Nie będę ukrywać, że nie jestem już nastolatką. Okres dojrzewania dawno za mną, a matura to bardzo odległe wspomnienie. Nie mniej jednak nie mam absolutnie żadnego problemu ze swoim wiekiem. Nie odczuwam tego, że mój pesel nieubłaganie oddala mnie od bycia "nieopierzoną" dziewczyną. Każdy ma tyle lat na ile się czuje. Nie wstydzę się przyznać do tego ile wiosen już za mną. Mój rocznik to ten jeden z najlepszych i zbliżająca się nieuchronnie czterdziestka mi nie przeszkadza. Jednak moje ciało i organizm czasem dają mi jasno do zrozumienia, że coś znowu się zmienia... Tak więc: "rycząca czterdziestka", czy druga młodość?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rycząca czterdziestka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rycząca czterdziestka. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

przez
Blokotka