Szeptacz, czyli rodzinny thriller

Coraz częściej spotykam się z sytuacją, gdy daną zapowiedź wydawniczą okrzykuje się z góry bestsellerem, a swoje zachwyty nad nieznanym jeszcze dziełem wyrażają w formie blurba mniej lub bardziej znane postacie literackiego świata. Niestety, równie często okazuje się, że owa książka na taką pochwałę w ogóle nie zasługuje. Marketing i promocja zrobią jednak swoje, bo ostatecznie ludzie zaciekawieni rozgłosem sięgną po dany tytuł, nakład zniknie w szybkim tempie, a konta bankowe zostaną zasilone. Na szczęście zdarzają się przypadki, w których kampania promocyjna przekłada się na jakość oferowanego dzieła. Z taką właśnie sytuacją zetknąłem się w wydawnictwie Muza, które od jakiegoś czasu mocno promuje powieść „Szeptacz”, autorstwa Alexa Northa. Miałem szczęście przeczytać książkę przed jej oficjalną premierą. I muszę przyznać, że „Szeptacz” to doskonały... rodzinny thriller.

Szeptacz, czyli rodzinny thriller
Szeptacz, czyli rodzinny thriller

Tym, co w pierwszej kolejności przykuwa uwagę jest okładka. Niesamowicie klimatyczna i uruchamiająca wyobraźnię. Największą jej zaletą (obok oczywistej wizualnej wartości) jest to, że jej symbolika ma wyraźne odbicie na kartach powieści i jest ściśle z nią powiązana. Zajrzyjmy jednak do wnętrza bestii o nazwie „Szeptacz”. Akcja powieści rozgrywa się w sennym miasteczku Featherbank, do którego po śmierci żony przeprowadza się pisarz Tom Kennedy z sześcioletnim synem Jake’iem. Zmiana otoczenia ma pomóc w uporaniu się ze stratą oraz naprawić wzajemne stosunki na linii ojciec-syn. Jednakże nowy dom Kennedych otacza aura tajemnicy oraz przerażająca historia sprzed wielu lat. Wtedy bowiem w Featherbank doszło do uprowadzeń i morderstw kilku 6-letnich chłopców. Sprawca, nazwany przez prasę Szeptaczem, został ostatecznie złapany oraz osadzony w lokalnym więzieniu. Teraz, dwadzieścia lat po owych makabrycznych wydarzeniach, koszmar powraca. Ginie kolejny chłopiec, a wszystkie znaki na niebie wskazują, że Szeptacz powrócił...
 
Po przeczytaniu powyższego krótkiego opisu można wysnuć mylny wniosek, że mamy do czynienia z kolejnym krwawym, mrocznym thrillerem. Otóż, nic z tych rzeczy, moi drodzy. Żeby jednak nie było niedomówień: Tak! „Szeptacz” to doskonały thriller z niezwykle wciągającą historią. Gwarantuję, że wielu z Was po lekturze poczuje wewnętrzny niepokój, a już na pewno zaczniecie sprawdzać, czy zamknęliście wieczorem drzwi na klucz. Jego siła nie tkwi jednak w epatowaniu bezsensowną przemocą. Autor tak umiejętnie prowadzi narrację, że nie uświadczając makabrycznych opisów zostajemy całkowicie wciągnięci w wir wydarzeń w Featherbank, od pierwszej do ostatniej strony. Już sam wstęp będący listem Toma do Jake’a przyprawia o dreszcze, dając przedsmak tego, z czym przyjdzie nam się zmierzyć w kolejnych rozdziałach. Wspomniałem jednak, że „Szeptacz” to thriller rodzinny. Dlaczego?
 
Szeptacz, czyli rodzinny thriller
Szeptacz, czyli rodzinny thriller
 
Szeptacz, czyli rodzinny thriller
Szeptacz, czyli rodzinny thriller

Największą siłą powieści jest jej warstwa emocjonalna oraz wysuwające się na pierwszy plan ludzkie rozterki. Cierpienie po utracie bliskiej osoby, które nosi w sobie Tom jest niemal namacalne. Trudność w kontaktach z synem, niezałatwione dawne sprawy rodzinne, strach przed nieznanym. Pod względem emocji „Szeptacz” daje czytelnikom stężoną ich dawkę. Nieprzypadkowym i zarazem niezwykle trafnym zabiegiem jest tutaj dwubiegunowe prowadzenie narracji. Raz jest to typowa opowieść w trzeciej osobie, a innym razem czytamy o bieżących wydarzeniach z perspektywy Toma (narracja pierwszoosobowa). Dodaje to powieści jeszcze większego dramatyzmu, a także pozwala mocniej wczuć się w położenie głównych bohaterów.

„Szeptacz” Alexa Northa ma szansę stać się książkowym wydarzeniem tego sezonu. To powieść wielowarstwowa, w której przerażające wydarzenia stają się jedynie pretekstem do opowiedzenia o ludziach i ich nierównej walce z niesprawiedliwym światem. Doskonale sportretowane postaci, płynna narracja, niesamowicie wciągająca (i niepokojąca) historia. Wreszcie, satysfakcjonujące zakończenie. W mojej ocenie jeden z lepszych tytułów ostatnich miesięcy. Możecie kupować w ciemno. Choć może lepiej zostawcie włączone światło i zamknijcie okna oraz drzwi. UWAGA: Potwory istnieją...


23 komentarze :

  1. Kocham thrillery, więc pewnie i ten przypadłby mi do gustu. Dopisuję do swojej dłuuugiej czytelniczej listy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lista ma już długość rolki papieru toaletowego. I to takiego XXL 😁

      Usuń
  2. Wow, dzięki! To zdecydowanie pozycja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podsune tacie, ja nie lubię czytać strasznych książek, bo później odreagowuje je nocami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest wiele innych gatunków literackich 😉👍

      Usuń
  4. Książka czeka na półce na spotkanie, wiele sobie po niej obiecuję, tym bardziej, cieszę się, że sprawiła na Tobie pozytywne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Tobie również przypadnie do gustu. Na pewno jest to tytuł wart uwagi 😉

      Usuń
  5. Ale klimat! Książki i zdjęć. Ciekawość potencjalnego czytelnika wzbudzona!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta literatura jest mi obca, ale może zmienię zdanie dzięki tobie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesienią lubię więcej grozy w książce :) A jeśli piszesz o zmiennej formie narracji - to już mnie zachęciłeś do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chętnie przeczytam tą książkę bo to moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak tak to zdecydowania książka idealna dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego nie ma innego wyjścia jak ją przeczytać 😄👍

      Usuń
  10. Uwielbiam takie książki, zapisuję na listę Koniecznie przeczytaj :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To książka dla mnie, lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię thrillery, ale jak są w nich motywy krzywdy dzieci to wtedy za bardzo przeżywam taką lekturę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla odmiany chętnie przeczytam dobry thriller :))

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka