Potem... no nie przestałam całkiem, ale zdecydowanie rzadziej wychodziłam w trasę :(
Czas to zmienić. Czas wrócić do tego co sprawiało mi radość!
Etykiety:
aktywnie
,
codzienność
,
czas dla siebie
,
emocje
,
endomondo
,
kijki
,
nordic-walking
,
rowery
,
ruch
,
Zdrowo
Weekend..... w domu pełen wrażeń
Może kilkoro z Was to zdziwi, ale miniony weekend w całości spędziliśmy w domu. W zaciszu swojego ogródka (pomijając krótkie wypady rowerowe rzecz jasna!). Nie było tym razem żadnego wyjazdu, żadnej imprezy. Od dawna nie spędziliśmy soboty i niedzieli w domu (gości też brak!) i dobrze nam z tym było. Raz na jakiś czas tak po prostu chyba trzeba!
Jako, że jednak jesteśmy osobami aktywnymi, to domowe biesiadowanie nie polegało na leżeniu przed TV. O nie! Nasze dziewczę sześcioletnie nigdy by do tego nie dopuściło :) Zatem co robić przez dwa dni dość fajnej pogody? Zapraszam do lektury okraszonej sporą ilością fotek :)
Etykiety:
czas z córką
,
czas z rodziną
,
czytanie dzieciom
,
endomondo
,
gazetka ABC
,
gra Słówka
,
kolorowanie
,
książki
,
puzzle
,
relaks
,
rowery
,
weekend
Nasze wycieczki cz.3 - park dinozaurów Zaurolandia
Ci, którzy nas czytają i przez to trochę już poznali, dobrze wiedzą, że poza książkami i grami planszowymi, lubimy spędzać czas aktywnie! Aktywnie, czyli nie tylko spacery, wycieczki rowerowe, czy w moim przypadku nordic-walking (a męża bieganie). Nasza rodzinka uwielbia również wszelakie wyprawy. Ostatnio pisałam o wycieczkach zorganizowanych przez przedszkole córki. Na ten weekend - długi weekend, również planowaliśmy do rzeczonej wyprawy się dołączyć. Tym razem był to wypad w góry Stołowe ze zwiedzaniem czeskiego zoo włącznie. Niestety. Po długich i intensywnych przemyśleniach, namowach znajomych i robieniu listy "za" i "przeciw" postanowiliśmy jednak odpuścić (jeśli czytaliście poprzedniego posta wiecie dlaczego!). Do tego doszło też przeziębienie, które "rozkładało" nas powoli, acz skutecznie! Jednak z racji tego, że na dworze upał, a w domu siedzieć nie lubimy, wybraliśmy się jednego dnia do ZAUROLANDII
http://www.zaurolandia.pl/
Dbajmy o kondycję
Wiosna, wiosna, ach to ty!
Wszyscy wokół to widzą, czują , no i piszą o tym.
Chyba każdy się cieszy z powodu zbliżających się coraz większymi krokami ciepłych,słonecznych dni.
Zadam Wam teraz podchwytliwe pytanie : jak tam z Waszą kondycją?
O wagę, wymiary nie pytam, bo to nie moja sprawa :)
Przede wszystkim ważne jest, żeby czuć się dobrze (i zdrowo). Dobrze by było przy tym, aby nie mieć zadyszki np. po powrocie z zakupów czy też po wejściu po schodach choćby na drugie piętro!
Wiadomo, że każdy chce ładnie i szczupło wyglądać. Chcielibyśmy mieć figurę modelki (ale nie "wieszaka"), ale to nie jest takie proste, prawda? Powiem Wam jedno : nigdy nie katowałam się żadną dietę. Dla mnie dieta to koszmar. Nie mam silnej woli, by pilnować tego co mogę a czego nie mogę skonsumować. Lubię jeść. Uwielbiam słodycze! Dlatego zdecydowanie (dla zachowania równowagi) wybieram aktywność fizyczną.
Dla wielu kobiet (ale także dla wielu mężczyzn) podstawowym pytaniem jest : jaki rodzaj aktywności fizycznej wybrać, tak aby się przy okazji nie "wykończyć" , a jednocześnie uzyskać pożądany efekt?
Gdy chcesz, a nie możesz.....
Znacie to uczucie, gdy chcecie coś zrobić, zdobyć, osiągnąć, ale z jakichś powodów nie możecie?
IRYTUJĄCE to, prawda?
Myślałam, że zabraknie mi dziś pomysłu na nowego posta i (jak to zwykle u mnie bywa) wystarczyło ruszyć z kijkami w las, by temat sam się "nawinął" ;)
Sprawa nie dotyczy niczego konkretnego, ale wynika z tego, że... naprawdę się dziś zirytowałam!
Otóż, korzystając z pięknej, słonecznej pogody postanowiłam, swoim zwyczajem, zafundować sobie trening nordic walking. Niestety miałam świadomość, że nie czuję się najlepiej (dolegliwości nazwijmy to "natury kobiecej"). Mimo wszystko chciałam spróbować, gdyż potrzebowałam przewietrzyć umysł i spalić zbędne kalorie, które ostatnio nagromadziłam.
Wyruszyłam...Wolno...Bardzo wolno. Wiedziałam, że nie mogę utrzymywać swojego normalnego tempa.
Jednak po ok. 2 km żółwiego nordic walkingu mój organizm dał o sobie zdecydowanie znać. Trasa została skrócona - zaledwie 3,5 km, a ja wróciłam do domu pokonana. Nie znoszę tego uczucia!
Praktycznie każdy z Nas, z różnych powodów, nie zawsze może osiągnąć tego o czym marzy. Chodzi mi nie tylko o wyzwania sportowe (jak w moim przypadku), ale również np. o osiągnięcie upragnionej sylwetki (wagi), o znalezienie pracy, o to, by doczekać wymarzonego potomka itp, itd. Każdy ma obrany inny cel na radarze i każdy z innego powodu do niego podąża. Nie zawsze jednak z sukcesem.
Ale tak już w życiu bywa. Nie można mieć wszystkiego, mimo iż bardzo się o to staramy i dążymy do tego ze wszystkich sił.
Nie będę się rozpisywać o swoich, czy czyichś problemach, bo każdy z nas je ma i dla każdego są one najistotniejsze. Chodziło mi jedynie o wywołanie i zaakcentowanie tematu.
Dla mnie dziś nieosiągalne było głupie przejście standardowego dystansu, ale tak naprawdę jest coś o wiele poważniejszego o co walczę . Bardzo tego pragnę. Póki co cel jest nieosiągnięty... Co nie oznacza, że opuściłam rękawice. O nie!!!
Spalanie kalorii czy błogie lenistwo?
Święta, święta i po świętach! Co roku ta sama historia. Wcześniej za to narzekamy, że trudno ze wszystkim zdążyć przed świętami. Chciałam napisać post przed południem, ale blogger uznał chyba, że pomysł na temat mam nieodpowiedni, bo przy każdej próbie wgrania zdjęcia zawieszał się i kasował mój tekst. Po dwóch nieudanych próbach poddałam się.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)






przez
Blokotka