Strefa taty cz.4 :)
„Była sobie raz królewna. Królewna miała piękne długie
włosy, więc i koronę musiała mieć odpowiednio mocną i taką, co by jej niesforny
kłaczek do oczka nie zaglądał. Dziewczynka, odkąd tylko wszyscy poddani i
zarządcy w królestwie pamiętają, wykazywała wszelkie objawy smoczej grypy,
którą potocznie nazywano ADHD. Z tej też przyczyny ów wyjątkowy skarb co chwila
zsuwał się z głowy królewny i lądował na posadzce pałacu. Pewnego dnia,
pomiędzy kolejnym malowaniem pejzażu, budowaniem świątyni z klocków, a
czytaniem „Wielkiej Księgi Fochów i Obruszeń”, korona znów spadła ze
złotowłosej główki. Potoczyła się po dopiero co umytych marmurowych schodach
i…pękła. W całym królestwie zapanował smutek. Toż to był jedyny idealnie
pasujący na królewską niewinną główkę egzemplarz w całej krainie! Owszem, król
i królowa mieli w tajemnej komnacie ukryte inne korony dla córki, sprowadzone z
odległych zakątków świata, wysadzane najwspanialszymi kamieniami. Lecz w
porównaniu z rozbitą teraz sztuką wszystkie one bledły niczym Czerwony Kapturek
na widok wilka w negliżu.

przez
Blokotka