Jak to
zwykle bywa, do popełnienia dzisiejszego wpisu zainspirowało mnie życie. Ów
impuls przyszedł w jeden z przedświątecznych dni. Niesiony niewymowną chęcią
zabicia wlokącego się niemiłosiernie czasu oraz natchniony kolejnym wiosennym
popołudniem pełnym deszczu, wiatru i gilów z nosa, postanowiłem zrelaksować się
przy jakiejś ciekawej lekturze. W ten oto sposób zacząłem studiować... książeczkę
zdrowia mojego Skarbu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Sposób na jesienne wieczory z dzieckiem
Jesień. Temat rzeka na blogach. Począwszy od porad jak ją polubić, skończywszy na tym co można zrobić z dyni. Nie rozumiem fenomenu tej pory roku. Nie lubię tego okresu i nie polubię choćby nie wiem jakie złote rady ktoś chciał mi przekazać. Nie znoszę tego, że o 16-tej jest już ciemno. Że wieczory są tak krótkie i szybciej niż zwykle dopada mnie zmęczenie. Nie cierpię bycia zależnym od pogody, która w tym czasie jest bardzo kapryśna. Co czynić, gdy w dodatku dziecko mimo wszystko rozpiera energia i wciąż chce robić coś innego? Oto nasz sposób na jesienne wieczory z dzieckiem...
Nie pomagam córce w lekcjach
Kilka rozmów ze znajomymi mamami uświadomiło mi parę spraw. Wiadomo, że fajnie się spotkać i pogadać na tematy inne niż dzieci, przedszkole/szkoła, ale czasami się po prostu nie da. A z kim najlepiej się rozmawia o książkach, nauczycielach i zadaniach domowych? No jasne, że z inną mamą :)
Jak wiecie doskonale moja córka czyta płynnie. Książki to jej miłość. Jedna ze znajomych uświadomiła mi, że to dlatego nie spędzam z nią tyle czasu przy lekcjach, bo ona nie musi przećwiczyć w domu zadanej z elementarza czytanki. Racja. Dotarło to do mnie. Do tej pory po prostu uznawałam za normalne fakt, że czytania ćwiczyć nie musimy. Wręcz poprosiłam córkę, by nie dźwigała niepotrzebnie książki ze szkoły skoro czyta praktycznie perfekcyjnie. Jednak nie pisze tego, by się chwalić...
Plamy - zmora każdej mamy
Która z Nas nie dostaje szału jak dziecko wraca z przedszkola z nowym nabytkiem na całkiem nowej bluzeczce? No może nie od razu szału, ale miłe to nie jest, czyż nie? Spotkało mnie to niejednokrotnie. Plamy różnego rodzaju : od kredek, poprzez farby, pisaki, takie od kompotu czy trawy. Wiadomo, że najlepiej zaprać wszelkie plamy na świeżo. Jednak nie zawsze mamy taką możliwość. Na rynku jest obszerna oferta odplamiaczy. Niestety niektóre albo tych plam w rzeczywistości nie usuwają albo działają tylko na te świeże, albo zwyczajnie niszczą tkaninę! Pewnego dnia wpadła mi w ręce książka mojej teściowej. Bardzo stara (książka, nie teściowa!). Kilka sposobów w niej zapisanych Wam dziś podsunę :) Oto jakie w niej zawarto sposoby na plamy!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



przez
Blokotka