6 dni, 100km, czyli 7-latka w Tatrach

Tak. Dobrze przeczytaliście! 6 dni w Tatrach i każdy z nas ma w nogach ponad 100km wędrowania, wspinania i spacerowania! Nasza smartfonowa aplikacja wszystko rzetelnie zliczała i tylko dzięki temu jestem w stanie uwierzyć ile przeszła moja prawie siedmioletnia już córcia! Planując wyjazd w góry nie spodziewałam się, że młoda będzie miała tyle energii i chęci. Zawsze, gdy jechaliśmy sami mieliśmy skrupulatnie zaplanowaną trasę. Na każdy dzień inna, coraz dłuższa. Tym razem nic wcześniej nie obmyślałam. To do mnie nie podobne, ale poszłam na żywioł. Wszystko uzależniliśmy od chęci córki i pogody oczywiście! A jak wyszło? Zapraszam na relację z naszych wędrówek. Od razu ostrzegam, że mimo iż bardzo starałam się zminimalizować ilość zdjęć...będzie duuuużo :)


DZIEŃ PIERWSZY 
Jadąc we dwójkę wybieraliśmy kwatery noclegowe ZAWSZE jak najbliżej szlaków górskich. Wychodziliśmy wcześnie rano i wracaliśmy na obiado-kolację. Nie traciliśmy energii i czasu na spacerowanie po Krupówkach. Tym razem wszystko było inaczej. Pokój mieliśmy przy stacji kolejki na Gubałówkę. To oznacza, że było blisko zarówno do "deptaku" pod Gubałówką jak i do słynnych Krupówek. Wszystko po to, by "w razie czego" móc w każdej chwili wyskoczyć z młodą na spacer. 
Po gorącym straszliwie weekendzie w Rabce, gdzie uczestniczyliśmy w rewelacyjnym spotkaniu blogerskim, o którym pisałam Wam TU - KLIK Blogoland, kolejne dwa dni były rześkie i dżdżyste. W poniedziałek od rana wystartowaliśmy jednak na spacer. Nie moglibyśmy usiedzieć w miejscu. Najbliżej mieliśmy oczywiście na ...Gubałówkę :) Co prawda widoku z niej nie było jak to zwykle prezentują wszystkie pocztówki, ale co tam. Nie poleżałam sobie też na znanych wszystkim leżakach, bo  mgła ograniczała widoczność do niespełna 100metrów. To nam jednak nie przeszkodziło, ani tym bardziej nie zepsuło humorów! Popołudniu zaliczyliśmy kultowy "deptak z krzywymi latarniami" jak nazwała Krupówki moja córka i z głowami pełnymi nadziei czekaliśmy na nadejście wtorku :)





DZIEŃ DRUGI
Za oknem od rana znowu pochmurno i dość chłodno, ale siedzieć cały dzień w pokoju? Z siedmiolatką, którą roznosi energia? Chwila namysłu i plan gotowy. Wyprawa drogą pod Reglami od doliny Strążyskiej do skoczni narciarskiej z Wielką Krokwią na czele! Tu chwilami przydawał się parasol. Trasa była też dość mokra i coraz częściej słyszałam znamienne pytanie: "daleko jeszcze do tej skoczni?". Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale okazało się, że córci takie "normalne" spacery się nudzą. Las + prosta droga = NUDA! Mimo to szła dzielnie i na końcu miała frajdę, bo wjechaliśmy wyciągiem na Wielką Krokiew, a potem oczywiście mogła pooglądać zawartość straganów stojących pod nią! Wiecie jaka to radość dziecka, gdy wjeżdża na górę i zdaje sobie sprawę, że jest w chmurze? Nieziemska radość! Co prawda widoków znowu nie było, ale frajda z przejażdżki została i wynagrodziła zmęczenie.





DZIEŃ TRZECI
Przez pierwsze dwa dni, jak na moje możliwości, zrobiłam dość mało fotek. Jak pisałam w relacji z Rabki: uszkodziłam wyświetlacz w aparacie i wszystkie zdjęcia robiłam na wyczucie. Na szczęście aparat w telefonie spełnił znakomicie swoją rolę zastępcy. Mieliśmy też stary, niezawodny kompakcik jako plan dalece awaryjny. Zabraliśmy go, by córka w razie nudy na szlaku mogła sobie poklikać własne fotki, ale okazało się, że bardzo się przydał nam samym :)
Kolejny dzień przywitał nas wyczekiwaną poprawą pogody. Marzyliśmy, by zabrać królewnę nad Morskie Oko, ale zdawaliśmy sobie sprawę jak bardzo żmudna i długa prowadzi do niego trasa. Jednak czego to rodzic nie wymyśli... Z domu zabraliśmy więc ...hulajnogę!
Od razu uprzedzam tych co się w Tatry wybierają - jadąc nad Morskie Oko wybierzcie transport busem, a NIE własnym autem. Lepiej zapłacić te 10zł od osoby, ale kierowca zawiezie Was pod samo wejście do parku. Natomiast z własnym autem życzę powodzenia w szukaniu miejsca do zaparkowania. My byliśmy na miejscu ok 9-tej rano, a już kierowcy mieli poważne problemy ze znalezieniem miejsca parkingowego. Za to na szlaku były już istne pielgrzymki!








Droga w jedną stronę to ponad 2godziny mozolnej wędrówki. Przyznam Wam, że dla mnie to najbardziej znienawidzona górska trasa! Żałuję, że do Doliny Pięciu Stawów nie daliśmy rady odbić, ale nic straconego - pewnie następnym razem :) Jednak cały trud wynagrodziły nam znane widoki. Przepiękne Rysy, które chwilami kryły się za chmurami, samo Morskie Oko, które zachwyciło również naszą małą wędrowniczkę i...pyszna szarlotka w schronisku za jedyne 5zł!
Odpoczynek nad wodą po czym kurs z powrotem. Idąc w górę nasza turystka świetnie sobie radziła, aczkolwiek ciekawiej się zrobiło, gdy doszliśmy do pierwszych skrótów, dzięki którym mogliśmy zejść z nudnego i gorącego asfaltu. Droga w dół. Cóż, nie zaprzeczę, że wzbudziliśmy spore zainteresowanie, gdyż , jak wspomniałam wyżej, zabraliśmy hulajnogę. Jakoś trzeba było sobie radzić :) Po drodze przekonałam się, że nie my jedni wpadliśmy na taki pomysł!





DZIEŃ CZWARTY
Przyznam, że poprzedni, ponad 18-to kilometrowy spacer w dość wysokiej temperaturze trochę nas zmęczył. Córka jednak nie narzekała kompletnie, a skoro pogoda znowu od rana była piękna postanowiliśmy porwać się na Giewont :) Mała wędrowniczka pytała o niego od momentu przyjazdu. Codziennie widziała go z okna i powtarzała: "czy pójdziemy tam gdzie jest ten krzyżyk?" Nam dwa razy nie trzeba powtarzać. Plecak zapakowany, ciało nasmarowane kremem z filtrem i komu w drogę temu czas! Busem pod wejście do Doliny Małej Łąki, a  stamtąd prosto na szlak. Tu nastąpił niewielki kryzys... Córci dolina się nie podobała, chciała wręcz wracać do domu. Krótka chwila zastanowienia i po wejściu w las, gdzie już trzeba było podnosić wysoko nogi, by wspiąć się na kamienie, nasze dziewczę ożyło! Tak jej się spodobało, że zostawiła nas (to znaczy Zwykłą Matkę!) w tyle i jak kozica pognała naprzód. Mijający nas turyści patrzyli na nią z podziwem, a ja przydeptywała sobie język ze zmęczenia. Na końcu obraziła się na nas, że nie zabierzemy jej pod sam krzyż, ale były takie tłumy, że nie chciałam ryzykować. Na samej górze jest jednak mało miejsca. Musiałą ją zadowolić Przełęcz Kondracka. Powrót odbył się Doliną Strążyską, bo obiecałam młodej pokazać wodospad :)








DZIEŃ PIĄTY
Tu powiało nudą. Dolina Kościeliska, która na końcu wygoniła nas deszczem i burzą. Nie dotarliśmy nawet do Smreczyńskiego Stawu :( Przy okazji takich wędrówek należy pamiętać, że wejście na jakikolwiek szlak równa się z wejściem do parku, a to koszt 5zł od osoby dorosłej! Warto zatem pomyśleć o tygodniowej wejściówce :)



DZIEŃ SZÓSTY
To kolejna prośba córki. Mianowicie próba podejścia na Kasprowy Wierch. Sprawdziliśmy z  ciekawości koszty biletów na kolejkę i załamaliśmy ręce! Osoba dorosła 55zł, a zniżka na dziecko ....śmiech na sali - całe 8zł mniej! Tak więc krótkie podliczenie i wyszło, że nasza trójka za tą wątpliwą przyjemność zapłaciłaby ok 320zł w obie strony! Tak! W dół nie jest taniej, co jest dla mnie kolejnym absurdem. Podjęliśmy zatem planowaną próbę wspinaczki i jak się zapewne domyślacie (Ci co śledzą FB to wiedzą), że udało nam się! Był kryzys, był foch. Znowu w dolinie, bo nudno i gorąco. Jednak zaczęła się wspinaczka, cień i dziecko wystartowało. Jeszcze w schronisku na Hali Gąsienicowej chwilę się wahaliśmy czy się cofać czy wspinać. Poszliśmy jednak w górę. Ach te ambicje! Zmęczenie dopadło nas wszystkich, a najgorsze jest to, że meta była cały czas widoczna.












Wędrówka na Kasprowy wykończyła nas wszystkich, ale na końcu córka dostała zastrzyk energii do tego stopnia, że wyszalała się jeszcze  na zakopiańskim placu zabaw. Co jak co, ale na plac zawsze znajdą się zapasy siły. Dzieciaki mają chyba jakieś ukryte agregaty, które ich w takich momentach wspomagają dodatkową energią!
Góry to nie tylko wędrówki. To przede wszystkim oszałamiające widoki, strumienie (do których mam słabość!) i roślinność. A ja nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała Wam i tych zdjęć :)
 
 






Niedziela to wyjazd. Zakopane pożegnało nas deszczowo, ale my zmierzaliśmy w jeszcze jedno miejsce. Od dawna zaplanowane było spotkanie na Szczycie! Z tego miejsca jeszcze raz dziękujemy Rodzince ze Szczytu za wspaniałą gościnę, mile spędzone popołudnie przy grillu w chmurach i poranek dnia następnego na spacerze! Buziaki wysyłamy Wam już z naszych nizin :)
Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca i nie zamęczyłam Was dość obszerną relacją. Wykorzystałam ok. 80 zdjęć z ponad kilkuset. Żeby nie było zbyt tłoczno, zrobiłam z nich kolaże, bo wtedy na pewno nie chciałoby Wam się tego wszystkiego oglądać. Jak już się też przekonaliście, nie potrafię krótko pisać, bo gaduła ze mnie! 
Ogólnie na naszych górskich wakacjach było tak :




90 komentarzy :

  1. Wow! Brawo!!! Ja pietwszy raz w tatrach na takich wycieczkach bylam na kolonii jako 9cio latka, więc Twoją 7dmio latkę podziwiam sxczerze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama ją podziwiam, jestem szczerze zaskoczona, że tak dała radę!!!!

      Usuń
  2. Tatry to nasz plan na kolejne wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w wielu z tych miejsc, więc miło sobie powspominać dawne czasy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś dla mnie lato bez wyjazdu w góry było latem straconym. Teraz tak często nie jeździmy (bliżej mamy nad morze). Najczęściej bywałam właśnie w Tatrach. Lubię. Śliczne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u nas! Rok bez wyjazdu w Tatry to rok stracony, więc miło było po 10 latach tam wrócić :)

      Usuń
  5. marzy mi sie taka wycieczka w góry

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja lubię morze, ale góra na weekend :)

      Usuń
  7. Wow, relacja faktycznie bardzo obszerna,a mnie najbardziej zachwyciły fotki kolejki we mgle😃 super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, młoda tez miała z tego radochę :)

      Usuń
  8. Ale super!!! Już nie mogę się doczekać naszej wycieczki w góry:) Z Młodą nie powędrujemy tyle co prawda, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. 5 lat temu odwiedzaliśmy te miejsca:) i wróciliśmy z niespodzianką w brzuchu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na niespodziankę tego typu liczyć nie mogę, ale wyjazd był bardzo udany czego i Wam życzę :)

      Usuń
  9. Trzeba przyznać, że atrakcji Wam nie brakuje :). moja trójka prędzej by się wzajemnie pozabijała niż tyle przeszła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, nie pogardziłabym kolejną partią zdjęć. Tak tęsknię za górami, a dzięki Tobie mogłam chociaż popatrzeć na fotografie. Nie pogardziłabym nawet tą nudą w Kościeliskiej :) Cieszę się, że mieliście udany wyjazd i gratuluję przedeptanych km na szlakach, zwłaszcza Córci. Skąd w dzieciach te pokłady energii. Mogłyby i nas obdzielić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna partia zdjęć...., ja mam kilkaset :)

      Usuń
  11. Cudownie! Wspaniała relacja - chciałabym tam być, serio! Gratuluję wytrwałości, samozaparcia i przede wszystkim chęci :) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy :) Urlop w górach to najlepsze co dla mnie może być, rewelacyjnie czuję się w tym klimacie :)

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia i relacja :) Podziwiam, bo ja się zmęczyłam oglądając zdjęcia :P Góry jednak chyba nie dla mnie, a Tatry to już w ogóle trudne mi się wydają.
    My w Zakopanem byliśmy w marcu zeszłego roku. Na Kasprowy wjechaliśmy, bo Polka jeszcze wtedy mogła jechać za darmo :) No i akurat były roztopy, więc zwiedzaliśmy wszystko w mieście, bo szlaki podmoknięte były, mieliśmy jechać do doliny Chochołowskiej, a w końcu się nie udało. Może kiedyś jeszcze tam wrócimy.
    Brawo dla Izy, wytrwała jak na ten wiek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Pola miała za darmo to jeszcze, ale dać 47zł za bilet dla dziecka to obłęd :) Dzięki, przekażę córce :)

      Usuń
  13. Pięknie :)
    Tylko szlaki mam wrażenie wybraliście trochę zbyt "modne", a przez to i tłoczne, i nudne - następnym razem pomyślcie na przykład o Dolinie Białego i Sarnich Skałach, albo (ambitniej) podejściu pod Krzyżne przez Murowaniec - tam (i na wielu innych "mniej znanych" trasach aż tak wielkich tłumów nie ma, a jest co najmniej równie cudnie :)
    Co do dystansu - w górach w GOTach się podaje, a nie kilometrach! ;) Ale przyznam, że 100km brzmi nieźle - sama byłam zdziwiona ile J. (<5 lat) przeszedł w zeszłym roku, więc wiem, co czujesz chwaląc córę - gratulacje dla Izy! Jestem pewna, że wiele takich wypraw jeszcze przed Wami - czego oczywiście życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybraliśmy je celowo, bo wiedziałam, że młodej na pewno się spodobają! Poza tym inne...dla niej byłyby mnie ciekawe albo za wysoko, ale na Czerwone Wierchy czy Sarnie skały jeszcze ją zabierzemy :) Poza tym Słowackie tatry teraz nas kuszą , bo mnie one się nawet bardziej podobają :)

      Usuń
  14. Brawa dla córci!
    Super wyjazd, aktywność na świeżym powietrzu to coś dla mnie.
    Piękne zdjęcia, te widoki ... Super :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje! Dla 7-latki to naprawdę spory wyczyn, a trasa na Giewont dla mnie samej była cholernie męcząca. Tatry są przepiękne, choć jeszcze chyba trochę poczekamy z naszym 10-miesięcznym bobasem :) Byliśmy w zeszłym tygodniu w Słowackim Raju - równie piękne szlaki, ale niestety tylko dwa dni udało nam się pochodzić, bo mała strasznie się nudziła w nosidle :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nudzi się w nosidle to ma chyba charakter mojej córki :)
      Słowacki raj jest piękny! W ogóle słowacka część Tatr bardziej mnie urzekła!

      Usuń
  16. Świetny wypad! Generalnie latem wyberając się na szlaki wokół Zakopanego warto korzystać z busów. Jeżdżą naprawdę często a unikniemy nerwów związanych z oszukiwaniem miejsca parkingowego. Zresztą parkingi wokół szlaków też są płatne, więc płacąc za busa nie wyjdzie dużo drożej.

    Morskie Oko jest na tyle oblegane, że nawet zimą jest ciężko znaleźć miejsce parkingowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, busy są co chwile, wręcz czekają na turystów, a parkingi odstraszają cenami!

      Usuń
  17. Cudowny urlop!! Zachecasz do zwiedzania- my w tym roku Karpacz... w Zakopcu tez chetnie bym kilka dni spedzila- tylko dlaczego urlop jest taki krotki?? :)
    Iza- podrozniczka- brawo!!!
    Pozdrawiam!
    ps. w poczcie nadal nic.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Dlaczego taki krótki???
      Poczta mnie zawiodła, obawiam się, że kartka zaginęła i już nie dotrze :(

      Usuń
  18. No, no, naprawdę daliście radę - my tylu kilometrów to chyba nie zrobiliśmy podczas wszystkich dotychczasowych wypadów w Tatry razem wziętych ;) No i dla Córci pełen szacun - już ja Bąbla widzę, jak nam tak dzielnie na górskich szlakach towarzyszy! ;)Tylko te ceny faktycznie powalające - a potem się dziwią niektórzy górale, że Polacy wolą zagranicę jeździć, bo taniej wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ja tez się nie dziwię, że ludzie wola zagraniczne wczasy!
      Życzę Wam by Bąbel lubił takie wędrówki, ale dużo zależy od Was :)

      Usuń
  19. Jak ja Wam zazdroszczę!
    Chciałabym tak wyrwać się z rodzinką i odpocząć.
    Jednocześnie podziwiam Was, że daliście radę- tyle km! Wow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My uwielbiamy chodzić, nie usiedzimy w miejscu, ale wyczynem córki sami jesteśmy zaskoczeni :)

      Usuń
  20. Dzieci mają energię, Rozala w zeszłym roku przeszła na własnych nogach dość sporą część doliny Kościeliskiej i Chochołowskiej :) W górach jest inne powietrze i bardziej się chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No te doliny są długie, więc gratuluje Rozalce :)

      Usuń
  21. Piękne fotki! Brawa przede wszystkim dla dzielnej córci!!!

    Też tam kiedyś znów pojadę, mimo że z mojej kochanej Bydgoszczy to kawał drogi (nie wspominając mojego W. gdzie mieszkam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bydgoszcz to tylko trochę dalej niż my :) Warto jednak, zwłaszcza, że teraz mamy sporo autostrad i nie jedzie się już jak kiedyś 10godzin :)

      Usuń
  22. Dzieciaki są niezwykłe, ciekawe świata, wytrzymałe i mają w sobie tyle energii, jeśli nawet na chwilę się wyeksploatują, to i tak natychmiast ładują swoje akumulatory. :) Wspaniałą wędrówkę odbyliście, moc atrakcji, niezapomniane wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ładują się w ciągu kilku minut odpoczynku kiedy my potrzebujemy kilku godzin :)

      Usuń
  23. KOCHAM dosłownie kocham góry, jest to tak magiczne miejsce, że nie można inaczej opisać jak magia, miejsce w którym człowiek wyciera pot z czoła ze szczęścia. Zazdroszczę wyjazdu, byłam w Zakopanem jakieś 3 lata temu i tęsknie i chcę znowu jechać, koniecznie.
    Pozdrawiam ciepło
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja je kocham, a nie była w Tatrach całe 10lat i sama się dziwię, że tyle wytrzymałam!

      Usuń
  24. Zazdroszczę. Ja co prawda z rodziną wybieram się w góry, ale mąż nie może zbyt długo chodzić, bo ma problem z kolanami. A mi się marzy takie łażenie całymi dniami, no ale cóż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moje stawy też mi dokuczają, ale o dziwo w górach ZAWSZE czuję się dobrze :)

      Usuń
  25. Super urlop mieliście, piękne widoki i zdjęcia :) A ta Wasza Iza to bardzo wytrzymała jest! :) Ja bym padła pewnie już po 10 km! A ja jeszcze na Giewoncie nie byłam, mimo że tak blisko gór mieszkam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się po niej tego nie spodziewałam! Zaskoczyła nas bardzo :)

      Usuń
  26. Brawa dla córeczki! Świetnie sobie dała radę! Oglądając zdjęcia aż sobie narobiłam ochoty na góry :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W górach jest pięknie, morze jest dla mnie nudne :)

      Usuń
  27. Piękne widoki! I Wy jacy dzielni :) Szkoda, że do gór mam tak daleko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dojazd jest coraz łatwiejszy, a czasem warto spędzić te godziny w drodze :)

      Usuń
  28. Brawo za odwagę i determinacje my na Kasprowy dojechaliśmy i zjechaliśmy �� Ale moj młodszy na 200% nie dałby rady wejść. Widoki cudne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mógłby cie zaskoczyć to jak nas córka :)

      Usuń
  29. Super wyprawa! Ja całe Tatry kilkakrotnie przeszłam, łącznie z Granatami i Rysami, ale z dziećmi jeszcze nie byłam. Synek ma 1,5 , więc jeszcze trochę poczekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!!! Ja tylko na Rysach byłam, od słowackiej strony. Na Granaty jeszcze się nie porwaliśmy :)

      Usuń
  30. Wspaniale wakacje i piekne zdjecia :) Ja co roku jezdzilam z rodzicami w gory Izerskie, ktore przez 13 lat przechodzilam wzdluz i wszerz, pozniej zaczelam jezdzic w Gory Stolowe, do ktorych bardzo mnie ciagle ciagnie i obiecuje sobie,ze tam kiedys jeszcze wroce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei gór Izerskich nie znam :) W górach Stołowych też już kilka razy byłam :)

      Usuń
  31. SUPER WYCIECZKA.Kocham góry. Planujemy wrzesień może się wreszcie uda. Zdjęcia przepiękne., ale tanio nie było!!!
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejką drogą, ale my weszliśmy pieszo :)

      Usuń
  32. Mnóstwo zdjęć, ale jakich zdjęć.
    Są piękne i zapierające dech w piersiach. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Wow!!! Super wyprawa! My w tym roku też się chyba wybierzemy w Tatry bo nad morzem jakiś dziki tłum :) a gdzie spaliscie? Jak masz fajna kwaterę to podaj plis namiary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad morzem tłum i nuda, jak okiem sięgnąć tylko woda :)

      Usuń
  34. Brawo dla córki! Nie wiem czy ja bym dała rady tyle zejść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Powietrze i miejsca robią swoje-dałabyś radę!

      Usuń
  35. Uwielbiam góry! Cóż za wytrwałe dziecko - brawo dla niej. I jakże pomocny post dla tych którzy nie mają pojęcia co zwiedzić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że relacja się komuś przyda :) Dziękuję!!

      Usuń
  36. Super wyprawa, muszę sobie zachować ten post. My mamy plan w tym roku też pojechać w góry, ale nie aż na takie długie wyprawy. Starszy syn też ma 7 lat, ale młodszy 4, więc nie dałby rady. W tym roku trochę lżejsze wyprawy nas czekają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci też mój wpis o wyprawie z dwójką sześcioletnich jeszcze wtedy dziewczynek w Góry Stołowe :)

      Usuń
  37. Piękne zdjęcia☺ Ja już dawno nie byłam w górach, ale póki co nie mam co liczyć na taki wyjazd. Może za kilka lat, jak Melushka będzie starsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie żałuję, że tak długo czekaliśmy!!! Ludzie wędrują z maleństwami w nosidełkach nawet!

      Usuń
  38. Brawa dla córeczki, dzielna dziewczynka. Zazdroszczę tych widoków - bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale masz dzielną córkę!!! Jestem pod ogromnym wrażeniem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! My też byliśmy i nadal jesteśmy pod wrażeniem :)

      Usuń
  40. Córka dzielna :) - brawo dla niej. Wspaniałe wakacje mieliście.
    My rok temu byliśmy w górach, teraz jedziemy nad morze :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzielna była niesamowicie-dziękuję ;)

      Usuń
  41. Brawo dla dzielnej córy. My tez za jakiś czas chcemy Jasia wyciągnąć na wędrówkę po górach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Musi załapać bakcyla, a im wcześniej tym lepiej :)

      Usuń
  42. Tatry są piękne ale wole je z dołu ;) ja mam strasznego lenia jak mam iść pod górę na szlak :P wole kolejki górskie linowe terenowe :) Taki mały len zemnę :) z Twojej córki jestem dumna :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja w Tatrach byłam już dawno, na koloni. Chyba, przez te wszystkie korki na zakopiance, jakoś mnie nie ciągnie w tamtą stronę. Aczkolwiek raz jeszcze bym się z chęcią wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham Tatry! Żadna droga mi nie straszna, a Zakopianke można ominąć :)

      Usuń
  44. Udało mi się odszukać ten wpis :)! Jeeeej, ale świetne mieliście te 6 dni - zazdroszczę. Jestem pod wrażeniem, że córka tak dobrze sobie radziła! Chyba muszę pójść w Wasze ślady i latem udać się w Tatry na trochę dłużej. Były już Tatry w listopadzie, teraz marzą mi się jeszcze w kwietniu/maju, żeby załapać się na krokusy :) Oj tęskno za górami, tęskno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się marzy zobaczyć to pole krokusów w dolinie Chochołowskiej :)
      Wyjazd był mega, sama byłam zaskoczona wytrzymałością córki, każdego dnia czekaliśmy na jakiś kryzys, ale takowy się nie zdarzył :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka