Cześć! Nazywam
się Zwykły Tata i jestem książkoholikiem. Sam dokładnie nie wiem kiedy zaczęły
się pierwsze tego objawy. Jak przez mgłę pamiętam, iż już w kołysce walały się
pod kołderką rozmaite książeczki o tekturowych kartkach, a każdy spacer „do miasta”
kończył się wizytą w jedynej księgarni, gdzie wprost wchłaniałem nosem zapach
tuszu drukarskiego. Stąd uszkodzona przegroda w nosie (ale skoro jej nie widać to
się nie przejmuję). Przeczytałem wszystkie lektury szkolne. Również te, których
treści nie sposób zrozumieć. Na szczęście poloniści służyli pomocą i zawsze
mówili co mam na temat danego tytułu myśleć. Dorosłość zaś to dla mnie
książkowa rozpusta. Ogromny plac zabaw, w którym mogę pławić się, wybrzydzać i
zachwycać do woli. Czytam więc i recenzuję. Recenzuję i czytam. Myślałem, że
ten stan trwać będzie w nieskończoność. Aż tu dnia pewnego wydawnictwo Edipress
przysłało mi „Śmierć w blasku fleszy”...i nabój.
![]() |
| Śmierć w blasku fleszy, czyli po prostu Alek |

przez
Blokotka