Zmień otoczenie, poczujesz się lepiej!

Kiedyś popełniłam wpis o błędnym myśleniu w kontekście wyjazdów wakacyjnych. Skoro mieszkam za miastem, mam dom z ogrodem to letnie wyjazdy są mi niepotrzebne. Nic bardziej mylnego! O tym właśnie pisałam jakiś czas temu (KLIK). Aby poczuć się lepiej należy od czasu do czasu zmienić swoje codzienne otoczenie. Oderwać od pracy, wydostać się z tak dobrze znanych czterech ścian. Zmień otoczenie, a poczujesz się lepiej! Mówię to nie tylko ja, ale chyba całe rzesze psychologów. Jednak czy trzeba wyjeżdżać na Majorkę, czy inne Teneryfy by poczuć się dobrze? Może wystarczy nasze rodzime morze lub górskie szczyty? A może nie musimy jednak wcale daleko wyjeżdżać...?


Czytaj dalej...

Jak nauczyć dzieci empatii względem zwierząt i środowiska?

Podejrzewam, że jesteście takiego samego zdania jak ja w kwestii edukacji dzieci pod kątem empatii względem zwierząt. Dzieciaczki od najmłodszych lat powinny mieć kontakt ze zwierzakami, by mogły je poznać, zaprzyjaźnić się z nimi, oswoić swój strach. Powinny mieć świadomość, że zwierzę to również żyjące stworzenie, które czuje tak jak i my. Dziecko musi wiedzieć, że uderzony pies, czy taki biedak notorycznie ciągany za ogon zwyczajnie cierpi, a co gorsza - w końcu kiedyś się "odwdzięczy" za takie traktowanie. Od najmłodszych lat wpajamy córce w myśl przysłowia: "nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe". Dotyczy to zarówno ludzi jak i zwierząt. Powtarzamy też przy okazji, że o środowisko naturalne również należy dbać.
Jak więc nauczyć dzieci empatii i szacunku do zwierząt? Z pomocą nadchodzi wydawnictwo Zielona Sowa.


Czytaj dalej...

Była sobie gra... Było sobie życie

Nie wiem jak Wy, ale ja z tęsknotą spoglądam w przeszłość. Może i było wszystkiego mniej, a paleta barw otaczającego świata nie uderzała tak jak teraz oślepiającą fruorescencją. Nasi rodzice mieli na głowie mnóstwo trosk, o istnieniu których my – podwórkowe rozrabiaki nie mieliśmy nawet zielonego pojęcia. Liczyła się tylko dobra zabawa z kolegami. Gdzie komu do głowy przyszło siedzieć cały dzień przed Commodore 64, czy innym elektronicznym wynalazkiem zakupionym gdzieś na straganie. Śniadanie, podwórko, obiad, podwórko, kolacja, kąpiel w dużej misce (przynajmniej w moim przypadku bieżąca woda była odległym marzeniem), dobranocka, spanie. W czasie roku szkolnego dochodził jeszcze obowiązek pojawiania się regularnie w szkolnej ławce, ale jakoś nie kolidowało to zbytnio z planami.


Czytaj dalej...

Wakacje z dzieckiem w domu, czyli 10 sposobów, by nie zwariować!

Rok szkolny się kończy. Wakacje za pasem. Właściwie jedną nogą wszyscy już pewnie stoimy w tym letnim szaleństwie. No właśnie. Nie dla każdego to czas lenistwa. Uczniowie i studenci mają raj. Dorośli pracują i mogą liczyć z reguły na zaledwie na dwutygodniowy urlop. Jednak nie zmienia to faktu, że dorosły mający dziecko/dzieci już pewnie od jakiegoś czasu zachodzi w głowę co zrobić, by w czasie wakacji w domu nie zwariować. Nie zamierzam się mądrzyć. Nie pozjadałam wszystkich rozumów i zdaję sobie doskonale sprawę, że nie ogarniam wszystkiego. Zwłaszcza, że każde dziecko jest inne. Podzielę się jedynie z Wami moimi sposobami na to, jak spędzić wakacje z dzieckiem w domu i nie wylądować później na kozetce u psychiatry!


Czytaj dalej...

Dziecko w podróży - nasz sposób na nudę

Zapewne pomyślicie, że skoro tacy z nas "maniacy" książek, to w czasie podróży z córką nie powinniśmy mieć problemu z czymś takim jak nuda. Nic bardziej mylnego. Owszem, młoda sporo czyta, książki w samochodzie to podstawa każdego, choćby kilkudziesięciominutowego wyjazdu, ale ile można?! Podróż trwająca ponad 5 godzin zmęczy każdego. Pod względem fizycznym jak i mentalnym. Ile czasu dacie też radę patrzeć za okno i podziwiać krajobrazy? Jak długo Wasze oczy wytrzymają czytanie książki? Jeśli do tego dołączyć "uziemienie" w fotelu macie jak w banku, że w końcu usłyszycie z tylnej kanapy to co my: "Mamo, tato, co mogę porobić? Nudzi mi się! Daleko jeszcze?". I co wtedy zrobicie? Oczywiście pierwsze co przychodzi do głowy to postój dla rozprostowania kości, na siusiu i przewietrzenie głowy. Jednak trasa jeszcze długa, a coś robić trzeba...


Czytaj dalej...

Nieja i Ja... o co tu chodzi?

Książki to nasza pasja. Nowy książkowy nabytek w domu to radość dla każdego członka rodziny, bez względu na to dla kogo dany tytuł jest przeznaczony. My - rodzice, cieszymy się kiedy na regale córki pojawiają się nowe publikacje. Mąż chętnie w ramach prezentów kupuje książki dla mnie, a ja się cieszę kiedy i on nabędzie też coś dla siebie. Taka z nas czytająca rodzinka. Książki traktujemy niemalże z namaszczeniem i bardzo dbamy o nie. Nie ma opcji sprzedawania, by pozbyć się czegoś z półki (chyba, że dany tytuł znalazł się tam przypadkowo i jest, mówiąc delikatnie, mało interesujący). Oczywiście wypożyczamy mnóstwo egzemplarzy z biblioteki, bo ani portfel ani regały nie są z gumy (a szkoda!), ale lubimy też mieć swoje własne, uśmiechające się do nas z półki tomiszcza :) Zwłaszcza takie niezwykłe okazy jak...
"Nieja i Ja", czyli jeden z nabytych ostatnimi czasy tytułów dla dzieci. O co chodzi z tą książką? Skąd taki nietypowy tytuł?


Czytaj dalej...

Kakaowe ciasto... z cieciorki

Wiecie, że nie jestem typem matki "bio", czy "eko". Nie szaleję szukając tylko atestowanych produktów. Moja córka jada czekoladę i cukierki, bo uważam, że cukier to nie tylko samo zło. Sama wcinam słodycze, więc nie odmawiam ich również córce. Oczywiście wszystko w umiarkowanych i kontrolowanych ilościach :) Jednak czasem wpada mi w oko (lub w rękę) przepis na coś słodkiego, ale jednocześnie całkiem zdrowego. Przynajmniej na tyle na ile w dzisiejszych czasach może być coś tak nazwane.
Nie inaczej było i tym razem. Ciasto kakaowe z cieciorki, które polecam fanom czekoladowych łakoci.


Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka