Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz adwentowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz adwentowy. Pokaż wszystkie posty

Odliczanie czas zacząć! Zadania do kalendarza adwentowego

Dziś na FB widziałam filmik o pewnym staruszku, który siedział samotnie przy wigilijnym stole, gdyż wszystkie jego dzieci były zbyt zabiegane i zajęte swoim własnym życiem, by znaleźć chwilę i przyjechać do ojca na święta!
To może dać do myślenia...
Staram się nie być tak "zabiegana" i zatrzymać się czasem na chwilę, by móc dostrzec to, co jest dookoła nas naprawdę ważne.
Czas oczekiwania na święta jest teraz tak mocno skomercjalizowany, że często zapominamy co w nich jest najważniejsze. Chcąc, by nasza córka cieszyła się każdym dniem i odliczała spokojnie kolejne poniedziałki, wtorki, itd. wpadłam na pomysł zrobienia kalendarza adwentowego!
Rok temu zrobiłyśmy jego namiastkę KLIK. To były moje początki "blogowego życia" i nie miałam lepszych pomysłów :)
Tego roku jednak byliśmy bardziej zaangażowani twórczo:

Czytaj dalej...

"Drugie życie" kalendarza adwentowego

Niemal wszyscy piszą o tym jak minął im rok 2014 oraz tworzą kolejne noworoczne postanowienia, czyli coś, czego ja na pewno nie uczynię ;) Wychodzę bowiem z założenia, że jeśli chcę albo muszę coś zrobić, to po prostu to robię i nie potrzebuję do motywacji żadnych postanowień ;)
Tak więc wyrywając się z objęć stereotypowych tematów noworocznych napiszę Wam dziś o tym, jaki może dziecko zrobić użytek z kalendarza adwentowego, z którego wcześniej pochłonęło wszystkie produkty czekolado-(mniej lub bardziej) podobne! Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, jak rzeczony kalendarz wygląda nim go kupimy. Nigdy wcześniej nie myślałam o tym co może się znajdować na jego odwrocie, gdyż córkę przyciągał zawsze obrazek na przodzie. W tym roku wybór padł na miłościwie nam panującą księżniczkę Elsę z "Krainy Lodu":





Na marginesie wybaczcie wygląd kalendarza (a raczej tego co z niego pozostało) ale zdjęcie wykonałam już po jego "rozbrojeniu" na czynniki pierwsze! Jakież było przy tym zdziwienie mojego męża, gdy poprosiłam go, by wydobył zmasakrowaną tekturkę z worka na papiery!


Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka