Strony

13 czerwca 2016

Będzie Pan zadowolony! Czyli budujemy "Domek"

Kto z nas nie marzy o własnym domu? Pewnie tylko ci, którzy już go posiadają. Dla znacznej większości jednak (chyba, że się mylę i zasoby portfeli są bogatsze niż zakładam) nadal jest to jedno z pierwszych pozycji na liście marzeń. Nic w tym dziwnego. Posiadanie domu, który od fundamentów można zaprojektować według własnego „widzimisię”, w dodatku bez ryzyka otrzymania wypowiedzenia najmu... Ach! Oczywiście jest i druga strona medalu. O taką nieruchomość trzeba na bieżąco dbać, remontować co rusz różne rzeczy, pielęgnować teren wokół niego etc. Do tego dochodzi bardzo często kredyt, czyli ponura zmora siedząca nam (i naszej rodzinie) na ramieniu byśmy przypadkiem nie poczuli się zbyt komfortowo w zaciszu swoich czterech ścian. Cytując klasyka: „Chodzi o to żeby plusy nie przesłoniły nam minusów” – coś w tym jest.


Jak widać z własnym domem wiąże się wiele emocji. Na szczęście w większości są one pozytywne. Pozwólcie zatem, że zaproponuję dziś Wam „narzędzie”, dzięki któremu każdy będzie mógł choć przez chwilę i na udawająco poczuć się panem swojego losu... i właścicielem dwupoziomowego domostwa z garażem. Panie i Panowie! Przed Wami najnowsze dzieło Wydawnictwa Rebel: „Domek”!

Jeśli choć trochę jesteście na bieżąco ze światem gier planszowych, na pewno w którymś momencie zetknęliście się z tym tytułem. Ogromna kampania reklamowa i promocyjna (m.in. na minionych Targach Książki w Warszawie) odbiła się szerokim echem. Stąd Zwykłej Rodzinie nie pozostało nic innego jak powalczyć o możliwość zrecenzowania „Domku”. No i udało się, za co serdeczne podziękowania kierujemy do wydawcy – firmy Rebel. W porządku. Tylko czy gra jest rzeczywiście tak dobra jak o niej mówią? Przekonajmy się sami. Posłuchajcie...




 


„Domek” to autorska gra Rebela, w całości stworzona przez naszych zdolnych krajanów: Klemensa Kalickiego i Bartłomieja Kordowskiego (odpowiedzialnego za stronę wizualną). Fakt ten daje nam pewność, że grę „uszyto” na naszą – polską nutę i mentalność. W grze poznacie tajniki projektowania oraz urządzania wymarzonego domu. A, że na kartoniku widnieje napis: rodzinna gra planszowa, do zabawy możecie zaangażować całą swoją rodzinkę (do 4 osób), jeśli tylko ukończyli co najmniej 7 lat. No właśnie – wiek gracza. Przeglądając dość przepastną instrukcję sam byłem nieco przerażony. Stąd też, gdy moja niemal 7-letnia córka dopytywała co rusz o grę... udawałem, że jestem czymś potwornie zajęty. W końcu jednak trzeba było podjąć wyzwanie. I powiem Wam, że zostałem bardzo mile zaskoczony. Po pierwsze: zapomniałem jaka z mojej latorośli bystrzacha. Po drugie: w „Domek” gra się naprawdę bardzo przyjemnie i łatwiej niż można by się tego spodziewać na pierwszy rzut oka. Zacznijmy jednak od początku, czyli zobaczmy „co serwuje kuchnia” w dość pokaźnym pudełku:
- tor dobierania kart (z niego dobieramy karty pomieszczeń i dodatków dla naszego projektu)
- 4 plansze domku (na których każdy z graczy układa wybrane karty)
- talia kart pomieszczeń (na których widnieją rysunki i nazwy danego pomieszczenia wraz z informacją punktową)
- talia kart dodatków (czyli karty dachów, wyposażenia, narzędzia, pomocnika – każdy rodzaj cechują inne możliwości i akcje)
- 10 żetonów wyposażenia (którymi zastępujemy wybrane przez nas karty wyposażenia i kładziemy na danym pomieszczeniu)
- znacznik pierwszego gracza (drewniany pionek, dający jego posiadaczowi pierwszeństwo w rozgrywaniu danej rundy)
- 4 płytki pomocy (informacje dla graczy o dodatkowych punktach jakie można zdobyć na końcu gry – przy spełnieniu określonych warunków)
- notes z tabelką do notowania wyników

Jak widać powyżej, zestaw prezentuje się niezwykle okazale. Podobnie ma się sprawa rozgrywki i jej niuansów, których jest naprawdę sporo i mogą na początku odstraszyć co po niektórych. Spokojnie! Mimo swego olbrzymiego rozmachu i mnogości opcji „Domek” nie jest grą skomplikowaną. Można w nią grać nawet z naszymi 7-8 letnimi pociechami. Pod warunkiem, że wykażą one nieco cierpliwości przy tłumaczeniu zasad. W niniejszej recenzji ograniczę się do przedstawienia ogólnego zamysłu twórców. Od szczegółów i niuansów jest instrukcja. A zatem...



W grze tworzymy własny domek z wybranych kart pomieszczeń oraz dodatków. W ciągu 12 rund, podczas każdej z nich pobieramy jedną z powyższych par kart umieszczonych na torze dobierania. Wybrane pomieszczenie lokujemy od razu na jednym z pól planszy domku (przestrzegając pewnych określonych zasad rozmieszczania). Karta dodatków natomiast, w zależności jaką pełni rolę i jakie ma działanie, zostaje odłożona na bok lub od razu wykorzystana w rozgrywce. Po 12-tej kolejce kończą się karty, a my ze skompletowanymi projektami naszych domków przystępujemy do liczenia punktów. Punktujemy:
- wybudowane pomieszczenia (każda karta ma określoną ilość punktów oraz informację o ile ewentualnie kart możemy dane pomieszczenie rozbudować aby tych punktów zdobyć więcej; względnie co powinniśmy wybudować obok żeby uzyskać lepszy wynik)
- dach (jeśli uzbieramy dach o jednolitej strukturze – tym lepiej dla nas, a z oknami to już całkiem super)
- żetony wyposażenia (jeśli umieściliśmy w danym pomieszczeniu jakiś element wyposażenia, to jednocześnie „zamykamy” ów pomieszczenie, czyli nie możemy go więcej rozbudowywać)
- funkcjonalność domku (gdy zadbamy o to, by na każdym piętrze była łazienka lub aby domek posiadał co najmniej jedną łazienkę, kuchnię i sypialnię – inkasujemy bonusowe punkty)
Kto zebrał najwięcej punktów, ten zostaje zwycięzcą. Proste.
Najwięcej urozmaicenia i zawirowań wnoszą bez wątpienia karty dodatków, dzięki którym możemy np. „przemeblować” nasz dom zmieniając układ pomieszczeń, postawić rusztowanie by na nim budować, zmienić kolejność rozgrywania rundy, czy też poprosić o pomoc Majstra, Architektkę, Dekarza lub Dostawcę. Dla każdego coś miłego.
  






Czy zatem „Domek” wart jest większej uwagi i całego szumu wokół. Uważam, że jak najbardziej. To gra przede wszystkim innowacyjna. Pomysł na rozgrywkę jest naprawdę oryginalny. Wszystko mamy tu ściśle doprecyzowane i logiczne (nie można np. zbudować pomieszczenia na piętrze bez uprzedniego zabezpieczenia parteru, chyba że mamy rusztowanie). Każda karta jest dokładnie opisana, przez co wiadomo jakie ma działanie i co można z nią zrobić. Piękna oprawa wizualna gry, wykonanie elementów solidne i trwałe. Mówiąc kolokwialnie: Wszystko tutaj trzyma się kupy. Brawo Rebel!
Z pełną odpowiedzialnością dokładam swoją cegiełkę z hasłem: ZDECYDOWANIE POLECAM.  Lubicie rozbudowane (ale przejrzyste w zasadach) rozgrywki lub też szukacie dobrej gry towarzyskiej dla 4 osób? „Domek” nada się do tego celu wyśmienicie. Będzie miłą odmianą od klasycznego Monopoly, czy Scrabble. A może ktoś z Was przy okazji odkryje w sobie talent projektanta? Kto wie...