Bajkowe kolorowanie

Nauczyłam córkę kolorowania jakiś czas temu (dość dawno już to było). Teraz radzi z tym sobie naprawdę dobrze. Mam wręcz wrażenie, że za chwilę uczeń prześcignie mistrza ;) Sama zawsze uwielbiałam kolorować obrazki razem z młodszą siostrą. Obserwować jak zmienia się rysunek i nabiera barw dzięki mojej wyobraźni. Z córką miałyśmy małą przerwę i wczoraj "odkurzyłyśmy" wydrukowane obrazki leżące w pudełku. Izula wybrała dla mnie rysunek z postaciami księżniczek Disneya, a dla siebie Noddy'ego.





Cieszę się, że zaraziłam córkę pasją do kolorowania. Rozwija to jej postrzeganie barwnego świata i podobno jest to pomocne w nauce pisania. Przede wszystkim jednak jest to coś, co obie lubimy i lubimy to robić RAZEM! Wiecie co? Z Izą nie łatwo się koloruje. Dlaczego? Cóż, jeśli kolorujemy postacie z bajek, musimy dokładnie pilnować odpowiednich kolorów. Córka prawie krzyknęła dziś na mnie spanikowana, że chcę zrobić Kopciuszkowi niebieską przepaskę na włosach. "Mamo, przecież ona ma czarną opaskę i taki sam naszyjnik!". Tak więc Aurora również musi mieć odpowiedni żółty odcień na włosach, a Dżasmina morski (nie niebieski!) kolor sukienki ;) "Mamuś, uważaj, żeby Arielka miała właściwy (czerwony) odcień włosów, bo nie może mieć pomarańczowych" - usłyszałam po chwili. Sama kolorując Noddy'ego kazała sobie wyświetlić jego postać na ekranie telefonu, tak żeby nic nie ominęła i wszystko było dokładnie tak jak trzeba! Jak wspomniałam - łatwo nie jest, ale za to przyjemnie ;)

4 komentarze :

  1. Mała perfekcjonistka Ci rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tymon jest na etapie bazgrania po kartce. Nie mogę się doczekać, aż dojdziemy do Waszego etapu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do udziału w "Dobrych Myślach". Nominacja u mnie i pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A co Ty myślałaś, nie ma tak łatwo hehe :-)) W końcu diabeł tkwi w szczegółach :)) U nas Młody się obraził i nie chce, nie lubi już kolorować. Ma to gdzieś. Nie, żebym mnie to jakoś spinało, ale tak piszę :-))

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka