Jack is back, czyli bohater w szkole

Świat potrzebuje bohaterów, a pani Tina Turner jest w tym przypadku w ogromnym błędzie. Jak wygląda współczesna rzeczywistość wiemy doskonale. Jej stan można by skwitować dyplomatycznie krótkim: „dobrze nie jest”. Najgorszy jest jednak brak jakichkolwiek perspektyw i przesłanek żeby miało być lepiej. Dlatego bohaterowie są potrzebni od zaraz! I nie mam na myśli wciśniętych w kolorowe legginsy mięśniaków z zakrytą facjatą. Przecież wiemy, że są oni wymysłem nieograniczonej wyobraźni ich twórców, prawda?! No bo ukąsił Was kiedyś zmutowany pająk? Przybyliście na Ziemię z odległej galaktyki? A może napromieniowano Was śmiercionośną dawką czegoś tam? Jeśli choć raz odpowiedzieliście twierdząco, to albo pomyliłem konwenty, albo komuś skończyły się właśnie tabletki.


Dzisiejszy świat wymaga bohaterskich postaw „z krwi i kości”. Kogoś z doświadczeniem, kto bez wahania stanie po stronie słusznej sprawy. Osoby nie wyróżniającej się (względnie dość nieznacznie odstającej gabarytami) w tłumie, która zdaje sobie sprawę z tego iż świat nie jest jedynie czarno-biały. Jeśli takowych herosów brak na naszym podwórku, trzeba ich sobie wymyślić.
Anglicy mają zatem swojego Bonda, Polacy nieśmiertelnego Klossa, a Amerykanie... byłego żandarma wojskowego. Jack Reacher, bo o nim mowa, stał się na tyle rozpoznawalną oraz uznaną marką w świecie literatury sensacyjnej, że nie było innej możliwości jak tylko sprofanować ów książkowy wizerunek, przenosząc jego przygody do sali kinowej. No bo pomyślcie sobie: 195 cm wzrostu, ok. 110 kg wagi, 127 cm w klatce piersiowej. Wybór aktora spełniającego powyższe kryteria mógł być tylko jeden - Tom Cruise... 



No dobra! Skoro wszyscy już się wyśmiali przejdźmy lepiej do literackiego pierwowzoru, gdyż autor – Lee Child bynajmniej nie próżnuje. Dosłownie parę dni temu, za sprawą wydawnictwa Albatros, nasze księgarskie i biblioteczne półki wzbogaciły się o kolejną, już 21-szą, odsłonę przygód niestrudzonego Jacka. „Sto milionów dolarów”, albo jak kto woli „Night school” w wersji oryginalnej, cofa nas tym razem do roku 1996. Czasu, gdy oficer Reacher był jeszcze na usługach armii. Dla mniej wtajemniczonych wspomnę tylko, że 13-letnia przygoda z wojskiem skończyła się dla Jacka rok później, a więc w 1997 roku. Autor w swoich powieściach co rusz zaskakuje czytelników miejscem i czasem, w których osadza akcję. Dzięki temu zabiegowi mamy okazję poznać Reachera na różnych płaszczyznach. Moim zdaniem udany to zabieg pozwalający na jeszcze wnikliwszą analizę poczynań i późniejszych motywacji bohatera.



Tytułowe sto milionów dolarów stanowi sumę, jaką pewien Amerykanin żąda w zamian za to, co ma do zaoferowania. Do spotkania doszło w Hamburgu, gdzie pracujący „pod przykrywką” irański agent CIA wpadł na ślad domniemanej transakcji. Tymczasem za wielką wodą oficer Jack Reacher otrzymuje właśnie kolejne odznaczenie za zasługi w niedawnej misji bałkańskiej... , by po chwili zostać oddelegowanym na zajęcia doszkalające. Okazuje się, że docelowa lista „uczniów” obejmuje tylko trzech przedstawicieli: jego, agenta FBI i analityka z CIA. Przypadek? Oczywiście, że nie. Razem zostali wybrani do tajnej operacji związanej z hamburskim tropem. Mają znaleźć jak najszybciej odpowiedzi na najważniejsze pytania: Kto? Co? Gdzie? Kiedy? Stawka jest bliżej nieokreślona, gdyż tak naprawdę nie wiadomo, co jest warte aż 100 milionów „zielonych” (przypominam, że akcja dzieje się w roku 1996, a więc w czasie gdy zaawansowana technologia informatyczna i internet sam w sobie dopiero raczkowały). Znając jednak „szczęście” służb wywiadowczych, nie chodzi tu o kontener wypchany pluszowymi misiami...

Siłą napędową najnowszej powieści Lee Childa jest bez wątpienia niewiedza. Tak, właśnie poszukiwanie odpowiedzi na postawione pytania kto sprzedaje i co jest celem transakcji na tak zawrotną sumę pieniędzy sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury (co zresztą jest domeną wszystkich książek z serii). Tym razem postawiono na nieco mniej dynamizmu kosztem intelektualnej i analitycznej rozgrywki. Jack i towarzyszące mu postacie poruszają się w zasadzie w dwóch lokacjach. Są to: McLean w Wirginii, gdzie znajduje się ośrodek szkoleniowy oddelegowanych „uczniów” oraz miasto Hamburg w Niemczech. Są jeszcze pojedyncze sekwencje obejmujące... wschodnie rejony Eurazji. I tyle. Czy zatem można czuć niedosyt i już zacząć kręcić nosem? Zdecydowanie nie! Zwłaszcza, że Lee Child serwuje czytelnikom wszystko to, do czego przyzwyczaił nas Jack Reacher. Mamy zatem cyniczne, aczkolwiek trafnie puentowane poczucie humoru bohatera, uliczne bójki na pięści (i na to co wpadnie akurat w ręce), czy piękne kobiety, które rzecz jasna nie mogą oprzeć się urokowi osobistemu żandarma. Wreszcie otrzymujemy solidną dawkę trzymającej w napięciu historii, która z każdą stroną nabiera tempa. Powolne odkrywanie przed czytelnikiem kart nie pozwala na zbyt szybkie wpadnięcie na właściwy trop, co popsułoby zresztą frajdę z czytania. Jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić to samo zakończenie historii. Jest ono nieco rozczarowujące zważywszy na cały proces myślowo-dochodzeniowy, którym podążaliśmy wraz z bohaterami. Co prawda najistotniejsze kwestie zostaną już do tego czasu wyjaśnione, ale po Reacherze można oczekiwać na zakończenie prawdziwej kanonady, a nie wystrzału z kapiszona. Cóż, może następnym razem.



„Sto milionów dolarów”, czyli przepis na udany wieczór z książką. Jeśli lubicie i znacie twórczość Lee Childa, nie muszę Was namawiać do lektury. Tym zaś, dla których jest to pierwszy kontakt z Reacherem, a cenią sobie dobre trzymające w napięciu historie i silnych bohaterów, polecam zdecydowanie najnowsze dziecko autora. Tylko potem nie miejcie do mnie pretensji,  że zaspaliście do pracy...

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za przekazanie egzemplarza książki do recenzji.    



35 komentarzy :

  1. Zdecydowanie nie mój gatunek, ale podsunę mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) niekoniecznie dla mnie:)
    Ps. A czy żona wspomniała o kryminałach Puzyńskiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominała 😀 Póki co lista jest bardzo długa, ale mam ją też odnotowaną...

      Usuń
  3. Nie znam autora, nie wiem czy dałabym rade przeczytać. Może kiedyś spróbuję 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, czy lubisz tego typu tematy. Jeśli tak, to zdecydowanie polecam Lee Childa! ;)

      Usuń
  4. To ten typ książki, którą lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie pozostaje nic innego jak przeczytać nowego Reachera...

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że coś z tej kolekcji czytałam, ale nie mogę sobie przypomnieć, którą część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tu chronologii zdarzeń więc można czytać losowo przygody o JR.

      Usuń
  6. A ja bym chętnie poczytała, lubię takie książki. Bardzo podoba mi się początek z Tiną Turner, zaraz przypomniała mi się piosenka "We don't need another hero", bo chyba o nią chodzi, prawda? A mój mąż uwielbia filmy o superbohaterach i chyba w nich wierzy ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tę piosenkę mi chodziło :) Sama książka nie jest co prawda najlepsza z serii, ale zdecydowanie wciąga jak błoto kalosze ;)

      Usuń
  7. Kurcze, a ja jak zwykle zacofana, bo pierwsze słyszę o tej książkowej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty!? W sumie jak ktoś nie "siedzi" w tego typu książkowych klimatach to ma prawo nie znać Jack'a... Tak czy inaczej polecam! Świetnie wykreowana postać.

      Usuń
  8. Uwielbiam takie książki, a o tej serii już co nieco słyszałam. Chyba się w końcu skuszę ;) Może w bibliotece mają, to na próbę łyknę pierwszy tom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz trzymać się chronologii wydań. Historie nie łączą się w jakąś jedną całość.

      Usuń
  9. widzę ze wciągająca pozycja, autora nie znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować zaznajomić się z jego twórczością. Strasznie wciąga! ;)

      Usuń
  10. nie znam autora, ale nie ukrywam, że chętnie bym zajrzał do niej.. Jednal nie w najbliżsym czaasie. Teraz mam zamiar zacząć czytać całą serię Bourne'a - Ludluma:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie coś dla mnie, coś czuję, że mocno mnie wciągnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że istnieje takie ryzyko... :)

      Usuń
  12. Nie dla mnie ale na stronę wydawnictwa wejdę zobaczę co oferują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oferta jest bardzo różnorodna: od powieści sensacyjnych przez przygodowe aż po typowe romansidła

      Usuń
  13. Tej jeszcze nie czytałam, ale Lee Childa bardzo lubię i oczywiście jego serię o Jack'u Reacherze również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że Lee Child i Jack Reacher to synonimy :)

      Usuń
  14. Naszymi bohaterami są czasem zwyczajni ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że tak rzadko się o nich mówi, prawda?

      Usuń
  15. Podsunę tytuł Mężowi, tylko te piękne kobiety :) Ale może opisy ich urody nie są aż tak sugestywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych pięknych kobiet aż tak dużo tam nie ma, widziałam pierwsze części na ekranie :)

      Usuń
  16. Nieee! Tam chodzi tylko o seks, więc bez obaw! 😁

    OdpowiedzUsuń
  17. Po lekturze "Stu milionów dolarów" nie mamy pojęcia, gdzie Lee Child popchnie Jack'a w kolejnej części, ale wiemy za to, że nie możemy się już jej doczekać. Świetna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nam miło, że recenzja się podoba :)))

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka