Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weekend z dzieckiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weekend z dzieckiem. Pokaż wszystkie posty

Z dzieckiem do Wrocławia, czyli Kolejkowo-obowiązkowo!

W ostatni weekend września wybraliśmy się całą Zwykłą Rodzinką  do Wrocławia. Okazja ku temu była znakomita – gra miejska „InstaKrasnal” oraz późniejsze spotkanie, na które zaproszono Zwykłą Matkę. Jako, że siłą rzeczy zostałem oddelegowany do opieki nad córką (w sumie to sam się zgłosiłem na ochotnika), a czasu mieliśmy w bród, postanowiłem sprawdzić co też ciekawego dla dzieci ma do zaoferowania Wrocław... Zatem Kolejkowo - obowiązkowo!

Z dzieckiem do Wrocławia, czyli Kolejkowo - obowiązkowo!
Z dzieckiem do Wrocławia, czyli Kolejkowo - obowiązkowo!

Czytaj dalej...

Prezent marzeń, czyli test odwagi w Energylandii

Czy Wasze dzieci lubią podróże? Czy są odważne, lubią czytać, poznawać nowe miejsca i bawić się w parkach rozrywki? Bo to, że gdziekolwiek jesteście wypatrzą plac zabaw doskonale znam z autopsji! Co by to nie była za atrakcja, zawsze ostatecznie wygrywa miejski bądź wiejski plac z huśtawkami! Nasza córka miała swoje marzenie. Po tym jak wyjechaliśmy do Włoch (Wycieczka objazdowa z dzieckiem) postanowiliśmy dać jej Prezent marzeń, a był nim wyjazd do parku rozrywki Energylandia w Zatorze.

Prezent marzeń, czyli test odwagi w Energylandii
Prezent marzeń, czyli test odwagi w Energylandii

Czytaj dalej...

Co zrobić, by zapomnieć...

W życiu każdego z nas zawsze znajdzie się "coś" albo "ktoś", by namieszać nam w głowach i sercach. Nie uwierzę, że nikomu nie zdarzyła się podobna sytuacja, której nie chciałby wyrzucić ze swojej świadomości. Co zrobić, by zapomnieć? Jak poradzić sobie z otaczającą nas rzeczywistością? Jak wypchnąć ze swojej głowy obrazy, których tam nie chcemy, zaś z serca emocje, które nas ciągną w dół?

Co zrobić, by zapomnieć...Pestkownica
Co zrobić, by zapomnieć...Pestkownica

Czytaj dalej...

Jak odpocząć z dzieckiem i nie polec w Legnicy

Nie jest żadną tajemnicą, że lubimy poznawać nowe miejsca. Zarówno Zwykła Matka jak i ja nie znosimy dłuższego przebywania wśród czterech ścian. Dlatego też, gdy tylko nadarza się okazja, szukamy sposobności by choć na dzień-dwa wyfrunąć gdzieś bliżej lub dalej. Niedawno otrzymaliśmy taką szansę – wyjazd służbowy szanownej małżonki w okolice gór izerskich.  Tylko jak odpocząć z dzieckiem jeśli jest ono zdane tylko na twoją łaskę? Wbrew pozorom to wykonalne! 

Jak odpocząć z dzieckiem i nie polec w Legnicy
Jak odpocząć z dzieckiem i nie polec w Legnicy

Czytaj dalej...

Pomysł na rodzinny odpoczynek, czyli weekendowy reset

Ileż to razy potrzebny Wam był tzw. weekendowy reset? Jak często dochodzicie do wniosku, że po całym tygodniu biegania, załatwiania, ratowania różnych sytuacji domowych lub zawodowych macie ochotę zwyczajnie odpocząć? Mam tu na myśli taki odpoczynek z prawdziwego zdarzenia, czyli zdecydowanie poza domem, bo w nim zawsze jest coś do zrobienia. Opowiem Wam dziś jak my to zrobiliśmy. Mój pomysł na rodzinny odpoczynek polegał na... wyjeździe nad morze.

Pomysł na rodzinny odpoczynek, czyli weekendowy reset
Pomysł na rodzinny odpoczynek, czyli weekendowy reset

Czytaj dalej...

Jesienią na Mazury - Folwark Łękuk

Kto powiedział, że wyjazdy najlepsze są latem kiedy ciepło? To znaczy, kiedy jest większa szansa na ciepło niż o innej porze roku, bo jak wiecie lato bywa ostatnio u nas mocno kapryśne :) Zwykła Rodzinka daleka jest od stwierdzenia, że jak wyjeżdżać na weekend to tylko w sezonie! Byliśmy już podczas przedwiośnia na Warmii, więc i samą jesień chcieliśmy "wypróbować" :) Tym razem padło na Mazury, a konkretnie na "Folwark Łękuk". Dlaczego akurat tam? Dlaczego pokonaliśmy prawie 1000 km w przeciągu dwóch dni, wyprawę okupiłam chwilową utratą głosu, a jednak wszyscy troje uważamy, że było warto? Zapraszam na ciąg dalszy wpisu, w którym przedstawię Wam jesienne Mazury...

Folwark Łękuk
Czytaj dalej...

Zoo we Wrocławiu - poza sezonem

Zwykła Rodzinka nie potrafi wysiedzieć na miejscu. Tym razem jednak weekendowy wypad objął tylko mnie i córkę. W towarzystwie mojej szefowej i jej synów wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę. Od jakiegoś już czasu było w planach odwiedzenie tego miejsca. Tym bardziej, że wielu znajomych je zachwalało. Czytałam i słyszałam, że to cały dzień intensywnego zwiedzania i należy się do tego przygotować. Do tej pory miasto to mijaliśmy w drodze na południe. Wcześniej nie było okazji na jego zwiedzenie. Mowa o zoo we Wrocławiu, które postanowiliśmy poznać poza sezonem. Czy było warto?

zoo we Wrocławiu

Wrocław, to jedno z tych dużych miast, do którego mamy stosunkowo niedaleko, ale trasa jest mało "wygodna". Zawsze tylko przejazdem w drodze do bardziej oddalonych miejsc na południu Polski. Mnóstwo znajomych uprzedzało mnie, że kolejki do kas są ogromne i lepiej kupić bilet przez internet. Wykonałam przed wyjazdem telefon i zapytałam, czy lepiej jest się zaopatrzyć w bilet wcześniej, by uniknąć stania w ogonkach. Miły pan poinformował mnie, że po sezonie nie ma takiej potrzeby, co było mi na rękę, bo nasz wyjazd do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Kiedy jednak dojechaliśmy na miejsce, okazało się iż mimo drugiej połowy października, chętnych na spacer po zoo jest całkiem sporo. Na szczęście otwartych było kilka kas i po paru minutach z biletami w rękach wyruszyliśmy w drogę.

Bilet w naszym przypadku to wersja rodzinna: dwójka dorosłych i troje dzieci. Koszt - 150zł, niższy od wersji z pojedynczymi biletami o prawie 50zł. 
Dzieci oczywiście najbardziej wyczekiwały na zwiedzenie Afrykarium. Zaopatrzone w mapy po ogrodzie zoologicznym kierowały naszą wycieczką, co chwilę oznajmiając jakie zwierzęta za chwile spotkamy. 
Pogoda nam sprzyjała. Mimo, że na niebie nie było słońca, nie zmoczył nas też deszcz, a temperatura okazała się na tyle przyjemna, iż nie musieliśmy chodzić opatuleni szalikami. 

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

Wybieg dla wielbłądów, zwierzęta żyjące na Saharze, antylopy. Najwięcej emocji wzbudził w dzieciach wybieg dla lwów. Mimo początkowo kiepskiego nastroju naszych młodych wędrowców, nie traciliśmy humorów i maszerowaliśmy ku kolejnym wybiegom. Dzieciaki różnie reagowały na poszczególne zwierzęta: niedźwiedzie, żubry, czy małpy nie wzbudziły w nich większego zainteresowania. Chyba ta pochmurna pogoda spowodowała, że początkowo to my miałyśmy lepsze nastroje!
Wszystko minęło kiedy w końcu dotarliśmy do Afrykarium, w którym miały być rekiny. Były i rybki kolorowe, płaszczki oraz rekiny rzecz jasna. Tyle, że... ciut za małe! Tak, nasi młodsi wycieczkowicze spodziewali się chyba żarłaczy białych od Spielberga, a zobaczyli niewielkie rekiny w jednym akwarium z płaszczkami i innymi rybkami. W końcu jednak ich humory uległy poprawie gdyż stwierdzili, że jest całkiem fajnie. 

Wiecie jak to jest z dziećmi. Jedna chwila i humor zmienia się o 180 stopni. Ciężko czasem za nimi nadążyć! Najważniejsze, że po zjedzeniu gofrów i dotarciu do dziecięcego mini zoo sytuacja uległa poprawie. Tam mogli nakarmić i pogłaskać różne zwierzaki domowe. Córka bardzo mocno się trzymała obietnicy złożonej tacie dlatego intensywnie robiła fotki swoim kompaktowym aparatem. Rośnie z niej mała reporterka. Wzięła sobie do serca to arcyważne zadanie!

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

zoo we Wrocławiu

Jadąc do zoo we Wrocławiu musicie mieć świadomość, że są tam gatunki zwierząt, których po godzinie 17-tej nie zobaczycie. Otóż terrarium, motylarnia, czy budynek ze smokami indonezyjskimi jest zamykane o tej właśnie porze. Jednak nic straconego. Zawsze można tu przyjechać ponownie w kolejnym sezonie. Wróć! Tylko nie w sezonie! Skoro teraz, w październiku było tak dużo ludzi, to ja nie chcę wiedzieć jakie tłumy są tutaj latem. Najtrudniej wtedy na pewno zwiedza się Afrykarium, gdyż jest to budynek z ciemnymi korytarzami, w których zbyt dużo ludzi jednocześnie się po prostu nie pomieści. 


Naprawdę sporo czytałam o zoo we Wrocławiu. Bałam się, że okaże się przereklamowane. Tak się na szczęście nie stało. Jednak znając na wskroś nasz poznański ogród zoologiczny, byłam nieco rozczarowana wielkością tego wrocławskiego. Słysząc, że w samym Afrykarium można spędzić cały dzień spodziewałam się chyba jakiegoś ogromnego kompleksu pełnego różnych akwariów. Mimo wszystko nasze dzieci były zadowolone z wycieczki. W sumie i tak "wytuptaliśmy" prawie 6km trasy i spędziliśmy na miejscu prawie siedem godzin. Pomimo takiego wyczynu nie widzieliśmy pająków, motyli, czy nosorożców. Tak jakoś wyszło...


A Wy odwiedziliście już kiedyś zoo we Wrocławiu? Co nim sądzicie?
Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka