Czy ja to potrafię?

Jako dziecko nie lubiłam czytać. Zdecydowanie wolałam pisać. Miałam bujną wyobraźnię, całkiem łatwo więc szło mi tworzenie szkolnych wypracowań. Poza tym bardzo to lubiłam :)
Sama się zastanawiam od kiedy zaczęłam jednak sięgać po książki. Na pewno zdecydowanie po urodzeniu córki - dopiero. Za to od momentu, gdy zapisaliśmy się razem z mężem do biblioteki... po prostu przepadliśmy oboje. Córka zarażona miłością do słowa pisanego otoczona jest książkami od pierwszych dni życia :)
Wiecie, że piszę czasem recenzję literatury dziecięcej (wspomagana niejednokrotnie przez Zwykłego Tatę). Jak nam to wychodzi - oceńcie sami. Dziś, trochę za namową pewnej Gosi (która ciekawa jest owej recenzji), trochę zmotywowana przez pewną Ewę (która z kolei czeka, by na moim blogu pojawiły się propozycje literatury dla dorosłych), postanowiłam spróbować swoich sił i napisać Wam o książce, którą właśnie skończyłam czytać. Jest nią "Szczęśliwy dom" Krystyny Mirek.

Uprzedzam na wstępie, że jeśli ktoś nie lubi czekać na kontynuację książki, niech lepiej na razie po nią nie sięga! To jest bowiem pierwsza część sagi rodziny Zagórskich i zaplanowane są kolejne dwie. Mnie ta lektura pochłonęła i teraz nie będę potrafiła chyba wytrzymać do czasu wydania kontynuacji :)

Na początek wyjaśnię Wam, co mną kieruje przy wyborze danego tytułu, który chcę przeczytać. Ich lista jest bardzo długa i czasem sama nie wiem, na która najpierw się zdecydować, więc w takiej chwili sugeruję się kilkoma czynnikami (kolejność dowolna):
  • okładka -  z reguły przyciąga mnie w tempie ekspresowym
  • tytuł - za serce łapią mnie te zawierające w sobie sformułowania w stylu "jabłoniowego sadu" - wtedy wiem, że akcja będzie się toczyć w sielskim otoczeniu :)
  • opinia innych
  • polecenie książki przez znajomych
Na wybór "Szczęśliwego domu" złożyły się wszystkie wymienione czynniki :) Okładka jak sami widzicie mówi od razu: akcja toczy się poza miastem, w pięknych okolicznościach przyrody.
Jabłoniowy sad otaczający dom rodziny Zagórskich, to prawdziwa przystań dla jego mieszkańców. A jest ich tam całkiem sporo. 
Głowa rodziny - Jan Zagórski. Prawdziwy dżentelmen starej daty, który kocha książki i herbatę.
Helena - żona Jana, kobieta silna, mająca zawsze dobrą radą dla wszystkich czterech córek.
Helena - najstarsza córka, rozwódka wychowująca samotnie dwójkę synów.
Gabrysia, która bezskutecznie od lat stara się wraz z mężem o dziecko.
Julia - samodzielna Pani weterynarz kochająca swoją pracę.
Aniela - najmłodsza z sióstr, samotna matka, która nikomu nie zdradziła kim jest ojciec jej córeczki.

W pierwszej części autorka skupia się na dwóch siostrach, Julii i Gabrysi. 
Julia, kobieta samodzielna, stawiająca na pierwszym miejscu swoją prywatną klinikę weterynaryjną, jest na pozór szczęśliwie zakochana w Ksawerym. Tylko czy na pewno tak jest? Kim jest mężczyzna w starej kurtce, który pewnego dnia czeka na nią przed lecznicą?
Gabrysia. Prawdziwie szczęśliwa mężatka, której mąż wyjechał do pracy za granicę, by pomóc spełnić ich wspólne marzenie o posiadaniu dziecka. Czy nieustanna i bezskuteczna walka o potomka nie zrujnuje jednak ich małżeństwa? Czy Gabrysia jest dostatecznie silna, by uporać się z pojawiającymi się w ich życiu przeciwnościami?

Poznajemy również Martę - siostrę Heleny. Pracowita kobieta, która zawsze służy rodzinie pomocą. Myślę, że jej historia będzie rozwinięta w kolejnych odsłonach, gdyż postać ta ma olbrzymi potencjał.

Zbliża się czterdziesta rocznica ślubu Heleny i Jana. Zaplanowano dużą uroczystość. Czy dojdzie ona do skutku? Co mogłoby popsuć plany Pani domu, która tak pieczołowicie wszystko na ten dzień przygotowywała?



W tym momencie muszę skończyć żeby nie zacząć "spoilerować" (to teraz takie modne określenie). Mnie ta historia porwała. Lubię książki, które czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Wychodzę z założenia, że czytanie ma mnie zrelaksować, przenieść w inny świat. Tak też się właśnie stało. Mimo, że historia Gabrysi jest mi niesamowicie bliska, przeczytałam "Szczęśliwy dom" z ogromną przyjemnością! Przeniosłam się w wyobraźni do Jabłoniowego Sadu i mam ochotę tam powrócić!
Nie wiem ile czasu przyjdzie mi czekać na kolejną część. Jestem ciekawa dalszych losów Julii i Gabrysi. Intryguje mnie postać ciotki Marty i tajemnica Anieli, a także pewien rodzinny sekret, który w końcu ujrzy światło dzienne.
Polecam!

32 komentarze :

  1. Ej po Twojej recenzji to ja ją na ban muszę przeczytać! Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę :) Cieszę się, że się .....podoba? :)

      Usuń
  2. Ciekawa recenzja chyba skuszę się i przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytajac tytul Twojego dzisiejszego posta- nie znajac jeszcze tresci sama sobie natychmiast odpowiedzialam- oczywiscie, ze potrafisz! :)
    Recenzja bardzo fajna, malo tego ja sama identycznie wybieram ksiazki- okladka , tytul itp. :) Powiem Ci, ze bedac wielka milosniczka ksiazek malgorzaty Kalicinskiej zawsze z pewnym dystansem podchodze do powiesci takich pod np "Dom nad rozlewikiem"- sama zreszta wiesz, ze na fali tej powiesci powstalo duzo innych "podobnych", ktore jednak nigdy jak dla mnie nie dosiegly pierwowzoru :) Ale wracajac do recenzji- powiklane uklady rodzinne, niedowmowienia i dom jako ostoja- ciekawe, zapisze i jesli sie da poczytam . Twoja recenzja- bardzo fajna- gratuluje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to potrafisz człowiekowi sprawić radochę :*

      Usuń
  4. Choć książka, o której piszesz to zupełnie nie mój klimat i nie sięgnę po nią to recenzja napisana fajnie. Gratuluję :)
    U siebie na blogu od jakiegoś czasu wrzucam po prawej stronie co czytamy dzieciom i co czytam ja. No i ja z frakcji czytających od zawsze, pamiętam jak mnie rodzice gonili, że mam już gasić światło, a ja później z latarką siedziałam pod kołdrą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ile "ja" w jednym akapicie :O

      Usuń
    2. Nie przejmuj się tym "ja" :) U mnie z boku link do strony lubimyczytać.pl gdzie odhaczam wszystkie czytane przez nas tytuły :) Cieszę się, że recenzja się podoba, zwłaszcza iż książka nie jest w Twoim klimacie :)

      Usuń
  5. Jako dziecko byłam Twoim przeciwieństwem- czytałam co popadnie, za to mało pisałam, więc teraz się wygłupiam :). Fajna pozycja, bardzo podoba mi się tytuł :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na "starość" mi się odmieniło i więcej czytam, ale nadal wolę pisać, stąd pomysł i powstał blog :)

      Usuń
  6. Bardzo często mylny jest wybór, kiedy patrzymy na okładkę, może być piękna, interesująca w środku zupełnie nie trafi w to co lubimy no i odwrotnie okładka może być kiepska, a środek rewelacyjny. Aby wybrać najlepszą książkę dla siebie, najlepiej jest odszukać wiele recenzji na temat danego tytułu i dopiero wybrać książkę dla siebie.
    Książki są fantastyczne, wzbogacają nasz środek i fajnie, że oboje z mężem jesteście pochłonięci książkami, a przy okazji zaraziliście tym córkę, która jedynie może z tego skorzystać :)
    Pozdrawiam
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona korzysta bardzo :) ma niesamowity zasób słów i bogatą wyobraźnię :) Cieszę się, że kłóci się ze mną o to, czy ma czas na przeczytanie kolejnej książki niz na obejrzenie kolejnej bajki w tv :)

      Usuń
  7. Śliczna okładka, bardzo pozytywnie nastraja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas myślałam o lecie jak ją czytałam :) twoja zaczyna mnie wciągać.....

      Usuń
  8. Ja wolę mieć kilka części od razu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie......, ale ta książka mnie tak kusiła... :)

      Usuń
  9. Podobno nie ocenia się książki po okładce, ale to często ona sprawia, że sięgam po książkę. Recenzja fajnie napisana — potrafisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, okładki przyciągają :) Dziękuję bardzo!

      Usuń
  10. Przedstawiałaś kiedyś książki, które czyta Twój mąż - one do mnie dużo bardziej przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba go namówić, by jakąś swoją zrecenzował dla równowagi :)

      Usuń
  11. Całkiem fajna recenzja! Ja też lubię takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) Tak, takie książki to zdecydowanie mój klimat :)

      Usuń
  12. Ja podobnymi kryteriami się kieruję przy wyborze książki :)) Bardzo ubolewam, że nie mam kiedy czytać, stosik na mojej półce się rozrasta i ani trochę nie chce się zmniejszyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby mam kiedy czytać, ale ogranicza mnie wzrok-szybko mi się oczy męczą :(

      Usuń
  13. Potrafisz to zrobić :) Bardzo zgrabna recenzja. Po książkę na pewno sięgnę - wpisują ją na listę :) Też lubię przeczytać coś, co ma relaksować, co jest łatwe i przyjemne (ambitnej literatury naczytałam się aż nadto na studiach). Najgorzej właśnie z tym czasem u mnie - tyle bym chciała przeczytać, ale nie mam kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) na LC już cię znalazłam :)

      Usuń
  14. Znalazłam :) I dotarłam :) Już wcześniej chciałam zamówić sobie całą serię, urzekła mnie właśnie okładka :), a teraz już wiem, że na pewno chcę mieć wszystkie trzy pozycje :) Wydaje mi się, że właśnie tego mi aktualnie potrzeba :D

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka