Miłość i Wojna , Max Czornyj

Nieraz zdarzyło Wam się zapewne poznać coś godnego uwagi wskutek najzwyklejszego zbiegu okoliczności, przypadku. Zazwyczaj takie odkrycie budzi miłe skojarzenia pozostając w naszej pamięci na długo. Ostatnio sam stałem się uczestnikiem takiej sytuacji za sprawą Wydawnictwa Filia, otrzymawszy od niego nieoczekiwaną przesyłkę.

 

Miłość i Wojna , Max Czornyj
Miłość i Wojna , Max Czornyj
 

Zazwyczaj adresatem książek wspomnianego wydawnictwa jest Zwykła Matka, toteż pierwsze zdziwienie na mej twarzy pojawiło się, gdy rozpakowawszy kopertę ujrzałem nazwisko autora: Max Czornyj. Ok, szykuje się kolejna jazda bez trzymanki – pomyślałem. Jest to bowiem autor znany przede wszystkim z „ciężkich” thrillerowych klimatów, które nawiasem mówiąc uwielbiam. Tyle, że tytuł trzymanej w rękach powieści przeczył postawionej tezie. „Miłość i wojna” pozbawiła mnie nadziei na krwawą ucztę, przywołując jednocześnie wspomnienia z nie do końca udanej podróży autora w wojenno-obyczajowe klimaty („Córka nazisty” – recenzja tu). Postanowiłem jednak dać jeszcze jedną, ostatnią szansę panu Maxowi, mając w głowie myśl, że to się nie mogło znów udać. Jak wyszło? Poczytajcie…

Zacznijmy może od tytułu. Tak banalnego, że aż zęby bolą! Doprawdy, gdybym miał dokonać wyboru książki tylko na podstawie jej tytułu, „Miłość i wojna” nie byłaby przeze mnie w ogóle brana pod uwagę. Trudno mi zgadywać nawet czym kierował się autor. Może pomyślał, że czytelnicy będą chcieli na starcie wiedzieć o czym jest najnowsza powieść i dał im małą podpowiedź: „No jak to o czym? O miłości i o wojnie”. Zostawmy jednak ten temat. Zwłaszcza, że jest to jedyna słabostka tej książki. Serio!

 

Miłość i Wojna , Max Czornyj
Miłość i Wojna , Max Czornyj

"Miłość i wojna” to historia życia Franciszka Brilke, syna Leopolda, prowadzącego rodzinny antykwariat w międzywojennej Łodzi. Senior rodu - zasłużony żołnierz austro-węgierski, który po odbyciu służby postanowił ułożyć sobie życie w Polsce, uchodzi za człowieka oświeconego, a jednocześnie twardo stąpającego po ziemi. Wraz z synem i córką Marią handlują dziełami sztuki (głównie obrazami), wspierając przy okazji lokalnych artystów. Franciszek obdarzony szóstym zmysłem siedemnastolatek, potrafi bezbłędnie rozpoznać każdą kopię i fałszerstwo, co pozwala unikać oszustów oraz wieść w miarę spokojny uczciwy żywot. Wszystko to wywraca się jednak do góry nogami począwszy od dnia, w którym Leopold spotyka na stacji kolejowej zagubioną kobietę – Ewę i sprowadza ją pod dach swojej kamienicy. Tajemnicza niewiasta pojawia się w życiu oraz co istotniejsze - w sercu młodego Brilkego. To uczucie staje się motorem napędowym wszystkich kolejnych wydarzeń, których jesteśmy świadkami. Napływające zewsząd informacje o kolejnych ruchach militarnych III Rzeszy napawają naszych bohaterów niepokojem, co jeszcze bardziej podsyca dramaturgię i szykuje nas na nieuniknione zderzenie z bezlitosnymi konsekwencjami wojny.

Przyznam się szczerze, że nie wiem do końca co napisać o tej powieści, tak aby nie zdradzić za wiele z jej treści. Wiem bowiem, że jedynie podchodząc do lektury „Miłości i wojny” bez większych oczekiwań (tak jak uczyniłem to ja), jesteście w stanie w pełni docenić tę książkę. W moim przypadku długo zbierałem szczękę z podłogi. Tak wspaniała okazała się to powieść! Jeśli miałem jakieś zastrzeżenia przy „Córce nazisty” odnośnie nieszczerości autora i próbie napisania „wojennego romansu” na siłę, tak teraz uważam, że Max Czornyj w nowej odsłonie popełnił najlepszą powieść w swoim bogatym już dorobku. Brawo!

„Miłość i wojna” to niezwykle precyzyjny obraz międzywojennej Łodzi, a dalej Warszawy, z wyraźnie zarysowanymi postaciami pierwszo-, drugo- jak i trzecioplanowymi. To ulice pełne brudu, przemysłowej szarości i biedy. To Polacy, Niemcy i Żydzi żyjący obok siebie w przededniu okropnych wydarzeń jakie przyniesie za chwilę II wojna światowa. To wspaniała narracja pierwszoosobowa, która płynie przez kolejne rozdziały i rozpędza się zmierzając ku finałowi, którego nie chcemy doświadczyć, bo wtedy ów niesamowita historia się skończy i będzie trzeba znaleźć inną, równie dobrą (co nie będzie prostym zadaniem). Jednak przede wszystkim „Miłość i wojna” jest opowieścią o… miłości, przyjaźni i poświęceniu. O cenie, jaką należy zapłacić za upragnione szczęście i wolność.

Zdaję sobie sprawę, że powyższe peany to banalne hasła jakich wiele znajdziecie na okładkach tysięcy książek. Jednak w tym przypadku nie da się inaczej. W przeciwnym razie musiałbym uchylić zasłonę tajemnicy, a tego nie chcę dla dobra Waszego i powieści. Dajcie proszę szansę „Miłości i wojnie”, a gwarantuję, że na kolejną „wojenno-obyczajową” książkę Maxa Czornyja będziecie czekać z wypiekami na twarzy. Tak jak ja.

 

 

Wydawnictwo FILIA


8 komentarzy :

  1. Zapamietam. Bo to Ty napisales....a nie jakas kobitka;)
    Poszukam , moze gdzies znajde!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci tym bardziej, że byłem naprawdę sceptyczny do tego tytułu. Wszystko tu "gra" od początku do końca.

      Usuń
  2. Racja, tytuł banalny. Skoro mówisz, że zbierasz szczękę z podłogi, to jestem ciekawa tej powieści. Uwielbiam jak autorzy zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tytuł stawiam na równi z "Miejsce i imię" Macieja Siembiedy. Ten sam klimat, podobna tematyka, niesamowicie wciągająca historia.

      Usuń
  3. No po takiej recenzji i to męskiego czytelnika, trzeba koniecznie wziąć tę książkę pod uwagę. Nie znam treści książki, ale tytuł rzeczywiście trochę nieudany, nie wiem czy zwróciłabym uwagę na tę książkę w księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie czytałam tego gatunku, jestem ciekawa swojej reakcji na tą powieśc.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że sama też nie sięgnęłabym po nią patrząc na tytuł. Recenzja naprawdę intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę wartościowy wpis. Czytałam z zaciekawieniem. Chętnie zajrzę do innych wpisów. Naprawdę fajny blog!!

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka