Jak Zwykła Matka przygotowuje się do weekendu z rodzinką ;)

Przygotowania do weekendu....
Bynajmniej nie jest to relaks w stylu "zrobię sobie paznokcie, gorącą kąpiel, maseczkę na włosy i na imprezę" ;)
Niemniej szykuje się weekend aktywny i pełen atrakcji (zresztą jak zwykle ostatnimi czasy!). Lubię taki stan rzeczy. 
Chwilowo, pomiędzy wszystkimi dzisiejszymi zajęciami, "klapnęłam" sobie, by do Was coś skrobnąć i przy okazji zregenerować siły. W skrócie: podładować akumulatory, by potem móc dalej działać :)

 Co dziś robię?
Rano "młoda" odstawiona do przedszkola, a w międzyczasie włączona pralka, bo wczoraj moje dwie suszarki przyjęły tylko cztery "porcje" prania. Niestety prania, którego jak zwykle jest pełno, nazbierało się znowu sporo, gdyż zbiegło się to w czasie ze zmianą pościeli. Tak więc dziś od rana kolejna runda.
Prosto z przedszkola rowerkiem na zakupy. To nic, że niedługo wiozłabym te wszystkie siatki w zębach, gdyż rower, choć pojemny, nie zmieścił wszystkiego. Wyglądałam zapewne jak wielbłąd, ale która matka nie wraca czasem do domu obładowana zakupami? No dobra. Zakupy rozpakowane. Mniej więcej sytuacja opanowana. No to do dzieła. Na pierwszy ogień poszła pasta z makreli - uwielbiam kanapki z tą pastą, zwłaszcza, że jutro zarobię ciasto na domowy CHLEBEK. Nie ma nic lepszego niż ciepły, chrupiący chlebuś z pastą z makreli KLIK


Wcześniej jednak, nim weszłam w wir prac kuchennych, skosiłam trawę w ogrodzie. Uprzedzam z góry, że trawie i ogólnie ogrodowi poświęcę jeden cały post, gdyż jest to temat, który mnie zwyczajnie dręczy.
Kobieta ma w zwyczaju być istotą wielozadaniową. Tak więc, po skoszeniu i podlaniu trawnika (tja!) wróciłam do kuchni, by zabrać się za serniczek. Dziś przygotowałam sernik z kremówek KLIK. Nie szkodzi, że ma w sobie całą masę kalorii. Ja już je spaliłam w ciągu dzisiejszych prac domowo-ogrodniczych :) Poza tym takich delicji nie jada się codziennie, prawda? Wszakże w tym tygodniu obchodziłam zarówno Dzień Matki (obejrzałam przepiękne przedstawienie w przedszkolu - córka była syrenką!), a potem były też moje imieniny. Więc z racji tych dwóch okoliczności też były słodkości rzecz jasna... Najpierw ulubione ciasto mojej córci - szarlotka z budyniem na kruchym cieście. 

Ciasto megaszybkie w przygotowaniu: ciasto francuskie rozłożyć na spód foremki do tarty, w garnku gotujemy kremówkę z budyniem, jak zgęstnieje to wylewamy na ciasto, na nim układamy plasterki jabłek i posypujemy cynamonem!! I zrobione! No i jeszcze trzeba upiec oczywiście :)
A co dało mi dziecko z okazji mojego święta? Zobaczycie na zdjęciu. Ręcznie wykonany kwiatek i ramka na zdjęcie. Najpiękniejsze jednak było to przedstawienie w przedszkolu i fakt, jak córka to wszystko przeżywała. Gdy cieszyła się, że przyjdę do przedszkola i posłucham jak dla nas śpiewają :) Ach, serce matki się wzruszyło. Zwłaszcza kiedy kazali nam usiąść na dywanie i trzymając dzieci za ręce słuchałyśmy jak wyśpiewują nam życzenia.....Popłynęła łezka, oj chyba nawet niejedna :)



Wczoraj odwiedziła nas moja mama, więc tak na szybko upiekłam ulubioną babkę mojego męża. Znowu szybki przepis, więc po powrocie z biblioteki (rowerem oczywiście - trzeba spalać zjedzone kalorie!) zdążyłam przygotować kolejne ciasto. Dziś natomiast szykuję się na weekend z rodziną siostry. Na tapecie sernik z kremówek.




Kiedy już ogarnęłam w miarę sytuację w kuchni i śladu nie było po tym, że coś się w niej działo, poszłam na górę.... No tak. Znacie to uczucie, że gdzie się nie odwrócisz tam coś znajdziesz do roboty?
Tak właśnie było i dziś u mnie. Wchodzę do łazienki, a tam pranie czeka na pochowanie do szaf. Ostatnie wciąż się suszy na tarasie. No dobra. Idę dalej. Wchodzę do pokoju, a tam łóżko "rozwalone" od rana, bo zdjęłam pościel, by wrzucić ją do pralki, ale nie zdążyłam założyć nowej. Do dzieła zatem. Kiedy i to zrobiłam, o zgrozo -... kolejna partia prania u córki w pokoju :( Stwierdziłam jednak, że chwila buntu i odpoczynku też mi się należy. W ten sposób pojawiła się kawka na zimno i kawałek babeczki do tego. Znowu kalorie, ale na popołudnie planuję wycieczkę rowerową do biblioteki, więc babeczka będzie "spalona". Córka przygotowała rysunek na konkurs w bibliotece, a wczoraj zapomniałam go zabrać. Przynajmniej szykuje się rodzinna wyprawa :)


Przy okazji picia kawki piszę do Was ten post i czytam Wasze teksty :) Jednak dość odpoczynku! Za chwilę zabiorę się za to nieszczęsne pranie. Niedługo wróci mąż z córką, więc nie będę nic więcej robić. Łazienkę posprzątam wieczorem. Odkurzaczem pomacham jutro rano po zarobieniu ciasta na chlebek i nakrojeniu sałatki do grilla :) Potem wraz z siostrą wymknę się na "bieganie po sklepach"  (z pustym portfelem - przypis taty) w naszej mieścince. Popołudniu jest w naszym przedszkolu impreza z okazji Dnia Dziecka, a na koniec dnia grill i zasłużony odpoczynek. Czego i Wam moi drodzy życzę - weekendu w miłej atmosferze, z rodziną, znajomymi lub we własnym gronie :) Dużo słońca i relaksu!!! Pozdrawiam :)




21 komentarzy :

  1. Szybki, fajny informacyjny wpis! :) I z kazdym zdaniem moge tylko powiedziec- prawie jak u mnie :) tyle tylko, ze ja nie pieke ale chetnie jem! :) prezenty na Dzien Matki sliczne,a juz kwiaty na koniec.... :))) moje ulubione frezje- normalnie czuje ten wspanialy zapach :))
    Wspanialego weekendu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, frezje maja zabójczy zapach, prawie dorównują konwaliom :) Piec lubię, bo nikt inny za mnie tego tez nie zrobi, a skoro lubię te słodkości jeść....:) Buziaki ślę do Niemiec :)

      Usuń
  2. A ja NIGDY nie jestem w domu sama:) zawsze któreś z Maluchów mam w pakiecie:))
    Imieninowo zalegle najserdeczniejsze życzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmm tyle pyszności :) chyba się do Ciebie wybiorę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :) zawsze mogę zrobic cos na szybko!

      Usuń
  4. Zastanawiam się co ja będę robić gdy Filip będzie już chodził do szkoły ;) To jeszcze dużo czasu musi upłynąć ;) Pysznie tam u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że mimo iż siedzę cały dzień w domu, zawsze jest co robić..... choćby pranie - to się nigdy nie kończy ;)

      Usuń
  5. Ale u Was smakowicie :) no to udanego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ło matko... Kobito... Skąd Ty bierzesz tyle energii... Podziwiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napędza mnie perspektywa dobrze spędzonego czasu :) Lubię jak coś się dzieje!!!

      Usuń
  7. Ale tu pysznie dziś u Ciebie! No a prezenty od Izuni- śliczne!
    Taaa, my jesteśmy multi zadaniowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kobieta na drugie imię powinna mieć - wielozadaniowa :)))))) tak, Izka się spisała :)

      Usuń
  8. Aktywnie, to lubię !! To jest zajebista sprawa gdy własnie napędza nas coś co lubimy :-) Wiele i u mnie takich dni :-)) Czemu temat koszenia Cię dręczy ? Ja uwielbiam (a mam co kosić, serio ) :D Ale dobra nie pisz, poczekam na ten post :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam kosić....., aktywnie spędzany czas to coś co lubię najbardziej :)

      Usuń
  9. Ale się dzieje! Tak jak i u mnie mogłabym powiedzieć. Gdzie człowiek nie spojrzy robota z kąta wystaje. Ale przy okazji ile kalorii się spala! :) A te pyszności super, aż slinka leci !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jakis pozytek z tego ciągłego sprzątania....wczoraj przy myciu okien i ogólnym sprzątaniu, praniu i sprzątaniu na pewno spaliłam kawałek pochłoniętego serniczka :)

      Usuń
  10. Weekend z rodzina no wspaniały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marzy mi się ogród z ładną, równiutką, zieloniutką trawką... I teoretycznie byłoby na to miejsce ale sporo nakładu czasowego i przedewszystkim finansowego trzebaby w to włożyć, czyli nie w najbliższych lat...
    Póki co na podwórku i przed domem mam trochę trawki do koszenia ale tam raczej rośnie co chce ;-)

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka