Plany weekendowe zmodyfikowane przez chorobę....

No to były sobie plany na weekend....Izka miała robić ze swoją "psiapsiółką" pierniki na święta, a ja miałam mieć wolne popołudnie. Cóż, dopadła nas choroba i plany uległy zmianie - ku rozczarowaniu dziewczynek. Najpierw córce pogłębił się katar, do tego doszedł kaszelek, no bo czemu by nie, i stan podgorączkowy. Żeby nie było za łatwo zarazkom poddał się tatuś. A mama? Mama nie ma na to czasu...Kiedy starszy spał pod kocykiem, młodszą zajmowałam czytaniem. Biegałam przy tym w międzyczasie z gorącymi herbatkami od jednego do drugiego.


 Póki córka jeszcze miała w sobie choć odrobinę chęci i siły witalnej pomogła mamusi upiec ciasteczkaprzepis tutaj . A tak wyglądało to w naszym skromnym wykonaniu :





Efekt wizualny może nie jest zachęcający, ale gwarantuję Wam - smakują wyśmienicie! Co jest w nich najlepsze? - nie mają prawie wcale kalorii. Idealne jako zdrowa przekąska na podwieczorek :)
Obiad też już przygotowany. Mąż, mimo kiepskiemu samopoczucia, stanął na wysokości zadania i ziemniaczki przygotował :)  Może jeszcze będzie mi się chciało skoczyć do Biedronki i "umieszać" na kolację fajną sałateczkę? Hmm.....uwielbiam sałatki :) Jak zrobię to mogę się podzielić przepisem.
Patrząc na to, jak wyglądają moi domownicy - małe oczka, zapchane nosy i ogólnie "bieda z nędzą", stwierdzam z cała pewnością, że zasłużyłam na popołudniową pachnącą latte i ciasteczko! A co! Aromatyczna latte dosłownie chodzi dziś za mną, a że wyjść z domu się nie da, to będzie musiała mi wystarczyć taka skromna mojej domowej roboty.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że jutro moja rodzinka poczuje się lepiej i choć tych niedzielnych planów nie będę zmuszona korygować. Plan jest taki, by sięgnąć w końcu ze strychu ozdoby świąteczne i zrobić coś razem z córką. Ale jak to mówią: "pożyjemy - zobaczymy".
PS już się przekonałam. Nim wypuściłam mój tekst w wirtualna przestrzeń zmierzyłam córce temperaturę i zajrzałam do gardła.....angino witaj wśród Nas :(

2 komentarze :

  1. Ojej! Zdrowia i jeszcze raz zdrowia! Młody też zakatarzony :( A ciasteczka świetne ! Myślę, że wypróbujemy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj polecam szczerze ciasteczka, ja dodałam jeszcze do smaku odrobine rodzynek i cynamonu :) Przegięłam z ilościa bananów i wyszły troche mokre , ale to nie przeszkodziło w tym, by zniknęły w zawrotnym tempie!

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka