Książka inaczej, czyli inaczej książka

Zdarza Wam się od czasu do czasu odkryć coś nowego, zachwycić się tym czymś, a w chwilę potem "spalić raka", bo ową "nowość" zna już niemal każdy kogo o to zapytasz? Ostatnio tak właśnie miałem (znowu). A wszystko to wina pewnego Francuza, niejakiego Herve Tullet'a - autora książek dla dzieci. Już słyszę wirtualne "Achaaa!" wydobywające się z ust czytelników. Wybaczcie więc laikowi jeśli popełni w niniejszym tekście kilka innych "oczywistości".
Z książkami autora zetknąłem się całkiem przypadkowo, za sprawą ingerencji Zwykłej Matki i jej współpracy z Wydawnictwem Babaryba. Jakież było nasze zdziwienie (nie byłem jednak w temacie do końca osamotniony, huraaa!), gdy w przesyłce znaleźliśmy... Chwilunia! Miały być przecież książki! I w pewnym stopniu są. Mają kartki, okładki, ilustracje, tekst. Okazuje się, że jak w kultowym filmie "Matrix", nic nie jest tak oczywiste, jak nam się wydaje.


Propozycje pana Tullet'a (a mam ich dokładnie trzy przed sobą) można określić, w ogólnym uproszczeniu, książkami interaktywnymi. Co przez to rozumiem? Ano fakt, że nie służą one stricte do czytania, ale do zabawy. Pewnie - każdą książką można się bawić, ale w większości przypadków efektem byłaby profanacja słowa pisanego (aż strach pomyśleć, a co dopiero zobaczyć). Tutaj poszczególne tytuły wręcz same się proszą o zabawę, wciągając nasze pociechy do ich świata. Zatem po kolei.

"Naciśnij mnie", czyli sztandarowa pozycja w portfolio autora. Jak sama nazwa wskazuje, mamy naciskać... kropki. A potem obracać książkę, potrząsać nią, dmuchać na kartki itp. Przyznam, że z początku wydało mi się to niedorzeczne. Jak to? Dotknięcie namalowanego kółka ma być fajne? Okazało się, że tak! Klikamy, okręcamy, wstrząsamy... i na kolejnej stronie widzimy efekt tego działania. Zupełnie jakby obrazki reagowały w czasie rzeczywistym. Niesamowite doznanie dla dzieci... oraz dorosłych. Efekt jest o tyle piorunujący, iż tak naprawdę ilustracje składają się jedynie z kolorowych kropek na białym (choć nie zawsze) tle. Minimum środków - maksimum wrażeń. Coś niesamowitego!


Jeśli nie przekonało Was klikanie w kropki, to może mielibyście ochotę poznać kultowego bohatera kilku innych książek autora, czyli "ktosia" o imieniu Turlututu (to nie pomyłka, sprawdzałem pisownię kilkakrotnie). "Turlututu, gdzie jesteś?", to jedna z przygód wspomnianej postaci, której wyglądu nie sposób opisać. Chyba najłatwiej będzie stwierdzić, że wygląda tak jak się nazywa. I sprawa jasna... Wewnątrz książka wygląda, jakby została napisana oraz narysowana przez dzieci. Wszystko jest tutaj nieco kanciaste, nierówne, ale dzięki temu odnosi się wrażenie, że niesamowicie szczere i ciepłe. Bazując na  tytule, dzieci wciągane są przez Turlututu do wspólnej zabawy - dosłownie. Trzeba więc przestraszyć potwora (na następnej stronie rzeczywiście ucieka), zakryć rączką bohatera, żeby go nikt nie znalazł, czy też od nowa narysować magicznym paluszkiem naszego "towarzysza zabaw". Działa to wszystko znakomicie. Czasem ma się wrażenie, że dziecko bawi się tabletem, a nie książką!


Ostatnim tytułem, który chciałbym Wam polecić jest "A gdzie tytuł?". To dość przewrotna propozycja, o czym przekonamy się już na pierwszej stronie. Okazuje się bowiem, że bohaterowie dzieła nie są przygotowani na nasze odwiedziny i nie mają żadnej historii do opowiedzenia. Dramat! Ale chwileczkę! Od czego jest autor, pan Tullet? W te pędy pukają więc do drzwi jego pracowni... Co będzie dalej - przeczytajcie koniecznie. Albo poproście Wasze dzieciaczki, żeby Wam opowiedziały. Myślę, że uczynią to z wypiekami na twarzy. Zasada działania jest podobna jak w poprzednich publikacjach. Bierzemy czynny udział w ratowaniu książki. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to wszystko dość abstrakcyjnie, ale musicie mi uwierzyć na słowo: Te książki tak właśnie działają!
Pod względem estetyki wydania nie mam nic do dodania. Twarda okładka, rewelacyjnej jakości papier. Kto zna Wydawnictwo Babaryba, ten wie, że to standard.

Podsumowując powyższe przemyślenia i wywody (mam nadzieję, że to nie synonim od "lania wody") chciałbym Was z całego serca zachęcić do zapoznania się z twórczością pana Herve Tullet'a. Jego książki to coś więcej niż jednorazowa przygoda. To coś więcej niż zwykła opowieść spisana na kolejnych stronach. To wreszcie znacznie więcej niż moglibyśmy oczekiwać po książce dla dzieci. Dzięki nim dzieciaczki z pewnością wzbogacą swoje umysły, rozbudzą ciekawość, chęć poznawania/odkrywania. Wreszcie "odkleją" się od Waszych tabletów, komputerów i smartfonów. Jednym słowem: Wszyscy wygrywają! 


61 komentarzy :

  1. Z przedstawionych książeczek mamy Naciśnij mnie. O Turlututu mamy inną- są super!

    OdpowiedzUsuń
  2. My mamy prawie wszystkie...rodzice się napalili i tyle z tego było rok temu, grzecznie stały ułożone na półce, na tą chwilę wchodzi małymi kroczkami w łaski "Naciśnij mnie "i "kolory"...chyba syn pomalutku do nich dorasta, co bardzo mnie cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córka ma sześć lat i wbrew moim obawom, że jest na te książka za duża, ona za nimi szaleje!!! :))

      Usuń
  3. Mamy dwie. Brakuje nam tylko Turlututu gdzie jesteś, ale za to mamy Turlututu na wakacjach, którą dosłownie podbiła serca moich chłopaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie rozumiem fenomenu tych książek, ale córce się podobają a o to przecież chodzi :)

      Usuń
  4. Ja nie znam tej serii ale nadrobię przy najbliższej okazji!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ich długo nie znałam :) Widze jednak, że są strasznie popularne!

      Usuń
    2. A co byś mogła mi polecić dla 6 - letniego chłopca. Teraz zbliża się Mikołaj, więc może masz coś w zanadrzu ;)

      Usuń
    3. To bardzo dużo zależy od tego co lubi, czy umie już samodzielnie czytać! Jeśli czyta samodzielnie lub chętnie się tego uczy polecam serię Czytam sobie - dziecko zdobywa przy tym wiedzę np o Apollo 11 :)
      Jeśli lubi zwierzęta - Pierwsze czytanki "Zwierzęta Oli". Jest tego całe mnóstwo :) Zapraszam do zakładki "Biblioteczka Izuli". W razie czego służę pomocą drogą mailową :)

      Usuń
    4. Dopiero się uczy, więc albo wchodzi w grę coś czytanego przez dorosłych, albo na zachętę samodzielnej nauki czytania ;) Dzięki za podpowiedź, zerknę do biblioteczki - jak nic nie znajdę ( w co wątpię ;) ), to odezwę się na maila :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    5. Zamówiłam ;) całą serię bajek o kruku i Plastusiowy pamiętnik :) Zdam recenzję po Mikołajkach ;)

      Usuń
    6. Plastusiowy pamiętnik to klasyk a seria o Kruku jest bardzo fajna :) Ja dziś przywiozłam z biblioteki świąteczną wersję :)

      Usuń
  5. A teraz z serii kropek jest nowo wydana Figle Migle, nowość wydawnicza. Ja bym tylko wolała, żeby kartki były bardziej sztywne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztywne kartki mają inne książki również od Babaryby, ale dziecko kiedyś musi się nauczyć obchodzić z miękkimi :)

      Usuń
  6. Moja Zośka jest bardzo ciekawa świata, ale na takie książeczki chyba jeszcze za mała. Ale zapiszę sobie, żeby w przyszłości po nie sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei myślałam, że moja córka jest za duża :)))))

      Usuń
  7. Ja dziś na poczcie zobaczyłam tyle świetnych książeczek dla dzieci, że oszalałam! Dobrze, że wczoraj mama dała mi całą kupkę książeczek dla syna, bo inaczej dziś chciałabym wszystkie kupić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego się boje co będzie jak w marcu na targi zawitam..... :)

      Usuń
  8. Ja oczywiscie "nie w temacie" :) ale znowu sie czegos dowiedzialam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jest akcja Zalotny tag książkowy!!! O książkach, dla nas dorosłych :) Może się przyłaczysz? Ja jeszcze nie wyszukałam odpowiednich tytułów....

      Usuń
    2. Podeślę ci mailem za chwilke :)

      Usuń
  9. Piękne książki, chciałabym takie sprawić podopiecznemu, ale niestety póki co nie stać mnie na te piękne wydania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do najtańszych nie należą - fakt :( Spróbuj poszukać na czytam.pl lub tania książka! Zawsze to taniej niż np empik!

      Usuń
  10. Słyszałam, ale nie posiadam... i na razie nie planuje, bo moc innych propozycji czeka u mnie na biurku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcielibyśmy tyyyyle książek, ach....sterta rośnie, na szczęście mamy bosko wyposażona bibliotekę, ale i tak martwię sie o mój portfel bo w marcu jadę na targi książkowe, a córka od kiedy czyta samodzielnie wciąż mówi o książkach :)

      Usuń
  11. Właśnie zastanawiałam się czy dla 6 letniego chłopca tez się sprawdza te książki. Ale czytam ze Pani córka tez zachwycona wiec może kupie. Ale nie wiem która? Jakieś sugestie? Zazdroszczę ze córka czyta. Mój syn nie pała miłością do nauki. Lubi jak mu czytam wieczorem i tyle. Jedni mówią nie zmuszać - przyjdzie czas. Ale ja już się martwię co to będzie w szkole. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam bardzo ciekawa, co napiszesz na temat "Naciśnij mnie" - przeglądałam tę książkę i niestety mnie nie urzekła, chociaż byłam do niej bardzo pozytywnie nastawiona. "Turlututu, gdzie jesteś?" wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że i mnie nie urzekła ta książka ALE....sześcioletnia córka i mój dorosły, poniekąd, mąż mieli przy niej niezły ubaw :)

      Usuń
  13. Mój Jaś jeszcze w brzuchu, ale nieustannie kompletuję mu biblioteczkę. Tych książeczek jeszcze nie posiadamy, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam więc do mojej zakłądki "Biblioteczka Izuli" :)

      Usuń
  14. Naciśnij mnie jest rewelacyjne! Moja córka oszalała na punkcie tej książki - potrafimy z nią siedzieć godzinę! Ja już mam dość, a ona jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  15. "Naciśnij mnie" skradło moje serce od pierwszego wejrzenia ^_^ Uwielbiam takie niestandardowe propozycje, a i jak się okazuje moje dziecko także się nią zachwyciło. Kropki był u nas przeglądane i wałkowane nieustannie przez rok, teraz nieco ich urok przybladł i na plan pierwszy wysunęły się krótkie opowiadania o Muminkach, Tupciu Chrupciu i Reksiu, ale myślę, że jak dziecku się trochę zapomni, to za jakiś czas wróci do swoich ukochanych kropek ze zdwojoną werwą.
    Co do Turlututu długo nie mogłam się do niego przekonać, ale Tosia lubiła ją czasem przeglądać, nadal jednak to jeszcze nie ten zachwyt co przy kropkach, może musi jeszcze poczekać na swój czas.
    Natomiast "A gdzie tytuł?" to u nas kompletne fiasko... Sama byłam trochę rozczarowana zawartością (jakoś przed zakupem nie przyjrzałam jej się uważniej, dzięki temu z żadną inną książką nie popełniam już tego błędu), a Tosi ona kompletnie nie zajęła, nawet na moment. Może też jeszcze przyjdzie na nią czas? W każdym razie na razie stoi i się trochę kurzy, ale czas pokaże co będzie, ja w każdym razie nadal nie jestem do niej przekonana :P
    Z innych książek Tulleta mogę polecić bardzo najnowszą serię jego autorstwa, choć skierowana do najmłodszych z najmłodszych, to myślę że i starsze dzieci znajda w nich wiele uciechy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to wszystko abstrakcja - za naszych czasów nie było takich książek, ale dzisiejsze dzieci są w nich wręcz zakochane, a to one mają lubić dane książki :)

      Usuń
  16. Kochamy i znamy. W sklepie internetowy Babaryba można też kupić inne książki Tulleta, które nie były w Polsce wydane. My polecamy książkę świecącą w ciemnościach. W sam raz na tę porę roku :)) I gwarantuję, że czegoś takiego jeszcze nie widzieliście!!! U nas na blogu trochę zdjęć ze środka http://www.cudowneipozyteczne.pl/2015/04/magiczny-herve-tullet-ksiazka-swiecaca.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, świeci w ciemnościach powiadasz? Córka byłaby zachwycona :) Zajrzę do Ciebie!

      Usuń
  17. Widziałam już te książeczki na kilku blogach, ale cały czas nie jestem co do nich zupełnie przekonana. może zmieniałbym zdanie gdybym mogła je osobiście przeglądnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często na nie trafiam i myślałam tak jak Ty, po tym jak moja córka się nimi zauroczyła chyba zmienię zdanie :)

      Usuń
  18. Ciekawe, ale u nas się nie przyjął ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córka to prawdziwy mól książkowy - rzadko która jej nie odpowiada :) Póki co nie ma jeszcze sprecyzowanych wymagań książkowych :)

      Usuń
  19. Nie mamy tylko tej ostatniej, ale mam nadzieję, że to się szybko zmieni. Co do książek Tulleta mam taką samą opinię jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one są jakieś takie.....no, my dorośli nie jesteśmy do takich nauczenie :)

      Usuń
  20. Z Tulletem mamy takie stosunki love-hate. Znaczy Potwory uwielbiają, a ja - no cóż, pozostaję oziębła. Ale jak lubią, to niech mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak u nas - dla mnie nic szczególnego, córka zachwycona, ale w końcu to książki dla dzieci, my mamy swoje :)

      Usuń
  21. Fajna recenzja :) My też mamy 2 książki Tullet'a i sama byłam pod wrażeniem, że można stworzyć tak "inną" i wspaniałą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Tak niewiele , a jednak zachwycają, prawda? :)

      Usuń
  22. O tych książkach czytałam już niejeden raz, więc naprawdę muszą być fajne :). Szczególnie ta "Naciśnij mnie" bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos w sobie mają te książki - to na pewno :)

      Usuń
  23. Tullet to mistrz. Nie ma drugiego takiego. Jesteśmy kolekcjonerami książek , i tych całą kolekcję mamy, znamy napamięć a i tak codziennie po nie sięgamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dziecko jak sobie cos upodoba to nie ma mocnych :)

      Usuń
  24. My mamy tylko "Naciśnij mnie". Dzieciaki fajnie na nią reagują.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tullet - jak tu go nie kochać? No nie można, bo jest genialny! Wszystkie książki katowaliśmy kilka razy dziennie swojego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córka tez niektóre z nich "męczy" notorycznie :) Niedługo kolejna recenzja kolejnych książek!

      Usuń
  26. Każdy tak zachwala, że chyba warto je mieć :)

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka