Jak przetrwać w nieszczęśliwym związku, czyli Ta sama rzeka

Przemoc ma różne oblicza. Nie trzeba mieć siniaków na ciele, by być poturbowaną przez życie. Wiele kobiet boryka się z przemocą w rodzinie. Mąż psychopata, który swoje frustracje wyładowuje na niewinnej żonie i co gorsza dzieciach. Kiedyś tego typu problemy były tematem tabu. Kobiety bały się pisnąć choćby słowo, bo zaraz były uważane za niewdzięcznice, które marzą o niebieskich migdałach zamiast być posłuszne swojemu mężowi. Czasy się na szczęście zmieniły. Problem przemocy jednak nie zniknął...

 

Jak przetrwać w nieszczęśliwym związku, czyli Ta sama rzeka
Jak przetrwać w nieszczęśliwym związku, czyli Ta sama rzeka

Jedna dobra rzecz to fakt, że kobiety przestały milczeć i udawać, że wszystko jest w porządku. Zrozumiały, że mają takie same prawa oraz że szczęście rodziny nie jest zależne od ich posłuszeństwa wobec mężów tyranów. 

Książka Edyty Świętek "Ta sama rzeka" to doskonale opisana historia, która dotknęła miliony pań na całym świecie. 

Małgorzata po trudnym dzieciństwie spędzonym w domu dziecka, wyrzucona przez swoją rodzicielkę na śmietnik, żyje z poważną traumą. Kiedy tylko pojawia się Piotr, który wielbi swą wybrankę i obiecuje szczęśliwe życie, dziewczyna nie zastanawia się długo. Przecież nic nie sugeruje, że jej życie nie będzie usłane różami. 

Dobrze zarabiający mężczyzna, zapatrzony w swoją księżniczkę jak w obrazek to w rzeczywistości pedantyczny tyran, który rani słowami mocniej niż najgorszy kat raniący ciało. Poniża, ubliża, nieustannie krytykuje. Małgorzata znosi to wszystko ze względu na syna. Tłumaczy sobie, że poświęca swoje szczęście dla jego dobra, ale czy tak jest naprawdę? Dziesięcioletni chłopiec widzi i słyszy więcej niż wydaje się rodzicom. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak ojciec traktuje matkę. Czy jest on szczęśliwym dzieckiem? Czy poświecenie Małgosi ma jakikolwiek sens? Jak przetrwać w nieszczęśliwym związku?


Jak przetrwać w nieszczęśliwym związku, czyli Ta sama rzeka
Jak przetrwać w nieszczęśliwym związku, czyli Ta sama rzeka

Bohaterka została z mężem do osiągnięcia pełnoletności Szymka. Czy ma jeszcze szansę na zbudowanie szczęśliwego związku? Co kryje w sobie przeszłość Gośki i z jakim impetem wkroczy w jej życie?

Pierwszy raz sięgnęłam po książkę Edyty Świętek. Nie znam, póki co, żadnego innego tytułu napisanego przez autorkę. Jeśli jednak każda jej powieść jest tak samo przepełniona emocjami, zdecydowanie sięgnę po kolejne. "Ta sama rzeka" nie jest romansem! To historia obyczajowa, która opowiada o nieszczęśliwej kobiecie tkwiącej w toksycznym związku. Autorka doskonale opisała historię Małgorzaty, pokazała ile siły mają w sobie kobiety walczące o szczęście swojego dziecka, choć osobiście nie uważam, że czekanie Gosi na osiągnięcie przez jej syna pełnoletności dało im cokolwiek poza straconymi latami u boku męża. Wielokrotnie podczas czytania miałam ochotę "potrząsnąć kobietą", by jak najszybciej uwolniła się z tego emocjonalnego więzienia. Wierzcie mi, że wiele razy przeklinałam pod nosem Piotra, który nie zasługiwał nawet na miskę najgorszej zupy, a co dopiero na tak wspaniałą kobietę.



Wydawnictwo Pascal


5 komentarzy :

  1. Gdy przeczytałam tytuł swojego wpisu głośno zadałam sobie pytanie "Po co?". Znam to z autopsji, to nie jest działanie dla dobra dzieci, to raczej usprawiedliwianie przed sobą braku odwagi, by to przerwać. Junior miał dwa lata, gdy ja powiedziałam stop. Nie powinien niczego pamiętać, a jednak pamięta zadziwiająco dużo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabuła całkiem życiowa i jakże częsta. Lubię emocjonujące książki i pewnie miałabym podobne odczucia. Tym razem jednak odpuszczę ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję, że spodoba mi się ta książka. Zrobię sobie wycieczkę do biblioteki

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorkę znam już dobrze z innych książek. Myślę, że przy okazji sięgnę też po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to nowa pisarka ale myślę, że niedługo sięgnę po tą książkę. Mam nadzieje, że nie zawiodę się. Ostatnio mam sporo wolnego czasu to książka jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka