Zostań pogromcą duchów... w wersji G3

Duchy, duszki, duszyczki. Ileż to już razy przetwarzano ten motyw w różnych konfiguracjach filmowych, tudzież książkowych? Duchami straszy się dzieci, by ostudzić ich zapał do penetracji ciemnych zakamarków. Dorosłym wmawia się zaś, że za pomocą talii kart i cyganki można zorganizować sobie połączenie międzymiastowe z dawno już pożegnanym dziaduniem... Brrr! Pomimo nieco ponurego tematu, który Zwykła Matka skwitowała by z angielska jednym słowem: „Kripi!”, dzisiejsza recenzja daleka jest od straszenia. Odstraszać też nie powinna, biorąc pod uwagę grę, którą dzięki wydawnictwu G3, mam przyjemność Wam zaprezentować.


Czytaj dalej...

Czy moje dziecko jest wilkołakiem? Jak księżyc wpływa na zachowanie dziecka!

Ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że moja mała księżniczka chyba w poprzednim wcieleniu była wilkołakiem (jeśli wierzyć w takie "cuś" jak reinkarnacja). I zdaje się, że coś jej z tego zostało do teraz...
O co mi chodzi, moi drodzy? Ano o to, że jak tylko zbliża się pełnia księżyca moje dziecko zaczyna się zmieniać!
Nie! Sierść jej nie wyrasta, ani kły, czy pazury :) Zaczyna się zmieniać jej zachowanie...
Oż ty w dzwonek! Co się wtedy czasem dzieje!
Na początku nie kojarzyłam faktów. Ot myślałam, że jak to dziecko: ma gorsze dni i tyle. Jednak "TE" dni różniły się od pozostałych przypadków kiedy bywała niegrzeczna!
Zaczęłam ją więc obserwować i po kilku miesiącach stwierdziłam, że po prostu musi to mieć związek z pełnią księżyca. 

Czytaj dalej...

Jestem z miasta, czyli tajemniczy Kórnik


Mam ogromny problem z tą recenzją. Nie chodzi tu o trudność w stworzeniu czegoś wartościowego oraz w miarę mądrego (choć łatwe to nigdy nie było i zapewne nie będzie). Rzecz w tym, iż strasznie ciężko mi zachować zdrowe podejście i obiektywizm do prezentowanej dzisiaj publikacji. Dlaczego? Zaraz wszystko wyjaśnię. 

Czytaj dalej...

Zastraszane i mało asertywne dziecko - jak pomóc?

Wiecie doskonale, że nasza sześcioletnia księżniczka chodzi do pierwszej klasy. Właśnie skończył się pierwszy semestr jej nowej przygody i muszę przyznać, że jestem z niej dumna. Zresztą to już też wiecie :)
W poprzednim poście KLIK pisałam Wam, że świetnie sobie radzi w kwestii nauki. 
Przed rozpoczęciem roku szkolnego byłam pełna obaw raczej odnośnie jej gotowości emocjonalnej do tego, by wkroczyć w szkolne progi. Martwiłam się, bo może nie jest super nieśmiała, ale to typ dziecka, które da się zdominować przez silniejsze osobowości. Panie w przedszkolu mówiły mi wielokrotnie, że młoda świetnie się odnalazła w grupie, że jest lubiana i bardzo towarzyska, ale wiem też, że daje sobie czasem "wejść na głowę". Nie umie bronić swoich racji - staje wtedy wpatrzona w rozmówcę i nie reaguje mimo, iż doskonale wie, że to ona ma rację!
Główkowałam i robię to nadal, jak ją nauczyć bycia bardziej asertywną. W domu potrafi "pyskować", a w szkole stoi cicho jak ta myszka!
Czytaj dalej...

Krainy dziecięcych snów, czyli kocie tajemnice

Każdy lubi marzyć. To najprostszy sposób, aby oderwać się od szarej rzeczywistości i pomknąć ku nieosiągalnemu. Czasem nawet uda się spełnić co nieco z tej przebogatej listy "must have". Wtedy, choć przez chwilę, przechodzimy w trudno osiągalny tryb "nirwany". Wspaniałe uczucie...
Nieco inaczej ma się prawa snów. Co prawda zdarzają się w nich cudowne obrazy podświadomie generowane przez odpoczywającą mózgownicę. Dzieje się to jednak bez naszej pełnej kontroli, przez co niekiedy budzimy się zlani potem lub z uśmiechem na twarzy. Albo nie pamiętamy nic...
Ekspertem w dziedzinie dziecięcych snów i marzeń (tudzież wyobraźni) jest z pewnością autorka książek dla dzieci, pani Joanna Wachowiak. Wiem o czym piszę! Mieliśmy okazję uczestniczyć w spotkaniu z panią Joanną ( KLIK ) i na własne oczy oraz uszy poznać niektóre tajemnice jej dość bogatej twórczość. 

Czytaj dalej...

Do przerwy 1:0 dla nas!

Dziś na blogu miała być cisza. Miałam nic nie pisać, bo wiecie jak to jest : gdy nie masz konkretnego pomysłu na dobry temat, lepiej w ogóle nie pisać. Wszak wielokrotnie doradzamy sobie w swoim gronie, że nic na siłę!
Ale wiecie co? Tak mnie od rana rozpiera....nie, nie energia! Po dwudniowym ataku migreny raczej jest to nierealne, choć wysprzątałam już przed ósmą rano łazienkę (na kolanach!) :)
Rozpiera mnie  radość, szczęście, duma i wiele innych tym podobnych uczuć!

Jak wiecie moja córka to sześcioletnia pierwszoklasistka. Dziś jej ostatni dzień szkoły w pierwszym semestrze. Jupi! Kończy się poranne wstawanie, kłótnie zaczynające się już o 6:05 każdego dnia, od poniedziałku do piątku. Nikt mi nie zagwarantuje, że będzie mniej kłótni, gdy zacznie chodzić na drugą zmianę, ale przynajmniej nie będzie wtedy ciemno, zimno i "śpiąco"!
To pierwszy powód do mojej radości z dnia dzisiejszego :)

Kolejny? Proszę bardzo! Zdrowi wszyscy jesteśmy (odpukać!) i dwa tygodnie wolności w postaci ferii zimowych przed nami. Niestety nie wyjeżdżamy nigdzie, nie jesteśmy fanami nart, a poza tym raczej z jednej pensji stać nas tylko na wakacje w sezonie letnim. A i tak trzeba odkładać na nie cały rok...
No nieważne! Mąż oznajmił mi kilka dni temu, że w związku  z naszą okrągła rocznicą ślubu w czerwcu wyjeżdżamy w nasze ukochane miejsce! Marzenie o powtórnym odwiedzeniu Włoch co prawda nadal pozostanie jeszcze w sferze marzeń. Sabinko - jeszcze nie w tym roku :(
Jednak mamy takie swoje miejsce na ziemi, naszej polskiej, które chcemy tez pokazać córce :)

Co dalej? Ano to, że byłam w tym tygodniu na wywiadówce szkolnej i (tu się perfidnie pochwalę!) - córka została wyróżniona wraz z kilkorgiem dzieci na tle całej klasy :) Serce matki się raduje w takich chwilach, co nie? W dodatku i syn mój chrzestny bystrzacha jest i świetnie sobie radzi również jako sześciolatek w pierwszej klasie, więc się matka raduje podwójnie : jako rodzona i jako ta chrzestna , ciociunia znaczy się :)
Nie do końca wiem jak tam młoda sobie radzi emocjonalnie/towarzysko, ale nic złego nie słyszę, koleżanki chyba ją lubią, bo są tego objawy :) Bardzo się martwiłam i martwię nadal o jej radzenie sobie sobie w kwestiach społeczno-towarzyskich w szkolnym świecie. Prowadzę z nią w kółko niezliczone rozmowy jak ma sobie radzić i w tym pomaga mi pewna książka, którą zaprezentuje Wam niebawem!

Następna radość dla mnie : zauważyłam spory wzrost odwiedzin u siebie na blogu. Zaskakujecie mnie tak, że od samego rana gęba się śmieje z radości! Niby nie liczę się ze statystykami, ale niektóre z Was (nie będę imiennie wymieniać, bo boję się, że zapomnę o kimś!) dają mi sporo powodów do uśmiechu. Dzięki temu czuje i wiem, że to co robię jest na swój sposób fajne, ciekawe i chcecie do mnie wracać :) Widzę to tu na blogu i na FB i ..na innych blogach również.
DZIĘKUJĘ WAM ZA WSZYSTKO!!

No! To by były te "największe" powody do radości dnia dzisiejszego. Reszta jest może odrobinę mniejsza, ale równie istotna dla mnie, bo przecież wiadomo, że trzeba umieć cieszyć się wszystkim, prawda? Jak Wasze plany na ferie? Wiem, że nie wszyscy zaczynacie je już teraz...
My siedząc w domku obmyślamy z siostrą jak tu zająć nasze dzieciaczki. Na pewno odwiedzimy w końcu palmiarnię, mąż młodej obiecał basen, na pewno będziemy duuużo czytać i grać - co pokażemy w postaci kolejnych recenzji! I tu kłania się kolejny powód radości - nowe współprace :) I frajda z tego, że na pewnym spotkaniu w marcu poznam kilka fajnych, ba, ŚWIETNYCH dziewczyn!
BUZIAKI OD ZWYKŁEJ MATKI DLA WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW :*
Czytaj dalej...

Mamo, jak cię kocham! Czytam, bo kocham. Kocham, więc czytam :)

Nie byłabym sobą gdybym nie "wrzuciła" Wam kolejnej recenzji książkowej :)
Tym razem będzie o baśniach i bajkach. Obydwie propozycje pochodzą od wydawnictwa Siedmioróg.
Baśnie to książka, którą otrzymałam w ramach współpracy z powyższym wydawcą. Natomiast bajki przypadły mi w udziale w ramach loterii na spotkaniu blogowym, na którym byłam w listopadzie.

Czytaj dalej...

Myślisz, że jesteś wyrodną matką? MYLISZ SIĘ!

Często czytam na różnych blogach o tym, że matki mają wyrzuty sumienia, gdyż uważają, iż za mało czasu poświęciły dziecku, uniosły niepotrzebnie głos, albo wypowiedziały jakże znane słowa: "za chwilę"!
Są mamy, które myślą, że za rzadko chwalą dzieci, przytulają i mówią "kocham".
Są i takie, które wyjdą w końcu z domu "na miasto" z mężem na randkę lub przyjaciółką na pogaduchy, a potem przez kilka tygodni żyją ze świadomością, że przecież mogły poświęcić ten czas dziecku!

Czytam też teksty, w których matki wyrażają swoje myśli o byciu "zdrową egoistką". Te wpisy wolę o wiele bardziej. Dlaczego? Bo trochę tego tak zwanego "zdrowego egoizmu" jest nam potrzebne! Po to, by mieć więcej energii i cierpliwości dla naszych pociech i mężów. Bo co oni będą mieli z takiej matki, która jest wiecznie zmęczona, sfrustrowana i odbija sobie to wszystko na rodzinie? Oczywiście nie w sposób perfidny! Ona po prostu odreagowuje stres i zmęczenie, nieprzespane noce i wieczny bałagan zaglądający do najmniejszych zakamarków domostwa.

Czytaj dalej...

Nauka przez zabawę!

To nasze kolejne spotkanie z wydawnictwem LITERKA. Pierwsza recenzja książeczek była TUTAJ
i dotyczyła tytułów kryjących w sobie, między innymi, zadania typu łączenie kropek, czy przemierzanie labiryntów.
Tym razem chcę Wam przedstawić świetną alternatywę dla szkolnych elementarzy i ćwiczeń! Mam w domu sześcioletnią pierwszoklasistkę i takie materiały dydaktyczne są dla niej idealne. Jednocześnie to też świetne tytuły dla młodszych dzieci. Wystarczą jedynie chęci naszej pociechy, by zacząć przygodę z poznawaniem literek i cyferek. 

Czytaj dalej...

Pierwszoklasista "musi", "powinien"... Na pewno?

Dużo szumu było wokół tego, że dzieci miały rozpoczynać edukację szkolną w wieku sześciu lat. Sporo rodziców odraczało swoje pociechy uważając, że nie są one gotowe, by chodzić do pierwszej klasy. Teraz z kolei jest szum o to, że wraca system ośmiu klas i rozpoczęcie nauki w wieku lat siedmiu. 
Moja córka "załapała" się na obowiązek rozpoczęcia edukacji jako sześciolatka. Nie myślałam nawet o tym, by ją pozostawić w "zerówce", gdyż umiejętności miała wystarczające, by poradzić sobie w szkolnej ławce. Moje jedyne wątpliwości dotyczyły tego, jak poradzi sobie emocjonalnie, towarzysko... O tym aspekcie napiszę może innym razem.
Czytaj dalej...

Tylko dla dziewczynek?

Czytamy nadal książki (to Ci niespodzianka!). O różnej tematyce. Nie dzielimy ich na kategorie "odpowiednie dla dziewczynek", czy "dla chłopców". Choć muszę przyznać, że dziewczynkom łatwiej przeczytać książki o tematyce "chłopięcej" niż na odwrót. No bo ile taki sześcioletni na przykład chłopiec może słuchać o kucykach i księżniczkach? No chyba, że skupi się na tym, iż poza księżniczką jest też dzielny rycerz i smoki, z którymi walczy :) Wiecie, że sporo książek prezentowanych przez nas można czytać dzieciom obu płci. Czasem jednak trafia się tematyka typowo dziewczyńska. 
Tak jest w przypadku poniższych książek, które chcę dziś dla Was zrecenzować dzięki wydawnictwu SKRZAT!

Czytaj dalej...

Podbudowanie - podsumowanie :)

Witajcie w Nowym Roku :)
Nie robię nigdy postanowień noworocznych, bo mam kłopot z ich dotrzymaniem! Nie o tym zatem będzie dzisiejszy post. Widziałam za to u kilku dziewczyn, że stworzyły na blogach podsumowanie najchętniej czytanych postów. Postanowiłam zrobić tak samo. Nie dlatego, że chcę się pochwalić, czy też skopiować pomysł na tekst. Chcę się podbudować i uświadomić sobie jakiego rodzaju tematy wzbudziły Wasze największe zainteresowanie. Może to ułatwi mi wymyślanie kolejnych postów, naprowadzi mnie na dobre pomysły?
Zatem do dzieła! Wybrałam 10 najczęściej przez Was odwiedzanych wpisów:
  1. Uzależnienia i złe nawyki przedszkolaków - to absolutny rekord (jak dla mnie!), który zebrał 588 odsłon, a napisałam go pod wpływem tego co się działo u mnie w domu. Córka namiętnie obgryzała paznokcie, a ja już nie wiedziałam jak się z tym uporać. Ostatecznie przestała sama, ale zajęło jej to dobrych kilka miesięcy! Ponadto zamęczała nas ciągłymi prośbami o granie w gry na naszych smartfonach.
  2. Mały Książę - Droga do Gwiazd, czyli czasami warto być ostatnim - to nasza recenzja gry z wydawnictwa REBEL.pl. Gra bardzo nam się podoba, więc tym bardziej cieszy fakt, iż notka o niej była tak chętnie czytana!
  3. Boost, czyli krzykliwa gra - kolejna recenzja fajnej gry (również od Rebla :) )
  4. Książka inaczej, czyli inaczej książka - to jedna z naszych recenzji intrygujących książek wydawnictwa "Babaryba", które nas mocno zaskoczyły swoją treścią oraz wszystkim tym, czym tylko książka może zaskoczyć czytelnika. Oczywiście było to bardzo pozytywne zaskoczenie! Mam nadzieję, że współpraca z tym wydawnictwem będzie się układała pomyślnie, a my będziemy mogli Wam recenzować kolejne ich tytuły :)
  5. Niespodziewani goście - co podać?  - to tekst z pierwszych miesięcy mojego blogowania i bardzo miło zaskoczył mnie jego odbiór przez czytelników!
  6. Jak się podnieść? - wpis bardzo osobisty. Powstał po długim zastanawianiu się, czy na pewno chcę opublikować coś tak bardzo prywatnego. Nasze zmagania ze staraniami się o dziecko, daremne zmagania, które do tej pory nie przyniosły rezultatu, ale napisanie o tym pomogło mi... dzięki Wam :)
  7. Mój pierwszy raz - post, który zapewne przyciągnął uwagę swoim tytułem, ale dobrze wiemy, że chwytliwy tytuł daje nam często dużo odsłon. Tekst dotyczył mojego pierwszego spotkania blogerek, w którym uczestniczyłam i wspominam go miło do dziś!
  8. Weekend na urodzinowo, czyli jak przetrwać "nalot" sześciolatków - wpis w 100% z życia wzięty! Takie pisze się najlepiej, bo to właśnie życie dostarcza nam najlepszych tematów. Wpis o tym jak przygotowaliśmy domowe przyjęcie urodzinowe córki :)
  9. Urodzinowy konkurs - na blogach jest mnóstwo konkursów - ja miałam dwa. Zaledwie dwa i aż dwa :)
  10. Kurcze blade, czyli jak smok porwał Murzynka - kolejna recenzja książek od "Babaryby"!
Na samym końcu absolutny "hit" i rekordzista pod względem odsłon. To nasza Biblioteczka Izuli, w której umieszczamy tytuły książek czytanych córce, a także tych, które ona sama sobie czyta :) Ta strona będzie zwiększać swoją objętość i mam nadzieję, że również liczbę czytelników. Dobrze wiecie, że dużo czytamy, bo bardzo to lubimy. Z tego właśnie powodu postanowiłam rozszerzyć tematykę swojego bloga o recenzje książek dla dzieci :) Mam nadzieję, że chętnie je czytacie i czytać będziecie nadal. Swoją drogą, sporo postów dotyczących recenzji podbija mi statystyki... Hm, może powinnam zmienić nazwę bloga? Jak myślicie? Jednak nigdy całkiem nie poświęcę wpisów książkom i grom, ponieważ w życiu tyle się dzieje, że zawsze znajdzie się jakiś temat, którym chętnie się z Wami podzielę!
DZIĘKUJĘ za to, że mnie czytacie i liczę przy okazji skromnie, że ze mną pozostaniecie. A może będą się pojawiać nowe czytelniczki, tudzież czytelnicy? Bo przecież nie wykluczam, że mogą tu zaglądać tatusiowie, choćby po to, by zajrzeć do naszej STREFY TATY :)
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka