Świąteczne porządki... Wyluzuj :)

Niemal wszędzie na blogach świąteczne tematy. Choinki, ręcznie robione kartki. Są też przepisy na pierniki, miliony pomysłów na prezenty - całkiem przydatne teksty. Jednym słowem: istne szaleństwo. Z drugiej jednak strony wpadam od czasu do czasu na sympatyczne teksty o świętach w tzw. wersji "slow". Jak to wygląda u mnie? Ja nie szaleję! Może byłoby inaczej gdybyśmy mieszkali sami i miałabym do przygotowania całą kolację wigilijną? Nie, chyba jednak nic by to nie zmieniło. Wiecie dlaczego? W czym tkwi sekret tego, by nie szaleć? Wspólne przygotowania!


Mam łatwiej - owszem. Mieszkamy z teściami i dzielimy się przygotowaniami do świąt. Co roku na zmianę spędzamy wigilię w domu lub u mojej rodziny. Jadąc do mamy na święta pytam co mogę przygotować. Siostra też zawsze coś przyrządzi. Bo w tym wszystkim nie chodzi o to, by tylko jedna osoba się napracowała tak, że podczas wigilijnej kolacji nie ma już nawet siły karpia spróbować, a makowiec i kawa nie smakują tak jak powinny. Tak działa zmęczenie!

Zmęczenie wywołane jest też myśleniem o świętach już od października! Sprzątanie - moja zmora. Ale też (przyznaję zawsze i wszędzie) świetny sposób na odreagowanie stresu i negatywnych emocji. Jednak bez przesady. W czasie Bożego Narodzenia nie odwiedza nas inspekcja sanitarna tylko rodzina i... Św. Mikołaj :) Nie dostaniesz prezentu jak za meblościanką będzie "kotek"? No bez przesady!

Skoro sprzątam na bieżąco to na święta nie mam wiele więcej do zrobienia jak umycie tych cholernych okien, a i to nie zawsze. Gdy któregoś roku borykałam się bite dwa miesiące z uporczywym kaszlem, albo gdy córka miała anginę, wiecie gdzie miałam wówczas swoje brudne okna? Tak, w czterech literach :) Nic na siłę, nic kosztem zdrowia! Jak ktoś ma w domu chore dzieci to nie stoi przy garach byle tylko było te 12 potraw tylko tuli swoje maleństwo, które walczy z gorączką!


Sprzątałam, owszem. Umyłam okna, firanki odświeżyłam. W tym roku pomogła mi skutecznie Ekipa Ludwika. Do tej pory żyłam w przekonaniu, że Ludwik to tylko płyn do naczyń, którego de facto uwielbiam i pamiętam jak zawsze używała go moja babcia. Chyba każdemu z nas z płynem do naczyń właśnie kojarzy się ta marka. W dzisiejszych czasach jednak, w wielu domach króluje niepodzielnie zmywarka. Ja jej nie pożądam, ale przyznaję bez bicia, że gdy w domu jest więcej osób niż standardowy skład, stanowi ona zbawienie dla moich rąk. Poza tym mam czas wypić kawę z rodziną, a nie stoję przy misce z wodą! Tabletki do zmywarki od Ludwika spisują się bardzo dobrze (wierzcie mi, próbowałam już wiele tego typu specyfików). Kiedy po świątecznym obiedzie "odpalę" zmywarkę, będę miała pewność, że talerze wyjmę błyszczące, a moja skóra na rękach pozostanie nienaruszona.




A co z tym myciem okien? Ano umyłam. W tym roku (na szczęście) zdrowie nam dopisuje w tym okresie, więc nie było wymówki. Najbardziej nie lubię myć okien dachowych, bo to zwyczajnie niewygodne. Przy tej pracy również pomógł mi Ludwik. Tak, płyn do mycia okien także znajduje się w ich ofercie. Szyby są bez znienawidzonych przeze mnie smug i słońce bez przeszkód (jeśli już jakimś cudem świeci) może zaglądać do mojego pokoju.
Firanki... mam problem z ich zdejmowaniem, gdyż mój błędnik mi na to nie pozwala. Często zatem przy tej czynności pomaga mi mąż :) Tym razem dałam radę sama, na drabinie, a po wrzuceniu firanek do pralki całą robotę odwalił... tak, znowu Ludwik. A konkretnie kapsułki piorące. Są w wydaniu zarówno do prania białego jak i kolorowego. Firanki w salonie, gdzie króluje kominek i dym z niego się czasem ulatniający, wiszą na oknach bez obaw, że staną się szare. A nawet jeśli, to kapsułki do prania białego świetnie sobie z tym tematem poradzą. 


Wiecie dlaczego przekonałam się do kapsułek? Do tej pory wierna byłam proszkom. Jednak często piorę ciemne spodnie, jeansowe w dodatku. Regularnie odświeżam też pluszowe maskotki córki. Proszek pozostawiał na nich biały osad, zaś córka przybiegała z wyrzutem, że pluszak jest miejscami... "dziwnie sztywny". Teraz, mając kapsułki piorące, już się o to nie martwię. Koniec z białym osadem, a pluszaki pozostają miękkie i idealne do tulenia :)
Prania zawsze mam sporo, zwłaszcza przed świętami kiedy ściągamy firanki i zmieniamy pościele na świeże. Na święta mam taką swoją "paranoję", że kosz na brudy ma być pusty, choć przez jeden dzień! Kapsułki Ludwika spisują się doskonale i teraz wiem, że nie tylko płyn do naczyń mają skuteczny. Zdradzę Wam w sekrecie, że i buty dla Mikołaja mogłam wyczyścić pastą od Ludwika!

Tak więc, nie szalejąc zanadto z porządkami, miałam swoich pomocników!
Dziękuję Ekipie Ludwika za nieocenioną pomoc. Sprzątam to co zwykle. Codziennie "przelatuję" podłogi, ścieram kurze co kilka dni. Łazienka - moja słabość, musi błyszczeć. Także na święta nie mam wcale dużo pracy ze sprzątaniem i mogę się skupić na ozdabianiu domu :)





46 komentarzy :

  1. Pamiętam, jak jednego roku jechaliśmy do moich rodziców, pakowaliśmy się do ostatniej chwili, dom po naszym wyjściu wyglądał tak, że gdyby ktoś chciał nas okraść pomyślałby, że ktoś tu już był przed nim! Świąteczne dekoracje wyjmowałam z szafy 26.12...

    Od tej pory, bez względu na to, co robimy w Wigilię, staram się przed wyjazdem przystroić dom i przede wszystkim usunąć z drogi deskę do prasowania, wieszaki oraz pokrowce na ubrania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha , tak , deska do prasowania to nie fajny element dekoracji :)

      Usuń
  2. Tabltek Ludwika jeszcze nie miałam, muszę spróbować. Dziś tylko ogarnę i do kuchni. Choróbsko mnie rozłożyło, więc szaleć nie będę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się znów powtórzę - starsza ma ospę a ja mam wszystko w nosie :D Na szczęście na tyle się ładnie goi owa ospa (a Emcia jeszcze nie podłapała), że dostaliśmy "przepustkę" i na Wigilię wybierzemy się do elegancko posprzątanego domu moich rodziców ;) :D
    A u nas - a to zależy gdzie. U dzieci - e tam, okna umyte i obklejone świątecznymi naklejkami. Jutro się odkurzy. Z zabawkami i tak nie wygramy - pan Ludwik musiałby się tu pojawić osobiście i ogarnąć temat :D A z resztą nie jest tak źle - na szczęście już tydzień wcześniej mamy posprzątane, bo mój mąż ma urodziny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZAbawki...tego się nie sprząta tylko omija wzrokiem :)

      Usuń
  4. to tak jak u nas:P sprzątane na bierząco i nie ma dużo roboty. Myciem okien zajmuję się ja:P, więc nie dziwi nikogo fakt, że od roku są upaprane:P Na marginesie, kobieta nie powinna tego robić! zagoń chłopa do tego. może skończyć się to czymś tam, albo nawet czymś gorszym. Nie pamiętam w sumie;P My w święta mamy luzik. Jednego dnia do moich rodziców, a drugiego do teściów:P zrobi żona jakiegoś placka i sałatkę i pozamiatane:P Tabletki do zmywarki chętnie przetestuję u siebie. Używamy teraz finisha i róznie to bywa;P Kapsułki do prania, to nie dla mnie..:P Mój udział przy praniu kończy się na wrzuceniu ubrań do kosza na pranie;P Przy zmianie firanek czasem łatwiej zdjąć cały karnisz i się nie męczyć z tymi żabkami: Pozdrawiam i zdrowych świąt! buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym praniem to tak jak mój mąż :)
      Kapsułki do zmywarki polecam!

      Usuń
  5. Ja w zeszłym roku się naciełam, więc tym roku opuściłam sobie gruntowne porządki. Mam to gdzieś, wolę spędzić więcej czasu z synkiem i tak jest sporo gotowania! Ja nie przepadam za świętami właśnie dlatego, że większość moich wspomnień kojarzy się z pracą i przemęczenie przygotowaniami mamą :-/
    Nie chcę aby mój syn tak kojarzył święta, a brud z pod szafy nigdzie i tak nie ucieknie :-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, mały powinien się cieszyć a nie widzieć zmęczona matkę :) Jednak jak nie ma wyjścia to ktoś te święta musi przygotować!

      Usuń
  6. Z Ludwika używałam tabletki do zmywarki - nie miałam zastrzeżeń, a co do porządków to u mnie w tym roku totalny "slow" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O mamuśka ! poszalałaś ! wszystko błyszczy :)
    Uwielbiam Ludwika i właśnie znam go już sporo lat i się polubiliśmy, sympatia nasza nie zna granic. Ja go jeszcze pamiętam za czasów nocek u babci (z 17 lat temu) to możliwe ?
    Super te rzeczy Ludwikowe i fakt dobry produkt pomaga w sprzątaniu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chwaliłam sobie płyn do naczyń, a teraz polubiłam inne produkty :)

      Usuń
  8. W Wigilię Bożego Narodzenia
    Gwiazda Pokoju drogę wskaże.
    Zapomnijmy o uprzedzeniach,
    otwórzmy pudła słodkich marzeń.
    Niechaj Aniołki z Panem Bogiem,
    jak Trzej Królowie z dary swymi,
    staną cicho za Twoim progiem,
    by spełnić to, co dotąd było snami.
    Ciepłem otulmy naszych bliskich
    i uśmiechnijmy się do siebie.
    Świąt magia niechaj zjedna wszystkich,
    niech w domach będzie Wam jak w niebie...
    Życzy Ania z bloga matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie jakoś się udało wszystko w miarę bezboleśnie ogarnąć, choć u nas zawsze jest coś do sprzątania, ale dziś to już tylko takie poprawki na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze wczoraj podłogi przeleciałam :)

      Usuń
  10. Szkoda ze to tabletki ludwika a nie on sam we własnej osobie, bo takie sprzątanie na 4 ręce to było by coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ale taka tabletka sama właściwie zmywa i tylko trzeba zmywarkę potem opróżnić :)

      Usuń
  11. No to z taką ekipą zapewne wszustki błyszczy. Do tej pory używałam tylko płynu do mycia naczyń- czas się przyjrzeć innym produktom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne również dobrze się sprawdzają :)

      Usuń
  12. Okna umylam tylko od wewnątrz :) i wannę. Do reszty na razie nie mam czasu. Też mam szczęście, że mieszkamy moja mamą :) jestem na luzie że wszystkim. Sprząta się nie tylko od święta. Wesołych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularne sprzątanie daje nam ten świąteczny luz :)

      Usuń
  13. Wesołych Świąt Kochana :* Spełnienia marzeń :*

    OdpowiedzUsuń
  14. widzę kilka produktów o których nie miałam pojęcia że są u Ludwika :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie na szczęście nie było świątecznej paniki. To znaczy udzieliła się tylko nanci, my okazaliśmy się odporni. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas dalej choinka nie jest do końca ubrana :P Ale hasło "wyluzuj" towarzyszyło nam od początku ;) I mimo, że nie wszystko było dopięte na ostatni guzik ,Święta i tak się udały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to chodzi, żeby suma sumarum święta były udane :)

      Usuń
  17. gdzieś zaginął mój komentarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie!!! Zdążyłam dostać informacje na maila, a jak weszłam by odpisać to już go nie było :(

      Usuń
  18. Jak na kogoś, kto nie szaleje, to poszalałaś ;) Pusty kosz na pranie w moim domu jest nieosiągalny ;) Co zaś do Ludwika, nie wiedziałam, że ma taką paletę produktów, choć... przed świętami upolowałam płyn do naczyń o zapachu świątecznym. Jest cudny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świąteczny zapach? WOW! Musiał faktycznie świetnie pachnieć :)

      Usuń
  19. U nas się bez wielkich szaleństw porządkowych obyło - bo zazwyczaj jak ja z jednej strony sprzątam, to Młody z drugiej brudzi i rozwala ;) Ale taka ekipa faktycznie powinna być w każdym domu - zwłaszcza w takim, w którym jest małe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przy małym dziecku to syzyfowa praca takie sprzątanie :)

      Usuń
  20. Dawno nie miałam nic z Ludwika.... ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja! Dlatego teraz się z nimi zapoznaję i polubiam na nowo :)

      Usuń
  21. masz fajne kafelki w łazience. Co do Ludwika to moja mama od lat kupuje ten płyn do mycia naczyń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie te niebieski doprowadzają do szału :) Wolę te u góry biało-szare :)

      Usuń
  22. U nas na blogu świątecznie zrobiło sie bardziej po świętach.
    Co tu duzo pisac. Syn nie zawsze chce robic dekoracje, mnie nie zawsze trfia wena by opisywać wszystko, choc ostatnio wiecej piszę ;-).
    Przed swietami pojawiło sie kilka wpisów recenzji o ksiazkach, ale i u innych były.
    Porzadki? Robimy je regularnie. Jeśli ktoras szyba jest umazana, czy szafka nieuporzadkowans, to co? Swieta też będą. :-)
    A przed wyjazdami zwyczajnie tkze sprzatamy, by po powrocie cieszyc sie powrotem ,,nie ma jak w domu", a nie smucic się,,ale balagan".
    Bez spiny i juz. Radośnie, rodzinnie, bez spiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubię posprzątać przed wyjazdem na wakacje, bo po powrocie i tak robi się bałagan i sterty prania są :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka