Nasze wycieczki cz. 1 - Warszawa i Centrum Nauki Kopernika

W ostatni piątek całą naszą trzyosobową rodzinką wybraliśmy się na wycieczkę, zorganizowaną przez przedszkole córki. Rodzinna wyprawa Śpiewających Włóczykijów! Wcześniejsza, do wrocławskiego zoo, ominęła nas jak wiecie z powodu anginy Izki. Tym razem się udało i ruszyliśmy w podróż pełną nauki i zabawy ;) 
Naszym celem było bowiem Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. 





Można naprawdę wiele napisać o tym miejscu, ale wierzcie mi - najlepiej pojechać i na własne oczy przekonać się i doświadczyć tego miejsca. Najistotniejsze jest to, jak wiele ciekawych informacji można tam sobie przyswoić oraz, że dziecko (dorosły w sumie też) może praktycznie wszystkiego dotknąć, posłuchać, powąchać itp! Tak więc nie będę za dużo się rozpisywać tylko po prostu wrzucę kilka zdjęć, które i tak nie oddają całości, ale są pewną namiastką oferowanych w CNK atrakcji:














Muszę przyznać, że dla dzieci od pięciu lat w dól najciekawszym miejscem była wystawa "Bzzzz", która de facto, stanowiła po prostu duży plac zabaw, na którym (po kilku godzinach "obowiązkowego" zwiedzania) mogły się w końcu wyszaleć ;)


Po opuszczeniu murów Centrum, organizatorzy naszej wyprawy uznali, że skoro w piątkowy wieczór w stolicy nie ma dużych korków (dziwne zjawisko, ale prawdziwe), a na dworze nadal jest jasno, warto by trochę tej stolicy zobaczyć - choćby z okien autokaru ;)
Centrum Nauki jest położone nad Wisłą, w bliskim sąsiedztwie warszawskiej Syrenki, tak więc tam rozpoczął się nasz krótki spacer. Później, mostem Świętokrzyskim (na którym wiało niemiłosiernie) doszliśmy pod Stadion Narodowy. Tam już na szczęście mogliśmy wsiąść do ciepłego i wygodnego autokaru, co dla najmniejszych i najmłodszych nóżek wycieczkowiczów było dosłownie zbawienne! Nieoczekiwanie dla mnie, Iza była niesamowicie zainteresowana tym, o czym opowiadał "wujek" z przedszkola kiedy jechaliśmy przez centrum Warszawy. Wypatrywała każdego wspomnianego pomnika i była podekscytowana, gdy tylko spostrzegła flagę Polski! Na koniec wysupłała z siebie jeszcze trochę sił na tyle, by wysiąść z autobusu i zrobić grupowe zdjęcie pod pomnikiem Chopina :) Oczywiście jazda kilka godzin z całą "bandą" dzieciaczków równa się niezliczonej ilości postojów: zarówno na toaletę jak i oczywiście na wizytę w pewnym "frytkowym zagłębiu" ;). Ostatecznie stało się to, co się musiało stać po całodniowej wyprawie -  prawie wszystkie szkraby padły jak przysłowiowe muchy! Warto jednak było spędzić tyle czasu w autokarze po to, by zobaczyć tyle fantastycznych rzeczy!






8 komentarzy :

  1. Wspaniała wycieczka, zdjęcia super... Ale to ostatniecjest najsłodsze... ;)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słodkie to może jest, ale matka jaka ścierpnięta była :) dziecko oczywiście praktycznie na mnie spało :)

      Usuń
  2. Super wycieczka! Z taka" banda" ;) zapewne wesola? :)))
    Corcia zarazi sie bakcylem zwiedzania i "nie ma ze boli"- bedziecie podrozowac! Sama chetnie przejechalabym sie po Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj wesoła :) na szczęście w drodze powrotnej większość posnęła :) ale spacer po Warszawie przy pięknej pogodzie to się marzy córci i mnie!

      Usuń
  3. ale czad!! Nawet nie wiesz jak zazdroszczę, ale kiedyś też się tam wybierzemy :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sami pewnie byśmy się nie wybrali, ale z grupą jest łatwiej :)

      Usuń
  4. Do Warszawy mam stosunkowo blisko ( 90km) ale z Córcią jeszcze tam nie byliśmy. Planujemy w te wakacje pojechać tam na mało wycieczkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie myślałam, że może byc tak fajnie!

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka