Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

Alcatraz kontra Bibliotekarze, czyli spisek grubymi książkami szyty

Przyznam się Wam dziś do czegoś. Kocham biblioteki! A już naszą lokalną placówkę zwłaszcza. Czy mam w związku z tym jakiś problem ze Zwykłą Matką? Ależ skąd! Oboje godzimy się na taką książkową zdradę często się jej wręcz dopuszczając. Pod tym względem (i tylko w takiej formie!) jesteśmy otwartym małżeństwem. Gdyby nie Kórnicka Biblioteka Publiczna i jej filia – córka w sąsiednim Bninie, nasze życie nie byłoby aż tak barwne, regularnie wzbogacane nowymi doświadczeniami oraz wiedzą. To stamtąd pochodził pierwszy impuls, by znów zacząć czytać. Tam poznaliśmy wspaniałe panie bibliotekarki (co poradzę, że pracują tam same kobiety?), z częścią których jesteśmy dziś na „ty”. W tym miejscu żadne mole książkowe nie są w stanie nawet nagryźć dziecięcych publikacji, gdy w pobliżu znajdzie się nasza Księżniczka.


Czytaj dalej...

Projekt Breslau, czyli łza dla dziejów minionych

Tegoroczne Targi Książki w Warszawie zdają się już odległą historią. I choć myśli co jakiś czas uciekają jeszcze w ten magiczny okres, życie pędzi niczym rwąca rzeka do przodu nie pozwalając na chwilę wytchnienia. Tak już po prostu jest. Ale czy musimy się z tym godzić? Przecież spoglądanie w przeszłość może nieść za sobą potężną dawkę pozytywnych następstw i emocji. Wszak nawet z niemiłych doświadczeń można wyciągnąć pouczające wnioski na przyszłość, czyż nie? Jednak niewielu z nas ma czas, chęć, czy odwagę by zatrzymać wewnętrzny pęd w głowie i pomyśleć o tym co było kiedyś: dzień, rok, 10, 100 lat temu... I nie chodzi mi wcale o głośne wydarzenia dziejowe, ale o te małe, mające miejsce po sąsiedzku, a nawet w tym samym miejscu, w którym obecnie żyjemy „zdarzonka”. Właśnie w taką podróż w czasie ulicami Wrocławia zabiera nas najnowsza książka Magdaleny Zarębskiej „Projekt Breslau”.


Czytaj dalej...

Jestem z miasta, czyli tajemniczy Kórnik


Mam ogromny problem z tą recenzją. Nie chodzi tu o trudność w stworzeniu czegoś wartościowego oraz w miarę mądrego (choć łatwe to nigdy nie było i zapewne nie będzie). Rzecz w tym, iż strasznie ciężko mi zachować zdrowe podejście i obiektywizm do prezentowanej dzisiaj publikacji. Dlaczego? Zaraz wszystko wyjaśnię. 

Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka