Jesienne metamorfozy

Kto powiedział, że jakiekolwiek zmiany najlepiej wprowadzać w czyn na wiosnę? Mam tu na myśli ingerencję zarówno w swój wygląd, zachowanie, sposób życia, ale także i zmiany zachodzących w domu. Ot tak, fizycznie, materialnie, wizualnie. Pół roku temu przeprowadziliśmy malowanie pokoju córki. Właściwie całości dokonał zamówiony malarz, gdyż okazało się, że nie wystarczy zwykłe odświeżenie ścian nowa farbą. O tym nieoczekiwanym remoncie pokoju naszej księżniczki, dość drastycznym dla naszych portfeli, pisałam TUTAJ. Po półrocznym spoglądaniu na śliczny odnowiony pokoik i jego lśniące ściany, uznałam, że nasze królestwo wygląda przy nim... mówiąc bardzo dyplomatycznie: "fatalnie"! Jestem z gatunku tych, co to nie usiedzą na miejscu jeśli coś wprost kłuje mnie w oczy, jest niezrobione lub niedokończone. Dzięki mamuś! To po Tobie odziedziczyłam bycie "w gorącej wodzie kąpaną"! Dziś zatem mogę już Wam pokazać i pochwalić się tym, czego dokonaliśmy w pierwszych dniach tegorocznej jesień - tym razem bez pomocy fachowca. Uwaga! W tym poście będzie dużo zdjęć. Ale to właśnie one najlepiej oddadzą metamorfozę jaka się u nas dokonała, a nie moja "paplanina", więc... :)


Czytaj dalej...

O klejnocie, który nie błyszczy

„Witajcie w mojej bajce. Hmmm... Dla Was to tylko świat wyczarowany na kartach powieści, ale dla mnie jest to namacalna przestrzeń, w której przyszło żyć mnie, mojej rodzinie, przyjaciołom no i wrogom niestety również. Nic tu nie jest oczywiste, czy też normalne (z Waszego punktu widzenia). Okrutna, krwawa historia tego miejsca niewątpliwie odcisnęła dotkliwie swe piętno. Wszechobecne zagrożenia jak choroby, plagi, łowcy niewolników, czy wojny spowodowały, że nasza społeczność odizolowała się niemal całkowicie od świata zewnętrznego. Nie było to bardzo trudne zadanie, gdyż żyjemy na półwyspie, w mieście o przewrotnej nazwie... Klejnot. Ja nazywam się Złotka Roth i będę tu dziś Waszym przewodnikiem. Chodźcie za mną!


Czytaj dalej...

Babski wypad na...mecz :)

Plany planami, a życie... życiem. Wiecie pewnie dobrze jak to jest. My przekonaliśmy się w minionym tygodniu o tym fakcie doskonale. Można planować, układać grafik, a codzienność i tak wszystko zweryfikuje wedle własnego "widzi misie". Zwykły Tata miał planowany zabieg. Wiązało się to z jego krótkim pobytem na oddziale szpitalnym. Jednak inna niedogodność zdrowotna pokrzyżowała nasz rozkład tego tygodnia przez co wiele rzeczy uległo zmianie. Z racji tego, że Taty miało nie być, a w międzyczasie dostałam propozycję wyjazdu na mecz poznańskiego klubu piłkarskiego, postanowiłam wybrać się z córką sama. Taki babski wypad na niedzielny mecz Lecha z Arką Gdynia. 


Czytaj dalej...

Ciasteczkowe kraby, czyli Tata na fali

-Cześć! Nazywam się Zwykły Tata i jestem uzależniony od gier Fox Games

- Cześć Zwy-kły Ta-to!

- Zaczęło się dość niewinnie, na marcowych Targach Książek dla dzieci i młodzieży w Poznaniu. Już wtedy zauważyłem coś niepokojącego w swoim zachowaniu. Najpierw przy stoisku wydawcy zbaraniałem widząc „Owce na wypasie”, by w chwilę potem ślinić się jak jakiś umarlak przed pudełkiem z „Atakiem Zombie”. Ostatecznie obszedłem się jednak smakiem i przezwyciężyłem ogarniające me ciało słabości. Aż w maju zawitaliśmy do Warszawy... Kolejne targi i kolejne spotkanie z podstępnym lisem. No i tym razem wpadłem jak „śliwka w kompot”. Dwie dawki gier, które wówczas zaaplikowałem wystarczyło, by wpaść w kosmiczny wręcz ciąg. Jak ja wytrzymałem do września na takiej dawce? Do dziś się zastanawiam. W końcu jednak nadszedł dzień, gdy w progu mego domu pojawił się miły pan z jeszcze milszym pakunkiem w ręku...


Czytaj dalej...

Nie wstydź się!

Niepłodność jest choroba naszych czasów. Chorobą cywilizacyjną, a  mimo to wciąż będącą tematem tabu. I o ile my-kobiety jeszcze potrafimy jeszcze o tym rozmawiać, to nasi mężczyźni już niekoniecznie. Bywa, że wręcz zabraniają o tym mówić, zwłaszcza JEŚLI sprawa dotyczy bezpośrednio ich samych! No bo ilu znacie facetów, którzy chętnie poddają się badaniom na płodność nie kryjąc się z tym faktem? Otóż to: niewielu. Spośród nich zaś tylko nieliczni poddają się badaniom całkowicie dobrowolnie, bez proszenia i długiego namawiania. Z drugiej strony patrząc - ilu mężczyzn ma z tym kłopot? Mniej niż kobiet. Aczkolwiek nie jest to problem, który ich w ogóle nie dotyka. Wręcz przeciwnie. I o tym, moi drodzy, chcę Wam dziś napisać. Mało się mówi o niepłodności męskiej,a  to ogromny błąd!

Czytaj dalej...

Piękna na jesień, czyli jakich kosmetyków ostatnio używam

Nie jestem specjalistką w sprawach kosmetyków. Skoro się na tym nie znam, to nie lubię o tym pisać. Jednak ostatnimi czasy uczestniczyłam w kilku spotkaniach blogerskich, a na nich wśród licznych upominków bardzo często znajdowały się kosmetyki właśnie. Nie lubię też zmieniać stosowanych i sprawdzonych przeze mnie kremów, czy szamponów... Ale skoro trochę się tego w domu nazbierało to uznałam, że warto spróbować. Po co wydawać pieniądze w sklepie jeśli w domu pełna torba różnych cudeniek leży? 


Czytaj dalej...

Dla małych dziewczynek i "łobuziaków" różnorakich

Nie mamy w domu żadnego zwierzątka. Kiedyś mieszkał z nami owczarek niemiecki należący do teściów, ale właściwie była (bo to suczka) cały czas trzymana w kojcu na ogrodzie, tak więc córka miała z nią niewielki kontakt. Marzy o małym piesku, który spałby pod jej łóżkiem... Kotów zaś nie lubi, w przeciwieństwie do jej przyjaciółki, która na ich punkcie ma faktycznie... "kota" :) Jednak córce nie przeszkadza fakt w tym, by czytać książki o "dachowcach". Jest taka seria z okładkami słodkimi niczym sami bohaterowie tych publikacji, w których córka dosłownie się zakochała. W domu był spór o to, że ona sama chce je czytać, a ja przecież też musiałam poznać ich treść, żeby wiedzieć co Wam o nich później napisać. Skończyło się na tym, że ja młodej przeczytałam jedną część, a wszystkie pozostałe "zaliczyła" samodzielnie. Z racji tego, że czyta na głos, nie ominęła mnie jednakże ich treść :)


Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka