Jak poradzić sobie z marudą?

Może właśnie weszliście na ten post z nadzieją, że podam Wam gotowe lekarstwo na to, jak poradzić sobie z marudzącym dzieckiem. Jeśli tak jest, to wybaczcie, ale ja dziś nie o tym :) Chodzi o to, iż sama mam z tym kłopot (z marudzeniem). Stąd nie czuję się na siłach, by w ów kwestii doradzać innym rodzicom. Żaden ze mnie psycholog, czy inny doświadczony terapeuta. Dziś za to opowiem Wam (a może bardziej mojemu i Waszym mężom) jak poradzić sobie z marudą, którą bardzo często jesteśmy my - kobiety. Matka, żona, partnerka. Zwał jak zwał, a ja podążę za własnym przykładem...

zdjęcie: pixabay

Tak, przyznaję się bez bicia, że jestem marudą. Jednak gdy przeczytałam gdzieś w otchłani internetu, że "marudy to pesymiści, którzy czują się odrzuceni", z miejsca miałam ochotę... pomarudzić. No bo jak to tak? Dlaczego zaraz tak szufladkują człowieka? Marudzę, bo mam ku temu powody. Zrzędzę, bo coś mi się nie podoba. Nie dlatego, że czuję się porzucona, odrzucona, czy w jakikolwiek inny sposób niechciana. Nie mam depresji i nie jestem pesymistką. Choć do optymistów zaliczyć mnie też nie można... Twardo stąpam po ziemi i tyle.

Mimo wszystko potraktujcie ten tekst trochę z przymrużeniem oka. Nie jest tak, że wiecznie na wszystko narzekam, że nic mnie nie cieszy. Czasem zdarza się jednak dzień... lub kilka gorszych dni, kiedy nawarstwi się parę spraw i człowiekowi nerwy puszczają.

Jak poradzić sobie z marudą? Oto kilka przyczyn, przez które tak się w ogóle dzieje:
  • sprzątanie - "latam" z tym odkurzaczem, pot po d... wprost spływa. Znikam potem na chwilę, dajmy na to w łazience, wracam i co widzę? Ups, dziecku się ciastko pokruszyło! Przecieram kilka razy dziennie lustro nad umywalką i spokojnie proszę, by uważać przy myciu rąk. Idę do tej łazienki, a tu lustro niczym po ataku bomby wodnej! A muszę Wam przyznać, że to pomieszczenie w domu to moja pięta achillesowa - lubię, gdy jest tu zawsze czysto :)
  • pranie - jedna z rzeczy, która doprowadza mnie do szewskiej pasji. Sortuję sobie ciuchy, pytam, czy mąż lub córka (choć raczej tyczy się to męża) ma coś jeszcze do dorzucenia. Oczywiście odpowiedź prawie zawsze jest ta sama: "nie, nie mam nic więcej". Kilka pralek, suszarka pęka w szwach, ale kosze nareszcie puste. Na drugi dzień idę do łazienki i co widzę? Ot, przypomniało się mężowi, że właściwie sweter przydałoby się już wyprać. Wwwww!!!
  • lekcje - córka wraca ze szkoły, pytam o to, czy ma coś zadane, czy może ma coś przynieść do szkoły kolejnego dnia. Dobrze się domyślacie. Odpowiedź brzmi z reguły: "nie". Wieczorem (lub co gorsza rano) okazuje się, że trzeba jednak było coś przygotować, bo na zajęciach będzie wykonywana praca plastyczna.
  • prasowanie - stoję nad tą deską, a nie znoszę prasować. Gorąco mi się robi. Odkładam dopieszczone już ciuchy. Po czym... ktoś praktycznie na nich siada... Kurtyna!
  • słuchanie - no sami przyznajcie, że wkurzające jest kiedy ktoś do kogo wygłaszasz swój monolog zwyczajnie Cię nie słucha! Mówisz, prosisz i nic. Zero reakcji. Za to jak krzyknę, bo po dziesiątej próbie mi się znudziło, to w odpowiedzi słyszę, że marudzę.  Albo efekt nie słuchania jest taki, że po chwili pytają o to co mówiłam. Koszmar.
  • gotowanie - ileż razy prosiłam, by rodzina podpowiedziała co sobie życzy na obiad. Ułatwiłoby mi to niezmiernie życie, bo czasem już mi brak pomysłów co przygotować. A doskonale wiecie, że nie jestem osobą pasjonującą się pichceniem.
Zapewne mogłabym tak wymienić jeszcze długo. Jednak nie chcę nikogo zanudzać. Poza tym wiele z Was pewnie zna podobne sytuacje z autopsji. W wielu domach tak jest. Nie uwierzę, że nie :) Jak sobie poradzić z marudą? To naprawdę całkiem proste! Wystarczy zareagować choćby za drugim lub trzecim razem, kiedy pada prośba o zrobienie czegoś. Sama jestem zmęczona ciągłym powtarzaniem tej samej prośby. Wystarczy odrobinę się podporządkować schematowi jaki ma osoba spędzająca więcej czasu w domu. Trochę chęci i pomocy ze strony domowników i zaraz robi się przyjemniej. Nie uważam, że żyć z marudą może wyłącznie osoba o twardym charakterze i anielskiej cierpliwości.

A jak jest u Was? Co wywołuje w domu marudzenie i kto najbardziej zrzędzi? Przecież nie jest powiedziane, że zawsze musi być to kobieta!

60 komentarzy :

  1. Hahahaha usmialam sie czytając ten wpis 😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że Cie rozbawiłam przy poniedziałku :)

      Usuń
  2. U mnie, jak już sobie coś wyprasuje, to zazwyczaj pies z kotem na tym siadają lub zarzucają na ziemię ;) wydaje mi się, że czasem marudzenie przynosi pewne ukojenie, w końcu lepiej ponarzekać pod nosem, niż zbierać nerwy w sobie i w końcu wybuchnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja zdecydowanie lepiej się czuję jak dam upust emocjom :)

      Usuń
  3. Chyba każdy ma coś marudzącego w sobie 😄

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do prasowania- w wieku 16 lat mama powiedziała mi, że albo od teraz sama prasuję swoje rzeczy, alebo będę chodzić w niewyprasowanych- no to chodzę :) Jak się dobrze powiesi i ponaciąga to może poza wyjściowymi koszulami nie ma takiej potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jeszcze po praniu dobrze się z tym obejdziemy to faktycznie prasowanie nas omija :)

      Usuń
  5. Chyba ze mnie w domu największa zrzęda :) Ze wszystkimi punktami (oprócz szkolnego) się zgadzam, też nie lubię, jak sprzątnę, a zaraz potem jest nakruszone albo jak wstawię pranie, a komuś przypomnie się, że coś jednak leżało pod łóżkiem, co trzeba wyprać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, z tym praniem to obłęd. Albo końcówka kosmetyków w szafce :)

      Usuń
  6. U mnie w domu najbardziej zrzędzi moja 9-latka! Czasem śmiejemy się z mężem przez łzy, że na drugie imię powinna mieć Problem. Ja za to jestem osobą, która musi ogarniać chaos, który ona stwarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to z moją ośmiolatką jest podobnie, powinny sobie chyba piątkę przybić :)

      Usuń
  7. Ty nie marudzisz! Ty się zwyczajnie wkurzasz;) A to jest różnica. Marudzą Ci, co wiecznie są z czegoś niezadowoleni. A to, że pada a to, że słońce. A to, że PO a to że PiS. A to, że trzeba rano z dzieckiem wstać do szkoły a to, że są znów wakacje;)) I tak w kółko. Każdy powód jest dobry;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że wkurzanie lepsze od marudzenia? :) No fakt, jak coś jest nie tak to się wkurzam, ale rodzina uważa, że stale zrzędzę :)

      Usuń
  8. U mnie jest jeden sposób - odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze możliwy, nie zawsze działa :)

      Usuń
  9. ja marudzę wiem. Ale nie umiem inaczej- życie z trójką facetów nie jest łatwe

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zmniejszylam radykalnie ilość obowiązków i przestałam w związku z tym marudzić, jak ktoś coś chce to niech sam sobie zrobi :-)))
    Na szczeście nie mam już małych dzieci -)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dzieci starsze to pewnie łatwiej :)
      Ja część obowiązków przerzucam na rodzinę, odkąd pracuje :)

      Usuń
  11. Może warto pomyśleć o stacji parowej ? Nie będziesz stać i stać, tylko siup, parą polecisz i niech siadają ile wlezie😁!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to głupi pomysł, aczkolwiek nie prasuję aż tyle, by inwestować w takie cudo :)

      Usuń
  12. Hahaha :)
    U nas jest podział obowiązków i ogólnie mało jest powodów do marudzenia.
    Jednak zawsze znajdzie się na to sposobność. Myślę, ze my Polacy mamy to zapisane w genach (Hahaha)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziała obowiązków tez mamy, ale zawsze się coś znajdzie :)

      Usuń
  13. U nas ostatnio największe emocje budzi nauka, bo zagonić do niej syna, to gorzej niż kota do kąpieli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, odrabianie lekcji to po prostu męczarnia! Zdolne to, ale leniwe :)

      Usuń
  14. Tylko nie sprzątanie, nie znoszę tego (choć oczywiście to robię) :). Staram się rzadko marudzić, ale czasami "człowiek musi, inaczej się udusi". Jednak odkąd mieszkam we Włoszech, faktycznie marudzę mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, czasem muszę, bo się uduszę :)

      Usuń
  15. Jesteśmy podobne, może kiedyś nie będziemy marudzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz? Nasi mężowie pewnie na to liczą :)

      Usuń
  16. Ja marudzę głównie wtedy, gdy mąż marudzi i gdy twierdzi, że marudzi przeze mnie ( bo ja nie prasuję w ogólne np. ;D) Każda z nas jest trochę marudą :) I dobrze :) Bo jak wiadomo, jak zawsze jest dobrze to nie docenia się tego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jestem maruda, nie wkurzam sie...ot tak czasami oczywiscie cos mi nie pasuje ale...nie lubie tracici energii na blahostki. A moze mam to szczescie, ze jak czasami walne piescia w stol to na dluzszy czas jest wszystko ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo jesteś tak spokojną duszą, albo faktycznie jak raz gruchniesz to starczy na dłużej :)

      Usuń
  18. U mnie najbardziej marudzi chyba syn, a dopiero później ja :) Ja zaczynam marudzić dopiero wtedy, kiedy się narobię cały dzień, a ktoś się mnie później zapyta co zrobiłam pożytecznego przez cały dzień!? Nosz.... mnie wtedy.... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj takie pytania albo sugestie, że w domu nie można być zmęczonym mogą nieźle człowieka z równowagi wyprowadzić :)

      Usuń
  19. ja staram się optymistycznie podchodzić do życia i tego nauczyłąm dzieciaki. wydaje mi się, że łatwiej z uśmiechem i bez kwaśnej miny się budzić ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pozazdrościć ;) Ja jestem typem, że rano bez kija nie podchodź i córka to odziedziczyła :)

      Usuń
  20. Ja jestem marudą - i przyznaję się do tego bez bicia. Oprócz tego jestem też wrzaskunem, histeryczką i straszną zołzą - także lekko ze mną nie mają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wychodzi na to, że nie aj jedyna :)

      Usuń
  21. Świetne!! JA też czasem jestem marudą i na tym polu wygrywam z cała rodzinką. ale jak tu nie marudzić jak się najwięcej w domu robi i inni tej roboty nie szanują... no trzeba w tedy po marudzić;) Podpisuję się pod tekstem obiema rękami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba, trzeba! Musimy sobie jakoś ulżyć :)

      Usuń
  22. W naszej trzyosobowej rodzinie są dwie marudy i nie jestem to ja :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze potrafisz mnie rozbawić :-) świetny tekst

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy zważywszy na mój brak poczucia humoru :)

      Usuń
  24. Ja akurat gotować lubię, ale też marudzę, kiedy mój mąż znowu nie wie co chciałby zjeść na obiad...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście u mnie chociaż zjada zawsze to co przygotuję :)

      Usuń
  25. Ja najbardziej rządzę, a wszyscy najczęściej mają to w nosie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to, że mają w nosie tez by mnie irytowało :)

      Usuń
  26. Oj każdemu zdarza się marudzić. Ja nie ukrywam, gdy czuję się zirytowana. Mówię, coś w stylu: "zaraz zwariuję. teraz wychodzę z tego pokoju. wrócę tu za 5 minut i ma być czysto, bo inaczej zacznę krzyczeć z wściekłości". wiem, może mało pedagogicznie, ale działa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego zaraz mało pedagogiczne? Ważne, że działa, a Ty masz sposób, by jednak nie krzyczeć :)

      Usuń
  27. Haha, dobre :) To u nas to ... to jestem ja :) No bo jak ja już coś zrobię to tak ma być, nie ruszać, nie bałaganić, nie przesuwać, ... A jak już zacznę tak marudzić, mówić do siebie to ... tylko ja siebie słucham. Bo mąż mówi po co ja się tak nakręcam jak On już na początku się gubi o co mi chodzi ;) No kurcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie coś w tym jest, że oni wtedy jeszcze bardziej przestają słuchać :)

      Usuń
  28. No dobra marudzimy z córką na równi ;D Może my kobiety tak mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie w pracy na nadmiar obowiązków chyba wszyscy narzekają, łącznie ze mną, hehe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio tez mam więcej pracy, ale nawet mi się to podoba :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka