Niedziela w domu :)

         Niedziela - słonecznie, ale mroźno. Mały katar, więc lepiej zostać dziś w domu. A jak siedzieć w domu, to tak żeby się nie nudzić :) Córka z mężem przed TV oglądają mecz koszykówki, a że ja wolę bardziej aktywny sport, to w tym czasie poszłam pobiegać. A co! Każdy ma coś dla siebie, wszyscy zadowoleni :) Oprócz tego na "nie nudzenie się" zawsze dobre są książki. Dziś na tapecie : z mamusią "Plastusiowy pamiętnik" Marii Kownackiej, a z tatusiem "Przygody Super Mikołaja", czyli temat jak najbardziej na czasie :) Ponadto gry! Planszówki to pochłaniacze czasu, sposób na naukę poprzez zabawę w jednym, no i ogromna frajda przy okazji (choć nie dla tego, który przegrywa). Dziś już jedną grę "zaliczyliśmy": Magiczne Opowieści firmy Trefl 

Świetna gra dla całej rodziny. Wymaga od dziecka znajomości kolorów, uczy koncentracji i przede wszystkim spostrzegawczości - po obejrzeniu fragmentu bajki trzeba odpowiedzieć na pytanie jego dotyczące! Drodzy rodzice - uprzedzam! Jest to gra na co najmniej godzinę-póltorej, więc tak szybko się nie wykpicie :)
Następną grę, którą mogę zdecydowanie polecić to Spuzzle (również firmy Trefl). To gra karciana połączona  z puzzlami, jak sama nazwa sugeruje! My mamy wersję z księżniczkami, bo jakżeby inaczej. Jednak jest też do wyboru wariant z "Autami" i bardziej uniwersalna - ze zwierzętami! 


Kolejne pozycje - równie dobre, pochodzą od producenta "Granna"! Jedna z gier uczy dzieciaki rozpoznawania zapachów, inna dźwięków, a ostatnia kolorów :) Nauka poprzez zabawę - czy istnieje coś bardziej wspaniałego z punktu widzenia rodzica!?


Kto z Was pamięta z dzieciństwa tradycyjnego "Chińczyka"? Oj, grało się z dziadkami, co nie? Wyrzucanie sobie nawzajem pionków z planszy i "uciekanie" do domku - sama radość! U nas rzecz jasna w wersji bajkowej :)


"Smerfna Przygoda" (znów ten wspaniały Trefl), "Calineczka", czy "Tomcio Paluch", to kolejne propozycje dla lubiących przemieszczać się pionkami po planszy.


Dla mniejszych dzieciaczków - "Laleczki", gra pozwalająca nauczyć malucha rozróżniania części garderoby, a dla starszych - "Jenga", czyli niech Ci ręka nie zadrży!



Gier planszowych, czy też karcianych jest, rzecz jasna, cała gama! Bez trudu znajdziemy coś dla młodszych i starszych! Ten rodzaj rozrywki, to nie tylko dobra zabawa dla całej rodziny, ale jak już wspomniałam, również świetny pomysł na naukę i rozwój! Dziecko kształtuje w sobie refleks, spostrzegawczość i cierpliwość :) Uczy się zdrowego współzawodnictwa oraz logicznego myślenia.
Jednakże wszystko w końcu się nudzi.... W takiej sytuacji uparcie polecam kolorowanki! Tu dzieci mają równie szerokie pole do popisu. Osobiście polecam wersję tańszą niż kupowanie "gotowców" w sklepach - świetna strona internetowa z mnóstwem wspaniałych obrazków do pokolorowania z ulubionymi bajkowymi bohaterami http://www.dinokids.org/02-coloringDisney/000-coloringDisney.htm
Jedynym wymaganiem jest konieczność posiadania dostępu do drukarki.
Późnym popołudniem, w ramach małego szaleństwa, pozwólmy sobie na "kino domowe" z  "pokmornem" (jak nazywa prażoną kukurydzę moja córka :) ) Mamuśki nie martwcie się o linię! Raz nie zawsze.
Ponad wszystko jednak, przy sprzyjającej pogodzie i braku wszelakich katarów, kaszlów i innych ustrojstw, stawiam zdecydowanie na pierwszym miejscu spacer!
Mam nadzieję, że komuś przypadną do gustu moje propozycje spożytkowania czasu w domu. Wszystkie opcje testowałam na własnej skórze i póki co nadal żyję! Życzę wszystkim czytelnikom samych przyjemnych chwil w gronie rodzinnym!



7 komentarzy :

  1. "magiczne opowieści" są super!! Kilka lat temu kupiłam siostrzenicy męża na urodziny a do dzisiaj gramy wszyscy, nawet my - starzy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. My z katarem nie siedzimy w domu, bo na świeżym powietrzu lżej się oddycha ;) W domu siedzimy z gorączką i zapaleniem płuc (niestety zdarzyło się kilka razy). Gier planszowych, karcianych i innych (dla dzieci i dla dorosłych) mamy cały regał, ale nie mamy akurat żadnej z Twoich propozycji. U nas hitem nieustannie jest dobble, o którym pisałam tutaj: http://lacusie.blogspot.com/2014/01/dobble.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pamiętam,że najczęściej gralismy w grę planszową Balon (dla 4 osób,jak najszybciej dotrzec do środka planszy a na kostce były obrazki), Wyprawa po skarb, Czapeczki (z odskoczni trzeba było trafić jakby czapeczka w dziury na planszy). Już s.p dziadek uczył mnie grać w Młynek a tak to gry karciane: Makao, Tysiąc,Wojna. Jak Młoda jeszcze odrobine podrosnie to napewno uaktualnImy zapas planszówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pamiętam Makao, warcaby z dziadkiem i chińczyka :) Teraz gry są coraz lepsze, coraz bardziej rozbudowane, ale te z naszego dzieciństwa mają swój urok :)

      Usuń
  4. wspólne wieczory nad planszówkami to jeden z największych plusów długich jesienno-zimowych wieczorów
    też już rozpoczęliśmy kolejny sezon
    na półce J. również Granna, Trefl, Jenga i, oczywiście, Chińczyk :)
    niedługo wreszcie dołączą nasze własne Pędzące żółwie (już kupione czekają na dobrą okazję) i może coś z nowej serii Egmontu "Zagraj ze mną" - masz rację, że przy grze dziecko się uczy, rozwija itp., ale prawda jest taka, że sama czekam na pierwsze rozgrywki z wieeelką niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas teraz jeszcze doszły gry, które córka dostała na urodziny a w szafie, już kupiona, czeka na święta nowa gra.... :)) Przyznam, że nie umiem się z córką bawić lalkami, czy czym takim, ale gry to zawsze dobry pomysł na wspólne spędzenie czasu :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka