Tak było u nas

Witam kochani po świątecznym weekendzie!
Jak się czujecie? Zdrowi, objedzeni, a może zmęczeni?
Muszę przyznać, że uwielbiam spędzać czas z rodziną. Jednak chwila wytchnienia każdemu jest potrzebna. Poza tym będąc sama w domu mam swój "system" działań. Wszystko odbywa się w swojej kolejności, tak jak lubię i jak mi najwygodniej. Kiedy w domu jest córka i mąż, cóż...siłą rzeczy wszystko odbywa się nieco inaczej :)
Na początek obiecane zdjęcie  babeczki mojej produkcji, której przepis podawałam Wam TUTAJ Musze przyznać, że po nieudanym baranku i króliku (z ciasta babkowego), tradycyjna forma wyszła , nieskromnie mówiąc, idealnie :)


W sobotę przed południem jeszcze trochę było do zrobienia : sprzątanie, pieczenie chleba, spacer z koszyczkiem do poświęcenia. Popołudniu mąż z córcia pojechali do Izy pradziadków, a ja ...cóż, mnie siły opuściły i z bolącą głową pozostałam w domu. Odpoczęłam CHWILKĘ (dosłownie!) i z powrotem do działania :) Przecież w domu zawsze jest coś do zrobienia!
Przyznam, że przez te trzy dni prawie w ogóle nie dochodziłam do komputera, ba, internet w telefonie też sporadycznie "odpalałam". Nie myślałam, że będzie mi z tym tak dobrze :)
Córka znowu chodzi zasmarkana - wszak całe dwa dni bez kataru to już dostatecznie długo, prawda?Normalnie koszmar jakiś! Naprawdę tęsknię za ciepłymi dniami! Przez ten weekend mieliśmy taki misz-masz pogodowy, że nic dziwnego, że moje ciśnienie krwi było na takim poziomie, iż zastanawiałam się jakim cudem jeszcze stoję na nogach. Okna mam z każdej strony domu. I tak : od wschodu świeciło piękne słońce, a w tej samej chwili od zachodu sypał śnieg! Dacie wiarę? Pewnie tak. Obawiam się, że tej Wielkanocy w wielu miejscach był śnieg :(
W niedzielę po świątecznym śniadanku zostaliśmy sami w domku.


Niestety spacerowe plany musieliśmy odłożyć na lepsze - cieplejsze dni, gdyż moje zatoki nadal "dają mi w kość", a córka znowu chodzi zasmarkana! Niby świeciło nawet chwilami słonko, ale wiatr był tak zimny, że postanowiliśmy się trochę polenić wśród czterech ścian. W końcu dla zdrowia (psychicznego również) taki dzień tez dobrze robi. Teraz mam dla Was jedno pytanie : jak u Was wygląda "dostarczanie" upominków przez Zajączka wielkanocnego? U nas jakiś czas temu mój pomysłowy małżonek obmyślił, żeby w domu zrobić kilka śladów po tym jak Zajączek zostawia prezenty :


Muszę przyznać, że Izka miała niezła frajdę z opowiedzianej historii na temat ów tropów. Do tego w zeszłym roku, ponieważ nie córka nie zostawiła zajączkowi marchewki, ten zrewanżował się jej list i kupką z kolorowych cukierków (jeśli oglądaliście film "HOP" to wiecie o co chodzi)! Także w tym roku pod oknem czekała na przybysza piękna soczysta  marchewka :) Niestety, mimo iż papierowe ślady nie nasunęły córce żadnych podejrzeń, to tym razem w nocy bała się "Zająca" jak nigdy.. Aż nie mogła spać. Na kolejny rok chyba podarujemy sobie tego typu atrakcje. Tak wyglądała mniej więcej nasza świąteczna niedziela :

























Jak widać na powyższych zdjęciach Iza nadal uwielbia kolorowanie - efekt jest taki, że co jakiś czas potrzebny jest nowy komplet kredek. Jeśli mogę Wam coś polecić to zdecydowanie stawiamy na  kredki Bambino Majewski, kredki świecowe firmy BIC - genialne kolory i na długo wystarczają. Dla młodszych dzieci natomiast doskonale się sprawdzają kredki i  flamastry firmy CRAYOLA. Choćby z tego powodu, że łatwo się spierają z ciuszków :)
Drugi dzień świąt spędziliśmy u mojej mamy. Ponieważ mieszka blisko mojej siostry i babci to Iza miała okazję spotkać się z kuzynami, wybawić się trochę i zobaczyć się z druga prababcią :)
Jeśli chodzi o grę zaprezentowaną na jednym ze zdjęć, cóż...czekajcie na jutrzejszą recenzję!! Dziś zdradzę Wam tylko, że Izce tak się podoba, że bez przerwy przychodzi do nas żeby pograć! Zapraszam :)

13 komentarzy :

  1. Piękne te Wasze święta :)
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Babka- jak malowana!!
    Pociesze Cie- u nas ladnie sie zrobilo wiec za chwilke dojdzie do Was i bedzie wiosna a co za tym idzie zdrowko- szybkiego powrotu do formy zycze!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No jaka baba !!! Świetnie !! Tropy cudne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) z tymi tropami to juz musimy przestać niestety, ale pomysł faktycznie się sprawdził!

      Usuń
  4. Pięknie ;)
    http://testowanieartdzieciece.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. O mamuniu, babka wyszła wręcz popisowa!!
    Wygląda obłędnie!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To nagroda za te nieudane ;)))

      Usuń
  6. Takie wpisy z wypiekami po świętach powinny być zakazane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, oj tam :))) zapraszam na kawkę - babeczka jeszcze jest ;)

      Usuń
  7. Ale fajna baba;) Moja Młoda też uwielbia kolorować...ostatnio na ścianie zrobiła laurkę dla Taty i ozdobiła swoje prześcieradło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UPS! Kolorowanie fajne, ale raczej nie po ścianach ;)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka