Bajkowe święta

Z pewnością Wasze dzieci lubią bajki. Nie uwierzę, że ich nie oglądają w TV :) Moja córka ogląda - zawsze oglądała. Oczywiście wszystko to odbywa się pod moim i męża czujnym okiem. Zawsze były to więc kolorowe, edukacyjne bajki z pozytywnym przesłaniem. Chociaż ostatnio nasza jedynaczka przerzuciła się na... Ninjago! Tak, dobrze rozumiecie: dziewczynka, lat 7 uwielbiająca Ninjago. Idąc dalej tym torem, klocki również woli w wersji dla chłopców niż te różowe. Tak już ma :)


Czytaj dalej...

Pozycja obowiązkowa na święta

Zaczął się grudzień. A wraz z nim lokomotywa zwana "przedświątecznymi zakupami". Tak naprawdę szał wydawania pieniędzy trwa cały rok (tu promocja, tam wyprzedaż), ale jakoś szczególnie chętni jesteśmy do sypnięcia groszem właśnie w ostatnich tygodniach astronomicznej jesieni. Wiadomo - prezenty. Któż nie chce zostać obdarowany kolejną parą skarpet, plastikowym pistoletem produkcji wiadomej, czy też bielizną, którą zjemy przy pierwszej nadarzającej się... okazji? ;) Właśnie! Dobór odpowiedniego prezentu nie jest sprawą prostą. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Nie chcę dziś jednak się wymądrzać. Stworzę może niedługo oddzielny wpis dotykający "problemu" prezentowych szaleństw - wówczas sobie poużywam :)


Czytaj dalej...

Zszedłem do samego piekła...

Są miejsca, do których nie warto iść oraz sytuacje, w których raczej nie chcielibyśmy się znaleźć. Jak choćby wyjazd na popołudniowe zakupy dzień przed wigilią, sektor Legii jeśli przyjechałeś na mecz z Poznania, czy Syria. Mam taki wewnętrzny "dynks" (niektórzy mówią na to "zdrowy rozsądek" - też ładne), podpowiadający mi gdzie mogę, a dokąd nie powinienem się udawać. W większości przypadków pozwala mi on zachować nerwy na wodzy i twarz podobną do swoich zdjęć z młodości. Niestety, nie zawsze tak jest. Sami doskonale o tym wiecie, że nie da się całkowicie uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, mrożących krew w żyłach momentów. Oby tylko było ich jak najmniej, a nasze zdrowie (fizyczne i psychiczne) przez to nie cierpiało zanadto. 


Czytaj dalej...

Koncentracja - jak pomóc dziecku

W szkole mojej córki sprawdzian goni sprawdzian. Przypominam, że nasza "Zwykła Córka" ma siedem lat i chodzi do drugiej klasy. Szkołę rozpoczęła (niestety) jako sześciolatka, na co nie mieliśmy właściwie wpływu. Inteligentna to i oczytana bestia, więc kombinowanie zaświadczeń od psychologa, by opóźnić rozpoczęcie nauki nie wchodziło w rachubę. Tak więc zaczęła naukę szybciej niż jej matka oraz ojciec... i musimy sobie z tym radzić. Póki co nie jest źle. Gdybym na nią narzekała (w kwestii nauki) popełniłabym grzech śmiertelny ;) Jednakowoż ilość materiału do opanowania i częstotliwość testów, sprawdzianów, kartkówek (zwał jak zwał - dla nas jeden diabeł) wywołuje u mnie gęsią skórkę, która nie ma czasu zniknąć. 


Czytaj dalej...

Krowie tornado i sześciokątne kafelki + KONKURS!

Różnorodność gier planszowych nadal powoduje u mnie niekontrolowane zawroty głowy. Pudła, pudełka, pudełeczka. Wszystkie z pięknymi ilustracjami i hasłami. Każdy tytuł oferuje "niezapomnianą rozrywkę", mnóstwo godzin wspaniałej zabawy. Tylko gdy przyjdzie co do czego okazuje się, że ładne opakowanie ma się nijak do zawartości. Hmmm... zupełnie jak z wyborem partnera, co nie? :)
Dzisiaj pomogę Wam dokonać tego niełatwego wyboru (mowa wciąż o grach!). Święta bowiem się zbliżają, renifery już zapisane w warsztacie na montaż "zimówek", a Święty Mikołaj czeka na kostium od krawca, bo dotychczasowy strój trzeba było znów poszerzyć o kolejny rozmiar X. Jeśli prezentem, którego poszukujecie ma być ciekawa gra dla siedmiolatki, to STOP! Usiądźcie wygodnie w fotelu i posłuchajcie co Zwykły Tata bredzi... tzn. radzi! Będzie prosto, będzie też "na bogato". W obu przypadkach czeka za to równie wciągająca zabawa. Zadbał o to Fox Games, czyli specjaliści z licencją na granie.


Czytaj dalej...

Dziecięce marzenia

Moja siedmioletnia córka nie ma konkretnej pasji. To znaczy poza ewidentną miłością do książek! Lubi różne rzeczy, często co 5 minut zmieniając zainteresowania. Tylko czytanie darzy stałym uczuciem :)  Wielokrotnie rozmawiałyśmy o tym dlaczego nie ma rodzeństwa i mimo, iż nadal o nim marzy, już nie zadręcza mnie pytaniami. Nigdy nie prosiła mnie o domowe zwierzątko. Jednak od pewnego czasu marzy o psie. Bystra z niej dziewczynka i wie, że owczarek niemiecki to duże stworzenie. Upatrzyła sobie zatem maleństwo, któremu można robić kitki na głowie - yorka. Niestety, z wielu powodów psa w domu mieć nie bardzo możemy. Jednak marzyć jej wolno, prawda?


Czytaj dalej...

Mieszkając z wrogiem

Oglądaliście kiedyś film z Julią Roberts "Sypiając z wrogiem", gdy była jeszcze piękna i młoda, a nie ponaciągana? Ja oglądałam. Dziś właśnie on zainspirował tytuł mojego wpisu. Sama treść natomiast została z życia wzięta. W rzeczonym filmie główna bohaterka, nad którą znęcał się mąż policjant, uciekła z domu. Marzyła o lepszym życiu. Jej wrogiem był jej własny mąż. Ja chcę napisać o kilku rodzajach "wrogów". O każdym z nich właściwie można by stworzyć oddzielny wpis. Być może, kiedyś...

Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka