Kto z Was ma rodzinę na wsi? Ilu z Was spędzało wakacje u dziadków? Ja wszystkie wolne od szkoły dni spędzałam u babci i dziadka. Jako dziesięciolatka przemierzałam samodzielnie tramwajem pół miasta, by do nich dotrzeć. Mama odprowadzała mnie na przystanek i już. Pędziłam na każdy weekend, czy ferie, by spędzić czas z dziadkami. Moje najmilsze wspomnienia z dzieciństwa to wakacje u dziadków.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo BIS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo BIS. Pokaż wszystkie posty
Nieja i Ja... o co tu chodzi?
Książki to nasza pasja. Nowy książkowy nabytek w domu to radość dla każdego członka rodziny, bez względu na to dla kogo dany tytuł jest przeznaczony. My - rodzice, cieszymy się kiedy na regale córki pojawiają się nowe publikacje. Mąż chętnie w ramach prezentów kupuje książki dla mnie, a ja się cieszę kiedy i on nabędzie też coś dla siebie. Taka z nas czytająca rodzinka. Książki traktujemy niemalże z namaszczeniem i bardzo dbamy o nie. Nie ma opcji sprzedawania, by pozbyć się czegoś z półki (chyba, że dany tytuł znalazł się tam przypadkowo i jest, mówiąc delikatnie, mało interesujący). Oczywiście wypożyczamy mnóstwo egzemplarzy z biblioteki, bo ani portfel ani regały nie są z gumy (a szkoda!), ale lubimy też mieć swoje własne, uśmiechające się do nas z półki tomiszcza :) Zwłaszcza takie niezwykłe okazy jak...
"Nieja i Ja", czyli jeden z nabytych ostatnimi czasy tytułów dla dzieci. O co chodzi z tą książką? Skąd taki nietypowy tytuł?
Pałasz, Wilczyńska i Piątkowska, czyli nowości z BISa
Gdyby za moich szkolnych czasów były takie książki, które pomagają zrozumieć wiele zagadnień dotyczących różnych przedmiotów, zdecydowanie łatwiej szło by mi przyswajanie wiedzy! Wiadomo nie od dziś, że najlepiej wchłania się cenne informacje nie będąc do końca tego świadomym. Na przykład podczas czytania książek. "Zamkowe opowieści duszka Bogusia" to idealny przykład na to, że nawet historię można ogarnąć, pod warunkiem, że jest fajnie przedstawiona.
Ala Baba, czyli Joanna Wachowiak o rodzeństwie
Pierwsze skojarzenie odnośnie tytułu książki nasuwa się samo: Ali Baba. No jasne! Jednak w błędzie są ci, którzy oczekują publikacji o rozbójnikach. Choć momentami jej bohaterów możemy tak właśnie odbierać. Wszak matki małych chłopców zaraz zgodnie wykrzyczą, że mieć dwóch urwisów w domu to jak mieć 40 rozbójników przynajmniej :) O książkach, które napisała Joanna Wachowiak opowiadaliśmy Wam już kilkakrotnie. Kiedyś nawet zrelacjonowałam spotkanie z autorką w naszej gminnej bibliotece. Co zatem tym razem przedstawię? Czym zaskoczy nas tym razem pani Joanna i wydawnictwo BIS? Czytajcie dalej!
Samotnica, czyli uwaga na szamańskie bębenki
Tegoroczna
zima nie nastraja zbyt pozytywnie. Owszem, ostatnio dała mały popis swoich
możliwości powodując na chwilę wzrost sprzedaży szufli i innych akcesoriów z
kategorii „gdy spadnie śnieg”. Wzrosły też kolejki w aptekach, a czas wizyty u
lekarza pierwszego kontaktu (oby nie ostatniego) znacznie się wydłużył z powodu
zasmarkanych petentów. Teraz z kolei można podziwiać przez okna naszych domów
rozgrywane spontanicznie mistrzostwa świata w tańcu na lodzie, bo właśnie spadł
marznący deszcz... Jednym słowem „do kitu z taką pogodą!” (no dobra, kilkoma
słowami).
Łukasz Potter, czy Harry Borowik?
Świat książek ostatnio oszalał. A wszystko za sprawą jednej postaci, fikcyjnej pozwolę sobie dodać. Harry Potter - czarodziej z Hogwartu, bohater serii książek autorstwa J.K.Rowling. Stosunkowo niedawno rodzimy rynek wydawniczy przeżył prawdziwy wstrząs, kiedy przed księgarniami w całym kraju ustawiały się kosmiczne kolejki pottero-maniaków, pragnących nabyć najnowszą część przygód swojego idola chwilę po północy. I nic to, że tak naprawdę "Harry Potter i przeklęte dziecko" jest rozpisaną sztuką teatralną (z wszystkimi didaskaliami itp.), a autorem nie jest nawet wspomniana powyżej pisarka. Liczy się marka... i ogromna kampania promocyjna, dzięki której można w dzisiejszym świecie sprzedać dosłownie wszystko włącznie z powietrzem w puszce i piaskiem z plaży. Nie zrozumcie mnie źle - sam bardzo lubię książki z serii o Potterze i z pewnością sięgnę, choć z mniejszym entuzjazmem, po wspomnianą najnowszą pseudo-powieść. Rzecz w tym, że oprócz rozreklamowanych i wyciśniętych medialnie niczym cytryna książkowych hitów (które nierzadko okazują się kitem), literatura ma do zaoferowania całe mnóstwo wspaniałych, wartościowych tytułów, nie odbiegających jakością od swoich sławniejszych braci. Ba! Nie trzeba nawet daleko szukać, by znaleźć bohatera na miarę Harry'ego Pottera (rym niezamierzony!). Dzięki wydawnictwu BIS odkryłem, że nasz polski czarodziej nazywa się Łukasz Borowik i właśnie wpakował się w nie lada przygodę...
Szybki kurs przysłów i przesądów
Ileż to
razy wypowiadamy je na głos? Jak często podświadomie i mechanicznie wprost
wykonujemy rytualne gesty mające nas pozornie uchronić od wszelkich nieszczęść
tego świata? Mowa o przysłowiach i przesądach - dwóch dziedzinach życia, w
których nasi dziadkowie/ojcowie/my sami osiągnęliśmy chyba mistrzostwo świata
(w czymś przecież wypada być najlepszym, prawda?). I nie uwierzę w zapewnienia,
że nigdy nie zwróciliście choć uwagi, jakiego umaszczenia jest kot
przebiegający właśnie przed Waszym nosem. Albo nie odpukaliście „w niemalowane”
żeby nie kusić złego licha... W jeszcze większym stopniu dotyczy to przysłów i
powiedzonek. Nie ma praktycznie dnia żebyśmy nie zacytowali jakiegoś „klasyka”
wywodzącego się z przebogatej tradycji naszego (i nie tylko) narodu. „Pół biedy”
(acha! Sam się właśnie złapałem w zastawione sidła!) jeśli przytoczymy owe
słowa zgodnie z ich formą i kontekstem. Kto oglądał polską wersję serialu
„BrzydUla” ten na pewno zna pewną Wioletkę, sypiącą przysłowiami „jak z rękawiczki”...
Potrafimy też z dość dużą precyzją ulokować daną sekwencję w odpowiedniej
sytuacji, w której ją przywołujemy. No tak! Problem pojawia się w momencie, gdy
zaczniemy się zastanawiać nad genezą danego przysłowia. Bo kto mi powie skąd
wzięło się określenie „niedźwiedzia przysługa”? Albo dlaczego czasem „mamy z
kimś na pieńku”? Na szczęście wystarczy poprosić o pomoc panią Renatę
Piątkowską i sięgnąć po jedną z jej niezwykłych książek.
Etykiety:
"Mądra głowa zna przysłowia"
,
"Szczęście śpi na lewym boku"
,
Edward Lutczyn
,
geneza przysłów
,
kącik recenzencki
,
przesądy
,
przysłowia
,
Renata Piątkowska
,
wydawnictwo BIS
,
znaczenie przesądów
Rymowanki Pani F.
Pisałam Wam stosunkowo niedawno, że najlepszą recenzją dla książki jest opinia dziecka, któremu się ją czyta. Względnie jego chęć przeczytania danej publikacji zaraz po tym, gdy sami dobrniemy do ostatniej strony. Tak było u nas w przypadku kolejnej cudownej książki autorstwa pani Agnieszki Frączek, wydanej przez BIS. Wiersze pani F. są w naszym domu czytane bardzo chętnie zarówno przez dorosłych domowników, jak i przez naszą drugoklasistkę. Poprzednim razem z przyjemnością zrecenzowałam "Chichopotama" KLIK, którego dodatkowym atutem była dołączona do książki płyta CD. Tym razem musi Wam wystarczyć sama książka, choć obiecuję, że nie odczujecie braku owego gadżetu!
Etykiety:
Agnieszka Frączek
,
córka czyta
,
czas z dzieckiem
,
czytanie dzieciom
,
czytanie to wyzwanie
,
słoń na hulajnodze
,
wiersze dla dzieci
,
wydawnictwo BIS
Bo dobry tata to prawdziwy skarb
Kiedyś pisałam Wam o tym jakiego miałam ojca. To było przy okazji święta tatusiów. Opowiedziałam też o tym jakie szczęście ma moja córka, że ma takiego tatę, o którym można po prostu marzyć. Takiego, który zawsze jest przy niej, gdy go potrzebuje. Który zarówno utuli w smutku lub do snu, a jednocześnie jest świetnym kompanem do zabawy. Mówiąc krótko - prawdziwy tata to taki, który szczerze kocha i spędza czas z dzieckiem (na tyle na ile oczywiście obowiązki mu pozwalają!). Gdy byłam mała myślałam, że tacy kochający ojcowie są tylko w książkach i filmach. Miałam jednak to szczęście, że trafiłam na faceta, który okazał się nim być dla mojej córki. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by o tego typu przypadkach napisać książkę. Dziś zatem przedstawiam Wam świetny tytuł od Wydawnictwa BIS "Tatax i inne historyjki o tatusiach".
Eperu przed czterdziestką? Czemu nie!
Jestem typem czytelnika, który uparcie tkwi przy jednym rodzaju literatury. Macie zatem do czynienia z kobietą lubiącą lekturę lekką, łatwą i przyjemną. Najlepiej jeszcze żeby była ze szczęśliwym zakończeniem :) Nie przeszkadza mi fakt, że treść jest przewidywalna od samego początku. Siostra twierdzi, że to mało rozwijające tak uparcie trzymać się jednego gatunku. Ja uważam, że czytany przeze mnie tytuł ma mnie przenieść w inny świat (najlepiej na sielską wieś lub we włoskie regiony), ale przede wszystkim ma mnie on odprężyć. Nie lubię w książkach przemocy i zawiłych zagadek. Tak już mam i dobrze mi z tym.
Projekt Breslau, czyli łza dla dziejów minionych
Tegoroczne Targi Książki w Warszawie zdają się już odległą
historią. I choć myśli co jakiś czas uciekają jeszcze w ten magiczny okres, życie
pędzi niczym rwąca rzeka do przodu nie pozwalając na chwilę wytchnienia. Tak
już po prostu jest. Ale czy musimy się z tym godzić? Przecież spoglądanie w
przeszłość może nieść za sobą potężną dawkę pozytywnych następstw i emocji.
Wszak nawet z niemiłych doświadczeń można wyciągnąć pouczające wnioski na
przyszłość, czyż nie? Jednak niewielu z nas ma czas, chęć, czy odwagę by
zatrzymać wewnętrzny pęd w głowie i pomyśleć o tym co było kiedyś: dzień, rok,
10, 100 lat temu... I nie chodzi mi wcale o głośne wydarzenia dziejowe, ale o
te małe, mające miejsce po sąsiedzku, a nawet w tym samym miejscu, w którym obecnie
żyjemy „zdarzonka”. Właśnie w taką podróż w czasie ulicami Wrocławia zabiera
nas najnowsza książka Magdaleny Zarębskiej „Projekt Breslau”.
Chi! Chi! Zapomniałam o tytule...
Agnieszka Frączek po raz kolejny wywołała w naszym domostwie salwy śmiechu. Tym razem dzięki Wydawnictwu BIS w ręce moje wpadła cudowna książka (wręcz księga!) wierszy o nieco przewrotnym tytule "Chichopotam". Tak, dobrze przeczytaliście. Moim pierwszym wrażeniem było to, że "chyba przekręciłam coś przy czytaniu tytułu. W dodatku jest tu błąd ortograficzny". Jednak nie. A więc dlaczego "chiCHOpotam", a nie "hiPOpotam"? Przeczytajcie dalej...
Etykiety:
Agnieszka Frączek
,
Chichopotam
,
czytanie dzieciom
,
czytanie to wyzwanie
,
kącik recenzencki
,
Przygody z Książką
,
wiersze
,
wydawnictwo BIS
,
zwierzęta
Fajka i grochówka, czyli jak dobrze być piratem
Ilu z nas, w kwiecie naszego dzieciństwa, choć przez chwilę
nie pragnęło zostać piratem? Pływać po morzach i oceanach, odkrywać nieznane
dotąd lądy, zdobywać wszelakie bogactwa – choćby „na udawająco” w swoim pokoju?
I choć dzisiaj „piracenie” kojarzy się przede wszystkim z kontrowersyjną
działalnością większości internautów, miło od czasu do czasu przypomnieć sobie tą
bardziej (?!) szlachetną definicję, by powrócić do czasów beztroskich zabaw.
Pozwólcie zatem, że zabiorę Was dziś w podróż prawdziwym pirackim szkunerem „Nieustraszonym
Krwawym Mścicielem, Pogromcą i Postrachem” (z masztami w kwiatki) w
towarzystwie najsławniejszego pirata, jakiego wydała polska ziemia. Tylko
zabierzcie duuużo prowiantu dla siebie, bo może go wnet zabraknąć. Poznajcie wszyscy
Rabarbara!
Etykiety:
czytanie dzieciom
,
czytanie to wyzwanie
,
Edward Lutczyn
,
kącik recenzencki
,
książka córki
,
Przygody z Książką
,
Rabarbar
,
Wojciech Witkowski
,
wydawnictwo BIS
Zwierzęca edukacja, czyli "Oko w oko ze zwierzakiem"
Bardzo lubimy książki o zwierzętach. Mogą to być krótkie opowiadania, pouczające historie, jak również wierszyki. Zwierzaki to przecież tacy poczciwi bohaterowie. Zwłaszcza dzieci chętnie sięgają po tytuły, w których są one głównymi postaciami. Dziś przedstawię Wam jedną z najnowszych książek Wydawnictwa BIS autorstwa Renaty Piątkowskiej. Zapraszam zatem na "Oko w oko ze zwierzakiem".
Przyjaciele czasu nie liczą...
Wiecie co jest najlepszą rekomendacją książki?
To, że dziecko sięga po nią samo lub chce przeczytać kolejny raz z rzędu! Jedną z takich właśnie pozycji literatury dziecięcej chcę Wam dziś zaprezentować. Tak naprawdę przedstawię dwie książki wydawnictwa BIS, które zdecydowanie będą się podobać Waszym córkom i synom, bo tematyka jest bardzo uniwersalna. Fajne jest również to, że prawdopodobnie spodobają się również rodzicom. Przecież doskonale wiemy, że mimo iż pozwalamy dzieciom samodzielnie wybierać książki do czytania, to sami zwracamy dużą uwagę na ich treść.
Przyznaję, że mam słabość do polskich autorów (choć nie wszystkich) i bardzo lubię nasze rodzime propozycje czytelnicze. Oto więc co dziś dla Was mam:
O osobliwej kosiarce do trawy...
Lubicie książki o przyjemnej treści i do tego (UWAGA, to nie żart!) miłe w dotyku?
Mam dziś dla Was tytuł, który doskonale spełnia powyższe wymagania!
"Borys i Zajączki" Magdaleny Zarębskiej to ciepła, sympatyczna opowieść zawarta w książce niewielkiego rozmiaru, którą polecam zarówno dziewczynkom jak i chłopcom.
To książka dla dzieci, które kochają zwierzęta i chciałyby jakieś w domu posiadać.
Wydawnictwo "BIS" ma dla nas wspaniałą propozycję o przyjaźni i przygodach.
Krainy dziecięcych snów, czyli kocie tajemnice
Każdy lubi marzyć. To najprostszy sposób, aby oderwać się od szarej rzeczywistości i pomknąć ku nieosiągalnemu. Czasem nawet uda się spełnić co nieco z tej przebogatej listy "must have". Wtedy, choć przez chwilę, przechodzimy w trudno osiągalny tryb "nirwany". Wspaniałe uczucie...
Nieco inaczej ma się prawa snów. Co prawda zdarzają się w nich cudowne obrazy podświadomie generowane przez odpoczywającą mózgownicę. Dzieje się to jednak bez naszej pełnej kontroli, przez co niekiedy budzimy się zlani potem lub z uśmiechem na twarzy. Albo nie pamiętamy nic...
Ekspertem w dziedzinie dziecięcych snów i marzeń (tudzież wyobraźni) jest z pewnością autorka książek dla dzieci, pani Joanna Wachowiak. Wiem o czym piszę! Mieliśmy okazję uczestniczyć w spotkaniu z panią Joanną ( KLIK ) i na własne oczy oraz uszy poznać niektóre tajemnice jej dość bogatej twórczość.
Etykiety:
Bartek Lenka i sny
,
czytanie dzieciom
,
czytanie to wyzwanie
,
Joanna Wachowiak
,
kącik recenzencki
,
Kot Kameleon
,
książki
,
Przygody z Książką
,
sny
,
wydawnictwo BIS
,
wyobraźnia
"Chwała zielonym lasom!"
Jeśli chcecie się dowiedzieć, kto używa zwrotu "Chwała Zielonym Lasom!" jako powitania i jak się na nie odpowiada, zapraszam na mój dzisiejszy wpis z kącika recenzenckiego :)
Tomasz Szwed. Autor, kompozytor, piosenkarz i psychoterapeuta w jednej osobie. To właśnie on napisał książkę o leśnych lekarzach. "Wiosna w Klinice Małych Zwierząt w Leśnej Górce", to najnowsza część serii książek o Profesorze Borsuku i jego białym personelu z leśnej kliniki.
Dziś, dzięki uprzejmości Wydawnictwa BIS, przybliżę Wam nieco losy futrzanych medyków.
Etykiety:
czytanie dzieciom
,
czytanie to wyzwanie
,
kącik recenzencki
,
książki
,
Tomasz Szwed
,
Wiosna w Klinice Małych Zwierząt w Leśnej Górce
,
wydawnictwo BIS
Spotkanie dla małych uszu (i oczu)
To, że wszyscy w rodzinie Zwykłej Matki kochamy książki już doskonale wiecie!
Czytamy dużo i często dzielimy się z Wami naszymi opiniami. Jeśli nie na blogu w formie recenzji, to choć krótką opinią na http://lubimyczytac.pl/moj/profil.
Czasem akcentuję jedynie tytuł przeczytanej książki w jednej z grup na FB.
Zatem biorąc pod uwagę nasze zamiłowanie do słowa pisanego, chętnie korzystamy z możliwości spotkania się z autorami.
Kiedyś pisałam o takim spotkaniu KLIK, którego bohaterem był pan Tomasz Szwed. Odbyło się ono w przedszkolu córki i dzieciaki były zachwycone! Spotkały się też kiedyś z twórcą "Afryki Kazika", czyli z Łukaszem Wierzbickim.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





przez
Blokotka