Remis 1:1, czyli coś dla młodszych, coś dla starszych

 Często pod moimi recenzjami czytam w komentarzach, że Wasze dzieci są na niektóre tytuły za małe. Z różnych powodów. Głównie ze względu na treść i długość tekstu. Dlatego dziś proponuję Wam dwa tytuły Wydawnictwa Siedmioróg, każdy dla innej grupy wiekowej dzieciaczków. Aczkolwiek, ktoś może mieć na taki podział całkiem inne spojrzenie :)
W poniższym przypadku zdecydowanie podzielimy obie książeczki ze względu na kategorię wiekową. 
Pierwsza propozycja to coś dla dzieci młodszych, ale nie wykluczając odbiorców w starszym wieku!
"Nasz przyjaciel delfin" - Wioletty Święcińskiej


Jest to książeczka lekka, łatwa i przyjemna. Jedna z kilku części serii "Opowieści o zwierzętach".
Moją uwagę przykuły fantastyczne kolory i ilustracje, które zajmują całe strony publikacji. Tekstu jest mało, dzięki czemu młodsze dzieci nie zdążą się znudzić podczas czytania. Myślę, że jest to tytuł odpowiedni dla dwu-trzylatków. Oczywiście starsze dzieci jak najbardziej też mogą być zainteresowane. Zwłaszcza takie, jak moja córka, które właśnie zaczęły samodzielnie czytać!
Historie o zwierzętach lubią chyba wszystkie maluchy. Tu mamy opowiadanie o delfinku, którego poznają Julka i Krzyś podczas wakacji nad morzem. Szybko się z nim zaprzyjaźniają, a delfinek okazuje się nie tylko wspaniałym kompanem do zabawy, ale też doskonałym ratownikiem :)
Przyjemna lektura, która na pewno spodoba się zarówno dziewczynkom, jak i chłopcom. 








Sympatyczna przygoda rodzeństwa zawarta na zaledwie kilkunastu stronach formatu A4, wypełniona cudnymi ilustracjami.
Zachęcam Was do zapoznania się z pozostałymi tytułami widocznymi na zdjęciu okładki. Wszystkie możecie oczywiście zamówić na stronie wydawnictwa.

Druga opisywana dziś przeze mnie książka to, moim zdaniem, tytuł dla "starszaków".
Znacie kota o imieniu Garfield? Jeśli tak, to już wiecie dlaczego tą pozycję literacką kwalifikuję dla grupy od sześciu lat wzwyż. 
Moja córka lubi czasem obejrzeć bajkę o tym leniwym wielbicielu lazanii. Jednak sytuacje w niej pokazywane, nierzadko uważam za nieodpowiednie dla niej. 



Ci z Was, którzy znają leniwego kota Garfielda wiedzą, że jest on kotem specyficznym :) 
"Garfield myszołap" to jeden z tytułów, który został wydany przez Wydawnictwo Siedmioróg.
Historia traktuje o tym, co się wydarzyło w domu Jona, gdy pod jego nieobecność wprowadziło się tam całe stado myszy. Z charakterystycznym dla Garfielda humorem opisana jest jego "walka" z intruzami.
Jednak czy myszy pustoszące lodówkę to naprawdę jego wrogowie? Co musi się wydarzyć, by Garfield ruszył się w końcu ze swojego fotela? Nie będę Wam zdradzać treści, gdyż historia i tak jest dość krótka.
Książka jest wypełniona ilustracjami "wyjętymi" wprost z filmu. Doskonale odzwierciedlają to, o czym czytamy. 
Na zaledwie 24 stronach mamy kilkadziesiąt zdań, które aż kipią dialogami w typowym dla Garfielda stylu!








Reasumując: Dla każdego coś miłego. Jeśli lubicie grzeczne historie, albo wprost przeciwnie - oczekujecie zwariowanych i podszytych przaśnym humorem opowieści, w Siedmiorogu znajdziecie na to skuteczne rozwiązanie. Oczywiście na dwóch książkach się nie kończy... (ani na 20 i 100 jak sądzę) :)





27 komentarzy :

  1. Ciekawe książeczki, mój syn zdecydowanie polubi delfinka to książka jak dla niego stworzona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delfinek jest mega przyjemny :) Cała eria z resztą!

      Usuń
  2. Rzeczywiście książeczka z delfinami ma cudne ilustracje !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajna ta z Garfieldem, muszę jej poszukać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. książeczka z delfinem, rzeczywiście ma ładne ilustracje - na pewno spodobają się dzieciom:)
    a Garfielda kiedyś uwielbiałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż lubi Garfielda, ja....nie za bardzo :)

      Usuń
  5. Podoba mi się ta z Garfieldem. Już widzę, jak mój syn ją "czyta":-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego kota trzeba lubić...i jest podział na tych co go lubią i na tych co ledwo tolerują :)

      Usuń
  6. A ksiazeczki dla doroslych kiedy bada??? :)
    Szkoda, ze moje "maluchy " juz takie dorosle...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś drugą osobą, która mnie w jakiś sposób chyba w końcu zmobilizuje i postaram się sklecić recenzję książki dla dorosłych, a konkretnie dla kobiet :)

      Usuń
  7. Jakoś nie przepadam za Garfieldem, zupełnie nie moja wizja dzieciństwa.
    Jestem zwolenniczką Kubusia Puchatka, Smerfów, Bolka i Lolka :P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię klasykę z dzieciństwa :)

      Usuń
  8. Pierwsza pozycja z pewnością spodobałaby się Młodej- jej fascynacja podwodnym światem jest tak samo duża jak kosmosem:) Garfield też pewnie skradłby jej serce- ja za nim jakoś nie przepadam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie jak ja....córka z mężem go lubią, ja coś nie bardzo :)

      Usuń
  9. Pierwsza pozycja myślę, że bardziej przypadła by Kacprowi do gustu ze względu na nasycenie kolorów i cieplejsze ilustracje :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsza bardzo ciekawa - ilustracje przyciągają wzrok. Garfielda jakoś nigdy nie darzyłam sympatią - może błędnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Garfielda albo się lubi albo nie :) Taki już z niego specyficzny kocur!

      Usuń
  11. Gerfilda kojarzę tylko z telewizji i komiksów w gazecie. Ciekawe czy książka przypadłaby moim dziewczynkom do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka jest dużo...."łagodniejsza" w odbiorze Garfielda niż ten na ekranie :)))

      Usuń
  12. Córcia oglądała ostatnio Garfielda w tv i spodobał się Jej więc zapewne i książka przypadłaby do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli bajka jej się spodobała, to książeczka też przypadnie do gustu!

      Usuń
  13. Pierwsza, realistyczna książeczka, bardzo spodobałaby się niejednej z mam praktykujących metodę Montessori. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do dziś nie wiem o co chodzi w tym całym Montessori, nie interesowało mnie to jakoś nigdy :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka