Pokazywanie postów oznaczonych etykietą integracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą integracja. Pokaż wszystkie posty

Obfity kosz piknikowy, czyli ActiveBlog na bogato

Pod koniec sierpnia braliśmy udział w rodzinnym spotkaniu blogerskim Active Blog w Nowym Gierałtowie, o czym pisałam tutaj KLIK. Wspaniałe towarzystwo blogerek i ich rodzin, piękna pogoda, pieczone w ognisku ziemniaczki, totalna integracja i w dodatku moje urodziny przypadające w owym czasie :) Wiecie zapewne, że na takich spotkaniach ważni są też sponsorzy, którzy pomagają to wszystko zorganizować. Bez nich byłoby krucho, zarówno z miejscem noclegowym, jak i z organizacją wszelkich rozrywek. Mimo, że dla nas najważniejsze jest/było spotkanie oraz możliwość porozmawiania "na żywo" z innymi piszącymi mamami, to zawsze miło jest człowiekowi, gdy dodatkowo zostaje on czymś obdarowany.

foto by yakie fayne
Czytaj dalej...

Spaleni jak raczki i pieczone ziemniaczki, czyli Active Blog

Kiedy niespełna dwa lata temu rozpoczęłam swoją blogową przygodę nie podejrzewałabym nawet, że tak duża liczba osób zachce czytać moją "wesołą twórczość". Również fakt, że poznam tyle innych blogerek osobiście był dla mnie wtedy niewiarygodny. Powiem Wam, że uwielbiam poznawać ludzi. W momencie kiedy spotykam dziewczynę z bloga, którego wcześniej już czytałam staje się on dla mnie bardziej...."namacalny", rzeczywisty. Jeśli natomiast nie znam strony prowadzonej przez którąś z poznanych pań...cóż, przeważnie się to szybko zmienia. Kiedy w miejscowości Rabka Zdrój na Blogoland poznałam Paulinę i jej rodzinkę, wiedziałam od razu, że na tym jednym wydarzeniu się nie skończy. Jakaż więc to była wspaniała wiadomość, gdy okazało się, że organizuje ona swoje autorskie, rodzinne spotkanie, na które w dodatku się  dostałam. Tak oto Paulina z YakieFayne i Ania z Żyłeczki zorganizowały Active Blog #1, a my w niedługim odstępie czasu ponownie mieliśmy okazję spotkać się w rodzinnym gronie.



Czytaj dalej...

Integrować dzieci... na siłę?

Temat, jak zwykle, z życia wzięty :)
Kiedy córka rok temu zaczynała karierę przedszkolaka (mając już 5lat) byłam pełna obaw, że nie odnajdzie się wśród innych dzieci, które znają się dwa, a niektóre nawet trzy lata. Sytuacja rozwinęła się samoistnie, bez niczyjej ingerencji. Młoda zaaklimatyzowała się w grupie szybciej niż myśleliśmy. Zaskoczyła tym nas-rodziców, całą rodzinę jak również panie z przedszkola. Nikt nic nie robił na siłę. Nikt jej nie "naciskał". Wdrożyła się w życie grupy i już :) Zawarła przyjaźnie. Wiem, że to także olbrzymia zasługa opiekunek jak i dzieci. Córka zyskała odwagę, śmiałość i nauczyła się nawiązywania kontaktów.
Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka