Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbiam biografie. Jeśli tylko dotyczy ona osoby (lub zespołu), która krąży po orbicie moich zainteresowań i fascynacji, muszę prędzej czy później sięgnąć po jej książkę. A już pełnię szczęścia osiągam, gdy mogę poznać historię z pierwszej ręki, gdyż wyszła spod pióra samego bohatera tytułu. Dlatego też, kiedy na horyzoncie zamajaczyły pierwsze zapowiedzi autobiografii Beaty Kozidrak, zastrzygłem z radości uszami, a w kącikach ust zebrało się kilka kropel śliny. Szykowałem się na wspaniałą ucztę, której nikt nie był w stanie mi zepsuć. No chyba, że sama Beata…
| Gorąca Krew Beaty Kozidrak |
przez
Blokotka