Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dylematy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dylematy. Pokaż wszystkie posty

Strefa taty cz.10 - Tylko spokojnie, czyli wspólny wypad z córką

Od czego zacząć żeby nie skłamać? Może tak…
Dzień rozpoczął się fatalnie. A przecież miało być cudnie i wspaniale: wspólny sobotni „wypad” taty z córką do kina wraz z wszelkimi dostępnymi atrakcjami (popcorn, napoje i gadżety związane z filmem). Skończyło się na zszarganych nerwach, szlabanach i kacu moralnym. Kino mimo wszystko było. Ale po kolei…


Czytaj dalej...

Jak się "podnieść"?

Dziś nie będzie niestety wesoło.
Dziś nie będzie praktycznie, ani nawet recenzencko.
Będzie za to dość długo, więc rozsiądźcie się wygodnie!
Wiem, wiem! Wiosna za oknem, a ja będę smęcić...
...ale zbierałam się z tym tematem naprawdę długo. Kiedy powiedziałam kiedyś głośno, że czuję potrzebę o tym napisać, moja siostra uznała, że to zbyt osobiste. Mąż stwierdził zresztą to samo. Za to dziś na ponowione pytanie z mojej strony odparł:
"Może to ci w jakiś sposób pomoże?"
Kiedyś chciałam poruszyć ów temat z myślą o innych. W końcu zaczynając przygodę z blogiem zakładałam, że będę się dzielić z innymi również problemami, troskami. Pisząc różne teksty myślałam o tym, że może kiedyś komuś w czymś pomogę. Od początku miałam i mam nadal wsparcie rodziny : siostra a przede wszystkim mąż i pozostali robią co mogą bym się nie załamał i jestem im za to wdzięczna :) Nadszedł czas, by podzielić się tym z innymi.
Kiedy dziś "przerobiłam" tradycyjną lekturę blogową innych mam i natknęłam się na zdanie, w którym wyczułam chęć autorki do posiadania trzeciego dziecka, po prostu uznałam, że nadszedł czas, by podzielić się swoimi smutkami.
Po to też mam tego bloga, by poczuć się lepiej pisząc o różnych rzeczach. Niejednokrotnie odczułam wsparcie wirtualne ze strony innych, więc może tym razem też poczuję się choć odrobinę lepiej?
Jeśli jesteś, drogi czytelniku, osobą nie lubiącą smutnych tematów - nie czytaj dalej.
Czytaj dalej...

Jak nie rozpuścić dziecka, czyli zasady (a nie kwasy) :)

Dla tych, którzy zaglądają na mojego bloga nieobcy jest fakt, iż posiadam córkę - jedynaczkę. Chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale cóż....matka natura postanowiła mi to utrudnić!
Zdaję sobie sprawę, że wszystkie matki, a nie tylko te jedynaków prześladuje w głowie od początku istotna myśl : jak wychować nasze dziecko, by go "nie rozpuścić"? ( i nie mam na myśli stanu skupienia :) ). Problem nie dotyczy bowiem tylko jedynaków. Każde dziecko można bardzo łatwo  rozpieścić, a rzecz w tym by do tego nie dopuścić i znać granice. Mój dzisiejszy post JEST skierowany do tych wszystkich, którzy mają, mieli lub chcą się ustrzec pewnych błędów w przyszłości! UWAGA - tekst jest sporych rozmiarów, więc usiądźcie wygodnie :)
Już przed narodzinami Izy (w sumie to nadal tak jest) zastanawiałam się jak ją wychować, by wyrosła na mądrą, samodzielną i zaradną kobietę. Co zrobić, by nie weszła nam na głowę i nie była "typowym jedynakiem" - choć uważam, że opinia na ich temat jest w niektórych wypadkach przesadzona i krzywdząca!
Zaznaczam : nie jestem matką idealną. Nie ma takiej - prawda?
Popełniam wiele błędów, ale staram się na nich uczyć. 
Czytaj dalej...

Strefa taty cz. 6 - Córko, córko… co z Ciebie wyrośnie?



 Parafrazując tytuł znanej piosenki dla dzieci (no bo przecież żadnego Kulfona w domu nie mam…tak sądzę), postanowiłem zabawić się dzisiaj we wróża „co córkę i żonę czasem wkurza” :) Czy zastanawialiście się kiedyś jak będzie wyglądało Wasze życie za kilkanaście lat, gdy kręcące się obecnie pod nogami i zjadające bliżej niezidentyfikowane substancje z połogi, knypki dorosną? Kim będą? Co będą w życiu robić? I na miłość boską, dlaczego nie będą pracować w księgarni, albo w sklepie muzycznym?!
Od jakiegoś czasu znów zaczynamy z żoną dostrzegać, że nasze „maleństwo” rośnie i dojrzewa bardzo szybko, zbyt szybko: „Iza, weź te nogi z mojej głowy i usiądź po ludzku!”, „Możesz pograć na telefonie, ale poczekaj sięgnę go z półki, bo…nieważne”. No właśnie! Póki co moja kolekcja płyt CD jest bezpieczna i na odpowiedniej wysokości nad poziomem morza, ale zaczynam mieć wątpliwości, czy te 3 metry w pokoju wystarczą na długo… Miejmy nadzieję, że tak, gdyż bardzo kocham moje dziecko i nie chciałbym żeby to uczucie nagle wygasło :)
Wracając do tematu… Iza na dzień dzisiejszy, gdyby ją spytać, zapewne chciałaby być syrenką Arielką, pracować na kasie w Biedronce, albo siedzieć w domu i się nudzić „tak jak mamusia” (cytat oryginalny, więc się nie czepiać!). Jak widać, jeśli chodzi o ambicje córki, to jeszcze daleka droga przed nią.
Ja, na dzień dzisiejszy widzę w niej przyszłą artystkę. Nie wiem, czy byłby to taniec, śpiew lub aktorstwo. Wszystko to wychodzi jej znacznie powyżej normy krajowej netto. Jeśli dalej tak będzie rozwijać swoje taneczne umiejętności, to dopilnuję żeby nigdy nie zobaczyła na oczy jakiejkolwiek dyskoteki (chyba, że budynek od zewnątrz)! To kręcenie pupą teraz jest zabawne, ale jak mi tak zamacha za dajmy na to 10 lat, to będzie uziemiona na miesiąc! Ze śpiewaniem radzi sobie znakomicie, w przeciwieństwie do moich uszu, które niejedno co prawda słyszały, ale niektórych rejestrów nie są w stanie „strawić”. Trzeba przy tym przyznać, że ma bestia bardzo dobry słuch muzyczny. Wystarczy jakaś chwytliwa melodia, parę taktów i…do końca dnia mam zagwarantowaną ścieżkę dźwiękową w głowie. O aktorstwie nie będę się rozpisywać, bo nie znam szczerze powiedziawszy dziecka, które byłoby kiepskie w tej dziedzinie. Niektóre role są wręcz Oskarowe!
Kim jeszcze mogłaby być w przyszłości nasza pociecha? Trudno tak naprawdę zgadnąć. Czas pokaże. Wiem za to na pewno kim nie będzie, choćbym miał zgnić w piekielnych odmętach i pić ze szlaucha kwas siarkowy! Nie pozwolę żeby pochłonął ją współczesny świat, przemielił i wypluł jako „głupiutką panienkę do towarzystwa”, której tylko zabawa, FB i chłopaki w głowie. Nie będę szczędził zdrowia i śrutu żeby wybić z głowy każdemu „życzliwemu” podobne pomysły na życie, jeśli będzie chciał przekazać je Izie. Wiem, wiem. Łatwo mówić-trudniej zrealizować. Ale od czego mamy technologię? Kamery, podsłuchy, śrutówka, zamki elektryczne, paralizatory, wysokie napięcie, wszelkie substancje chemiczne z charakterystyczną naklejką z piszczelami… Wszystko to, odpowiednio zastosowane, może się przysłużyć nam-ojcom w bliższej lub dalszej przyszłości, aby zniechęcić/spacyfikować poszczególne jednostki
Gdy nasz najdroższy skarb stanie kiedyś przed nami i już jako dojrzała kobieta oznajmi, że chce wyjść ze swej celi zwanej potocznie „domem”, by poznać czym jest życie, będziemy gotowi…Musimy.
Wojna zostanie oficjalnie wypowiedziana
Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka