Dzisiaj postanowiłem cofnąć się w czasie. Za cel obrałem sobie lata 90-te - czas dyskotekowych uniesień w rytmie Dr Albana i Haddawaya oraz wkraczania (w moim przypadku) w dorosłość na różnych płaszczyznach. Podczas gdy echa niedawnego sukcesu polskich piłkarzy na olimpiadzie w Barcelonie (srebrny medal w 1992r.) pobrzmiewały jeszcze w eterze i świadomości rodaków, ja rok w rok z utęsknieniem wyczekiwałem czerwca. Nie mam na myśli zakończenia roku szkolnego, choć to też był powód do radości. Chodzi o te kilka nieprzespanych czerwcowych nocy, po których każdorazowo czułem, że żyję. Podczas których wiedziałem, iż właśnie jestem świadkiem czegoś niesamowitego, nieprzeciętnego. Czegoś, co innym nie będzie dane w przyszłości doświadczyć. Godzina 3:00... włączam telewizor... ostatnia reklama... za chwilę znajoma czołówka i legendarna już zapowiedź Włodzimierza Szaranowicza: "Hej, hej! Tu NBA". Odpływam w kolejne Finały...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty
Pistolet i róża, czyli ciężki żywot rockmana - Duff McKagan
"A więc chcesz być
supergwiazdą rocka?
I żyć jak król?
Wielka chata, pięć samochodów,
kredyt zaciągnięty.
Wchodzisz do tego świata
Nie ufaj nikomu, musisz patrzeć
za siebie bez przerwy"
Powyższy
cytat, zaczerpnięty z kawałka Cypress Hill "Rock Superstar", chodził
mi po głowie odkąd tylko zagłębiłem się w pewnej lekturze. Swoją drogą, co za
ironia, że o "urokach" rock&rolowego życia tak trafnie potrafią
opowiadać raperzy. Widać też mają bogate doświadczenie lub są znakomitymi
obserwatorami życia (osobiście biorę pod uwagę oba warianty naraz). Nie o nich
jednak będzie dzisiejsza recenzja.
Koszykówka, czyli o pewnym upadku z wysoka
Nie
jest dla nikogo tajemnicą, że uwielbiam koszykówkę. A że wymagania mam w tym
względzie spore, ograniczam się do najlepszej ligi świata, czyli amerykańskiej
NBA. Wiem – ograniczenia upośledzają umysł i w ogóle są „be”, ale nic na to nie
poradzę. Żadne rodzime koszykarskie podwórko, ani Euroliga nie są w stanie przyciągnąć
mojej uwagi. Nie żebym nie próbował. To jest trochę jak z jedzeniem brukselki:
polubisz albo nie. Więc brukselce podziękowałem uprzejmie i skupiłem się na najsmaczniejszym
z deserów – National Basketball Association.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


przez
Blokotka