"Idź na ryby", czyli angina w domu

Plany, jak już wiecie, "wzięły w łeb". Choć widzę, że mimo choroby córka zabrała się za ubieranie swojej prywatnej małej choinki! No, ale zacznijmy od początku! Jak pisałam wczoraj plany weekendowe uległy zmianie po tym jak córka zaczęła ostro gorączkować. Oboje z mężem leżeli jak przysłowiowe "betki", a ja jak przystało na opiekunkę domowego ogniska, krążyłam nad nimi z lekami. Mimo tego Izula poczuła się dziś jeszcze gorzej. Temperatura 39 stopni, a ból gardła taki, że nawet czekolada do niej nie przemawiała. Leży biedna wtulona w mamusię. Parzy przy tym jak przenośny grzejniczek i co chwila postękuje z bólu. Pytam ją więc: "-Córciu, chcesz podusię?", "-Nie". Pytam dalej: "-Córcia, chcesz przytulić Kubusia (jej ukochany miś)?", "-Nie". No to zrezygnowana pytam dalej, czy jest coś co by chciała.....- "-Tak mamuś", "-Co to takiego córeczko?". Chwila ciszy i słyszę: "-Chcę znowu pograć w Idź na ryby"! Skąd pięcioletnie dziecko z MEGA dużym bólem gardła i 39 stopniami gorączki ma tyle energii, by mimo wszystko chcieć jeszcze grać w karty? Zaznaczę jeszcze, że nie śpi od 4:00! Jakby ktoś był zainteresowany repertuarem Disney Junior o tej porze, służę pomocą ;)



Tak przy okazji - gra jest świetna! Polecam. Jest o wiele ciekawsza od tradycyjnego Czarnego Piotrusia. Uczy dzieci rozpoznawania cyfr i przede wszystkim skupienia i kombinowania :)
Żeby przekonać córkę do tego, by jechać na pomoc doraźną obiecaliśmy, że po powrocie może już ubrać choinkę w swoim pokoju. Kiedy piszę ów tekst właśnie jest "w toku" pracy przy dźwiękach świątecznych piosenek :) Póki wysoka temperatura odpuściła niech korzysta! Męczy się biedaczka, więc niech choć teraz ma odrobinę przyjemności.
A oto nasz zestaw podręczny na najbliższe dni...

Do tego całe tony chusteczek do nosa, probiotyk, rumianek na gardło i inhalator :) OBY szybko jej przeszło....
PS Sałatkę wczoraj jednak zrobiłam :) Kto ciekaw przepisu - zapraszam



2 komentarze :

  1. Współczuję. Angina- nic przyjemnego :( Jeśli jest jakiś pozytyw w tym wszystkim, to fakt, że do Świąt Małej przejdzie. Nasza Eliza miała kiedyś w Wielkanoc szkarlatynę... W dodatku były wtedy chrzciny męża chrześniaka... Eh...

    Fajna ta gra, a takie przebłyski super formy, kiedy działa lek przeciwgorączkowy, są nam znane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas trzy lata temu córka dwie godziny przed wyjazdem na wigilię do mojej rodziny zaczęła gorączkować, potem wielkanoc w domu, chrzciny siostrzeńca i znowu Boże Narodzenie.....ech mamy pecha do różnych okoliczności :(

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka