Boost, czyli krzykliwa gra

Na początku było słowo... Potem słowo ewoluowało, nabierało akcentu, wyrazu, przetrwało tysiąclecia, by ostatecznie zamknąć się w jedynej formie akceptowalnej przez dzisiejszą konsumpcyjną cywilizację: KRZYKU! Chcesz być zauważonym, odnosić sukcesy w życiu? Krzycz! Im głośniej, donośniej - tym lepiej. To po prostu modne... Jeśli potraktowaliście powyższe słowa metaforycznie - punkt dla Was! Znaczy się, że rozumiecie autora i jego pokręcone niekiedy postrzeganie świata. Nie zmienia to faktu, że nie możecie sobie pozwolić, by od czasu do czasu zdrowo pokrzyczeć w domowych pieleszach. Nie z żalu, bólu, ale po prostu dla czystej przyjemności. Do tego celu służy (m.in. oczywiście) gra o nazwie "Boost!".




Firma REBEL.PL staje się powoli specjalistą w dziedzinie małych produkcji. Rzecz jasna małych w sensie gabarytów, bo pod względem (za)wartości mamy do czynienia zazwyczaj z grami najwyższej próby. Czy "Boost!" się do nich zalicza? Tak i nie. Ocena zależy od tego, czy znacie inną grę niniejszego wydawcy: "Dobble"... KLIK
Na początek jednak kilka faktów. Pomysł na rozgrywkę jest dziecinnie/genialnie prosty (niepotrzebne skreślić, albo nie). W aluminiowej puszce (uwielbiam patent z pakowaniem gier w tego typu oryginalne "pudełka" - estetycznie i ergonomicznie zarazem) otrzymujemy zestaw 110 okrągłych kart, z których 100, to karty z obrazkami, a pozostałe 10 stanowi zbiorcze zestawienie tychże obrazków podzielonych na kategorie: biżuteria, ciasta, cukierki, muzyka, owoce, pojazdy, potwory, rośliny, zabytki, zwierzęta. 




Celem gry jest zebranie jak największej liczby kart, które rozpoznamy według określonych kategorii. Żeby to osiągnąć musimy rozdać wszystkim uczestnikom gry rzeczone karty. Ostrzegam: jest to mozolne zadanie, gdyż ich ilość oraz okrągły kształt bynajmniej nie ułatwiają nam tasowania oraz rozdzielania. Gdy już się z tym jednak uporacie pozostaje wypowiedzieć hasło "Trzy, czteryyy!". Każdy wykłada pierwszą swoją kartę z talii. Jeśli zauważycie wśród nich co najmniej dwa obrazki z danej kategorii... szybko WYKRZYKNIJCIE jej nazwę i wskażcie paluchem. Brawo! Karty są Wasze. Teraz kolej na rundę drugą. "Trzy, czteryyy!"... I tak dalej, aż do pozbycia się wszystkich kart. Prawda, że proste (żeby nie powiedzieć - banalne)? W tym właśnie tkwi siła "Boost!", gdyż gra pozwala na zabawę wszystkim - bez względu na wiek. Jeśli zatem nie przygryźliście sobie boleśnie języka, to śmiało możecie zanurzyć się w krainie "Boost'a". Tym bardziej, że gra oferuje kilka ciekawych wariantów rozgrywki, o których możecie poczytać w załączonej do zestawu instrukcji. 
Kolejny plus, który z chęcią przyznaję wiąże się ze stroną wizualną gry. Poszczególne ilustracje są naprawdę ładniusie. Nie odstraszą ani młodszych miłośników Księżniczki Zosi/Lego Ninjago, ani tych, dla których Krecik jest niedoścignionym wzorcem mistrzowskiej kreski rysownika. Miło jest po prostu obcować z oferowanymi kartami i już.










Zanim jednak pognacie do sklepu lub "odpalicie" swój sprzęt PC w celu namierzenia "Boost!" w okazyjnej cenie, spójrzcie najpierw na własną kolekcję gier. Jeśli wśród nich znajduje się Dobble, to... no właśnie. Czy warto mieć dwie PRAWIE takie same gry? Przez cały czas obcowania z "Boost'em!" miałem dziwne uczucie deja vu, że "ja już w coś podobnego grałem". Owszem - są pewne różnice w mechanizmach rozgrywki, ale tak naprawdę w obu propozycjach chodzi o to samo - znaleźć jak najszybciej "coś" podobnego. Z drugiej jednak strony lubimy to, co znamy, tak więc znając i ceniąc "Dobble" na pewno pokochamy też "Boost!". Ach, ta konieczność podejmowania trudnych decyzji...
Co by więcej nie dodawać i porównywać: "Boost!", to kolejna solidna gra w portfolio Rebla, która broni się znakomicie dzięki dynamice rozgrywki oraz (standardowo) pięknym wydaniem. W dodatku możecie sobie bezkarnie pokrzyczeć w domu - pod warunkiem, że nie zaczniecie wymyślać nowych kategorii ;-)   

29 komentarzy :

  1. My jakoś nigdy jeszcze nie próbowaliśmy tego typu gier, może czas to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko jedyna i znowu wydam kasę, a ledwo co w piątek była paczka z grami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi :) Fajna sprawa takie gry, lepsze to niż gry na kompie, ale szkoda, że tak kasiorę ciągną :)

      Usuń
  3. Myślę, że gra jest bardzo fajna i działa na spostrzegawczość, a chyba każdy lubi sobie pokrzyczeć, na pewno podczas krzyków jest więcej emocji :) każda gra jest fajna, która bawi i rozwija. Podoba mi się bardzo forma gry, te duże karty, te wyraziste obrazki, super :)
    Pozdrawiam
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, karty są bardzo oryginalne :) Krzyku na co dzień faktycznie jest sporo , ale ten krzyk przy graniu to taki na wesoło totalnie :)

      Usuń
  4. Ja krzyczę na co dzień, więc nie wiem czy rodzinka chciałaby jeszcze, abym dodatkowo krzyczała podczas gry ;) Mimo wszystko ciekawa pozycja, nie znałam ani Boost ani Dobble.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli żadnej z tych gier nie znasz to jedna ci wystarczy, bo sa bardzo podobne :) Tylko nie pytaj, która lepsza, bo to byłby ciężki wybór :)

      Usuń
  5. Krzyku ci u nas dostatek i wolę zabawę w "ciszę":)) ale recenzja super!!!
    Myślę, że to fajny pomysł na prezent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha :) Tez wolę ciszę, ale przy tej grze jest strasznie wesoło :)

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze do czynienia z takimi grami ale wyglądają interesująco i z pewnością kiedyś wpadną w nasze ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim ich małe rozmiary są zachęcające!!! Mam juz za dużo tych wielkich pudeł w pokoju córki :)

      Usuń
  7. Madziu, a cena jaka? i gdzie najtaniej? :) Magdasąsiadka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że moja odpowiedź Was zadowoliła i zaopatrzycie się w grę :) Życzę miłej zabawy!

      Usuń
  8. "Dobble" znamy i lubimy - faktycznie wygląda na to, że przypomina nieco Boost!, na razie więc chyba raczej nie będę tej ostatniej poszukiwać...
    chociaż recenzja (kolejna) doskonała! [podpisano - wierna fanka wpisów Taty :P]

    drobna uwaga:
    biorąc pod uwagę zbliżoną do Dobble formułę, nie jestem pewna, czy autor wpisu nie oddał tej grze niedźwiedziej przysługi podkreślając wielokrotnie jej (rzekomo) "hałaśliwy" charakter - sama bym ani jednej, ani drugiej nigdy nie kupiła, myśląc (niesłusznie!), że krzyki mogą przeważać w rozgrywce nad okresami skupienia, a reguły w jakikolwiek sposób wykluczają spokojne wskazywanie
    nie przeważają i nie wykluczają! przynajmniej w Dobble daje się grać nawet po 22 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata się ucieszył :) Taka fanka to jest "COŚ" :)))

      Usuń
  9. bardzo fajnie zapowiadająca się gra :) muszę zapisać na liście chciejstw :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako, że gry są testowane w maksymalnie ekstremalnych warunkach (6-letni gracz na dopalaczach), przekazywane w recenzjach uwagi i spostrzeżenia są tego wynikiem. Oczywiście, że można grać w obie gry "po cichu". Tylko, czy o to tak naprawdę w tych grach chodzi...? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza córka zdecydowanie radośnie sie przy tych grach wykrzykuje :)

      Usuń
  11. Jako, że gry są testowane w maksymalnie ekstremalnych warunkach (6-letni gracz na dopalaczach), przekazywane w recenzjach uwagi i spostrzeżenia są tego wynikiem. Oczywiście, że można grać w obie gry "po cichu". Tylko, czy o to tak naprawdę w tych grach chodzi...? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niezły patent, dziecko przy takiej grze może się wykrzyczeć :) Zapiszę do listy "kiedyś kupię jak mała podrośnie" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I jest to taki radosny okrzyk :)

      Usuń
  13. Mamy Dobble, bardzo podobną grę. :) Jest super!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dooble mamy i lubimy, ale nie widzę powodu, by kupować coś aż tak do nich podobnego.
    No bo po co, skoro mamy dooble? Dooble są doble :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobble są świetne, ale im dłużej gramy w boost tym bardziej jestem przekonana, że jednak odrobinę się różnią , aczkolwiek nie zawsze można mieć obydwie!

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka