Nasze wycieczki - Świąteczna wyprawa

O tym, że mamy własnoręcznie wykonany kalendarz adwentowy już wiecie. To, że zawiera w sobie różnego rodzaju "zadania" i niespodzianki też wiadomo, no bo jak to tak, gdyby miał być pusty :)
Czasem tą niespodzianką jest świąteczny film z popcornem zajadanym przed ekranem TV, czasem paczka "Mamby", lizak, czy bożonarodzeniowa książka czytana przez całą rodzinę. W weekendy prztpadają na ogół najlepsze niespodzianki. Najlepsze na pewno z punktu widzenia naszej księżniczki!
Wiadomo - wtedy jest więcej czasu, więc można poszaleć :)

Ubiegła sobota była ogłoszona świętem kina (bilety w cenie 11zł to prawdziwa okazja!), więc skorzystaliśmy z racji tego, że dawno w kinie całą rodziną nie byliśmy (niestety na co dzień to zbyt duży koszt). Wybór bajek był skromny, ale zdecydowaliśmy się na "Hotel Transylwania 2". Oczywiście wcześniej, w domowym zaciszu i w środku dnia, włączyłam córce część pierwszą, by mieć pewność, że śmieszne "potwory" będą dla niej faktycznie zabawne i nie będzie się bać! Było super! Dziecko zadowolone, my uśmiani. Taka chwila rodzinnego relaksu przydała się nam wszystkim :)

Czytając mojego bloga wiecie też, że mimo iż córka zakończyła swoją karierę przedszkolaka i jest dzielną uczennicą, nadal uczestniczymy w rodzinnych wyprawach organizowanych przez nasze zaprzyjaźnione przedszkole!
Miesiąc temu nas to ominęło, bo matka była na spotkaniu blogowym, a reszta rodziny nie chciała jechać bez głównej zainteresowanej. Cytuję: "bez Ciebie to nie to samo" :) Cóż, nic tylko się cieszyć. W sumie mają rację - jak wyprawa rodzinna to najlepiej w pełnym składzie!

Tym razem celem naszej wyprawy, mocno związanej ze świętami, było Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, a konkretnie doroczny jarmark bożonarodzeniowy organizowany na jego terenie.


Kto mieszka w Wielkopolsce ten pewnie zna owo miejsce. W ciągu całego roku dzieją się tu różne rzeczy! Więcej możecie się dowiedzieć na oficjalnej stronie MUZEUM. Sami niejednokrotnie tam bywaliśmy przy różnych okazjach. Muszę przyznać, że trzecia już wyprawa naszego Klubu Absolwenta odbyła się przy wyjątkowo niesprzyjającej aurze, co wystraszyło skutecznie kilka rodzin, które wcześniej zgłosiły chęć udziału. My też byliśmy z lekka przerażeni, ale nie mieliśmy planu "B" na ten dzień, a jakoś nie chciało nam się siedzieć w domu. Co prawda odpokutowałam ten wyjazd potężnym katarem, ale na szczęście już o nim pomału zapominam :)
Dzięki temu, że było masakrycznie wietrznie, szaro i dość mokro, do Szreniawy przybyło zdecydowanie mniej ludzi niż w poprzednich latach. Przez co łatwiej się przedzierało między straganami. 
O samym muzeum mogę Wam krótko powiedzieć (resztę doczytacie na ich stronie!), że organizuje się tam mnóstwo imprez, wystaw, warsztatów. Często można również, po odstaniu swojego w kolejce, zaopatrzyć się w świeżo wypiekany chleb, a potem posmarować go smalcem ze skwarkami :)


Na początku obejrzeliśmy przedstawienie dla dzieci "Zimowa opowieść" w wykonaniu Dobrego Teatru. Muszę przyznać, że bardzo mi się to podobało, choć córka stwierdziła, że występuje za mało aktorów - na scenie była "dziewczynka" imieniem Marysia i królowa Zimy. Jednak kiedy Marysia odśpiewała jakże znaną piosenkę z Krainy Lodu jakoś tak samoistnie buzia córki się roześmiała :)

W halach oczywiście królował jarmark, na którym można było kupić wiele cudowności, głównie świątecznych, aczkolwiek bolesnych niestety dla portfela. Ręczna praca kosztuje sporo, ale też nie ma ona porównania z produktami pochodzącymi z taśmy produkcyjnej.


Cały teren jest mocno związany z wsią i wszystkim co się jej tyczy. Tak więc nie mogło zabraknąć ...zwierząt gospodarskich! W jednym z pawilonów mieliśmy możliwość zapoznania się z olbrzymimi krowami hodowlanymi, były też kózki i świnki! Wierzcie mi, że dla dzieci mieszkających w mieście zobaczyć prosiaczki na żywo, a nie tylko w książce i bajce to nie lada atrakcja :) Swoją drogą, mimo że całe dzieciństwo jeździłam z dziadkami na wakacje na wieś, to tutaj, w muzeum pierwszy raz w życiu widziałam tak duże krowy!


Poza obejrzanym przez nas przedstawieniem były też koncerty kolęd, ale nie da się niestety być w dwóch miejscach naraz. A szkoda. Czasem, by się taka zdolność przydała i my-matki dobrze o tym wiemy :) Na miejscu były też zorganizowane warsztaty dla dzieci, podczas których maluchy mogły wykonać kartkę świąteczną, bombkę własnego projektu, świeczkę, czy stroik na wigilijny stół :)
Nie mogło oczywiście zabraknąć swojskiego, regionalnego jedzenia i domowych wypieków!
Całość miała zostać zakończona wspólną wyprawą na pizze, ale pogoda tak nam dała w kość, że my z niej (acz niechętnie!) zrezygnowaliśmy. Niechętnie ze względu na utraconą możliwość spędzenia czasu we wspólnym gronie z pozostałymi Włóczykijami. Ale jestem pewna, że jeszcze nieraz będzie ku temu okazja!
AHOJ PRZYGODO!

37 komentarzy :

  1. Ale mega szopka! Ta z pierwszego zdjęcia. Taka folkowa :D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie wycieczki! Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze nie było wtedy tak zimno...

      Usuń
  3. Fantastycznie jest tak zorganizować rodzinny czas. My ostatnio wybraliśmy się na cały dzień do Farmy Iluzji i to był taki cały dzień tylko dla nas. O niczym innym się nie myślało. Warto choć raz w miesiącu sobie zafundować taki dzień. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie raz w miesiącu się zbieramy na takie gromadne wypady, bo w stadzie łatwiej się zmobilizować :)

      Usuń
  4. Wycieczka fantastyczna i widać, że mimo braku pogody i tak się udała:)
    Najbardziej podoba mi się szopka na pierwszej fotce. Niesamowita!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała wycieczka :)
    Marzę o takim dniu właśnie w okresie przedświątecznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz takich "imprez" wszędzie pełno, warto skorzystać!

      Usuń
  6. Bardzo fajna wycieczka :-) uwielbiamy takie ;-)szopka jest naprawdę śliczna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna osoba zafascynowana szopką, chyba faktycznie coś w niej jest :)

      Usuń
  7. Jaka piekna wycieczka- tak w naszym stylu :) Super, ze znajdujecie czas i ochote na takie wypady!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, czy czas i ochota jest to czasem sprawa drugorzędna, ale wolimy to niż siedzenie w domu :)

      Usuń
  8. Fajna wycieczka, my szykujemy się na wyprawę do Częstochowy, Myszka wybrała ją ostatnio na puzzlach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widuję kierunkowskaz na to muzeum w drodze z Poznania do Wrocławia, ale nigdy nie mamy czasu tam zajechać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na pierwszy raz to proponuję się tam wybrać wiosną , na jarmark wielkanocny :)

      Usuń
    2. dzięki! dobrze się składa, bo akurat Wielkanoc '16 spędzamy w wielkopolsce

      Usuń
  10. Jesteście świetną rodzinką. Wspólne spędzanie czasu to jest coś wyjątkowego, bo dzisiaj mało rodziców ma czas dla swoich pociech. U nas na podlasiu również jest podobne miejsce w Ciechanowcu, są różnego rodzaju atrakcje i również wystawy zwierząt hodowlanych. Bardzo fajna wyprawa.
    Pozdrawiam ciepło
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wycieczki to istna frajda dla całej rodziny!

      Usuń
  11. Odwiedzenie szopki jeszcze przed nami - co już nas cieszy. No i koncert kolęd dzieciaków. Ale tak fajnego jarmarku świątecznego to u nas nie organizują. Super! I do tego przedstawienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szopka, stajenka, zwał jak zwał to zawsze fajny pomysł na wypad :)

      Usuń
  12. Uwielbiam Jarmarki, tylko szkoda, że w tym roku śniegu nie ma. Normalnie za nim nie przepadam, ale w czasie świąt to mógłby być :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super. Bardzo lubię ideę bożonarodzeniowych jarmarków. W tym roku nie dotarliśmy na nasz szczeciński. Tata nie pałał entuzjazmem.
    Ta szopka z pierwszej fotki- fajowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zróbcie sobie dziewczyński wypad - jeśli katary już Was opuściły :)

      Usuń
  14. Świetna wyprawa rodzinna.Po mimo takiej marnej pogody.Ale to mało ważne.Ważne by chumory dopisywały i dużo radości było.Bo w kupie to zawsze wesoło.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze...ja nigdy w zyciu na takim jarmarku nie bylam...a widze, ze chyba warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaka fajna wycieczka! W Szreniawie w Muzeum kiedyś byłam, ale nie wiedziałam, że robią tam takie fajne akcje świąteczne, a szkoda, Krzyś byłby pewnie zachwycony taką wyprawą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nic straconego! Na Wielkanoc jest jeszcze bardziej kolorowo!!! I cieplej - na ogół ;)

      Usuń
  18. Kochani jesteście wspaniałą rodzinką :) Uwielbiam was :)
    A wasze wspólne wycieczki są bardzo fajne i pouczające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo się zarumienię :) Wycieczki lubimy i już nie mogę się doczekać kolejnych :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka