Bo Fantazja jest od tego...żeby grać

Któż nam zabroni fantazjować? Sama Ciotka Klotka wraz z Krzysiem i Zającem Poziomką wręcz namawiali nas do tego w zamierzchłych czasach (gdzieś tak krótko po wyginięciu dinozaurów). Pobudzenie szarych komórek zahibernowanych głęboko na którejś z mózgowych półkul, wydaje się obecnie jeszcze bardziej pożądane niż w epoce wspomnianego „Tik Taka”. Wystarczy spojrzeć co oferują mass media żeby zrozumieć ową potrzebę.
Kto czyta, żyje podwójnie. Kto fantazjuje, ten ma otwarty umysł (ewentualnie posiada bardzo urozmaicone „życie łóżkowe”).

Fantazja
Czytaj dalej...

444, czyli Jan Matejko pod lupą

„ O tym, że niektóre rzeczy są niemożliwe, często decyduje nasz brak wyobraźni”                                                                                      -Jakub Kania („444”)

Nigdy jakoś szczególnie nie interesowała mnie sztuka przez duże „S”. Monumentalne nierzadko w swym rozmachu dzieła malarzy, pisarzy, rzeźbiarzy, czy innych sztukmistrzów nie rozpalały do czerwoności mojego umysłu, ani nie powodowały efektu „gęsiej skórki” przy bezpośredniej konfrontacji. Z drugiej zaś strony darzę ogromnym szacunkiem wszystkich tych twórców, którzy przez wieki śledzili, a następnie uwieczniali istotne (i te mniej ważne) w naszej przebogatej przecież historii wydarzenia. Ich wkład w budowanie tożsamości narodu polskiego jest przecież nie do przecenienia. 

"444" Maciej Siembieda

Czytaj dalej...

Pestkownica - miejsce pełne niespodzianek

Mimo, iż jestem typowym mieszczuchem. Mimo, że przez większość życia mieszkałam w wielkim mieście - kocham ciszę i spokój. Uwielbiam spędzać czas na łonie natury. Przy czym najbardziej relaksująco działa na mnie las. Jego koloryt, zapach, a przede wszystkim ta wszechogarniająca cisza. No chyba, że akurat drwale ścinają drzewa lub samoloty F16 wracają do bazy (co regularnie doświadczają moje uszy). Jednak nie jest to na szczęście codzienne zjawisko i prawie zawsze da się w naszych pobliskich lasach odpocząć. Owe zamiłowanie do bycia blisko z naturą mam chyba od czasu wspólnych wakacji, na które co roku wyjeżdżałyśmy z dziadkami. Kilka letnich tygodni spędzanych z namiotem i kempingiem nad jeziorem, blisko wsi. Tak, to zdecydowanie moje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa...

jezioro Pestkowie

Czytaj dalej...

Pralinka, czyli dziewczynka co się zowie

Mamy ze Zwykłą Matką pewną słabość: uwielbiamy francuskie komedie. Niby nic w tym nadzwyczajnego. Nas jednak interesuje to specyficzne poczucie humoru, które jakimś nieznanym nikomu cudem trafia idealnie w nasze gusta. Sam język, powszechnie uważany za niezwykle namiętny i dźwięczny, nie wzbudza już takiego zachwytu. Najlepiej zatem, gdy mamy możliwość obejrzenia filmu w wersji z lektorem. Tak, wiem - profanacja! Nie zrażając się opiniami innych, spędzamy więc wieczory przy kolejnych ekranowych wcieleniach Dany Boona, czy innego Luisa de Funesa. Z córką jest za to nieco inaczej...

Pralinka nie daje za wygraną
Czytaj dalej...

Zadbany mężczyzna

Jak według Was powinien wyglądać zadbany facet? Założę się, że tyle ile kobiet tyle będzie skojarzeń. Gdy zapytacie samych zainteresowanych, każdy z nich również będzie miał inną odpowiedź. Czasy się zmieniają. Kiedy nasze babcie i mamy były młode, mężczyźni ograniczali się do wizyty u fryzjera, golenia raz na tydzień (przeważnie na niedzielę!) i obcięcia paznokci. Nie wymieniłam tu codziennego prysznica, bo to chyba oczywiste (choć niestety nie dla wszystkich). Dwadzieścia - trzydzieści lat temu nie było takiego dostępu do kosmetyków i wiele rodzin miało szczęście mogąc się oprać i umyć w szarym mydle. Dla kobiety najważniejsze było, by jej mężczyzna wracał trzeźwy do domu i przynosił jej pensję. Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze tak było. Trochę uogólniam, ale... Czasy się zmieniają i dzisiejszym paniom nie wystarczy zapach dziadkowej "Przemysławki". Sami mężczyźni też nauczyli się bardziej dbać o siebie.


Czytaj dalej...

Graj w zielone, czyli nowości od Zielonej Sowy

No i po urlopie. Żal jest tym większy, iż pogoda (o dziwo!) dopisała znakomicie. Gdy miało świecić słońce – świeciło, kiedy miał padać deszcz – lało jak z cebra. A w dni, gdy nie było szczególnych planów, aurę za oknem mieliśmy po prostu w nosie. Znając naszą rodzinkę możecie się domyślić, że dany nam czas wykorzystaliśmy aktywnie. Fakt, że zawsze można by wykręcić ciut więcej km, pojechać gdzieś jeszcze („bo to przecież niedaleko”), zawędrować o jedną uliczkę, czy muzeum dalej... Nie ma co jednak narzekać. Wszyscy zgodnie uznaliśmy tegoroczne wakacje za bardzo udane. Pisząc „wakacje” mam na uwadze wspomniane dwa radosne tygodnie, nie zaś cały ponury, deszczowo-grillowy okres, w którym obowiązuje amnestia dla rozwrzeszczanej szkolnej dziatwy.
 
Czytaj dalej...

Toruń w jeden dzień

Toruń to jedno z tych miast, które mieliśmy na liście "koniecznie odwiedzić", a do którego wybieraliśmy się jak przysłowiowa sójka za morze :) Po powrocie z Karkonoszy mąż miał jeszcze tydzień urlopu. W międzyczasie wybraliśmy się na mecz koszykówki Gortat Team vs Wojsko Polskie w Łodzi. Basket to co prawda "konik" Zwykłego Taty, ale tym razem nawet ja z córką byłyśmy imprezą zachwycone. Na napisanie relacji z tej wycieczki może uda mi się namówić jej pomysłodawcę... Trzymajcie kciuki!
Tydzień spędzony na siedzeniu w domu w naszym przypadku nie ma prawa bytu, więc postanowiliśmy wreszcie wybrać się do miasta pierników. Przy tej okazji zabraliśmy na wycieczkę obie nasze mamy. Nie żebyśmy sugerowali, że pasują one do tamtejszych specjałów, czy coś w ten deseń... Czy można zatem zwiedzić Toruń w jeden dzień?

Toruń - mapa miasta

Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka