Eperu przed czterdziestką? Czemu nie!

Jestem typem czytelnika, który uparcie tkwi przy jednym rodzaju literatury. Macie zatem do czynienia z kobietą lubiącą lekturę lekką, łatwą i przyjemną. Najlepiej jeszcze żeby była ze szczęśliwym zakończeniem :) Nie przeszkadza mi fakt, że treść jest przewidywalna od samego początku. Siostra twierdzi, że to mało rozwijające tak uparcie trzymać się jednego gatunku. Ja uważam, że czytany przeze mnie tytuł ma mnie przenieść w inny świat (najlepiej na sielską wieś lub we włoskie regiony), ale przede wszystkim ma mnie on odprężyć. Nie lubię w książkach przemocy i zawiłych zagadek. Tak już mam i dobrze mi z tym. 



Książki Wydawnictwa BIS znam tylko z półki pt. "dla dzieci". Długo nie miałam pojęcia, że wydają też takie dla młodzieży, czy nawet dorosłych czytelników. Pierwszy raz przekonałam się o tym, gdy Zwykły Tata recenzował dla Was "Projekt Breslau" Magdaleny Zarębskiej KLIK

Augusta Docher była mi do niedawna zupełnie nieznana. Szczerze mówiąc, zmyliło mnie jakże oryginalne imię i nazwisko, przez co byłam przekonana, że to jakaś zagraniczna pisarka. W momencie, gdy poznałam ją na targach w Warszawie (i w dodatku zdobyłam autograf, a także pamiątkowe wspólne zdjęcie) uznałam, że tak przesympatyczna kobieta na pewno napisała coś fajnego. Bardzo otwarta i uśmiechnięta kobieta pozytywnie nastawiona do otoczenia - to moje pierwsze wrażenie. Kolejka chętnych po autograf autorki utwierdziła mnie w przekonaniu, że coś jednak jej książki (bo póki co powstały dwie części) muszą w sobie mieć!


"Eperu. Wędrowcy" to tytuł, do którego zostałam wręcz namówiona. Uprzedzałam z góry, że to nie moje klimaty i nie wiem czy podołam recenzji. Zazwyczaj daję książce 50-100 stron "szansy" (w zależności od jej objętości) na to, by mnie zainteresowała, wciągnęła. Do "Eperu" zabierałam się kilka razy. Zawsze coś mnie powstrzymywało. Głównie kolejka innych pozycji literackich wołająca do mnie z półki. A o nich wiedziałam, byłam pewna, że mi się spodobają. Jednak... do odważnych świat należy.
No dobra. Trzy strony prologu przeczytałam na wakacjach po czym... odłożyłam książkę. Podjęłam jednak wyzwanie, z którego postanowiłam się ostatecznie wywiązać.


Dziewczyna poznaje faceta, idola swojej przyjaciółki. Akcja rozgrywa się błyskawicznie, dla mnie zdecydowanie za szybko. Anna dostaje liścik z zaproszeniem do hotelu i... idzie na spotkanie. Że co?! Tak szybko? Ok, czytam dalej. Na trzecim spotkaniu chłopak wyjawia jej swoją tajemnicę. Robię oczy jak pięciozłotówki, no bo jak to tak już na początku opowieści. Gość jest tzw. Wędrowcem. Odradza się przeżywając kolejne wcielenia. Jest w zasadzie nieśmiertelny. W tym momencie w głowie roją mi się kolejne pytania oraz wątpliwości: "W co ja się wpakowałam? To nie dla mnie!". Fakty są jednak takie, że nawet nie wiem jak i kiedy przeczytałam ponad 100 stron. Moja "magiczna" granica, przy której albo czytam dalej albo skreślam książkę została przekroczona. To, że w takim tempie ubyło mi 120 stron, to był jednoznaczny ZNAK!

Mimo, że historię uczucia i związku dwojga bohaterów zaliczyć można do literatury młodzieżowej nie odłożyłam książki na półkę. Opowieść wciągnęła mnie mimo, iż czułam, że jestem na nią po prostu za stara i pewne rzeczy wręcz mnie drażniły. "Eperu" to autorski debiut pani Augusty. Powoduje to, że z tym większą ciekawością sięga się po tytuł. Czytając powieść debiutującego pisarza nie wiemy czego się możemy spodziewać. Mnie osobiście autorka zaskoczyła pozytywnie. Mimo zbyt częstych powtórzeń wyrażenia "mój chłopak", "moja dziewczyna" (wiemy przecież kim są dla siebie Anna i Leo), styl pisarki bardzo mi odpowiada. Fakt, że historia opowiedziana jest z perspektywy dwojga bohaterów powoduje, że łatwiej nam wczuć się w ich emocje. Z jednej strony czytanie e-maili pisanych do siebie przez dwójkę zakochanych ludzi trochę mnie męczyło, ale z drugiej pozwoliło dokładniej zagłębić się w to co odczuwają.
Autorka wspaniale opisała przemianę Anny - z zakochanej nastolatki w dojrzałą kobietą. Pewną siebie i dążącą do spełnienia swoich marzeń. Pokazała jak można obrócić krzywdę wyrządzoną przez ukochaną osobę w coś bardzo pozytywnego i konstruktywnego.


Po opisach młodzieńczego romansu przychodzi czas na odkrywanie tajemnic przeszłości. Poznajemy historię Leo Blacka i jego poprzednich wcieleń. Zostają również odkryte karty przeszłości młodziutkiej Anny Wilk. W książce jest mnóstwo chwil wypełnionych po brzegi emocjami. Jest również miejsce na piękną przyjaźń, ale przede wszystkim na całą górę tajemnic, które czekają na to, by ujrzeć światło dzienne. Młoda dziewczyna dzięki uczuciu do popularnego aktora poznaje samą siebie i dostrzega w sobie cechy o istnieniu których nie miała dotąd pojęcia. 

Czego nauczy każdego z bohaterów ich niezwykły związek? Czy ma on przyszłość i kim okaże się powierniczka Anny - Dorothy?
Nie będę zdradzać szczegółów. Przyznam szczerze, że książka tak bardzo mnie zaskoczyła, że zdecydowanie sięgnę po jej kontynuację, czyli "Habbatum". Natomiast jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o samej autorce zapraszam na jej bloga KLIK
Powieść wypełniona po brzegi emocjami - od młodzieńczej miłości, poprzez głębokie uczucie i przyjaźń. Ponadto trochę magii, tajemnic i akcji rodem z powieści sensacyjnej. To wszystko powoduje, że książkę czyta się jednym tchem i chce się więcej. W dodatku z powodzeniem może ją przeczytać kobieta, która młodzieńczą miłość ma już dawno za sobą  :)





34 komentarze :

  1. Bardzo chętnie sięgam po książki, które właśnie pozwalają się nam zresetować po ciężkim dniu, wlać trochę optymizmu w nasze dusze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Taka książka przenosi nas w inny świat i daje zastrzyk optymizmu!

      Usuń
  2. Też lubię lekkie książki :) ale czasami warto sięgnąć po coś innego :) Kiedyś przeczytam Eperu, jak skończy się moja kolejka tych, które muszę w pierwszej kolejności ;) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, moja kolejka jest tak długa.....
      Czytam dużo blogów, to powoduje, że mam mniej czasu na książki, ale za to kontakt z czytelnikami, innymi blogerkami - bezcenny :)

      Usuń
  3. Ja z kolei bardzo lekkich i przewidywalnych książek nie lubię :) A Eperu świetnie mi się czytało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że przeczytałaś też drugą część :)

      Usuń
  4. Opis zachęcający :) Fabuła nieco przypomina mi Zmierzch, który pochłonęłam w mgnieniu oka, a to przecież też niby saga dla nastolatek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Eperu też Ci się spodoba :)))

      Usuń
  5. Nie do końca moje klimaty - ale jako książka do samolotu/pociągu/autobusu na pewno super! Czasami taki reset jest potrzebny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez byłam przekonana, że to nie moje klimaty :)

      Usuń
  6. Lekkość wszędzie lekkość :) O książce nie słyszałam, ale ostatnio mało czasu z czytaniem mam, ale... kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio niestety ksiązki u mnie na bok poszły. Oddałam wielką reklamówkę książek mamie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To jesteśmy bratnią duszą jeśli chodzi o wybór książek. Tez lubie coś lekkiego, czesto o podobnym schemacie niz poprzednia ksiazka i pozytywne zakończenie. Zresztą od kilku lat wybieram takie ksiazki i filmy równiez. Za duzo przemocy w świecie realnym dlatego jak już uciekam do fikcji to po by odpocząć od złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo mówię: za dużo zła na świecie, by jeszcze czytać takie książki!

      Usuń
  9. Muszę powiedzieć, że mnie zaciekawiłas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie jest się za starym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Czasem jednak się tak czuję :)

      Usuń
  11. Rozumiem Cię doskonale, bo ja mam bardzo podobnie - lubię jeden typ książek, jeden rodzaj muzyki, jeden gatunek filmów i fanatycznie się tego trzymam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze Ci z tym? Bo mnie całkiem, całkiem :)

      Usuń
  12. mam przybrana nastoletnia córkę, którą nazywam "połówkową moją córeczką", jest molem ksiązkowym i często podsuwa mi swoje książki. Nie gardzę wręcz pożeram, całkiem inne niż te moje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak córce się podoba i Ciebie zaciekawi to jest też coś co Was wtedy zbliża do siebie :)

      Usuń
  13. każdy szuka w książce czegoś innego, ja lubię jak lektura pozostawia po sobie ślad, dlatego nie znoszę przewidywalnych treści (no może od czasu do czasu), wolę, jak czytanie przewróci mi w głowie i zmusi do przemyślenia pewnych spraw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałaś i dlatego jest tyle gatunków literackich :)

      Usuń
  14. A ja mam tak, że nie potrafię nie dokończyć książki. Jak mi nie pasuje i tak czytam do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to ja mam tyle książek w kolejce, że szkoda mi czasu na te , które mnie nie wciągają :) Ale w sumie mało takich jest!

      Usuń
  15. Hmmm zaintrygowałaś mnie tą recenzją. Może kiedyś sięgnę po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam już wcześniej podejścia do tego typu literatury, ale zakończyły się rozczarowaniem. Może tym razem byłoby inaczej, kto wie.. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię czasem sięgnąć po książkę, która odbiega od moich upodobań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale tylko czasem! Tu się nie zawiodłam :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka