Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

Szeptacz, czyli rodzinny thriller

Coraz częściej spotykam się z sytuacją, gdy daną zapowiedź wydawniczą okrzykuje się z góry bestsellerem, a swoje zachwyty nad nieznanym jeszcze dziełem wyrażają w formie blurba mniej lub bardziej znane postacie literackiego świata. Niestety, równie często okazuje się, że owa książka na taką pochwałę w ogóle nie zasługuje. Marketing i promocja zrobią jednak swoje, bo ostatecznie ludzie zaciekawieni rozgłosem sięgną po dany tytuł, nakład zniknie w szybkim tempie, a konta bankowe zostaną zasilone. Na szczęście zdarzają się przypadki, w których kampania promocyjna przekłada się na jakość oferowanego dzieła. Z taką właśnie sytuacją zetknąłem się w wydawnictwie Muza, które od jakiegoś czasu mocno promuje powieść „Szeptacz”, autorstwa Alexa Northa. Miałem szczęście przeczytać książkę przed jej oficjalną premierą. I muszę przyznać, że „Szeptacz” to doskonały... rodzinny thriller.

Szeptacz, czyli rodzinny thriller
Szeptacz, czyli rodzinny thriller

Czytaj dalej...

Zszedłem do samego piekła...

Są miejsca, do których nie warto iść oraz sytuacje, w których raczej nie chcielibyśmy się znaleźć. Jak choćby wyjazd na popołudniowe zakupy dzień przed wigilią, sektor Legii jeśli przyjechałeś na mecz z Poznania, czy Syria. Mam taki wewnętrzny "dynks" (niektórzy mówią na to "zdrowy rozsądek" - też ładne), podpowiadający mi gdzie mogę, a dokąd nie powinienem się udawać. W większości przypadków pozwala mi on zachować nerwy na wodzy i twarz podobną do swoich zdjęć z młodości. Niestety, nie zawsze tak jest. Sami doskonale o tym wiecie, że nie da się całkowicie uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, mrożących krew w żyłach momentów. Oby tylko było ich jak najmniej, a nasze zdrowie (fizyczne i psychiczne) przez to nie cierpiało zanadto. 


Czytaj dalej...

Nie lubię tej książki, czyli "ale szok!"

Budzisz się każdego ranka, gdy wszyscy jeszcze smacznie śpią. Ha! Masz szczęście, że w ogóle udało Ci się przymknąć oko po wczorajszym dniu pełnym papierkowej roboty, narad, spotkań, pertraktacii. A potem dla odreagowania trzeba było zrobić małe zakupy (jakiś Rolex, czy inny Gucci), wykwintna kolacja w restauracji, może szybki "skok w bok" z poznaną przypadkiem damą. Zwlekasz się z łóżka, krótki prysznic, kawa. Wybiegasz z penthouse'a, bo już jesteś spóźniony. Oszklony wieżowiec, trzydzieste piętro, winda, biuro. Od progu widzisz szefa, który wzrokiem nie uznającym sprzeciwu zaprasza Cię do gabinetu. Czas to pieniądz, a Ty masz je dla niego zarabiać... Witamy w korporacji!


Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka