Wyspa dinozaurów, czyli nie taki T-Rex straszny

Ostatnimi czasy niemal wszyscy rodzice młodszych i starszych żaków śledzą z zainteresowaniem temat edukacji szkolnej w naszym kraju. A ściślej rzecz biorąc plan reformy, jaki wymyśliła sobie obecna władza. Zostawiając polityczny aspekt tychże działań, zebrało mi się, przy okazji kolejnej debaty pt. „Dlaczego 8 klas jest lepsze niż 6”, na wspominki. Odkąd skończyłem szkołę podstawową minęło już dość sporo czasu. Nie napiszę wprost ile, gdyż mogłaby wyjść z wyliczeń inna liczba niż 8... Taki żarcik!



Obok oczywistych wspomnień dotyczących pierwszych miłości, bójek, 6-tek i 1-nek, mocno w mej pamięci wyryły się wspomnienia dotyczące klasowych wyjść do kina w ramach lekcji języka polskiego. Jak bardzo pokręcone były to czasy niech świadczy fakt, że dzięki ów procederowi mogliśmy raczyć się takimi hollywoodzkimi przebojami jak: „Maska”, „Flinstonowie”, czy „Park Jurajski”. Gdzież tam „Lalka”, jakie „Nad Niemnem”!? Czy wiecie ile mądrości można wyciągnąć z filmu, na którym pięciometrowy T-Rex łyka w całości kolesia siedzącego na kibelku? A ileż ciekawostek o życiu naszych praprapraprzodków powie nam Fred i Wilma! Bo trzeba Wam wiedzieć, że po każdej takiej wyprawie czekała nas w klasie rozprawka na temat obejrzanego dzieła. Nie zmyślam. Przy całym tym dziwactwie muszę stwierdzić, że uczono nas wówczas myślenia nawet podczas takich odmóżdżających atrakcji jak pierdzący Jim Carrey. A teraz...?

Skoro wspomniałem o nieśmiertelnym „Parku Jurajskim” i myśleniu, to co powiecie na grę, która w zgrabny sposób połączy oba aspekty? Jeśli lubicie karciane zabawy (i niekoniecznie chodzi mi o rozbieranego pokera), a przy tym tkwi w Was uśpiony strateg – względnie desperat idący na żywioł, z pewnością „Wyspa Dinozaurów” od wydawnictwa Fox Games zaspokoi Wasze aspiracje.




Na początek mała podpowiedź: Nie przestraszcie się instrukcji! Mnie nikt nie zdążył uprzedzić, przez co musiałem skorzystać z inhalatora córki żeby wyrównać oddech. W czym rzecz? 16-stronicowa książeczka może początkowo przerazić ilością informacji. Zwłaszcza, że mówimy o grze przeznaczonej dla dzieci od 7 lat. Praktyka jednak jak zwykle szybko weryfikuje wszelkie niejasności. Bo „Wyspa Dinozaurów” to de facto prosta, a przy tym arcyciekawa „karcianka”, o czym za chwilę się przekonacie.

Niewielkie pudełko, a w nim wiele pięknie ilustrowanych kart. Oto mamy: 108 kart dinusiów (podzielonych na 4 gatunki – Wodniki, Mięśniaki, Wege, Latawce) z wypisanymi wartościami siły od 2 do 10, 22 karty zdarzeń, 26 kart tzw. rozstawienia (m.in. 1 karta Wyspy Dinozaurów, 6 Wysp Graczy, 6 cmentarzysk, 8 kart małych dinusiów, 4 karty premii itp.). Trochę tego jest – nie przeczę. Jednak całość tworzy logiczną całość. Posłuchajcie...

Na środku pola gry umieszczamy kartę Wyspy, która podzielona jest na 9 sektorów. Środkowy przedstawia wulkan, pozostałe zaś krainy odpowiadające czterem gatunkom dinusiów. Wokół wyspy, zgodnie z typem terenu, układamy 8 kart małych dinusiów (mają one wszystkie wartość 1 punktu). Wyspa gotowa. Można ją atakować. Ale jak i czym? W tym celu każdy z graczy (od 2 do 6) otrzymuje swoją kartę wyspy, wokół której będzie układać zdobyte dinozaury. Do ręki dostaje następnie 7 losowych kart dinozaurów, którą to pulę będzie uzupełniać po każdej turze. Oprócz tego kartę cmentarzyska na wypadek gdyby jakiś dinuś podczas rozgrywki nie pasował do naszej koncepcji (da nam on chociaż 2 punkty na końcu gry). Jeszcze tylko układamy stos 10-ciu losowo wybranych kart zdarzeń, pamiętając o umieszczeniu na spodzie karty Wielkiego Kamienia. Zaczynamy zabawę!





Celem gry jest zasiedlenie swojej wyspy jak najcenniejszymi okazami prehistorycznych gadów (czyli takimi z jak największą liczbą punktów). Dinozaury pozyskujemy „atakując” główną wyspę wybranymi kartami posiadającymi obecnie w ręce i robiąc zwykłą podmiankę. Natarcia jednak można dokonywać tylko 1 lub (dość rzadko) 2 dinusiami, których wartość punktowa jest wyższa niż karty atakowanej. W ogóle warunki poszczególnej tury dyktowane są przez odkrycie na jej początku jednej z kart zdarzeń. Dzięki temu dowiemy się m.in., że w danej rundzie możemy użyć 2 kart, dane dinozaury na wyspie są chwilowo pod ochroną i nie można ich zabrać, bądź któryś z gatunków otrzymuje dodatkową moc w postaci +3 punktów. Opcji jest dużo więcej. Skoro takich kart mamy 10, łatwo się domyślić, że tyle właśnie rund-tur potrwa nasza zabawa. Odsłonięcie wizerunku Wielkiego Kamienia oznacza bowiem koniec batalii o wymarzony Park Jurajski. Mimo, że naprawdę nie jest to skomplikowane, myślę, że po powyższym opisie macie mały mętlik w głowie. Rozumiem.... Usystematyzujmy zatem przebieg gry.

Mamy 10 tur. Każdą z nich rozpoczynamy odsłonięciem karty Zdarzeń, aby wiedzieć co wolno, a czego nie. Na jej podstawie wybieramy z talii odpowiedniego dinozaura/-y, którym atakujemy konkretnego osobnika z głównej wyspy. Zaczynając od wybranego wśród graczy dinusia z najmniejszą liczbą punktów, wszyscy po kolei dokonujemy podmiany kart (ataku), umieszczając pozyskanego osobnika dokładnie w tym miejscu swojej wyspy, w którym znajdował się na uprzednim lądzie. Następnie uzupełniamy z puli karty do siedmiu i zaczynamy kolejną turę... Wspomnę jeszcze tylko, że szybkie zasiedlenie całej swojej wysepki gadzimi okazami, czy też posiadanie w swojej kolekcji największej liczby kart ze specjalnymi śladami pazurów, skutkuje otrzymaniem bonusów punktowych (w formie kart premii). Warto zatem obrać konkretną strategię podczas wizyty na „Wyspie Dinozaurów”.





Teraz lepiej? Mam nadzieję. Ostatecznie zawsze możecie skorzystać z uproszczonego wariantu rozgrywki, który znajdziecie także w instrukcji. Z tego typu grami najlepiej zapoznać się przy bezpośredniej zabawie. Znacznie łatwiej uchwycić wówczas jej wartość, niuanse i ukryte smaczki, które ciężko przedstawić za pomocą programu Word i klawiatury. „Wyspa Dinozaurów” stanowi tego najlepszy przykład.

Powyższej grze towarzyszyło mi zawsze uczucie przerażenia. Z początku spowodowane było ono instrukcją (to już wiecie), by potem przeistoczyć się w strach przed pozostałymi domownikami, którzy co chwila  chcieli w nią grać. No dobra, sam też z chęcią zasiadam do rozgrywki. Powodów jest kilka. Zaczynając od ciekawego pomysłu, przez wartość edukacyjną (strategiczne myślenie), a na wspaniałym walorze wizualnym kończąc. „Wyspa dinozaurów” nie posiada planszy, kostki, ani innych planszówkowych gadżetów. Mamy tylko karty. Tylko, czy aż? Moim zdaniem fenomen tej gry polega na stworzeniu wspaniałej przestrzennej rozgrywki przy pomocy talii (grubo ponad 150!) kart. Pod kątem opowiadanej historii całość wydaje się ponadto całkiem logiczna. No i te dinozaury. Każdy dzieciak je lubi, czyż nie?

Dziękuję wydawnictwu Fox Games za możliwość odwiedzenia „Wyspy Dinozaurów”. Było super!   




                                                                                    Projekt Grajmy!

54 komentarze :

  1. Od dziecka nie przepadam za grami karcianymi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ta gra pomogłaby Ci zmienić zdanie :)

      Usuń
  2. Tosia uwielbia dinozaury, więc Twoje propozycje na pewno przypadłby jej do gustu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta gra by ją wciągnęła!

      Usuń
  3. Córka póki co nie interesuje się dinozaurami, ale synek wykazuje już niemałe zainteresowanie nimi, więc myślę, że w przyszłości zainteresuje się nimi głębiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, ze nie trzeba lubić dinozaurów, by gra wciągnęła :) Nam spodobała się bardzo!

      Usuń
  4. Ale super gra moja córka uwielbia dinozaury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno Wam się spodoba Wyspa dinozaurów :)

      Usuń
  5. To jedna z niewielu typów gier (karciane) których u nas junior nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie trafił jeszcze na odpowiednią :)

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem jak wiele jest ciekawych gier karcianych. Ja zatrzymałam się na Piotrusiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karcianki mają największą zaletę jaką są gabaryty :) Poza tym bardzo rozwijają!

      Usuń
  7. To widzę że z tą grą podobnie mieliście jak ja z Domkiem - jak zobaczyłam ilość stron w instrukcji musiałam odetchnąć głęboko ;) Gier karcianych coraz więcej u nas, choć szczerze mówiąc nie wiedziałam że aż taka różnorodność w nich jest, dla mnie był Piotruś, a później zwykłe karty i Remik i tyle ;) Dopiero teraz odkrywam pokaźny zasób karcianek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domek albo Zooloretto, tam instrukcje są naprawdę obfite a gry świetne!

      Usuń
  8. Mój starszy lubi takie karty, pewnie byłby nimi zachwycony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gra przypadłaby mu do gustu :)

      Usuń
  9. Mój chrześniak uwielbia dinozaury, więc pewnie i to by mu się spodobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jakbyś szukała pomysłu na jakiś prezent, to masz go już :)

      Usuń
  10. Dzieciaki uwielbiają dinozaury!

    Ps. Zastanawia mnie tylko czasem to, po co ktoś wymyśla tak skomplikowane "zasady gry" ;))) Mnie muszę przyznać zniechęcają zawiłe instrukcje;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skomplikowane są na ogół tylko na początku, ale dzięki temu przeważnie rozgrywka jest ciekawsza :)

      Usuń
  11. Mój pasierb ostatnio przejawia zainteresowanie dinozaurami, wiec być może byłby to strzał w dziesiatkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, ale myślę, że gra się spodoba!

      Usuń
  12. My dużo gramy w przeróżne gry i te karciane także. Mój starszy syn miał długo manie gry Unity, a ostatnio tatuś nauczył go "doroslej" gry w Makao. (Tylko czekać aż zaczną rżnąć w pokera :D ). Myślę że ta gra też bardzo spodobała to się moim chłopakom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może jednak spraw im Wyspę dinozaurów nim nauczą się w pokera :))))

      Usuń
  13. Na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowane, ale rozumiem, że w praktyce taka nie jest. Nie mogę się już doczekać, kiedy junior dorośnie do takich gier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wystarczy jedna, dwie rozgrywki i okazuje się, że instrukcja nie była taka zawiła jak się wydawało :)

      Usuń
  14. He he, instrukcje to już chyba tak mają, że powalają z nóg. Ostatnio też brnęliśmy jak po gruzie przez kolejne strony, a potem zaczęliśmy grać i co? I bułka z masłem :D No i wyśmienita zabawa. A w takie dinusie też bym zagrała. My w ogóle jestem "zgrana" rodzina :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że one są tak długie, by wszystko prawidłowo ogarnąć,a w gruncie rzeczy gra okazuje się całkiem prosta!

      Usuń
  15. jakoś nie dla mnie... wolę chińczyka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, dużo fajnych gier jest, dzięki którym można urozmaicić czas spędzany z rodziną!

      Usuń
  16. Moi chłopcy wiedzą wszystko o dinozaurach. Ta gra na pewno by się spodobała. My mamy Dino safari. Też fajne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie na pewno rozpoznają na kartach każdy gatunek :)

      Usuń
  17. Nas zabierali jednak na bardziej ambitne seanse, na szczęście - bo pierdzący Jim Carrey mógłby się dla mnie wiązać z traumą do końca życia ;)

    Ale świetnie, że są aktualnie takie gry - nie stanowiące jedynie "pustej" rozrywki, tylko uczące myślenia, sprytu i pewnej taktyki. Chwała ich producentom! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam za tym aktorem!
      To jedna z tych gier, która zdecydowanie mobilizuje do wysiłku umysłowego i kombinowania :)

      Usuń
  18. Oooo, coś dla mojego syna, on uwielbia dinozaury :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie, pierwsze wrażenie nieco przeraża ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój mąż by się w tym zakochał, uwielbia dinozaury :). A znawca z niego wybitny w tej kwestii, niestety, nie jestem dla niego partnerem do rozmowy, bo znam tylko T-Rexa i nawet "Parku Jurajskiego" nie widziałam ;).

    OdpowiedzUsuń
  21. Dawniej lubiłam wszelkie karciane gry. Ale nie pamiętam kiedy ostatnio w coś grałam. Mam nadzieję, że Izka też je polubi i odbijemy sobie te lata bez gier z nawiązką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki byście razem spędziły nie jedno popołudnie z grą :)

      Usuń
  22. Ja, kiedy zrozumiem zasady, to lubię w takie gry grac :) ale za moich czasów niestety takowe nie były ot tak dostępne, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ja za dzieciaka miałam zwykłe karty, warcaby i eurobiznes, teraz gier jest naprawdę sporo!

      Usuń
  23. Uwielbiamy dinozaury i myślę, że taka gra byłaby u nas hitem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak Kubuś trochę podrośnie to gra mu się spodoba!

      Usuń
  24. U nas dinozaury nie cieszą się zbytnim powodzeniem, ale gra wygląda bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory tez nas nie interesowały i myślę, że jakiekolwiek byłyby na kartach stworzenia to po prostu nas sam rodzaj rozgrywki wciąga :)

      Usuń
  25. Wstęp do recenzji zabawny ;-)
    Myślenie w grach cenimy :-)
    Tak długa instrukcja mnie by przeraziła, ale córka dałaby radę :-)
    Dinozaury to kiedyś córki temat nr 1, ale daaawno to było ;-)
    Suma sumarum: chętnie byśmy zagrały, ale czy zdecyduję kupić - nie wiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozgrywka zajmuje trochę czasu, nie trwa 5 ani 10 minut, jest fajna i ciekawa :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka