Sława? Przyjaźnie? Po co to robisz?

Od pewnego czasu w głowie kiełkował mi ten tekst. Słowo po słowie układał się w całość.
Nie wiem czego mi brakowało, by napisać o tym wcześniej.
Może się bałam negatywnych komentarzy, stwierdzeń, że przesadzam albo tekstów w stylu: "Jesteś maluczka, nie wychylaj się!".
Sama nie wiem... Jedno jednak wiem na pewno: nie dawało mi to spokoju z każdym dniem (i z co którymś z kolei wejściem na czyjś blog). Aż razu pewnego przeczytałam tekst świetnej dziewczyny, który był dla mnie "momentem zapalnym". Zmotywował mnie. A właściwie - ONA. Antyterrorystka
Znacie ją? Pewnie większość moich czytelniczek zna. Te, które nie znają - szybko klikajcie żeby to nadrobić.
O czym zatem dziś będzie wpis?
Ano o tym, że najwyraźniej niektóre z nas są podrzędnymi blogerkami. Oczywiście ja tak nie uważam ani o sobie, ani o dziewczynach, których blogi czytam regularnie lub dopiero poznaję. Oczywiście słowo "podrzędny" w tym konkretnym znaczeniu to nie my kochane.

Dlaczego bloguję?
BO TO LUBIĘ!
Bo poznaję wspaniałych ludzi.
Nawiązuję niesamowite kontakty.
Mam swoje "hobby", z którym mi dobrze (zawsze lubiłam pisać, zasługa dość bujnej wyobraźni jak mniemam).
Mam swój świat, do którego wciąż wkraczają nowe osoby i dobrze mi z tym.
Przyznaję, że mam z tego pewne materialne "profity", ale to wszystko dla córki, no i jest to przede wszystkim sprawa drugorzędna :)

Po co odwiedzam inne blogi?
Bo poznaję wspaniałych ludzi.
Nawiązuję niesamowite kontakty. 
Jestem ciekawa, co mają do powiedzenia inni.
Pocieszam się tym, że gdzieś ktoś ma podobnie jak ja, podobne smutki, podobne radości. "W kupie" wszak raźniej, prawda?

W jaki sposób trafiam na nowe blogi?
Bo zauważyłam nową osobę w jednej z grup na FB, do której należę.
Moją uwagę przykuł istotny temat.
Bo spodobało mi się zdjęcie i byłam ciekawa tematu.
Bo pod jakimś wpisem było sporo "lajków" i komentarzy.

Argumentów na te i inne tematy można by przytaczać sporo. 
Co mnie jednak drażni? Co spowodowało, że miałam ochotę w końcu wylać to z siebie?
Poza wspomnianym wyżej postem u Gosi?
Olewka. Traktowanie innych z góry. "Hejtowanie".
Do tej pory (i oby ten stan trwał jak najdłużej) rzeczony "hejt" mnie osobiście nie dotknął. Z olewaniem to już inna historia.
Swój blog zaczęłam pisać niespełna rok temu. Jak każda początkująca blogerka długo i mocno się zastanawiałam nad tym, jak przyciągnąć do siebie czytelnika, skoro tyle już poczytnych blogów na różne tematy istnieje.
Fanpage na FB - wiadomo.
Zapisanie się do różnych grup - obowiązkowe. Dobre tematy - PODSTAWA. 
Znajoma doradziła mi jedną rzecz, niezmiernie istotną: "zaglądaj do innych, komentuj". Miała rację. Tak robiłam i robię nadal. Owszem, zajmuje mi to sporą część przedpołudnia, ale... warto. Nie po to, by czytana przeze mnie osoba odwzajemniła się tym samym. No dobra, o to też chodzi, bądźmy szczerzy :) Czytam pewne blogi, bo zwyczajnie mi się podobają. Poruszane są na nich tematy, które odpowiadają mi praktycznie w całości. Są to dziewczyny przeżywające pewne sprawy podobnie jak ja, mające podobne problemy. Cieszą się z tych samych rzeczy.

Gosia pisze, że nie wchodzi na blogi mające kilkutysięczne statystyki. Mnie się zdarzało, ale przestałam! Dlaczego? Odpowiedź jest całkiem prosta. Ci "wielcy", "sławni" OLEWAJĄ takich jak ja! (nie urażając i piętnując oczywiście wspaniałych wyjątków)
Piszę komentarze, by dać znać o sobie, by wyrazić swoją opinie na temat tego co napisali. I co? I NIC! Zero, null. Piszę dla siebie, ale też dla innych. Stąd każdy komentarz, opinia, sprawia mi radość, daje do myślenia, podsuwa pomysły. Po co więc piszą teksty ci, którzy sprawiają wrażenie, że w d... mają tych komentujących?
Skoro nie odpowiadają na Twój odzew pod ich postem?
Tego nie rozumiem. To mnie wkurza. Ty się starasz, piszesz (najpierw czytając nierzadko wpis ciągnący się w nieskończoność!), poświęcasz im swój cenny czas...
Tyle razy weszłam na jakiś blog, bo spodobał mi się temat. Tyle samo razy mnie potem olano.
Rozumiem, że nie każdy ma czas siedzieć przy komputerze i odpowiadać na komentarze czytelników. Każdy poza blogiem ma swoje życie. Rozumiejąc to niejednokrotnie wracałam na dany blog, który mi się podobał i dalej zostawiałam swoje komentarze. Raz, drugi, trzeci... No ileś razy można nie dostać odpowiedzi. OK, rozumiem, ale przy dziesiątym, dwudziestym? Poczułam się niefajnie!
Dlaczego nie reagują? Bo nie jestem "znana"? Nie mam kilku tysięcy odsłon swojego bloga dziennie? Ktoś zna odpowiedź?

Tak jak pisze Antyterrorystka, schowałam swoją ciekawość do głębokiej kieszeni i nie wchodzę już na te blogi, co to mają tysiące lajków na FB. Nie są warte mojej uwagi i poświęconego im, jakże cennego, czasu. Wolę być "malutka", "podrzędna" i takież same blogi czytać (to komplement dla Was!). Mam znajome - dziewczyny, na które mogę liczyć. Takie, które jak nie dziś to jutro się do mnie odezwą. To dzięki Wam, kochane, codziennie jestem tu tak często, sprawdzam która się odezwała i czytam co u Was :)
Dla Was warto pisać!!!
Niezmiernie cieszy mnie każda nowa czytelniczka! Zwracam uwagę na statystyki.  Jeśli TY jesteś tu pierwszy raz - dziękuje Ci w sposób wyjątkowy :)

Apel do początkujących - nie poddawajcie się, nie dajcie się stłamsić. Piszcie o tym, o czym chcecie i obracajcie się w podobnym sobie środowisku!
Ja piszę o tym, o czym w danym momencie myślę i o tym co lubię. Nie powielam tematów (przynajmniej staram się), na które piszą inni. Skoro już ktoś o czymś napisał - po co powtarzać? Nie piszę pod publiczkę. Jestem szczera w swoich opiniach i to do Was należy decyzja, czy czytać mnie będziecie. Do Was należy osąd, czy jestem godna Waszego poświęconego na mój tekst czasu :)
Dziękuję dziewczynom, w których mam wsparcie, które do mnie regularnie zaglądają - wierzcie mi, że możecie na mnie liczyć!

77 komentarzy :

  1. Ja nie zawsze mam czas komentować z Stadem przy nodze, ale zawsze się staram! Chociaż jedno zdanie. Wiem jak to wiele znaczy dla blogera :-)
    Ale staram się być na bieżąco z czytaniem, a to i tak dla mnie sukces :-D
    I jak będę kilkutysięczniakiem, to ciągle będę normalna ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty jesteś ten normalny typ kochana :) Wiem, że to wszystko zabiera czas, ale masz rację - ja tez mam świadomość, że jak zostawię po sobie ślad, to on kogoś ucieszy :)

      Usuń
  2. Odwiedziny zabierają sporo czasu. Ja sobie podzieliłam listę ulubionych blogów na dni tygodnia i tak je odwiedzam. Czasami śladów nie zostawiam, bo wyznaje zasadę, że jaj nic do powiedzenia nie mam, to milczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprytny sposób takie dzielenie....Kiedyś próbowałam jakiś system opracować, ale coś mi nie wyszło :) Masz rację - jak nie ma nic do powiedzenia to nic na siłę! Ale nie tym to następnym razem może :)

      Usuń
  3. I tak trzymaj! Z tym zaglądaniem na własnym przykładzie powiem- zaglądałam na pewnego bloga- komentowałam- zero odzewu na moje komentarze, zero zainteresowania moim blogiem...jak blogerce statystyki spadły- tak żaliła się...to zaczęła rajd po małych blogach wiedząc, że odwzajemniamy komentarze nas odwiedzającym. Efekt był takie, że nikt ze znanych mi osób u niej nie skomentował. Pewnie się zdziwiła, że się "podrzędni" sławą nie jarają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaak, jak niektórym spadną statystyki to potem widzę na FB błaganie o lajki, komentarz za komentarz, to mnie irytuję!

      Usuń
    2. Ale gwiazdom można a reszta jest do dupy jeśli tak robi...

      Usuń
    3. A podobno mamy w kraju równouprawnienie :))))))

      Usuń
  4. Sama wychodzę z założenia, że jeśli ktoś zostawił u mnie komentarz, to ja na niego odpowiem. Uważam, że to miłe i w ten sposób okazuję szacunek tym, którzy do mnie zaglądają:)
    Wiem, że Ty też tak robisz:)
    Dzięki temu blog żyje. Wolę garstkę namacalnych odbiorców niż "ileśtam" obserwatorów, z którymi nie ma kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Streściłaś wszystkie moje wywody w sensownej wypowiedzi kochana!!! Masz rację, odpowiadanie komuś to uszanowanie tego, że do nas zajrzał :) Poza tym właśnie wtedy wymieniamy się opiniami!

      Usuń
  5. Bo to jest tak: dla wielkich to oczywiste że ich czytają i komentują bo przecież są "best", a tacy malutki jak ja to skaczą z radości za każdego lika i jak zobaczą komentarz pod postem. Mam nadzieję, że zawsze będzie mnie to tak cieszyć. Gdy zaczynałam pisać myślałam że będę jedynym czytelnikiem, miło wiedzieć źe ktoś poświęcił swój czas by przeczytać moje przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam z tego wielką frajdę :) Cieszy mnie każda osoba, nowa, czy stała czytelniczka :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak to już niestety jest z tymi blogerami "celebrytami", ale mnie bardziej śmieszą blogerki, które otarły się na jakieś imprezie o internetową sławę, załapały się na wspólne zdjęcie na ściance z logo firmy pieluchowej i nagle spływa na nie chwała i cześć... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :) a to dobre! Nie spotkałam się jeszcze z takimi blogerkami :)

      Usuń
  8. Biję się w pierś bo też nie zawsze odpisuję na komentarze choć się staram.:) Wielka nie jestem i raczej nie grozi mi bycie taką w przyszłości. Mówią, że hejt jest miarą popularności, z tego wynika, że absolutnie nie jestem popularna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez nie grozi bycie wielką i najwyraźniej nie jestem popularna :) Zdaję sobie sprawę ile czasu pochłania odwiedzanie innych i pisanie komentarzy...., łatwo nie jest, ale wiem, że każde słowo cieszy :)

      Usuń
  9. jedyne co mi pozostaje to podpisać sie obiema rękami pod Twoim tekstem. Ja jestem wdzięczna podwójnie, gdyż ostatnio moja praca pochłonęła mnie całkowicie, a Wasze blogi czytuję tylko w telefonie co skutecznie uniemożliwia mi komentowanie, jednakże są takie osoby jak między innymi Ty które pomimo moich rzadkich przypomnień o swojej obecności u Was regularnie wchodzą i czytują moje wypociny. Wolę mieć 20 takich czytelniczek niż 1000 pustych lajków na FB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, często lajki na FB nie są odwzorowaniem tego co się dzieje na blogu :( Twoje teksty to nie wypociny - ja zawsze na nie czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
    2. jesteś moją motywacją :)

      Usuń
    3. Hi hi :) bo się zarumienię :)

      Usuń
  10. Ja wole te mniej "komercyjne" blogi, właściwie tak na stałe czytam tylko 3, ale to dlatego że i tematy sa mi bliskie i jest kontakt z blogerkami,sa po prostu autentyczne. Z regułły zostawiam po sobie slad w postaci komentarza choc jednym zdaniem. Mam nadzieje,że jak ferajna mi sie powiększy to tez znajde te 30minut na poczytanie i komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ta "ferajna" jak to pieszczotliwie określiłaś coraz bardziej powiększa, ale póki co starcza mi na to czasu, więc staram się być obecna :)

      Usuń
  11. Zrozumiałam jakiś czas temu, że nie będę Nishką, Kominkiem czy Matką Sanepid. Lubię czytać blogi i robię to w wolnej chwili. Mam listę swoich ulubionych ale jeśli nie mam nic do powiedzenia, to nie komentuję. Kiedyś sprawdzałam ilość wejść na bloga, wrzucałam linki w grupach na G+, przejmowałam się każdym hejtem albo brakiem komentarzy (na co Ty dziś kochana nie możesz narzekać ;-) ). Jednak przyszedł taki dzień, że zrozumiałam iż Wampirza Matka to mój blog, mój styl i nawet jeśli czytają mnie 3 osoby to warto pisać właśnie dla nich a nie dla kogoś kto czyta mnie po to by wbić szpilę. Czy można zarobić na blogu? - pytają. Oj daj Panie możliwość - chętnie rzucę pracę na etacie. Można dorobić. Ale przecież każdy może pisać bloga i pozyskać firmę, która zleci kilka tekstów - na waciki się uzbiera. Co do fan page na fb - mam 235 polubień (inni tysiące) ale wiem, że może 1/3 tych ludzi wchodzi na bloga. Sama tak robię - lubię fan page innych blogerów ale teksty czytam wybiórczo. Czasami blogerom fajniej wychodzi prowadzenie fan page niż własnego bloga. Pozdrawiam Cię kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi lajkami to faktycznie tak jest, bo łatwiej kliknąć tą łapkę niz potem sie trzymać tego polubienia i zaglądać :) Faktycznie fajnie by było móc na tym dorobić :) Ja mam "fanty" dla córki i BARDZO mnie to cieszy :) Miłego dnia kochana!

      Usuń
  12. Jestem tu pierwszy taz a u Gosi bywam regularnie. Nie wzięłam udziału w dyskusji pod jej postem, bo mnie już te tematy nie kręcą, ale napisałam jej co myślę na priva. Tak się składa i pod tym postem niektórzy to udowodnili, że czasem Ci najwięksi są fajniejsi od tyc, co to by wielkimi i sławnymi chcieli być. Dobrze, ży wylałaś z siebie żal, to zawsze pomaga, ale myślę, że nie warto tego tematu wałkować, tylko dalej starać się robić najlepiej jak umiemy to, co nam sprawia radość. Blogosfera jest pełna ciepłych i miłych ludzi, grup, które się wspierają. Skupmy się na nich i będzie od razu lepiej ;)
    A do Ciebie jeszcze wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś TĄ, której należą się w tej chwili szczególne podziękowania! Więc wysyłam BUZIAKI :) Masz rację, blogosfera pełna jest ciepłych i chcących pomagać ludzi, tych się trzymam :) Napisałam, wylałam, ulżyło mi i koniec tematu :)

      Usuń
  13. aaaa są dwie rzeczy o które jestem zazdrosna jeśli chodzi o popularne blogi - wygląd ich blogów i profesjonalnie zrobione zdjęcia. Ja jeszcze nie dojrzałam do kupienia domeny i nie mam czasu na sesje zdjęciowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Fakt, technicznie wiele rzeczy nie potrafię zrobić , a na profesjonalistę mnie nie stać :( Niektóre blogi mają to co bym miec chciała a zrobic nie umiem :)

      Usuń
  14. Bo do wszystkiego trzeba mieć dystans, a już szczególnie do siebie. Obserwuję, jak łatwo blogerom dystans do siebie stracić, gdy zaczyna się jakaś tam popularność.
    Ja bardzo niewiele rzeczy w życiu traktuję całkiem serio. Na pewno nie traktuję tak mojego bloga. Nie mam też wobec niego żadnych większych planów, po prostu sobie jest, po prostu go sobie tworzę. Gdyby mi zależało żeby być blogerką pełną gębą, to może i bym się spinała, ale mi nie zależy;)
    Wojenki, przepychanki w blogosferze? Raczej mnie to śmieszy, choć nie bardzo w ogóle interesuje.
    Miałam to szczęście, ze trafiłam akurat na fantastyczne osoby, nawiązałam wspaniałe znajomości i to jest dla mnie najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) tez mam to szczęście i mam nadzieję, że nic go a właściwie NIKT go nie zniweczy :) Poznałam super dziewczyny, które nie pałają do mnie zawiścią, a wręcz chętne są by pomóc, wesprzeć :)

      Usuń
  15. O tak, mnie też wielokrotnie denerwowała taka olewka. Wiem jakie to uczucie, więc sama staram się wchodzić na blogi komentujących i zrewanżować się choć nie za każdym razem, ale na tyle na ile mi czas pozwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, ze czas nas ogranicza :) Nie każdy ma go na tyle by codziennie śledzić losy innych blogów :)

      Usuń
  16. Wiesz Kochana, kiedy zakładałam bloga, pod koniec drugiej ciąży, myślałam, że będę codziennie chodzić na dziesiątki blogów, czytać, lajkować, komentować. Rzeczywistość to zweryfikowała. Dziennie starcza mi czasu, by wejść na jeden/dwa wpisy, które mnie najbardziej zaintrygują na FB. I niestety nie zawsze mam możliwość napisać komentarz mając ząbkującego szkraba na sobie. Ale staram się zostawić chociaż małego lajeczka jedną ręką w telefonie;) Pewnie dlatego tak mizerny ruch jest u mnie ;) No ale nie dla sławy piszę, a dla siebie i tej garstki, która regularnie zagląda. A do wielkich... czasami zajrzę, by zobaczyć czym śmietanka żyje. Bo w sumie jeśli chcieć blogować dobrze, to uczyć się trzeba od najlepszych ;) Heh, ale z moim tempem zajmie mi to lata świetlne;) Widzę już tę siwą staruszkę skaczącą pod sufit, bo liczba fanów na FB dobiła do tysiaka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, zdaję sobie sprawę, że trudne jest to przy nadmiarze obowiązków :) Teraz to sobie wyobraziłam więcej takich staruszek fikających koziołki i nieźle mnie to rozbawiło :))))

      Usuń
  17. Zaglądam regularnie na trzy "duże" blogi (w tym dwa branżowe) i dwa "małe" (w tym Twój ;)), okazjonalnie trafiam na inne. Sama piszę głównie dla przyjaciół z realnego świata, którzy lubią czytać o naszych podróżach, zwłaszcza od czasu jak są dzieci, bo wciąż wyjazd z małymi dziećmi np. do Azji budzi u nas sensację ;) Jeśli pojawi się ktoś nowy, internetowy to super, bardzo się cieszę, jeśli zostawi komentarz to bardzo mi miło - choć nie po to piszę, więc Twoje rozżalenie jest dla mnie dziwne, ale chyba rozumiem :) No i piszę raczej mało, ostatnio ciut więcej, bo dzieci powoli dają mi więcej przestrzeni, ale przez wiele lat pisałam tylko max. kilka razy w roku, przy okazji wyjazdów. )

    Duże blogi mają wielką zaletę - ponieważ dla twórców stanowią główne lub spore źródło dochodu, są bardziej profesjonalne, mają piękne zdjęcia, są czyste i po prostu bardzo przyjemne dla oka. Komentarzy tam nie zostawiam, więc mi nie żal, że nie odpowiadają :)

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej jest mi miło, że takie osoby jak ty na przykład, zaglądają akurat do mnie :) Wiem, że daleko mi do bloga profesjonalnego, byc może nigdy takim nie będzie. Lubie pisać, mam na to czas, może dlatego zwracam uwage kto tu zajrzy, co napisze, mam czas by mu odpowiedzieć :) Podejrzewam, że gdyby normalnie pracowała i miała więcej niż jedno dziecko tez traktowałam bym to wszystko zgoła inaczej :)

      Usuń
  18. Piszę bo lubię!:) i tego się trzymajmy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana ja czytam,niestety często nie zostawiam komentarza,nie dlatego,że blog mi się nie podoba,tylko zwyczajnie brakuje mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że zajrzałaś i dałaś znaka wiele dla mnie znaczy :)

      Usuń
  20. Obiecuje mocno postanowienie poprawy,mam nadzieje,że wkrótce wrócę z regularnymi postami na blogu :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  21. To może ja najpierw o sobie :)
    Zawsze uważałam swój blog za bardzo podrzędny i zawsze... było mi z tym dobrze :) Nie pragnęłam blogowej sławy, profitów, choć kilka się trafiło- ale zupełnie same przyszły. Kilka propozycji odrzuciłam z braku czasu i z braku przekonania do nich. Nie mam fanpaga, nie należę do żadnej z grup tematycznych. Nie podejmuję żadnych chodliwych tematów, dlatego śmiałam się nie raz, że u mnie nigdy nie pojawi się post o karmieniu piersią, cesarkach i szczepieniach :) I wiesz co? O dziwo, zupełnie nie wiem jakim cudem, ale na brak odwiedzin nie narzekam :)

    Doskonale rozumiem o czym piszesz, być może nawet wiem o jakich wielkich i sławnych ci chodzi :) Dla mnie- brrr, nie znoszę takiego snobizmu. I nikt mnie nie przekonana, ale to jest towarzystwo wzajemnej adoracji. Zauważ, że u tych małych skomentować, nawet ra- grzecznościowo, czasu nie mają, ale skomentować u Kominka, choćby pieprzył bzdury- zawsze znajdą czas. Hipokryzja.

    Ja mam jedną zasadę i się jej trzymam- to jest mój blog, chce się na nim czuć dobrze. Wolę mieć pięć zaprzyjaźnionych mam, niż masę przypadkowych osób, które wchodzą, bo to poczytny blog...

    Nie chcę nikogo urażać. bo szanuję to, że każdy pisze o czym chce- ale weźmy taki blog jak Oczekując. Co jakiś czas zdarza mi się zajrzeć. Wtedy przeglądam z 10zaległych postów. Ostatnio zaintrygował mnie tytuł: "Nowy rodzinny problem" czy jakoś tak... Wiesz czego dotyczył tekst? W co ubierać dziecko do przedszkola :) Pisany przez autorkę, która niestety ma duuuuużo słabsze pióro niż Jej mąż. Co najlepsze- weszłam z ciekawości w komentarze, bo jak już odkryłam co jest tym wielkiem PROBLEMEM, myślałam, że parsknę śmiechem, takim przez łzy, bo chciałabym mieć takie problemy :) I co? W komentarzach okazuje się że tak, no to jest problem. Jeden facet napisał komentarz odnośnie tego błyskotliwego tematu i prawdziwych problemów. Cóż- jako jedyny odpowiedzi nie dostał :) Dziwi Cię to? Bo mnie nie :) Pochlebstwa, tego Oczekują :)

    Ja ubolewam nad tym, że nie mam czasu na komentowanie wszystkiego, co przeczytam. Ale trzeba zachować proporcje między czasem tu, a życiem w realu :) Zazwyczaj jednak staram się dać znać, że byłam :)

    Bardzo fajny post!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobał :) Wiesz są osoby (jak Ty na przykład) o których wiem, że wchodzą na bloga i mnie czytają nawet jeśli bardzo rzadko zostawiają po sobie ślad :) Ten "problem", o którym czytałaś tamten post....zobacz ile to robi chwytliwy tytuł, prawda? A potem się okazuje, że nie był tego wart! Ja też nie piszę o cesarkach, szczepieniach i tym wszystkim o czym huczy czasem w sieci :) Faktycznie masz sporo odwiedzin i komentarzy - to tylko świadczy o tym , że jestes lubiana za bycie sobą i to jest super!!! Buziaki!

      Usuń
    2. Wiesz, prawdą jest, że tytuł jest ważny. Bo na zaprzyjaźnionych blogach przeczytam każdy wpis, bez względu na tytuł. Na blogu, na który mam wejść po raz pierwszy, musi być ten wabik dla mnie, coś co mnie zaintryguje. Najczęściej jest to właśnie tytuł. Gorzej, jeśli za intrygującym tytułem idzie treść do dupy. A tak bywa często. Nie, żeby zawsze.

      Oj, oj- jak się chyba źle wyraziłam, bo teraz czuję się, jakbym się chwaliła :) A mnie bardziej chodziło o to, że mi te 20-25komentarzy pod każdym postem wystarczy. Codziennych wejść jest znacznie więcej, ale ludzie nie zostawiają po sobie śladu-nie wiem więc czy wracają czy nie.

      Założyłam bloga bo czułam się samotna i miałam za dużo wolnego czasu. I muszę przyznać, ze przepadłam :) A blog spełnił swoją funkcję- mam swoje jakieś życie, poza tym domowym, mam wypełniacz czasu i poznałam naprawdę bardzo, bardo fajne dziewczyny. Żałuję, że żadna z Nich nie mieszka blisko mnie. Ty również :)

      A, i ja po części sama skazałam się na podrzędność- o moim blogu nie wie ani rodzina, ani znajomi :) Poza mężem. Ot, taka ja skromna!

      Usuń
    3. Jestes kochana skromna, bo piszesz fajnie! Nie, nie chwalisz się, ja tak tego nie odebrałam! Absolutnie :) Dla mnie ilość komentarzy o której piszesz przyprawia mnie o mega radość, bo bywa tak, że ledwo kilka się uzbiera! Jednak wiem, że ludzi wchodzi tu więcej i to tez się dla mnie liczy :)

      Usuń
  22. Przyznaję się, że nie odpowiadam na każdy komentarz, choć wielka nie jestem, ba nawet duża nie jestem ;) Każdy niezwykle mnie cieszy, ale czasami nie mam nic do dodania, a odpowiadanie na siłę, to tak jak komentowanie na siłę. Odwiedzam wiele blogów, w zasadzie codziennie zerkam co nowego i komentuję, ale tylko wtedy gdy mam coś do powiedzenia. Ale fakt — brak odpowiedzi na 1754 komentarz tej samej osoby, może być uznana za olewanie i pewnie nim jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja rozumiem brak czasu, ale jak ktoś widzi, że chcę, staram się i wchodzę do niego po raz któryś tam i jednak nadal zostawiam niestrudzenie ślad po sobie a on nadal mnie olewa, to sie robi niefajnie :(

      Usuń
  23. Jestem podrzędnym blogerem, jeśli tak można to nazwać. W żaden sposób się nie wyróżniam spośród innych. Pisanie przychodzi mi z ogromnym trudem, ale muszę przyznać, że z każdym kolejnym dniem jest coraz łatwiej. Obserwując inne blogi, podczytując tematy, czasami udaje mi się coś naskrobać. Tak jak ty lubię kontakt z innymi ludźmi, ale nie nawidzę wywyższania się. Rzadko odpowiadam na komentarze osób, które zerkają na mój blog, ale uwierz mi że po przeczytaniu Twojego postu będę to robić częściej. Bardzo przydatny post, może niektórym coś uświadomi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wyróżniam się niczym specjalnym spośród wielu innych :) Broń Boże nie czepiam się tego, że u mnie ktoś nie zostawia komentarzy - chodzi mi raczej o tych blogerów, u których bywałam często zostawiając wielokrotnie ślad po sobie, by wiedzieli, że myślę podobnie a oni NOTORYCZNIE mnie lekceważyli!

      Usuń
  24. Niektórzy myślą, że pisanie bloga to taka zabawa, prosta rzecz. Kiedy dostaję mail z powiadomieniem o nowym komentarzu to skaczę pod sufit, ale nie zawszę mogę odpowiedzieć od razu. Mam listę blogów na które wchodzę, przynajmniej raz w tygodniu robię dzień odwiedzania blogów z listy i zostawiam po sobie ślad. To motywuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten dźwięk maila, który zwiastuje inf o kolejnym komentarzem jest moim ulubionym dźwiękiem w ciągu dnia :)

      Usuń
  25. Też mi się nie podoba, to co się dzieje w blogosferze, ale wtedy wracam myślami do spotkania blogujących mam i wraca mi wiara w ludzi, w blogujące kobiety.
    Blogerką chyba nie mogę się nazwać. Zaniedbałam blog i nawet chciałam usunąć, ale kurcze ... ja tak bardzo lubię blogosferę :) Mimo tego hejtu, mimo zawiści niektórych mam, blogerek, które jako anonimowe osoby zostawiają komentarze. ...
    Co do komentowania. Zaniedbałam swój blog- to fakt, ale nie zaniedbałam blogów, które lubię czytać. Często czytałam nowe wpisy na telefonie, mając przerwę w pracy, czy wieczorem przed snem i nie zawsze miałam co napisać w komentarzu, bądź nie zawsze miałam chęci by wysilić na koniec dnia szare komórki i zostawić cokolwiek.
    Z olewaniem sama się spotkałam. Kiedy ja zostawiłam komentarz, mogłam liczyć na to samo, kiedy nic nie skomentowałam, to pod moim nowym wpisem tylko nieliczni coś napisali. Fajnie czytać miłe słowa, fajnie widzieć, że tekst się podobał, fajnie pod wpisem podjąć dyskusję- to motywuje, sprawia radość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! fajnie wiedzieć, że piszesz i ktoś się z tym zgadza, mysli podobnie albo może ci cos podpowie :)

      Usuń
  26. Trafiłam di Ciebie z Mamełkowa. Zgadzam się z Wami Dziewczyny. Ja nie założyłam funpage'a nigdy nie spotkał mnie hejt. Mam własny "kodeks" jak mi się nie podoba - nie komentuję, wydawało mi się że to nie mój :kodeks" ale wszystkich blogerek (o ja naiwna istota) Uwielbiam komentarze, jak dostaję maila z komentarzem rzucam wszystko i czytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że do mnie trafiłaś :) Ja pierwszą rzeczą , którą robię to rano sprawdzam pocztę by sprawdzić czy ktoś coś napisał :) Niby pisze, bo lubię, ale bądźmy szczerzy, że liczy się to czy ktoś nas czyta i co ma do powiedzenia :)

      Usuń
  27. Byłam i ślad po sobie pozostawiłam ;-D
    Ja maluczka jestem. Wiem doskonale jak bardzo cieszy każdy komentarz (dla mnie to znak,że to co robię i piszę kogoś jednak odbchodzi w tym wielkim świecie). Olana przez tych "dużych" i "średnich" zresztą też byłam już wielokrotne. Wsparcie i pomoc dostałam od tych dla których taki szaraczek jednak ma znaczenie. I mają One we mnie wierną fankę i to One są dla mnie "Te wielkie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tu jest przycisk "Lubię to!"?? Jak ładnie napisane!

      Usuń
    2. Weszłaś, przeczytałaś - to się liczy jako znak "lubię" :)

      Usuń
    3. Mamo przy kawie - masz rację, czytam tez blogi, które mają podobna ilość obserwatorów do mnie, są do mnie zbliżone tematycznie i to te dziewczyny mają we mnie lojalna czytelniczkę :)

      Usuń
  28. Ależ dyskusja się rozwinęła. :)
    Ja do wielkich nigdy się nie zaliczałam i zaliczać nie będę. Nie mam takich aspiracji i nie jest mi to do szczęścia potrzebne.
    Gosi niestety osobiście nie miałam okazji poznać, za to regularnie zaglądam na jej bloga i z niecierpliwością oczekuję książki lub serialu do którego stworzy ona scenariusz. :)
    Dzięki blogowaniu poznałam na przykład Ciebie i bardzo się z tego faktu cieszę. Po cichu liczę, że jeśli nam obu uda się dostać na Fanaberie w Poznaniu w przyszłym roku to będzie to okazja do pogadania na żywo. ;)
    Ściskam mocno. :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja piszę przede wszystkim dla swoich córeczek, żeby kiedyś mogły sobie poczytać i powspominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze :) uwielbiam Twoje wpisy!

      Usuń
  30. Witaj Moja Droga! Wiesz, ze zawsze zagladam i komentuje choc nie wszystkie tematy sa mi bliskie- ale wiedzy nigdy za duzo :) Oczywiscie sprawia mi przyjemnosc czytac co tam u Was, najbardziej jednak lubie te "rodzinne" wpisy- wycieczki, imprezki - samo zycie :) Pierwszy raz czytam szybko, potem wchodze jeszcze raz i "na spokojnie" pisze- tak jak teraz :)
    Osobiscie bardzo dlugo wzbranialam sie przed blogiem- mialam kilka obserwowoanych, taka grupka znajomych- bylo milo i ciekawie- normalnie :) W lutym mina dwa lata - dwa lata mojego pamietnika, ku pamieci- wiesz, te znajomosci ulagly zmianie, wykruszyly sie, powstaly "wielkie blogi"- zarabiajace na siebie, na dzieci, tematyka ulegla zmianie, ciekawe tematy zamienily sie w te przynoszace zyski, blogowe damy zatracily sie troche w karierze i ilosci reklamowanych produktow, podarunkow i relacjach ze sponsorowanych spotkan. Duzo sie zmienilo... ja jednak zostalam w tyle bez extrasow, FB itp. wole poczytac o katarku, zupce, zabkach czy nowych tapetach. Wycofalam sie z tego "wyscigu szczurow". Mam swoje ulubione blogi, czytam, komentuje- i ciesze sie z kazdego komentarza , choc rowniez ci cisi czytacze mnie ciesza, zostawiaja slad w statystykach... wiec moze jednak ma ta Luxusowa cos do powiedzenia?? Moze interesuje kogos fragmenty mojego normalnego zycia??
    Zdecydowanie uwazam, ze kilka czytaczy, ktorzy wspieraja, komentuja to wpaniala ekipa- ktora z szacunku i sympati nalezy wesprzec odwiedzinami i komentarzami- rozmowa i dyskusja.
    Poruszylas wazny temat- i moze dobrze, bo "kogos" poruszyl - moze skloni rowniez innych do przemyslen??
    Pozdrawiam... ale sie rozpisalam :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co ? jesteś jedną z tych osób, której odwiedziny i komentarze cieszą mnie najbardziej, wlaśnie z powodu o którym sama wspomniałaś - tematyka może ci jest już odległa, dzieci, masz już dorosle, ale mimo to czytasz, interesujesz się i to jest wielkie :) Całusy lecą do Niemcowa!!!

      Usuń
  31. Piszę, komentuję, staram się odpowiadać na komentarze, na FB jestem w ciągłym kontakcie. Wszystko na tyle, na ile przy codziennych obowiązkach pozwoli czas. Ale to lubię i nie przestanę;)
    Pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to :) Zdaje sobie sprawę z natłoku matczynych obowiązków, każda z nas ma swoje życie poza tym internetowym :) Czasem wystarczy mały lajk na FB a już wiemy , że ktos jest, czyta interesuje się i podoba mu się to co robimy ;)

      Usuń
  32. Tym wpisem fajnie sprowokowałaś dyskusję, aż nie wypada nie skomentować :). Staram się odpowiadać na komentarze czytelników, w miarę możliwości komentować u innych. I nadal nie wiem, jak zachęcić czytelników do komentowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu wchodze i komentuję....nic więcej nie robię :) Nie wiem co by jeszcze można :) Nie myslałam, że rozwinie się tu az taka dyskusja, ale cieszy mnie ogromnie :)

      Usuń
  33. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Większość znanych blogerów traktuje takie blogi jak mój czy Twój z przymrużeniem oka i śmieje się za nas. A wiesz co, ja to olewam, chociaż na początku blogowania w jakiś sposób mnie to bolało. Teraz mam to gdzieś, bo z nikim się nie ścigami ani nie walczę o lajki. Po prostu piszę i mam z tego frajdę. Było paru znanych blogerów, którzy przed swoją internetową sławą zostawiali komentarz u mnie, ale kiedy stali się sławni, to ślad po nich zaginął i już nigdy nic u mnie nie skomentowali. Bynajmniej nie płaczę z tego powodu, zwłaszcza że na ilość komentarzy nie mogę narzekać.

    U Antyterrorystki, zarówno na blogu, jak i na fp, wywiązała się wielka dyskusja. Rację Gosi przyznała większość, natomiast w opozycji znaleźli się tylko i wyłącznie popularni blogerzy. Ja nie zazdroszczę nikomu współprac i gadżetów, bo nie to było moim celem, kiedy zakładałam bloga, dzisiaj również mało mnie te sprawy obchodzą. Z tego, co czytam na temat podrzędnych blogerów, wychodzi właśnie na to, że wszystkich nas zżera zazdrość o wpisy sponsorowane. Bynajmniej, moi drodzy. Gdybym chciała zarabiać na blogu, to każdy mój wpis byłby okraszony zdjęciem mojej ślicznej córeczki. Chronię Gaję, nie robię z niej małej modelki, zresztą wcale jej nie pokazuję, co dobitnie świadczy o tym, że mam wyjechane na współprace.

    A wpisów gadżetowych u nikogo nie czytam, bowiem śmiertelnie mnie nudzą- zrobię wyjątek, jeśli ktoś zacznie pisać limerykami (oczywiście nie tyczy się to wpisów o książkach). Także, podsumowując mój przydługi komentarz- nie dajmy się zwariować, to tylko blogi :). Zaden bloger Nobla nie dostanie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O książkach się zawsze fajnie czyta, prawda? Zawsze dzięki temu wpadnę na jakis nowy tytuł :)
      Ty tak piszesz, że naprawde nie musisz robić wiele, by się chętnie Twoje wpisy czytało :)))

      Usuń
  34. Ze mnie zawsze się Przewijka śmieje, że nie znam tych dużych blogów, znanych popularnych, za to znam masę "mniejszych blogerek"- co wyszło na SeeBloggers. Gdy pokazywano mi kogoś znanego to nie wiedziałam kto to, może mi gdzies mignął, może mam w polubionych na FB, ale nie znam, bo nie czytam- nie znajduję tam treści odpowiednich dla mnie, nie kojarzę po tekstach, nie znam "z twarzy".
    Za to znam mnóstwo świetnych mniejszych blogów, gdzie ciekawej treści jak dla mnie jest o wiele więcej, gdzie zaglądam regularnie, a blogerki rozpoznam z daleka- po dzieciach, twarzy, tekstach. Czyta się co się lubi i tyle :)
    Sama staram się odpowiadac na komentarze, cieszę się z każdego. Nie traktuję blogowania jak pracy, ale jak pasję do pisania i moje miejsce, gdzie mogę się pokazać, zrelaksować, odreagować, wywalić to co, zaprząta mi głowę, pokazac co mi się podoba, a co nie. Takie trochę moje okienko na świat, łącznik z innymi ludźmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja praca to też nie jest, nie zarabiam na tym. Pasja owszem :) Mam wielką radochę na dźwięk emaila i z niecierpliwością czytam każdy komentarz :) Gdyby jednak udało się kiedyś połaczyć tę pasję z pracą...przyznam-nie pogardzę, ale zdecydowanie zostanę sobą i nie zmienię swojego stylu :)

      Usuń
  35. Piszę - dla dzieci, bo lubię, bo motywuje mnie to do dalszych pomysłów. Czytam, komentuję - bo lubię, bo ... motywują i inspirują mnie często wpisy innych. I będę czytać i komentować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, lubie czytać i komentować i będę to robic na tyle na ile mam czas i chęci :) Wpisy innych dziewczyn niejednokrotnie mnie zmobilizowały i natchnęły :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka