Ratujmy przyrodę, czyli Ekoludki w akcji

Szeroko pojęta ekologia stała się, zwłaszcza od kilku lat, bardzo popularnym tematem. 
Aktualnie modne jest bycie "eko".
Samo słowo "eko" ma dość wieloznaczny charakter. Dla jednych jest to zdrowe odżywianie, dla innych "linczowanie" amatorów noszenia naturalnych skór, a dla przeciętnego człowieka, jak ja na ten przykład, jest to choćby segregacja śmieci, czy sprzątanie swojego otoczenia. 
Sposobem na bycie ekologicznym jest też edukowanie w tej dziedzinie naszych dzieci. Jedną z takich form nauki są oczywiście... niezastąpione książki!

Czytaj dalej...

Poległam......

Jesień....
Czas, w którym dzień się stopniowo skraca i zbyt szybko (jak dla mnie) robi się ciemno.
Czas, w którym swój "radosny taniec" rozpoczynają wszelkie zarazki i wirusy.
Mówimy, że wraz z początkiem nowego roku szkolnego dzieciaki zaczynają chorować.
Cóż, dużo w tym prawdy.
Skąd w takim razie wziął się wirus w zatokach matki siedzącej w domu?
Bo córka chodzi do szkoły. Bo o siódmej rano dyrdolimy na autobus, a na dworze mrozicho jak diabli. Po czym, gdy na ten sam przystanek wędruję wczesnym popołudniem (by odebrać dziecię), jest ciepło i słonecznie. W zeszłym tygodniu od rana były jedynie 3 stopnie ciepła, natomiast w południe chowałam się przed słońcem, które wręcz prażyło moje odsłonięte ramiona.
Jesień...

Czytaj dalej...

„Kociotunel, czyli przygarnie Pan kotka?”

Znacie kreskówki Hanna-Barbera? Ale te starsze-fajniejsze, które z uwielbieniem oglądało się na niezapomnianych VHS-ach? Była tam taka bajka o pewnym gangu kotów. Przewodził nimi kot Tip-Top... Już kojarzycie? Teraz to chyba „Kocia Ferajna” się nazywa. Nieistotne. W każdym bądź razie, wspomnienia o żyjącej w kubłach na śmieci przezabawnej bandzie odżyły za sprawą nowej gry, która dzięki REBEL.PL zawitała w naszych skromnych domowych progach.

Czytaj dalej...

Artystyczne zakończenie lata :)

Nie lubię jesieni...
Zakończenie lata nie byłoby dla mnie niczym miłym... gdyby nie fakt, że co roku w naszej miejscowości "świętujemy" ten czas :)
Kiedy rok temu byliśmy na naszej "biesiadzie" podobało nam się bardzo, ale wtedy nie znaliśmy jeszcze tylu wspaniałych ludzi. Tym razem więc było inaczej. Jeszcze lepiej!
Gdy tylko impreza się rozpoczęła i rozstawiono stoliki, na których dzieciaki mogły wykonywać rozmaite prace plastyczne, wpadłam w trans robienia zdjęć. Zaczęli się schodzić ludzie, których jeszcze rok temu nie znałam :)

Czytaj dalej...

Jak pomóc dziecku "się odnaleźć"?

Książek-poradników na temat wychowania dzieci jest całe mnóstwo. Jakiś czas temu, po lekturę kilku z nich sięgnęłam z czystej ciekawości. Pomyślałam sobie, że skoro z przeróżnymi rzeczami boryka się mnóstwo rodziców, to może coś mądrego, pożytecznego znajdę na kartach tych publikacji?
Tak szybko jak wypożyczałam te "genialne" książki w bibliotece, równie błyskawicznie je oddawałam po (dosłownie!) przekartkowaniu zawartości. Cieszyłam się, że nie wydałam na nie ani grosza. 
Jakiś czas temu jednak, gdzieś w sieci widziałam książkę, którą kiedyś polecała mi jedna ze znajomych. Pomyślałam sobie: "co mi tam, sprawdzę także i ten tytuł".
Oczywiście moja biblioteka stanęła na wysokości zadania, gdyż znalazłam ją na ich półkach :)
Wypożyczyłam i ze sporym sceptycyzmem zaczęłam przeglądać....
Już po kilku stronach zorientowałam się, że jest inna niż czytane przeze mnie do tej pory "dzieła"!
Przede wszystkim ze względu na tematykę (w końcu trafiła się książka, która może mi konkretnie w czymś pomóc). 
Jakaż była moja radość, gdy po kilku dniach okazało się, że dostanę do recenzji inny tytuł tego samego wydawnictwa!
O jakiej książce mowa? Otóż jest to ....

Czytaj dalej...

Pierwsza książka mojej córki...

Dla nikogo z Was nie jest już tajemnicą, że kochamy książki.
Żaden sekret też w tym, że czytamy je wszyscy, w dużych ilościach.
Kiedyś pisałam Wam też o tym, że moja córka uwielbia "czytać"/opowiadać treść książki po swojemu, bazując na obrazkach albo i nie. Dla ciekawych wpis był TUTAJ - Iza opowiada. Książka bez obrazków nie stanowi dla niej problemu. Jej wyobraźnia przerasta powoli moje pojęcie o tym ;)
Odkąd nauczyła się pisać literki ( póki co drukowane oczywiście!), samo opowiadanie przestało jej wystarczać! Kilka dni temu postanowiła spisać swoje pierwsze pomysły....
Gdybym to po prostu przepisała, nie miało by to tego uroku, więc.....zrobiłam dla Was zdjęcia, a oryginał, dzięki radzie pewnej Matce na Szczycie - zachowam na pamiątkę :)








Oczywiście na pisownie proszę patrzeć z przymrużeniem oka!
Książka to bazgrołki, tak miało być :)
Oczywiście kiedy córka "czyta" to treści jest zdecydowanie więcej. Sama nie wiem skąd ona bierze pomysły. Opowiada bez chwili przerwy na to, by się zastanowić co będzie dalej. Dla osób postronnych z powodzeniem mogłoby się wydawać, że ona czyta naprawdę :)
Nagrywałam ja wielokrotnie, ale za długo to trwa bym zachowała wszystko!
Jak zaczyna spisywać swoją historię to treści jest niewiele z tej prostej przyczyny, że zanim napiszę to co chce to zdąży zapomnieć ciągu dalszego :)
Jakiś czas temu brałam udział w akcji blogowej Przygody z książką - myślę, że ten wpis nadawał by się doskonale :)


Czytaj dalej...

Czy Twoje dziecko ma czas "się nudzić"?

Kiedy córka była jeszcze w przedszkolu, śmiałam się trochę słysząc o tych wszystkich zajęciach dodatkowych : "języki", balet, basen, karate itp., itd. Młoda siedziała w przedszkolu około siedmiu godzin. Rano przed wyjściem miała chwile na obejrzenie bajki, czy rysowanie. 
Po powrocie do domu z kolei często była już na tyle zmęczona, że w grę wchodziły zajęcia mało angażujące : krótki spacer, czytanie książek, wyprawa do biblioteki, czy gry planszowe.
Córka to typ dziecka, który mimo swoich sześciu lat potrzebuje chwili regeneracji w ciągu dnia. Zdarzało się, że po przyjściu z przedszkola czytałam jej książkę, a ona....odpływała w błogi sen!
Pytam więc : gdzie tu czas i miejsce na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe dla takiego dziecka jak moje?

Czytaj dalej...

Nie wiesz co zrobić na obiad? Nafaszeruj coś :)

Nie jestem typem kobiety lubiącej pichcić...
Nie lubię spędzać czasu przy garach i pewnie dlatego nie mam jakiś szczególnych umiejętności w tej dziedzinie!
Nie potrafię otworzyć lodówki i stworzyć dania na bazie tego co w niej danego dnia znajdę.
Za to jestem typem kobiety, która lubi obiady szybkie, tanie i smaczne.
Jednak któż taki nie jest. W natłoku obowiązków, czy to domowych, czy zawodowych, chyba każda z nas lubi zrobić coś "na szybko".
Często niestety nie mam pomysłu co na ten popołudniowy posiłek przygotować. 
Lubię paprykę. Lubię też mięso mielone - z niego zawsze się coś wykombinuje : spaghetti, klopsiki w sosie pomidorowym, czy pulpeciki w sosie koperkowym.
Dziś chcę Wam pokazać mój obiad w stylu "włoskim". Może nie do końca, ale główny zamysł taki był :)

Czytaj dalej...

Czy znacie Białą Damę?

Jeśli myśleliście, że po tym, jak córka skończyła karierę przedszkolną nie będziemy mieli już z przedszkolem nic wspólnego, to... byliście w duuużym błędzie!
Już tłumaczę dlaczego!
Dla stałych czytelników mojego bloga nie jest nowością, że nasze przedszkole było/jest wyjątkowe. Co rusz organizowano dzieciakom całą gamę atrakcji. Nigdy nie zapominając przy tym o rodzinie dziecka. Co chwilę była więc jakaś "impreza", wycieczka, rajd, itp., itd. Pisałam kilkakrotnie o tym gdzie byliśmy i co widzieliśmy dzięki "Śpiewającym Włóczykijom". 
Córka rozpoczęła naukę w szkole, ale to już też wiecie. Mimo to nadal aktywnie uczestniczmy w przedszkolnym życiu :) Jak to powiedziała sprawczyni całego "zamieszania" - "Włóczykijem pozostaje się do końca życia!"
Nam to pasuje i dlatego w ostatnią sobotę ruszyliśmy z całą zaprzyjaźnioną grupą na zwiedzanie Zamku w Kórniku!

Czytaj dalej...

Zwierzaki rządzą, czyli leśna lekcja wychowania

Agnieszka Urbańska to autorka książek dla dzieci. Książek, które mogą się podobać. Nam się w każdym razie podobają. Spośród kilku spotkań z twórczością Pani Agnieszki, najmilej wspominam chyba "Księżniczkę z innej bajki", o której pisałam TUTAJ. Ostatnio Wydawnictwo SKRZAT wydało kolejną książkę (tejże właśnie autorki), którą mam przyjemność Wam przedstawić.

Czytaj dalej...

Nie taka gżegżółka straszna, czyli z ortografią na „ty”

Kilka dni temu rozpoczął się wrzesień. Delikatnie zaczęła nam o tym przypominać pogoda, szybciej zapada też zmrok. Jednak najoczywistszym oraz niezawodnym sygnałem zwiastującym tenże stan rzeczy jest… szkoła!
Maszyna wojenna została zatem uruchomiona i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. My – rodzice, robimy co tylko możemy wspierając z drugiej linii nasz dzielny dziecięcy desant. Narzędzi i broni mamy pod dostatkiem. Wszak półki sklepowe wręcz uginają się od wszelakich propozycji mających ułatwiać szkolne życie naszych pociech. Jak jednak odnaleźć w tej dżungli wiedzy coś naprawdę wartościowego, co sprawdzi się w praktyce (bo teoretycznie każda pomoc dydaktyczna jest dobra) dając wymierne korzyści milusińskim? Nie martwcie się dłużej tym faktem! Nadciąga Kapitan Nauka... 

         
Czytaj dalej...

Szybko, wściekle i rodzinnie... z F-16

Myślałam, że skoro córka ukończyła przedszkolną karierę to już nie będę miała okazji do popełnienia wpisu z nią związanego. A jednak. Życie nas wciąż zaskakuje, a dobre znajomości utrzymują się bez względu na okoliczności :)
Przed weekendem dostaliśmy propozycję spędzenia soboty na lotnisku w Krzesinach. 31. Baza Lotnictwa Taktycznego KLIK obchodziła swoje kolejne święto (rok temu też byliśmy) i  z tej okazji odbył się wspaniały festyn rodzinny.

Czytaj dalej...

Bajki na minutkę lub dwie :)

Książek o tytule "365 bajek" jest co najmniej kilka. Jak więc wybrać tą jedną - najlepszą? Sama mam w domu parę takowych. I wiecie co? Każda z nich jest inna. Każda przyciąga na swój własny sposób.
Dziś przedstawię Wam jedną z najnowszych książek z serii Wydawnictwa Siedmioróg
Czytając mojego bloga chyba już zdążyłyście zauważyć, że raczej recenzuję produkty, które spełniają moje oczekiwania. Nie lubię robić nic na siłę i "pod publikę". Aczkolwiek nie zawsze jest tak, że wszystko co oceniam jest idealne :)
Możecie się zatem domyślić, że dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie zdecydowanie dobrej książki.

Czytaj dalej...

Targają mną emocje...

Nie mogę...
...Po prostu nie mogę nie napisać o tym co dziś przeżywam!
Wiele z Was przechodzi pewnie podobną sytuację i jestem tego świadoma (czytałam liczne wpisy choćby na FB). To jednak nie umniejsza moich emocji. Choć czuję, że nie jestem sama. Że wiele mam/rodziców ma w głowie podobne myśli, przeżywa podobny "kryzys". 
Wiem - taka kolej rzeczy, jak to mówi mój mąż. ALE...
Post będzie o rozpoczynającym się roku szkolnym. Nie chciałam o tym pisać. Bo i po co? Przecież nie jestem jedyną mamą pierwszoklasistki. Jednakowoż... pewna Pani vel "Luxusowa" czeka na relację. Nie chcę też zawieźć pozostałych - wiernych i nowych czytelniczek!


Czytaj dalej...
Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka