Córka nazisty, czyli o holokauście raz jeszcze

Ostatnimi czasy ogromną popularność zyskały wszelkie publikacje traktujące o Holokauście oraz o ogólnie pojętej tematyce obozowej. Mimo, iż nie do końca rozumiem skąd się zrodziło takie nagłe zainteresowanie wśród czytelników ów zagadnieniem, nie sposób nie docenić faktu, iż ludzie chcą czytać i pamiętać o tej niewyobrażalnej zbrodni, która dotknęła naszych dziadków oraz pradziadków. Dlatego też niemal każde liczące się wydawnictwo ma obecnie w swoim portfolio publikacje z tym tematem związane...

Córka nazisty, czyli o holokauście raz jeszcze
Córka nazisty, czyli o holokauście raz jeszcze

Ma zatem i Wydawnictwo Filia, nakładem której ukazała się książka „Córka nazisty” Maxa Czornyja. Autor kultowej już serii z komisarzem Erykiem Deryło, tym razem postanowił ukazać nam nieco inne oblicze swojego warsztatu pisarskiego. Czy mu się udało? Sprawdźmy...

Tematem przewodnim w „Córce nazisty” jest gen zła, czyli inaczej mówiąc brzemię winy „dziedziczone” przez kolejne pokolenia. Główna bohaterka powieści – Greta, ponad siedemdziesięciopięcioletnia kobieta, żyje z takim właśnie poczuciem winy. Wychowana przez ojca – SS-Haumptsturmfuhrera Martina Rotta, była świadkiem wielu tragicznych historii, jakie rozgrywały się na terenie obozu koncentracyjnego w Lublinie (na Majdanku). Co dzień obrazy w jej głowie nie dają o sobie zapomnieć, a jedyne chwile ulgi i odprężenia zawdzięcza Greta postępującej chorobie alzheimera. Wieloletnia działalność na rzecz pamięci ofiar Holokaustu to, zdaniem kobiety, niewielkie zadośćuczynienie za krzywdy wyrządzone przez nazistów, w tym jej ojca. Greta regularnie uczęszcza na sesje terapeutyczne do Alicji Nowińskiej, co pozwala jej porządkować myśli i wyrzucać z siebie te najbardziej toksyczne. Gdy pewnego dnia przed drzwiami domu staruszki staje Krzysztof Kossowski (syn jej przyjaciela Stanisława) z tajemniczym pamiętnikiem w ręku, Greta nie wie jak ogromne znaczenie będzie to miało dla jej dawnego i obecnego życia...

Córka nazisty, czyli o holokauście raz jeszcze
Córka nazisty, czyli o holokauście raz jeszcze
Max Czornyj nie jest autorem kojarzonym z powieściami obyczajowymi. Wspomniana na wstępie seria z Erykiem Deryło, „Rzeźnik”, czy nawet nieco spokojniejsza „Najszczęśliwsza”, to rasowe thrillery z sugestywnymi opisami, po których u co wrażliwszych czytelników mogą występować nudności. Na tym tle „Córka nazisty” pasuje niczym przysłowiowa pięść do nosa. Kilkukrotnie podczas lektury zerkałem nawet na okładkę by się upewnić, że to rzeczywiście ten autor stoi za czytaną historią. Nawet teraz, pisząc ową recenzję trudno mi w to uwierzyć. Stąd moje odczucia względem „Córki nazisty” nie są jednoznaczne. 

Z jednej strony bowiem mamy do czynienia z bardzo prostą historią o poczuciu winy, obarczaniu sumienia za grzechy przodków. Do tego wpleciono tu zgrabnie wątek miłosny, który z uwagi na jego ulokowanie w czasie II Wojny Światowej niesie z sobie ogromny ładunek bólu i tragedii. Z tego tytułu „Córkę nazisty” można (a nawet wypada) uznać za solidną powieść osadzoną w tematyce obozowej, która łączy przeszłość z teraźniejszością, próbując rozliczyć się z wielokrotnie na kartach przytaczanym tzw. genem zła. Pierwszoosobowy sposób narracji przedstawiony z perspektywy kilku osób dodatkowo pozwala spojrzeć na poszczególne wydarzenia oczami bohaterów potęgując doznania. Książka wciąga już od pierwszej strony i nie pozwala odetchnąć już do końca, gdy poznamy wszystkie sekrety w niej zawarte. I tylko jedno nie daje mi spokoju... Autor. 

Odniosłem dziwne wrażenie, że Max Czornyj próbuje sprzedać mi historię, która do niego nie pasuje. Tak jakby chciał przypodobać się innym odbiorcom, gustującym w łzawych opowieściach. Cóż, każdy powinien się rozwijać i testować nieznane terytoria, ale w tym przypadku uważam, że zmiana jest zbyt radykalna. Zaznaczam, że to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia, z którą zapewne wielu czytelników/czytelniczek się nie zgodzi. „Córka nazisty” jest bowiem bardzo dobrze napisaną i wciągającą powieścią, którą każdy miłośnik takowej tematyki przeczytać powinien. I to jest niezaprzeczalny fakt. Co do reszty, wnioski wyciągnijcie sami. Miłej lektury!





6 komentarzy :

  1. Zaskoczyło mnie, że autor napisał tego typo powieść, to właśnie sprawia, że bardzo mam ochotę sprawdzić, co stworzył.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł, na który już zwracam uwagę, klimaty, do których chętnie zaglądam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak mocno przywiążemy się do etykiety gatunkowej autora, że trudno obracać się z nim w czymś innym, ja jednak lubię takie eksperymenty. :)

      Usuń
  3. Takie książki zawsze mnie bardzo przyciągają

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze lubiłam tematykę obozową. Pierwszby był Grzesiuk, potem inne tematy. I nie jest to kwestia mody. W zasadzie należymy do pokolenia, które wychowało się w cieniu wojny. Moje dzieciństwo to opowieści babci o czasach wojennych, stąd temat był mi bliski. Do tej książki chętnie sięgnę, zwłaszcza, że temat pokazany jest z innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytalam kilka książek o podobnej tematyce i ta tez wydaje się być tą którą chętnie przeczytam... dziękuję za polecenie...

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka