Statystyczna
rodzina Kowalskich w niedzielne leniwe popołudnie. Obowiązkowe zakupy zrobione
(co by ustawodawców utwierdzić w przekonaniu, że „dzień święty” bez Biedronki
jest dniem straconym). Rosół oraz schabowy „na drugie” spałaszowane, odświętna
biała koszula wraz ze spodniami w kant już leżą na dnie kosza od brudnej
bielizny. Przyodziani w wygodny dres tudzież podkoszulek i gacie (nie mnie
oceniać gusta innych) rozsiadamy się wygodnie w fotelu. Pilot TV do łapki, nawigacja
po kanałach uruchomiona. Ruszamy w podróż po 150 (lub więcej) stacjach. Dziwi
Was fakt, że po „przerzuceniu” 50 programów nadal nie znaleźliście nic godnego dłuższej
uwagi? Bo mnie nie. Tu reklama, tam jakiś szoł (który pisze się show), znów
reklama... Ostatecznie zawsze jakoś tak zatrzymujemy się na stacji pt. „program
przyrodniczy”, by posłuchać jak Krystyna Czubówna opowiada o rytuałach godowych
fenka pustynnego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka przez zabawę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka przez zabawę. Pokaż wszystkie posty
Byli sobie...podróżnicy, czyli naprawdę wielka gra
Pisząc
te słowa za oknem właśnie przechodzi deszczowa nawałnica. Ptaki nieśmiało
próbują nawigować się śpiewem, a umęczone oczy po dusznej przespanej na
szczęście nocy za Chiny Demokratyczne nie chcą się rozkleić. Nawet kawa zbożowa
(czarna podwójna) nie jest w stanie nic tu zdziałać. O! Teraz mam z kolei
namiastkę wodospadów Niagara, bo rynny na dachu stwierdziły, że nie będą odprowadzać
więcej deszczówki. Nie i już! Szaro, buro, mokro i ponuro. W skrócie:
dzisiejszego dnia rozpoczynają się wakacje!
Dzieci i komputer, czyli mądre wykorzystanie technologii
Do
dzisiejszego wpisu zmotywowało mnie codzienne życie. Konkretnie – życie Zwykłej
Rodzinki. W moim przypadku cykl dzienny wygląda do znudzenia tak samo albo co
najwyżej, gdy motylek w Chinach zatrzepocze skrzydełkami w myśl teorii chaosu,
bardzo podobnie. A więc: praca, dom, obiad, walka z córką o każdą minutę
odpoczynku (na razie jestem konsekwentny – zawsze przegrywam), godzina wieczorem
– w porywach dwie spokoju za Zwykłą Matką, sen. Sekwencja ulega regularnemu powtarzaniu.
Jedynie w weekend odchodzi obowiązek dotarcia do stanowiska pracy. Choć w sumie
ten czas spędzam zazwyczaj w pokoju mojej księżniczki... więc na jedno
wychodzi.
Jak pomóc w nauce, czyli nauka przez zabawę
Nie jestem pewna czy dobrze robię zabierając się dziś do pisania. Powód? Ogólnie rzecz biorąc dzień mam taki, że pluję jadem. Aczkolwiek częściowo mój nastrój wywołany jest szkołą mojej córki, więc tekst okazał się bardzo na czasie. Nasza drugoklasistka radzi sobie dobrze z nauką. Zatem to nie brak zdolności, czy chęci do edukowania się wywołują u mnie atak furii. Powodem jest nasz system szkolnictwa i parę innych spraw przy okazji. "Ciśnienie" jakie wywołuje się na nasze dzieciaki powoduje, że wciąż szukam metod jak pomóc w nauce mojej siedmiolatce. Tak, by nie zrazić jej do tego, ale jednocześnie, aby nie straciła czasu na przyjemności. Nauka przez zabawę to najlepsze rozwiązanie!
Z historią za pan brat
Edukacja poprzez zabawę? Wiadomo nie od dziś, że to najlepszy, najłatwiejszy, a przede wszystkim najprzyjemniejszy sposób na przyswajanie wiedzy przez nasze dzieci. Który maluch lubi "ślęczeć" nad książkami i "zakuwać" zadany materiał? Ja tego nie lubiłam więc i nie będę zmuszać mojej córki do podobnych działań. Na szczęście dziś na rynku wydawniczym mamy sporo propozycji oraz rozwiązań na przyjemną naukę np. języków obcych, matematyki, czy też historii. Przyznam szczerze, że tego ostatniego przedmiotu wybitnie nie lubiłam. Ci wszyscy królowie, daty bitew do zapamiętania... Www! Okazuje się jednak, że obecnie o danym temacie można czytać coraz ciekawsze książki, grać w fajne gry albo... kolorować! Tak, tak! Poprzez kolorowanie też można się czegoś nauczyć. Czego? A np. tego kim był Zawisza Czarny, kiedy była bitwa pod Płowcami, jak zmieniały się polskie granice albo jakie zamki w naszym kraju warto poznać/odwiedzić.
Etykiety:
historia do kolorowania
,
Historia Polski
,
kącik recenzencki
,
kolorowanie
,
kolorowanki
,
nauka przez zabawę
,
pokoloruj historię
,
wydawnictwo Olesiejuk
,
Zamki w Polsce
„Ucz się póki czas! Czyli wskazówkowo-cyfrowe dylematy”
Nie
znoszę upływającego czasu. Człowiek z każdą chwilą staje się starszy, bardziej
świadomy otaczającego go świata. A co za tym idzie coraz więcej spraw zaprząta
nasze umysły, problem goni problem. Na końcu dopada nas starość (albo kierowca
Bardzo Małego Wozu na przejściu dla pieszych) i... potem dzieją się z nami różne
rzeczy w zależności od tego w co kto wierzy. Dlatego fajnie być nieświadomym
owych spraw dzieckiem. Z trybu sen przechodzić w tryb zabawa. I tak w kółko...
Tyle, że stan ten, dawno już u mnie nieaktualny, ma też pewne minusy. Przede
wszystkim musimy polegać na wiedzy i mądrości innych, by podczas zabawy nie
stracić głowy (dosłownie) lub też nie dać się zrobić „na szaro” w kwestii czasu
przeznaczonego na wszelkiego rodzaju uciechy. Znam to z autopsji – wszak sam
jestem rodzicem, który niejednokrotnie naginał czasoprzestrzeń na niekorzyść
nic niepodejrzewającej córki. Be tata! Be!
Etykiety:
czas z dzieckiem
,
gra dla dzieci
,
gra dla sześciolatków
,
gra edukacyjna
,
Grajmy!
,
nauka godzin
,
nauka przez zabawę
,
Poznaję zegar
,
sposób na nudę
,
Zielona Sowa
„Ahoj Kapitanie Nauko! Czyli nowości na horyzoncie”
Rozwijanie dziecięcej wyobraźni., nauka poprzez zabawę, wzbogacanie słownictwa, nauka czytania i liczenia, ćwiczenie pamięci i orientacji przestrzennej. To wszystko rzeczy, których chcemy nauczyć nasze dzieci. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trochę trudniej. Są dzieci, które uczą się same, ale są takie którym dobrze zrobi odrobina pomocy w postaci np. książek lub gier edukacyjnych.
Dziś chciałabym Wam zaprezentować coś... jeszcze innego. W wersji dla młodszych szkrabów-puzzle, a dla starszaków karty do rysowania. Wraz z Kapitanem Nauką przedstawiam Wam jego najnowsze pomoce dydaktyczne: "Koncentracja" i "Łódeczki"
Etykiety:
Kapitan Nauka
,
karty zadań
,
kącik recenzencki
,
nauka liczenia
,
nauka przez zabawę
,
puzzle
,
rozróżnianie kształtów
,
sposób na nudę
,
zadania logiczne
Dzieci, starsi i dziadki: przedstawiam Literowe Zagadki
Wszyscy Ci, którzy zaglądają do nas regularnie doskonale wiedzą jak lubimy spędzać czas. Wycieczki, jazda rowerem, książki oraz rozmaite gry-to nasz znak rozpoznawczy. Ostatnio córka nas zamęcza badmintonem, ale to na dobre nam w sumie wychodzi, bo ruch jest przecież potrzebny. Dobrze też wiecie, że bardzo cenię sobie naukę poprzez zabawę. Co prawda rok szkolny się kończy i od podręczników dzieci mogą za chwile odpocząć, ale jeśli mogą się czegoś nauczyć nie do końca będą tego świadomym, to dlaczego z tej okazji nie skorzystać?! Nauka przez zabawę? Zdecydowanie!
Może wiecie (a jeśli nie to się zaraz dowiecie), że biorę udział w Projekcie Grajmy!. Zdecydowanie Wam polecam zajrzeć w tym celu na bloga, jak również śledzić akcję na FB. Do naszego projektu dołączyło wspaniałe wydawnictwo dla dzieci EPIDEIXIS. Ja pierwszy raz zetknęłam się z ich produktami na spotkaniu blogowym, na którym byłam w marcu. Teraz mam przyjemność zrecenzować dla Was (w ramach wspomnianego projektu) jeden z ich świetnych produktów: "Literowe zagadki".
Etykiety:
Epideixis
,
gra dla dzieci
,
gra do nauki literek
,
gra edukacyjna
,
Grajmy!
,
kącik recenzencki
,
Literowe zagadki
,
nauka czytania
,
nauka przez zabawę
,
nauka samogłosek
,
sposób na nudę
,
układanie wyrazów
Karciany mądrala, czyli gra na każdą kieszeń
Jako młody chłopak uwielbiałem wszelkiego rodzaju gry
karciano-towarzyskie. W rodzinnym bądź koleżeńskim gronie spędzałem
niezapomniane chwile z kostką do gry, czy też z kartką papieru i długopisem w
ręce. Po co mi kartka i długopis spytacie? A graliście kiedykolwiek w „Państwo-Miasto”?
Sądzę, że większość odpowiedzi będzie twierdząca. Dla tych, których jakimś
cudem ominęła ów przyjemność objaśnię szybciutko zasady: dzielimy nasz arkusz
na szereg kolumn, które tytułujemy takimi kategoriami jak „państwo”, „miasto”,
„zwierzę”, „kolor” itp. (ogólnie panuje w tym zakresie dowolność). Następnie
ustala się literę alfabetu, na którą mają rozpoczynać się hasła i... czas
start! Kto pierwszy wymyśli słowa dla każdej z kategorii podnosi rękę do góry
kończąc tym samym działania pozostałych graczy. Teraz podliczamy punkty. 2 za
unikalne hasło, 1 - gdy przynajmniej dwóch uczestników wpadło na identyczny
pomysł, 0 – wiadomo... Dalej według schematu: kolejna litera, hasła, stop, liczenie
punktów. Wciągające to były rozgrywki!
Nasze wycieczki - dzieci podglądają przyrodę
Nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszę, że mogę napisać kolejny post wycieczkowy! Czekaliśmy z utęsknieniem na wiosnę, na ciepło płynące prosto od słońca. Z przerażeniem śledziłam prognozy pogody na majowy weekend, wiedząc jakie mamy plany. Uwielbiamy spędzać czas na powietrzu, więc gdyby pogoda zepsuła nam te dni na pewno bylibyśmy rozżaleni. Na szczęście zostaliśmy wręcz rozpieszczeni przez aurę przez całą "majówkę". Ponieważ spędziliśmy te dni "megaaktywnie" i jest o czym pisać, podzielę swoją relację na dwa wpisy. Najpierw opowiem Wam o wycieczce zorganizowanej prze nasze eks-przedszkole, gdyż wiem, że ktoś dobrze mi znany już przebiera nóżkami, by móc go przeczytać :) Przy okazji chciałabym w tym miejscu podziękować owej osobie za reklamę mojego bloga (widziałam w przedszkolu wydrukowany post o koncercie "Ludożerców") :) Dzięki!
Nauka czytania dla małych odkrywców
Jako matka mola książkowego wciąż muszę zapewniać dopływ "świeżych" tytułów. Nasza gminna biblioteka jest fantastycznie zaopatrzona (o czym już wiecie). Wspaniałe współprace, które mam przyjemność prowadzić z kilkoma wydawnictwami dodatkowo pomagają mi sprostać wymaganiom czytelniczym naszej małej księżniczki. Gdy zaczynała czytać samodzielnie, szukaliśmy dla niej odpowiednich książek. Takich, w której nie ma za dużo tekstu, czcionka jest duża i treść niezbyt skomplikowana. Jednym słowem idealne książki do nauki czytania :)Dziś chcę Wam pokazać właśnie kilka takich tytułów z serii "Już czytam" wydawnictwa Zielona Sowa.
Etykiety:
Agnieszka Stelmaszyk
,
Już czytam
,
kącik recenzencki
,
książki do nauki czytania
,
nauka czytania
,
nauka przez zabawę
,
pierwsze czytanki
,
Słony deser
,
Tomuś Orkiszek i Partnerzy
,
Zielona Sowa
No i zaczęło się...
Narzekałam, że córka chodzi na pierwszą zmianę i wstajemy codziennie w ciemnościach nieludzkich o godzinie 6:05? Narzekałam, bo wstawanie było koszmarem, gdy na dworze szaruga i zawierucha.
Ferie minęły. Jak nam minęły wiecie z poprzedniego postu.
Nadszedł drugi semestr, a wraz z nim kilka poważnych zmian.
Pierwsza i najważniejsza "inność" to fakt, że młoda nie wstaje już o nieludzkiej godzinie, tylko może spać do woli (czego oczywiście nie robi) :) Szkołę zaczyna w południe. Fakt wstawania o dowolnej godzinie jest tu oczywiście ogromnym plusem i po dwóch dniach stwierdzam, że na razie... JEDYNYM.
Jak dobrze jednak wiemy, matki to istoty wszechogarniające i zorganizowane do granic możliwości, więc myślę, że ta nowa rzeczywistość wymaga po prostu przyzwyczajenia z naszej strony! Przynajmniej mam taką głęboką nadzieję!
Zostań pogromcą duchów... w wersji G3
Duchy, duszki, duszyczki. Ileż to już
razy przetwarzano ten motyw w różnych konfiguracjach filmowych, tudzież książkowych?
Duchami straszy się dzieci, by ostudzić ich zapał do penetracji ciemnych
zakamarków. Dorosłym wmawia się zaś, że za pomocą talii kart i cyganki można
zorganizować sobie połączenie międzymiastowe z dawno już pożegnanym
dziaduniem... Brrr! Pomimo nieco ponurego tematu, który Zwykła Matka skwitowała
by z angielska jednym słowem: „Kripi!”, dzisiejsza recenzja daleka jest od
straszenia. Odstraszać też nie powinna, biorąc pod uwagę grę, którą dzięki
wydawnictwu G3, mam przyjemność Wam zaprezentować.
Etykiety:
czas z dzieckiem
,
gra od 5 lat
,
gra towarzyska
,
kącik recenzencki
,
memory
,
nauka godzin
,
nauka przez zabawę
,
sposób na nudę
,
Wieża duchów
,
wydawnictwo G3
,
zegar
Nauka przez zabawę!
To nasze kolejne spotkanie z wydawnictwem LITERKA. Pierwsza recenzja książeczek była TUTAJ
i dotyczyła tytułów kryjących w sobie, między innymi, zadania typu łączenie kropek, czy przemierzanie labiryntów.
i dotyczyła tytułów kryjących w sobie, między innymi, zadania typu łączenie kropek, czy przemierzanie labiryntów.
Tym razem chcę Wam przedstawić świetną alternatywę dla szkolnych elementarzy i ćwiczeń! Mam w domu sześcioletnią pierwszoklasistkę i takie materiały dydaktyczne są dla niej idealne. Jednocześnie to też świetne tytuły dla młodszych dzieci. Wystarczą jedynie chęci naszej pociechy, by zacząć przygodę z poznawaniem literek i cyferek.
Etykiety:
elementarz
,
kolorowanie
,
labirynty
,
naklejki
,
nauka liczenia
,
nauka pisania
,
nauka przez zabawę
,
szlaczki
,
Wydawnictwo Literka
,
zadania logiczne
Kolorowy relaks
Jakiś czas temu pisałam Wam o alternatywnym źródle nauki dla dzieci jakim mogą być wszelkiego rodzaju łamigłówki, krzyżówki, labirynty i tym podobne KLIK
Post ten cieszył się całkiem sporym zainteresowaniem, więc mam nadzieję, że i tym razem będzie podobnie :)
Dziś mam bowiem dla Was coś podobnego!
Dzięki Wydawnictwu Literka mogę zaprezentować książeczki, które zawierają w sobie zarówno labirynty, kolorowanki, jak i wiele innych atrakcji :)
Alternatywne źródło nauki
Lubicie krzyżówki, łamigłówki, zagadki, labirynty, itp., itd.?
Ja, jako dzieciak, lubiłam rozwiązywać wszelkie szarady. Zresztą dziś też lubię przysiąść przy krzyżówce, czy sudoku.
Córkę również zafascynowało rozwiązywanie wszelkich zadań, a im starsza jest i lepiej jej idzie z czytaniem i pisaniem, mamy większe pole manewru w wyborze tego typu materiałów.
Kiedyś na półkach kiosku Ruch-u można było znaleźć jedynie... "Supełek z pentelką". Dziś wybór jest zdecydowanie większy. Dlatego też długo szukałam krzyżówek odpowiednich do wieku mojej córki. Z pomocą przyszło mi niespodziewanie wydawnictwo Siedmioróg
Etykiety:
czas z dzieckiem
,
kącik recenzencki
,
krzyżówki dla dzieci
,
łamigłówki
,
naklejki
,
nauka przez zabawę
,
Przygody z Książką
,
Siedmioróg
,
sposób na nudę
,
zagadki
Ćwicz pamięć dziecka, sprawdź swoją :)
Kto z Was grając z dzieckiem w gry wymagające dobrej pamięci przegrał z kretesem?
Na pewno ja. Wielokrotnie!
Czasem aż mi wstyd przed córką, ale takie są fakty - pamięć mam kiepską!
Nie raz już przekonałam się też, że nie ma sensu sprzeczać się z dzieckiem o to, co było kiedyś-gdzieś, gdyż ona pamięta lepiej. Mimo, że to ja jestem dorosła (no raczej), to nie zawsze mam w takich sytuacjach rację.
Pamięć należy ćwiczyć, każdy to wie.
Jak to robić?
Ja proponuję Wam nowość od Kapitana Nauki. Po raz kolejny przekonałam się jak fajnie można się bawić i uczyć jednocześnie!
Nie taka gżegżółka straszna, czyli z ortografią na „ty”
Kilka
dni temu rozpoczął się wrzesień. Delikatnie zaczęła nam o tym przypominać
pogoda, szybciej zapada też zmrok. Jednak najoczywistszym oraz niezawodnym
sygnałem zwiastującym tenże stan rzeczy jest… szkoła!
Maszyna wojenna została zatem uruchomiona i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. My – rodzice, robimy co tylko możemy wspierając z drugiej linii nasz dzielny dziecięcy desant. Narzędzi i broni mamy pod dostatkiem. Wszak półki sklepowe wręcz uginają się od wszelakich propozycji mających ułatwiać szkolne życie naszych pociech. Jak jednak odnaleźć w tej dżungli wiedzy coś naprawdę wartościowego, co sprawdzi się w praktyce (bo teoretycznie każda pomoc dydaktyczna jest dobra) dając wymierne korzyści milusińskim? Nie martwcie się dłużej tym faktem! Nadciąga Kapitan Nauka...
Maszyna wojenna została zatem uruchomiona i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. My – rodzice, robimy co tylko możemy wspierając z drugiej linii nasz dzielny dziecięcy desant. Narzędzi i broni mamy pod dostatkiem. Wszak półki sklepowe wręcz uginają się od wszelakich propozycji mających ułatwiać szkolne życie naszych pociech. Jak jednak odnaleźć w tej dżungli wiedzy coś naprawdę wartościowego, co sprawdzi się w praktyce (bo teoretycznie każda pomoc dydaktyczna jest dobra) dając wymierne korzyści milusińskim? Nie martwcie się dłużej tym faktem! Nadciąga Kapitan Nauka...
Etykiety:
czas z dzieckiem
,
Kapitan Nauka
,
karty zadań
,
kącik recenzencki
,
nauka
,
nauka przez zabawę
,
ortografia
,
ortografia z sześciolatkiem
,
pomoc w nauce
,
szkolne pomoce
,
Wydawnictwo Edgard
,
zabawa
Z Kapitanem Nauką pod rękę :)
Gdy jakiś czas temu dostałam maila z propozycją recenzji produktu Wydawnictwa Edgard, moja pierwsza reakcja była trochę... lekceważąca - przyznaję się do winy!
Dlaczego? Nie dlatego, że ich produkty mi się nie podobają, czy uważam je za mało atrakcyjne! Powód był taki, że zaproponowano mi recenzję czegoś, co dla mojej córki (w moim mniemaniu) się nie nadawało. Uważałam, że jest na to zwyczajnie za duża i za bystra. A recenzowanie czegoś na "siłę" to nie dla mnie :)
Jednak przemiła Pani z tegoż wydawnictwa zaproponowała mi coś, co okazało się dla mojej małej idealne! Tak więc z wielką przyjemnością chcę Wam dziś przedstawić wspaniały zestaw z zabawami logicznymi Kapitana Nauki :)
Nauka czytania....przez zabawę
Dzisiejszy temat nie jest po to, by chwalić się faktem, że moja pięcioletnia córka nieźle sobie radzi z czytaniem, ale dlatego aby mamy, rodzice, dziadkowie zrozumieli, że każde dziecko rozwija się swoim indywidualnym tempem!!! Jak maluchy mają około roku to jeden szybciej nauczy się chodzić , a inny zacznie w tym czasie mówić! A co może być lepsze niż nauka przez zabawę?
Przyznam szczerze, że córka jeszcze kilka miesięcy temu absolutnie nie była zainteresowana poznawaniem literek! Zdecydowanie wolała cyfry :) Na każdym niemal spacerze próbowała rozszyfrowywać numery na fasadach domów. Interesowały ją liczby na znakach drogowych i wszelakich bilboardach reklamowych. Liczenie do 20-stu opanowała dość szybko - dzisiejsze bajki są mocno jej w tym pomogły (Dora, Umizoomi, Klub przyjaciół Myszki Miki, itp itd)! Wiadomo nie od dziś , że dziecko szybciej nauczy się czegoś razem z ulubionymi bohaterami z bajek niż kiedy ma to uczynić z nami - rodzicami.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



przez
Blokotka