Kiedy córka była jeszcze w przedszkolu, śmiałam się trochę słysząc o tych wszystkich zajęciach dodatkowych : "języki", balet, basen, karate itp., itd. Młoda siedziała w przedszkolu około siedmiu godzin. Rano przed wyjściem miała chwile na obejrzenie bajki, czy rysowanie.
Po powrocie do domu z kolei często była już na tyle zmęczona, że w grę wchodziły zajęcia mało angażujące : krótki spacer, czytanie książek, wyprawa do biblioteki, czy gry planszowe.
Córka to typ dziecka, który mimo swoich sześciu lat potrzebuje chwili regeneracji w ciągu dnia. Zdarzało się, że po przyjściu z przedszkola czytałam jej książkę, a ona....odpływała w błogi sen!
Pytam więc : gdzie tu czas i miejsce na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe dla takiego dziecka jak moje?
Czytaj dalej...