Miejsce i imię, czyli diamentowy Siembieda



"Diamenty są symbolem szczęścia i luksusu, choć powinny kojarzyć się z cierpieniem i śmiercią..."
                                                                                                                                 
                                                                                                                       Maciej Siembieda, "Miejsce i imię"

Czym jest szczęście? Dla jednych zapewne synonimem życia w zdrowiu i dostatku. Inni upatrują w nim bliskości drugiej osoby, domowego zacisza wśród kochającej rodziny. Są też tacy, dla których szczęście to każdy kolejny przeżyty dzień. Jak myślicie: Czyje szczęście spośród wymienionych ma większą wartość?...

Miejsce i imię - Maciej Siembieda

Przyszło nam żyć w czasach ogólnopojętego dobrobytu i rozwoju. Wszystko mamy podane na wyciągnięcie ręki, a jedynym ograniczeniem pozostaje zasobność naszego portfela. I niezwykle trudno jest dziś sobie wyobrazić by mogło być inaczej. Tymczasem zaledwie 80 lat temu, nasi dziadkowie, rodacy (oraz inni obywatele świata) przeżywali swoiste piekło na ziemi, jakie zgotowała im II Wojna Światowa. Karty historii, ramię w ramię z ostatnimi naocznymi świadkami, nie pozwalają nam zapomnieć o tej niewyobrażalnej tragedii, która zrodziła się z czystej nienawiści względem jednej nacji - Żydów. Na przestrzeni lat wiele spraw związanych z Holocaustem zostało na szczęście odkrytych i wyjaśnionych (choć jak dobrze wiemy, echa obozów zagłady nie umilkły całkowicie). Istnieją jednak wątki, które po dziś dzień owiane są mgłą tajemnicy. Jak choćby pewna domniemana działalność w jednym z hitlerowskich obozów pracy na Górze Świętej Anny (Annaberg).
 
Ową zagadkę próbuje rozwiązać Maciej Siembieda w swojej najnowszej powieści pt. "Miejsce i imię". Po niezwykle udanym debiucie na rynku wydawniczym ("444"), gdzie zostaliśmy wciągnięci w wir historii za sprawą "Chrztu Warneńczyka" - obrazu Jana Matejki, autor kontynuuje swoje niezwykłe poszukiwania, tym razem biorąc "na warsztat" pewien obóz pracy na opolszczyźnie. Nie mogło zresztą być inaczej, skoro takiego właśnie zadania podjął się pod koniec "444" Jakub Kania - prokurator IPN-u i główna postać obu literackich odsłon.

 
Miejsce i imię -Maciej Siembieda

Od czasu "pogoni" za Warneńczykiem minęło kilka lat. W życiu Kuby zaszły istotne zmiany. Ustatkował się, "dorobił" żony i dzieci (druga córka w drodze), a także zrezygnował z pracy w IPN-ie na rzecz Instytutu Pamięci Jad Waszem w Jerozolimie, dla którego teraz świadczy usługi. Jednym z powierzonych mu zadań jest odnalezienie miejsca pochówku holenderskich Żydów przetrzymywanych i straconych podczas wojny w obozie na Górze Świętej Anny. Zleceniodawcy chcą bowiem oznaczyć je tablicą nagrobną, dając ofiarom należne "miejsce i imię" (jak mówi Księga Izajasza). Niewielki obóz koncentracyjny pod zwierzchnictwem generała SS Albrechta Schmelta, tak naprawdę okazuje się być doskonale zamaskowaną szlifiernią diamentów, gdzie wykwalifikowanych żydowskich pracowników dosłownie wyciąga się z wagonów kolejowych podążających z Holandii do Auschwitz (w tamtym czasie Holandia uchodziła za światową stolicę diamentów). Były prokurator IPN-u, wbrew własnej woli, staje zatem do wyścigu, w którym liczy się już nie tylko pamięć pomordowanych Żydów, ale też perspektywa odrodzenia diamentowej potęgi (za sprawą legendarnego "czarnego szlifu" Dawida Schwartzmana), a nawet szansa na... powrót faszyzmu.

Trudno mi zebrać myśli, by odpowiednio podsumować i ocenić "Miejsce i imię". Nigdy nie zgłębiałem tematyki II Wojny Światowej, pozostawiając sprawę bardziej "zakręconym" na wszelakie militaria kolegom. Jednak po wspomnianym debiucie w postaci "444" mój apetyt względem najnowszej powieści pana Macieja wzrósł do tego stopnia, iż nie miało by znaczenia nawet jeśli jej akcja działaby się w kosmosie. Z drugiej strony nie do końca wierzyłem, że można pójść o krok dalej i stworzyć jeszcze lepszą opowieść niż tą poznaną w "czwórkach". A jednak stało się!

Nie wiem jak autorowi udała się owa sztuka, ale ponownie spowodował, że czytając "Miejsce i imię", mój zachwyt wzrastał wprost proporcjonalnie do kolejnych przeczytanych rozdziałów. Tak dobrze napisanej książki dawno nie czytałem. Fabuła, choć rozbudowana i przeskakująca w różne ramy czasowe, ani na chwilę nie burzy logicznej całości, pozostawiając wrażenie przemyślanego w każdym szczególe planu. Nie ma tu żadnych luk, niedopowiedzeń, czy naciągania czytelnika na tanią sensację. Każde zdarzenie zostaje przez autora rozliczone. Wszystko zaś jest tak realne jak realna i przerażająca mogła być wojna.

"Diamentową" historię obozu na Górze Świętej Anny poznajemy głównie z perspektywy dwóch osób: Jakuba Kani (czasy współczesne) oraz Dawida Schwarzmana aka Johan Pinto, z którym przeżywamy bezpośrednio tragiczne koleje losu przeplatane jedynie chwilami szczęścia i ulotnej niespełnionnej miłości w świecie bez bohaterów... Dysonans jaki względem siebie tworzą powyższe wątki, dodatkowo wzmacnia przekaz, pozwalając czytelnikowi wczuć się w klimat ogarniętej wojną europy robiąc to nadspodziewanie skutecznie.

"Miejsce i imię" stanowi świadectwo tego, iż na wojnie istnieją różne odcienie bieli i czerni. Maciej Siembieda z należytym szacunkiem ale i reporterską prawdą uchwycił ducha jakże tragicznych wydarzeń, wzbogacając swoją opowieść zainspirowaną faktami o wyraziste postacie z krwi i kości. Postacie tragiczne, wielowarstwowe. Jak choćby niezwykle charakterna Teresa Barska (kaptan ABW) i jej prawdy oczywiste - istny majstersztyk! Tak jak i cała powieść zresztą...

Ogromnie dziękuję autorowi i wydawnictwu Wielka Litera za przedpremierowy egzemplarz recenzencki. książki. 

    



44 komentarze :

  1. Temat zdecydowanie nie mój, ale dla miłośników takiego rodzaju ta książka to nie lada gratka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojenna tematyka tutaj pełni bardziej rolę pretekstu do opowiedzenia niesamowicie wciągającej historii pełnej tajemnicy, a nawet zawierającej wątek miłosny 😉

      Usuń
  2. To jest chyba książka dla mojego taty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 14.03 będzie dostępna na rynku wydawniczym, więc zachęcam...

      Usuń
  3. Zapowiada się świetnie, musze koniecznie przeczytać obie książki tego autora. Swoją drogą jak przekonać męża do czytania? On jakoś zawsze ma coś ważniejszego do zrobienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję na poczatek wyłączyć skutecznie prąd w domu i schować ładowarkę od telefonu. No i dać mu do ręki ciekawą książkę, jak np. te pana Siembiedy, który ma naprawdę dar opowiadania.

      Usuń
  4. Książka zapowiada się ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa fabuła. Zapisuje sobie tytuł

    OdpowiedzUsuń
  6. Ksiązka wygląda na ciekawą, choć dla mnie. Ale dla mojego męza jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się bardzo ciekawa fabuła :) Kamila Lee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo ciekawa i wciągającą - gwarantuję!

      Usuń
  8. Chyba mężowi kiedyś sprawię w ramach prezentu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaciekawiła mnie twoja recenzja. Z chęcią po nią sięgnę. Dzięki 😀

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, wydaje się bardzo interesująca! Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa książka - myślę, ze dobra na prezent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda książka jest dobra na prezent... No dobra, prawie każda 😂

      Usuń
  12. Chyba nadchodzi czas odkrywania II wojny od nowa z jej zagadkami, tajemnicami, eksperymentami naukowymi na potrzeby wojny i oczywiście wielkim rabunkiem dzieł sztuki. Lubię taki klimat, więc może powieść trafi na moją półkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moj klimat wiec chętnie sięgnę po te książkę

    OdpowiedzUsuń
  14. Tytuł zapisuję i podrzucam mężowi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi interesująco, ale fabuła nie za bardzo w moich klimatach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi coś innego. Dlatego nasz świat jest taki kolorowy, co nie? 😉

      Usuń
  16. Temat niełatwy, a jednak zawsze mnie nurtował i bardzo często sięgałam po książki poświęcone tej kwestii. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo ciężkiego momentami tematu, czyta się tą książkę z zapartym tchem.

      Usuń
  17. Zwykły Tato lubię czytać Twoje recenzje i pomimo, że tematyka nie dla mnie przeczytałam z przyjemnością ponieważ mam ta książkę komu polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moje recenzje Ci się podobają... choć recenzowane produkty już nie zawsze 😉

      Usuń
  18. Lubię czytać takie książki i już sobie dopisuję ten tytuł do mojej listy. Zapowiada się naprawdę dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisuj, zapisuj! Żal by było przegapić taki tytuł 😉

      Usuń
  19. a wiesz z czym mi się kojarzą diamenty? ze świdrem ! świder diamentowy w wiertnictwie, do wierceń głębinowych hahahaha takie zboczenie / jestem po AGH w Krakowie i cos tam jeszcze z tego pamiętam /

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznaję, że recenzji nie przeczytałam. Wezmę się za książkę. Zachęciłeś mnie do "444". Przeczytaliśmy oboje i bardzo nam się spodobała, więc do tej sięgamy w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno sięgnę, bo brzmi wspaniale. Na razie kończę "444" i jestem pod wrażeniem:)
    https://slonecznastronazycia.blog/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz tak samo jak ja. 😀 "Miejsce i imię" z pewnością też Ci się spodoba

      Usuń
  22. Jeśli lubi tego typu tematykę będzie przeszczęśliwy! 😉

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka